czwartek, 2 lutego 2017

Odkupienie

Kiedy Izajasz podnosi swój pełen rozpaczy krzyk do Boga: Biada mi! Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg i mieszkam pośród ludu nieczystych warg, gdyż moje oczy widziały Króla, Pana Zastępów (Izajasza 6,5), jeden z serafinów dotyka ust proroka rozżarzonym węglem, i oświadcza: Oto dotknęło to twoich warg i usunięta jest twoja wina, a twój grzech odpuszczony (Izajasza 6,7).
Kiedy Piotr pada na kolana przed Jezusem i mówi: Odejdź ode mnie, Panie, bom jest człowiek grzeszny (Łukasza 5,8), Jezus mu odpowiada: Nie bój się, od tej pory ludzi łowić będziesz (Ew. Łukasza 5,10).

Wybaczenie, to łaska Boga, którą On kładzie na nasz grzech, aby nas uzdrowić i wymazać go.
Psalm 32 opisuje wyzwolenie człowieka, gdy ten otrzymuje wybaczenie Boże, w odpowiedzi na własne wyznanie: Gdy milczałem, schły kości moje Od błagalnego wołania przez cały dzień. Bo we dnie i w nocy ciążyła na mnie ręka twoja, Siła moja zanikła jak podczas upałów letnich. Grzech mój wyznałem tobie I winy mojej nie ukryłem. Rzekłem: Wyznam występki moje Panu; Wtedy Ty odpuściłeś winę grzechu mego (Psalm 32,3-5).

W Nowym Testamencie księgą, która mówi szczególnie dużo o grzechu, jest List Apostoła Pawła do Rzymian. Termin grzech jest w piśmie tym używany prawie zawsze w liczbie pojedynczej. Paweł używa tego określenia w tej formie, aby podkreślić, że nie tylko myśli tu o grzechach popełnionych przez człowieka, ale przede wszystkim o stanie, w jakim człowiek się znajduje…

W opozycji do tak rozumianego stanu grzechu (stanu człowieka w grzechu) Paweł nie używa dla odmiany słowa wybaczenie, ale raczej słów takich jak uwolnienie, wyzwolenie. A termin, który zawiera w sobie wszystkie te określenia to odkupienie (trzeba też oczywiście dobrze go rozumieć…).

Słowo odkupienie znajduje swoje źródło w Starym Testamencie i w prawie rzymskim.
1.       W pierwszych księgach Biblii odkupienie dotyczy uwolnienia z niewolnictwa, wyzwolenia z niewoli. Słowo to odnosi się do obowiązku, który istniał w Izraelu, dotyczącego wykupienia dóbr i osób, które stały się własnością obcych/nie-Izraelitów. Bóg zaś pokazuje się w Piśmie jako odkupiciel Izraela; jest jak członek rodziny, który odkupia, by zwrócić wolność swoim bliskim.
2.       W Rzymie (rzymskim prawie cesarstwa) istniała podobna sytuacja. W epoce redakcji Nowego Testamentu obywatel rzymski, który był schwytany przez nieprzyjaciela, stawał się niewolnikiem. Mógł być wykupiony, ale stawał się wtedy niewolnikiem tego, który go wykupił. Aby stać się na powrót obywatelem, więzień musiał zapłacić sumę swojego wykupu swojemu odkupicielowi, chyba że ten ostatni uczyniłby więźniowi z niej prezent. W odróżnieniu od wyzwolonego niewolnika, który pozostawał całe swoje życie wyzwoleńcem, ten, który był beneficjentem odkupienia stawał się na nowo obywatelem rzymskim, ze wszystkimi przywilejami związanymi z tym stanem.

Opisane wyżej pojęcie odkupienia, które stanowi część języka świeckiego epoki, jest dobrym sposobem, by lepiej zdać sobie sprawę z dzieła Chrystusa dla człowieka.
Zawiera ono w sobie prawdę, że człowiek jest w sposób naturalny niewolnikiem swojej natury, swojego pożądania i swojej pychy, ale że jest on wykupiony przez kogoś innego – Chrystusa - który zapłacił za niego cenę swojego życia i swojej wolności.
Człowiek byłby dłużny tę cenę swojemu odkupicielowi, ale Chrystus daje człowiekowi darmo to, co powinno być Mu zwrócone. Na podstawie tego faktu staje się człowiek nie tylko całkowicie wolny, ale otrzymuje nowe obywatelstwo.

Odkupienie jest wyzwoleniem z niewoli, które Chrystus daje przez wiarę. Nie musimy kupować tej wolności (co zresztą w sytuacji naszego stanu byłoby samo z siebie niemożliwe), jest ona nam ofiarowana. Wybaczenie grzechów nie jest zatem jakimś wytłumaczeniem naszych głupstw, ale jest anulowaniem naszych więzów i przeszkód, które nie pozwalają nam żyć Ewangelią. Zawiera ono w sobie jednak nie tylko wybaczenie naszych grzechów, ale idzie dużo dalej, aż do uwolnienia z naszych zniewoleń wewnętrznych.

