sobota, 11 marca 2017

Rozważanie tekstu z Ewangelii według św. Mateusza 12,38-42





(38) Wtedy odpowiedzieli mu niektórzy z uczonych w Piśmie faryzeuszów, mówiąc: Nauczycielu, chcemy widzieć od ciebie znak. (39) A On odpowiadając, rzekł im: Pokolenie złe i cudzołożne znaku żąda, ale nie otrzyma innego znaku jak tylko znak Jonasza proroka. (40) Albowiem jak Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak i Syn Człowieczy będzie w łonie ziemi trzy dni i trzy noce. (41) Mężowie z Niniwy staną na sądzie wraz z tym pokoleniem i spowodują jego potępienie, gdyż na skutek zwiastowania Jonasza upamiętali się, a oto tutaj więcej niż Jonasz. (42) Królowa z Południa stanie na sądzie wraz z tym pokoleniem i potępi je; bo przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon.

Nasz fragment i jego bezpośredni kontekst

Przyjrzyjmy się kontekstowi naszego tekstu kazalnego.
Całość rozdziału 12 naznaczona jest polemiką: działania Jezusa budzą potępienie i niechęć.
Najpierw, na wolnym powietrzu, odnośnie odpoczynku w szabat, Jezus nakreśla swój dystans do faryzejskiego legalizmu, stając po stronie swoich uczniów, którzy zbierają pozostawione, po zbiorach, na polach resztki kłosów (12,1-8). Następnie, w synagodze, w ten sam dzień szabatu, Jezus uzdrawia mężczyznę (12,9-13) i usprawiedliwia energicznie ten czyn.
Następuje po tym spisek: faryzeusze decydują o wyeliminowaniu Jezusa (w. 14).

Mateusz relacjonuje następnie okres spokojniejszy: dyskretnie, Jezus opuszcza miejsca napięć, „uzdrawia wszystkich chorych”, realizując proroctwo Izajasza (12,15-21).
Uzdrowienie bardziej spektakularne (12,22-23) prowadzi do powrotu faryzeuszy (24), którzy poddają w wątpliwość boskie pochodzenie uzdrowienia.
Następuje długa przemowa Jezusa (25-37): odrzucając najpierw argumenty oskarżających Go, prezentuje kryteria surowego sądu, bezpośrednio odnosząc się do tych, którzy rzucają oskarżenia bez zweryfikowania ich rzetelnej podstawy.

Nasz fragment jest zatem następstwem całej serii epizodów naznaczonych konfliktem pomiędzy Jezusem i faryzeuszami.
Jeżeli pytają oni Jezusa o znak, jest jasnym dla czytelnika, że nie chodzi o szczerą prośbę o „zobaczenie dla uwierzenia”, ale o pytanie mające służyć stworzeniu wrażenia negatywnego o Jezusie, wręcz mającego popchnąć Jezusa (który dokonał przecież wielu znaków) do zbłądzenia poprzez pójście w „spektakularyzm”.

Na końcu rozdziału Jezus daje jeszcze kilka nauk o byciu w posiadaniu przez złe duchy (12,43-45), a następnie nabiera dystansu od swojej rodziny biologicznej, podkreślając swoje preferencje, w języku prawie brutalnym, wobec tłumu tych, którzy idą za Nim (47-50).

Całość rozdziału jest zatem naznaczona napięciami i konfliktami związanymi z działaniem Chrystusa.
Dobra Nowina w działaniu, ukazując się przez konkretne akty uzdrowienia i mocne słowa, budzi opory, a wręcz wrogość! I to nie tyle szczególnie wśród Żydów! Po prostu w takim właśnie kontekście Jezus działał. I taki jest jej kontekst dzisiaj. Paradoksalnie człowiek nie chce się poddać Dobrej Nowinie. I potrafi przy tym (jak faryzeusze to robili) zasłaniać się pozorną religijnością lub innymi elementami, które akurat uzna za pożyteczne…

Analiza tekstu

Skupmy się teraz przez moment na samym tekście, werset po wersecie…
w. 38: Pytanie, które stawiają rozmówcy Jezusa, uczeni w Piśmie i faryzeusze, jest pytaniem-pułapką – oni już zdecydowali aby skończyć z Jezusem i zaatakowali Go za „znaki”, czyli za uzdrowienia, których dokonał. Czy zatem Jezus będzie potrafił dokonać znaku na życzenie, na komendę?
Jeżeli akceptował wejście w taką logikę, chciał tym samym zaakcentować, że dany znak może tylko coś wskazywać.

w. 39: Widoczna prowokacja tłumaczy gwałtowność tonu Jezusa. Zaznaczmy, że wyrażenie pokolenie cudzołożne oznacza tych, którzy zerwali przymierze z Bogiem.

w. 40-41: Następuje teraz tajemnicza wzmianka o znaku Jonasza. W judaizmie historia ta świadczyła tradycjnie o przekonaniu, że Bóg nie zostawia sprawiedliwego dłużej niż trzy dni samemu sobie, w dramacie. Podobnie historia ofiary z Izaaka składanego przez jego ojca Abrahama (1 Mojżeszowa/Rodzaju 22,1-4): trzeciego dnia podróży ma miejsce rozwiązanie uwalniające.

Wczesne chrześcijaństwo odnosi te historie i tradycje z nimi związane  do ukrzyżowania Jezusa i do zmartwychwstania trzeciego dnia. Oto znak, który zostanie dany światu i trzeba będzie się nim zadowolić.
Ale jakiż to znak!
Aluzja, pod piórem Mateusza wskazuje jasno, że czasy pogańskie nadejdą, ponieważ Izrael nie rozpoznał godziny, gdy lud został odwiedzony.
Porównanie z mieszkańcami Niniwy, którzy posłuchali i nawrócili się, zwraca się na niekorzyść tych, którzy czują się posiadaczami roli strażników wiary.

w. 42: I podobnie królowa Saby, w dniu sądu ostatecznego, będzie miała lepsze miejsce! Drugi przykład cytowany przez Jezusa wzmacnia pierwszy. Jezus używa pewnej tradycji rabinistycznej, zgodnie z którą prozelici mogą służyć za przykład Izraelowi, a nawet wyrazić osąd nad ludem wybranym, poprzez fakt ich zaangażowania w wierze i stałości.
Tutaj zwraca się zatem uwagę przede wszystkim na zachowanie budowane na wysiłkach, na ciekawości i wreszcie na nawróceniu, które jest cytowane jako przykład do naśladowania.

Wymiar praktyczny tekstu

Zobaczyć, aby uwierzyć

Zobaczyć, aby uwierzyć: wypowiadając te słowa myśli się przede wszystkim o Tomaszu (Jana 20,24-29), który wyraził podobne pragnienie. Liczne kościoły w historii nosiły imię św. Tomasza, chcąc podkreślić tę postawę Apostoła, która została przezwyciężona świadectwem Pańskim, ale w czytanym przez nas fragmencie nie ma mowy o jakiejś ciekawości, o jakimś pragnieniu duchowym: ci, którzy proszą o znak są w trakcie organizowania spisku przeciw Jezusowi, który skończy się dla Niego śmiercią.
Jezus pomimo tego odpowiada: będzie dany znak, znak Jonasza. Ta tajemnicza aluzja oczywiście nie usatysfakcjonuje Jego rozmówców. Ale Jezus tłumaczy podwójny sens tej aluzji. Z jednej strony Bóg nie opuszcza swoich, nawet Jonasza, pomimo jego zbuntowania się przeciw Bogu. Aż do samej głębi Bóg podąża za Jonaszem, jego śladami i wyciąga go ze śmierci.
Znak ma inny sens: kiedy prorok Jonasz ma – wbrew samemu sobie – sukces w Niniwie, ukazuje to do jakiego stopnia tradycyjni przyjaciele Boga mogą brać przykład z Jego tradycyjnych nieprzyjaciół… Kiedy należący do Niego już Go nie słuchają, Bóg znajduje zawsze ścieżkę, aby dać się usłyszeć. Jest to przesłanie ważne także dzisiaj, dla każdego chrześcijanina.
Nikt nie jest w tej kwestii wolny od zarzutów…

Dla chrześcijan, znak Jonasza, „zmarłego”, który powrócił do życia, jest wyraźną aluzją do śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Tajemniczy znak - ale tak wiele mówiący – krzyża, pozostanie zawsze nowym, pocieszającym, niezależnie od okoliczności życia; wydarzenie krzyż/zmartwychwstanie jest w centrum przesłania Chrystusa i wiary wierzącego.
Chrześcijanie nie mają za zadanie ukazywać się jako właściciele tego znaku, ale jako jego świadkowie…

- o -

Dzisiaj, Jezus także pozwala zobaczyć… znaki. Nie ma wyobrażeń, reprezentacji, pseudo-dowodów (z samego faktu wątpliwych), ale wskazówki do odczytania, do odszyfrowania przez wierzącego.

Jednak znaki nie pojawiają się na rozkaz, ponieważ nie jest to możliwym: nie można zamawiać życia! Można je zauważyć, wychwycić, przyjąć, otrzymać…
I żaden naród wybrany, żadne wyznanie chrześcijańskie, żaden Kościół nie może ubiegać się o tytuł własności (jedynej) znaku; do posiadania jego jedynej, oficjalnej, interpretacji definitywnej. Znakiem wiary chrześcijańskiej, w pełnym znaczeniu tego słowa, jest znak krzyża. Często ukazywany bez ciała Jezusa w kościołach reformowanych i ewangelicznych, krzyż sam w sobie przypomina jednocześnie straszliwą śmierć i zmartwychwstanie chwalebne Chrystusa, źródło głębokiej nadziei, która zamieszkuje osobę świadoma swojego chrztu.

Jest to znak szczególny i to jest wspaniałe, i pełne życia.
Może nieść pokój tym, którzy byli skonfliktowani i mogą się pogodzić (z innymi, ze sobą samymi), odnaleźć pokój. Cierpienia znajdują ich ukojenie. Osoby w strapieniu otrzymują głęboką pomoc.
Bóg nie podaje w sferze znaków nic - wydawałoby się - spektakularnego. Nie byłoby to zgodne z Jego przesłaniem o Jego głębokiej miłości do człowieka, a jednocześnie z zachętą do refleksji, do podejmowania przez człowieka świadomych wyborów.
Ale On jest pośród nas, w nas, z nami. Czy potrafimy dostrzec, wyłowić, zanalizować, znaki Jego obecności?
Czy nasze społeczności chrześcijańskie chcą pójść za Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym i żyć, czy jak faryzeusze udawać życie wiary…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz