niedziela, 25 czerwca 2017

Rozważanie Ewangelii wg Mateusza 22,1-14



Mateusza 22,1-14

Przypowieść o przyjęciu weselnym stanowi trzecią i ostatnią z serii przypowieści o osądzie Boga postaw ludzkich; przypowieści adresowanych do przełożonych religijnych i podkreślających niedowiarstwo Żydów - Narodu Wybranego.
Następuje ona po przypowieściach o dwóch synach (Mt 21,28-32) i o złych winogrodnikach (Mt 21,33-46).
Przypowieść zawiera darmową propozycję Ewangelii, która rozciąga się na wszystkie istoty ludzkie. Ale jak zobaczymy dalej, przypomina nam ona także, że akceptacja tej propozycji nie pozostaje bez konsekwencji. Idzie ona w parze z odpowiedzialnościami, które trzeba przyjąć.

Wydarzenia
W bieżącej przypowieści Pan Jezus porównuje Królestwo Niebieskie do wielkiego święta, które przygotowuje król w związku ze ślubem swojego syna. Wysyła on swoje sługi, aby zanieśli oni osobiste zaproszenie tym, z którymi pragnie on dzielić się radością rodziny królewskiej.
Ale, zaproszenie napotyka obojętność. Zaproszeni nie chcą przyjść. Pomimo tej odmowy, król kontynuuje przygotowania. Następnie inne zaproszenie jest wysłane, aby obwieścić, że festyn jest gotowy. Tym razem potencjalni goście traktują zaproszenie z lekceważeniem. Wolą oddawać się sprawom ich dnia codziennego, niż uczestniczyć w uczcie ich króla. Więcej nawet: niektórzy z nich pobili i zabili sługi królewskie. Można łatwo sobie wyobrazić ogromną irytację króla, który posyła swoje wojska, aby te wyniszczyły zabójców i spaliły ich miasto.

Niezależnie od tych smutnych wydarzeń, król nie odrzuca pomysłu celebrowania ślubu swojego syna. Decyduje szeroko otworzyć swoje bramy. Nakazuje swoim sługom udać się na główne ulice miasta i zaprosić na ucztę weselną tych, których napotkają. Reakcja była nadzwyczajna: wielu ludzi zaakceptowało zaproszenie. I uczta rozpoczęła się.
Niemniej, wchodząc na salę, król zauważył obecność człowieka, który nie miał na sobie ubrania świątecznego. Zaskoczony pyta go dlaczego jest tak ubrany: jak wszedłeś tutaj, nie mając szaty weselnej? Pytanie to nie znajduje odpowiedzi, a zatem król nakazał sługom związać tego człowieka i wyrzucić go na zewnątrz, daleko od uczty.

Kilka pytań
Nie można czytać tej przypowieść bez zadania sobie kilku pytań. Weźmy dla przykładu koniec opowiadania. Zaproszenie będąc skierowane do wszystkich ludzi z ulicy pozwala nam myśleć, że było wielu gości na uczcie. Kiedy król pojawia się, pozdrawia ich i mówi kilka słów grzecznościowych… Wtedy to zauważony zostaje gość nieodpowiednio na ucztę ubrany. Jest odpytany dlaczego pojawił się na weselu bez odpowiedniego ubrania weselnego. Pytany nie potrafi na takie pytanie-osąd nic odpowiedzieć. Wobec jego milczenia król nakazał wyrzucenie go.
Zauważmy: człowiek ów nie odrzucił zaproszenia. Przyjął zaproszenie do uczestnictwa w uczcie króla i dlatego też pojawił się na niej. Wygnano go, ponieważ nie był odpowiednio na wesele ubrany.
Punkt istotny tej przypowieści dotyczy zatem owego ubrania. Co oznacza ono ? Dlaczego jest tak ważne ? Czy jest naprawdę obowiązkowe? Jakie było duchowe znaczenie tej obowiązkowości?
Spróbujemy w dalszej części naszego rozważania przyjrzeć się tym kwestiom.

Jest także inny punkt niepokojący, który wymaga naszej uwagi. Popatrzmy na ostatni werset, w.14: Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych. Na pierwszy rzut oka konkluzja ta źle współgra z opowiedzianą historią, ponieważ zgodnie z opowiadaniem wielu zostało wezwanych i wielu ucztowało. Pamiętamy, że sala weselna była pełna ludzi. Jedna tylko osoba została wyrzucona – ten, który nie miał stosownego ubrania. Można byłoby oczekiwać ze strony Jezusa innego zakończenia. Mógłby np. powiedzieć: „Wielu jest wezwanych, jeden tylko został wyrzucony. Większość miała przyjemność uczestniczenia w uczcie.”  Nie musiał mówić, że niewielu jest wybranych….

Niewielu jest wybranych.
Idea, zgodnie z którą „wielu jest wezwanych, ale mało wybranych” jest użyta Pana Jezusa, aby nauczać, że nawet jeśli liczni akceptują zaproszenie Boże, ci, którzy będą definitywnie włączeni do Jego Królestwa są nieliczni.
Obserwujemy ten typ kontrastu u Mateusza 7,13-14, kiedy Pan mówił o ciasnej bramie i wąskiej ścieżce: (13) Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. (14) A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.
Wielu wchodzi przez szeroką bramę; niewielu znajduje życie. Temat „wielu i niewielu” ukazuje się podobnie u Mateusza w przypowieści o siewcy. Liczni słyszą i akceptują przesłanie Ewangelii, ale nieliczni przynoszą owoce.
Przesłanie Boże jest skuteczne tylko na gruncie serca przetworzonego i gotowego je przyjąć. „Wielu i niewielu” znajduje się ponownie w mowie Jezusa o końcu czasów (Mateusza 24,4-14), gdzie słowo „wielu” oznacza tych, którzy oddalą się od wiary, utracą wiarę.
Ale co oznacza to stwierdzenie w opowieści o uczcie weselnej? Opowiada się, że wielu było wezwanych, ale że jeden niejako „odpadł“... Wydaje się, że jesteśmy zmuszeni przyjąć, że człowiek bez ubrania weselnego nie był jedynym nieubranym właściwie. Było wielu innych w podobnej sytuacji. Chciałoby się wręcz powiedzieć, że człowiek ten był reprezentantem całej grupy osób, biorących udział w festynie, którzy nie mieli właściwych ubrań.
Pojęcie indywiduum reprezentującego grupę osób nie ogranicza się do przypowieści o uczcie weselnej. Myślimy tu np. o przypowieści o talentach u Mateusza 25,14-30. Królestwo Niebieskie jest porównywane do króla, który powierza pieniądze swoim sługom przed udaniem się w podróż. Są wspomniani trzej słudzy. Wysokość sumy pieniędzy powierzonych każdemu zależy od ich indywidualnych zdolności (Mt 25,15). Ta różnica ukazuje, że Bóg każdego ocenia indywidualnie, z jego osobowością i okolicznościami, w jakich ten ktoś się znajduje.

W przypowieści o uczcie weselnej, człowiek bez ubrania weselnego reprezentuje wszystkie osoby, które – jak on – nie były odpowiednio ubrane na wesele. Pan Jezus nie zwraca się do niego w sposób kolektywny, ponieważ stawia pytanie, na które każdy człowiek musi odpowiedzieć za siebie samego. …jak wszedłeś tutaj, nie mając szaty weselnej – odpowiedź na to pytanie może różnić się między jedną osobą, a drugą.

Zobaczmy – uczta Baranka spowoduje, że zadźwięczy godzina sądu ostatecznego, kiedy każdy człowiek będzie musiał odpowiedzieć za siebie samego. Bóg zwróci się do każdego z nas indywidualnie. Nie uczyni tego w sposób kolektywny. Biblia naucza, że ostatniego dnia, w chwili sądu, wszystkie księgi będą otwarte i każdy będzie sądzony zgodnie ze swoimi czynami – dobrymi lub złymi.
Wezwie się nas imiennie, staniemy przed wieloma i trzeba będzie wytłumaczyć Bogu dlaczego działaliśmy w ten, czy w inny sposób, bądź też dlaczego nie zrobiliśmy tego lub owego…
Nie będzie możliwym ukryć się za plecami tłumu. Każdy pojedynczo, każda istota ludzka, będzie musiała zdać sprawę ze swego życia przed Bogiem.

Fragment Mateusza 8,11-12 także wykazuje wiele podobieństw z naszą przypowieścią. Jest to obraz stołu Abrahama, obraz bankietu na końcu czasów. Królestwo Niebios porównane jest do festynu, w którym uczestniczyć będą trzej patriarchowie żydowscy: Abraham, Izaak i Jakub. Jest tam również kwestia tych, którzy są wyrzuceni w ciemności, na zewnątrz, wraz w płaczem i zgrzytaniem zębów: (11) A powiadam wam, że wielu przybędzie ze wschodu i zachodu, i zasiądą do stołu z Abrahamem i z Izaakiem, i z Jakubem w Królestwie Niebios. (12) Synowie Królestwa zaś będą wyrzuceni do ciemności na zewnątrz; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. 
Tymi, którzy mają być wyrzuceni na zewnątrz są ku naszemu zaskoczeniu ci, którzy mieliby odziedziczyć Królestwo. Są oni synami Królestwa. Ci, dla których Królestwo było przeznaczone, utracili ich dziedzictwo. Dlaczego? Z tego samego powodu: uczestniczyli oni w uczcie bez ubrania świątecznego. Sama cecha „synów Królestwa” nie wystarczyła im…

Wezwanie Boże
Zwróćmy uwagę: przypowieść rozpoczyna się wezwaniem: Bóg wzywa zaproszonych na ucztę weselną. Słowo „wzywać” (gr. kaleo) ukazuje się pięć razy w pierwszych dziewięciu wersetach opowiadania (ww. 3a, 3b, 4, 8, 9). Jest przetłumaczone w niektórych wersjach biblijnych przez słowo „zapraszać”. Kiedy zapraszacie jakąś osobę na przyjęcie, wzywacie ją do uczestniczenia w wydarzeniu specjalnym.
To samo słowo jest używane w Starym Testamencie, jako wezwanie Boga do Izraelitów. Czytamy u Ozeasza 11,1: Gdy Izrael był młody, pokochałem go i z Egiptu powołałem mojego syna.
Ten werset jest cytowany u Mateusza 2,15 i to słowo greckie kaleo jest tutaj użyte.
To samo słowo odnosi się także do chrześcijan. W Rzymian 8,30 Paweł pisze: a których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił. Ktokolwiek jest predestynowany, jest także wezwany w stosownym momencie, wezwany przez Boga, aby do Niego należeć.
W przypowieści o uczcie weselnej, wezwani na ucztę otrzymali wcześniej zaproszenie do uczestnictwa w weselu.
W tamtej kulturze, było w zwyczaju zapraszać na ucztę weselną po raz pierwszy na tyle wcześnie, aby pozwolić zaproszonym przygotować się, a następnie po raz drugi, aby oznajmić, że świętowanie niedługo się rozpocznie.
To drugie zaproszenie znajdujemy w w.3 i jest ono powtórzone w w.4. Podwójna odmowa zaproszonych jest w kontraście z ich początkową odpowiedzią. Musieli początkowo odpowiedzieć „tak” (skoro są określani jako „zaproszeni”), a potem powiedzieli „nie”. Ich zachowanie przypomina nieposłusznego syna w przypowieści o dwóch synach (Mateusza 21,30). Jeden z nich początkowo zaakceptował pójście do pracy w winnicy ojca, a potem tego nie zrobił.
Przypowieść o złych winogrodnikach (Mateusza 21,35-36) ukazuje to samo zachowanie ze strony winogrodników/dzierżawców. Zaangażowali się oni w obowiązek płacenia właścicielowi za używanie jego ziemi. Później, zdecydowali by nie respektować tej umowy.

Podobnie, przypowieść o uczcie weselnej mówi o tych, którzy są już zaangażowani w religii, a nie o tych, którzy nigdy nie zaakceptowali Słowa Bożego.
Jest zatem możliwym być wezwanym/powołanym, odpowiedzieć pozytywnie (początkowo i płytko) na to wezwanie, a później powiedzieć „nie” i odwrócić się tyłem do tego wezwania.
W Galacjan 1,6, Paweł wyraża swoja konsternację wobec Galatów mówiąc: Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej do innej ewangelii.
Zostaliście powołani/wezwani do Ewangelii łaski i odpowiedzieliście z entuzjazmem. A oto mówicie „nie”. Chcecie teraz odwrócić się od Boga.

Jak już zostało wspomniane, jeżeli jest się chrześcijaninem, to znaczy że zostało się powołanym/wezwanym przez Boga i odpowiedziało się na Jego wezwanie. Pod jaką postacią ten apel ukazuje się nam? Jest to zaproszenie. Na przykład u Mateusza 11,28 Jezus mówi:  Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni… Kiedy Jezus mówi: Pójdźcie do mnie, jest to zaproszenie, które do nas kieruje. Jest to także wezwanie/powołanie. A kiedy przystajemy na to wezwanie, wtedy stajemy się Jego uczniem.
Podobny apel/wezwanie ukazuje się u Jana 7,37: w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. 

Jezus zaprasza nas do picia Jego wody: „przyjdźcie do mnie, kto ma pragnienie. Dam wam wody żywej do picia”. Ci, którzy wierzą, odpowiadają na to wezwanie.


Wspólnota mieszana
Powróćmy do ostatniego wersetu naszej przypowieści. Jezus mówi: wielu jest wezwanych, ale mało wybranych. Rozważmy teraz tę kwestię. Jaka różnica istnieje pomiędzy „być wezwanym”, a „być wybranym”? W wezwaniu jest pewna forma wyboru. Jeżeli zapraszacie kogoś do spędzenia z wami wieczoru, w jakiś sposób wybraliście te osoby. Wezwanie stanowi w pewnym stopniu wybór, pomimo, że oba terminy nie są identyczne.
Weźmy przykład Judasza u Jana 6,70. Mamy słowo „wybrany”, które jest odnoszone do uczniów, nawet do Judasza. Czy nie dwunastu was wybrałem? Ale jeden z was jest diabłem. Zostali oni wezwani/powołani. Zostali oni zaproszeni. Zostali wybrani przez Jezusa. Wszystkie te słowa wzywają tę samą ideę. „Wybrałem także Judasza, jednego z dwunastu. Jednakże, ów jest diabłem”, to znaczy nieprzyjacielem Boga.

Izrael jest także przykładem takiego odwrócenia sytuacji. Jest ludem, który Bóg wybrał, aby stał się Jego osobistą własnością. Gdyż ty jesteś świętym ludem Pana, Boga twego. Ciebie wybrał Pan, Bóg twój, spośród wszystkich ludów na ziemi, abyś był jego wyłączną własnością – czytamy w Księdze Powtórzonego Prawa/5 Mojżeszowej 7,6.
Dzięki przymierzu zawartemu z ich ojcami, synowie Izraela byli zaproszeni na ucztę od dawna. Powiedzieli oni „tak” na zaproszenie. Później zmienili swoją decyzję i ukazali to prześladując z zajadłością posłańców Bożych. W konsekwencji, Izrael został odsunięty na bok – Królestwo zostało powierzone innemu ludowi: uczniom Chrystusa. Widzimy to w przypowieści o złych winogrodnikach.

Możemy powiedzieć, że chrześcijanie stanowią dzisiaj wybrany lud Boży, nowy Izrael. Jesteśmy nowym narodem, o którym mówi Jezus u Mateusza 21,43 i któremu Królestwo zostało dane.
Ten nowy naród jest reprezentowany w naszej przypowieści przez wszystkich tych, których słudzy napotkali na ulicach, zarówno złych jak i dobrych, którzy zaakceptowali uczestnictwo w uczcie weselnej syna królewskiego. Należy to dobrze podkreślić.
Źli, tak jak dobrzy, także mogli ukazać ich intencję przyjścia. I jeżeli uważnie czytamy tę przypowieść, zauważamy, że reszta historii koncentruje się na jednym z tych, którzy byli „źli”. Ten „zły” osobnik zostanie wyrzucony w ciemności, gdzie będzie płakał i zgrzytał zębami.
Żydzi liczyli na ich naturalne synostwo, by móc skorzystać ze zbawienia i błogosławieństwa Bożego. W Mateusza 8,11-12 Pan Jezus skorygował to wierzenie. Bycie potomkiem Abrahama nie gwarantuje w żaden sposób paszportu do Królestwa Bożego. W ten sam sposób fakt przynależenia do nowego narodu (chrześcijan) nie gwarantuje automatycznie zbawienia.
Przypowieść podkreśla zobowiązanie do noszenia szat weselnych. Ten, kto zostanie przyłapany na złych szatach utraci swoje miejsce na uczcie.

Pojęcie chrześcijańskiej wspólnoty mieszanej, w której niektórzy dostąpią zbawienia wiecznego, podczas gdy inni nie, ukazuje się kilkakrotnie w mowach Jezusa. Można myśleć o Mateusza 7,21, gdzie Jezus oświadcza: Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie.
W przypowieści o kąkolu i pszenicy (Mateusza 13,24-30), pszenica i kąkol rosły razem, na tym samym terenie i nie zostaną oddzielone jak tylko w dniu sądu.
W przypowieści o sieci (Mateusza 13,47-50) Królestwo Niebios jest porównane do sieci, która zawiera ryby różnych rodzajów, dobre i złe. Będą one oddzielone przez anioły na końcu świata.
Wszystkie te przykłady ilustrują zasadę pomieszania we wspólnocie Kościoła tu i teraz, żyjącej w tym świecie konkretnym. Będzie ona poddana selekcji u końca świata.
W naszej przypowieści zasada „mieszanej wspólnoty” Kościoła odnosi się do „nowego narodu”, to znaczy to wspólnoty tych, którzy wyznają ich wiarę w Chrystusa.

Krótka uwaga na koniec
Ubranie weselne jest warunkiem przynależności do wspólnoty tych, którzy będą przynależeli do wspólnoty wybranych. A tym strojem weselnym jest nowe serce, a nie tylko płytka deklaracja… nowe serce będące dowodem prawdziwego pójścia za tym, który jedyny jest Panem i Jego prawdziwego działania w nas.  I owo nowe serce mam przynieść konkretne owoce – nawrócenie życia.