Twierdzenie, że odkupienie jest w sercu sprawiedliwości Bożej w Nowym Testamencie, stało się powtórnym odkryciem teologicznym Lutra i stanowi ono podstawę Reformacji.
Jeszcze jako mnich augustiański, Reformator narzucał sobie surową ascezę, usiłując żyć w sposób możliwie najbardziej sprawiedliwy. Ale wydawało mu się, że wymaganie Ewangelii było znaczenie powyżej jego własnej nędzy. Czuł się też, z tego powodu, wykluczony z dobrotliwości Bożej.

Przez szereg lat Luter rozważał ten werset listu do Rzymian, który mówi: bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie (Rzymian 1,17). Wydawało mu się, że istnieje rodzaj sprzeczności pomiędzy słowem sprawiedliwość i słowem Ewangelia. Luter nie widział w jaki sposób sprawiedliwość Boża mogłaby być Dobrą Nowiną dla ludzi. Wydawała mu się ona raczej przerażającą perspektywą. Aż do dnia, kiedy zrozumiał, że sprawiedliwość Boża nie oznacza Boga, który sądzi ludzi zgodnie z ich uczynkami, ale Boga, który czyni ludzi sprawiedliwymi, w swoim miłosierdziu, za pośrednictwem wiary. Sprawiedliwość Boża, to Bóg odkupiciel, który wykupuje ludzi z ich niewoli, pomimo, ze oni sami na to całkowicie nie zasługują, ani też nie zrobili nic, aby na to zasłużyć.

Po hebrajsku słowo sprawiedliwość i miłosierdzie mają ten sam rdzeń (tsedek dla sprawiedliwości i tsedeka dla miłosierdzia), a rabini precyzowali, że atrybuty (cechy szczególne) boskie, takie jak hemet (prawda) i hesed (miłość) są ze sobą ściśle związane.
Luter poświęcił lata, aby usłyszeć tę centralną prawdę Ewangelii, ale kiedy już ją zrozumiał, było to dla niego tak wielkim odkryciem, że nie mógł już znieść, by przesłanie to było zaciemnione przez nauczanie bądź praktyki religijne Kościoła jego czasów.

Jeżeli sprawiedliwość Boża jest miłosierdziem i jeżeli Jego wybaczenie jest uwolnieniem, wyzwoleniem, to my – ludzie - jesteśmy zaproszeni, by żyć w tym miłosierdziu i tej wolności, które są nam dane.
W Nowym Testamencie ludzie nie są przedstawieni, jako mający cieszyć się w sposób banalny lub wręcz  lekceważyć ten stan, ale aby stać się świadkami – w naszym życiu i przez nasze słowa, tej miłości, którą Bóg nam ukazał, i tej łaski, która jest ludziom zaproponowana.

Kiedy zatem człowiek wyznaje przed Bogiem swoje bycie grzesznikiem, nabywa on nowej tożsamości. Nie musi już więcej walczyć o nadanie sensu swojemu życiu, bo sens życia jest mu dany. Nie potrzebuje więcej wyczerpywać się usprawiedliwianiem swojego życia na ziemi, ponieważ jest on usprawiedliwiony przez Boga.
Nie musi już biec szalonym biegiem za karierą, sukcesem, bogactwem lub próżną chwałą, aby okazać i dowieść tym samym swojej ważności, ponieważ jest kochany taki, jakim jest.

Kiedy Chrystus wzywa człowieka, mówi mu: chodź i umrzyj! napisał kiedyś słynny teolog i męczennik - pastor Dietrich Bonhoeffer.
W tym cytacie wezwanie Ewangelii jest radykalne  bez kompromisu.
Nie każdy chrześcijanin oczywiście jest wezwany, by umrzeć jako męczennik za przykładem Bonhoeffera, który to został zabity w hitlerowskim obozie koncentracyjnym.
Ale każdy chrześcijanin jest zaproszony do pewnego rodzaju śmierci w sobie samym. Przykazaniem Ewangelii jest miłość i Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich (Jana 15,13).

Jezus wzywa nas w odkupieniu do stania się uczniami.
Słowo uczeń po grecku (języku Nowego Testamentu) określa uczącym się jakiegoś zawodu, ucznia lub studenta jakiegoś mistrza.
Jesteśmy zaproszeni do szkoły łaski i – z tego względu – jesteśmy wezwani do powstania i do ruszenia w drogę.
Kiedy Jezus wzywa jakiegoś ucznia, kieruje do niego słowo radykalne: Idź za mną!

Jezus nigdy nie paktował, nie szedł na kompromis z wymaganiami Ewangelii wobec swoich uczniów. Kiedy ci znajdowali Jego naukę zbyt trudną do wdrożenia w praktykę i kiedy prosili o wzmocnienie, powiększenie ich wiary, On odpowiedział im przypowieścią o słudze nieużytecznym, która zachęcała uczniów do złożenia ich całego życia w perspektywie Ewangelii (Ew. Łukasza 17,7-10).

Nowy Testament używa określeń typu oderwanie/zerwanie oddzielające śmierć od życia, pychę od chwały, pożądanie od miłości, egocentryzm od chwały Bożej, bunt od posłuszeństwa.
Dokonawszy raz zerwania, oderwawszy się od dawnego życia, dzień po dniu uczymy się zakorzenienia nas w życiu Ewangelii.

Możemy wtedy odkryć uzdrowienie wewnętrzne, pokój i siłę, konieczne (wszystkie te dary Boże dla człowieka odkupionego) aby łaska w pełni wpisała się w nasze życie każdego dnia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz