czwartek, 2 lutego 2017

Grzech – zniszczenie harmonii istnienia

Według Biblii historia człowieka naznaczona jest stanem rebelii i braku zaufania do Słowa samego Boga. Ten stan jest kwalifikowany jako grzech. Teksty 1 Mojżeszowej/Rodzaju (rozdz. 1 do 3) świadczą o tej rzeczywistości i ukazują, że w sposób radykalny człowiek jest odcięty od Boga.
Jeżeli rozwinie się to twierdzenie, to grzech, według Biblii, może być zdefiniowany jako całkowity brak zgodności z Prawem Bożym i to na poziomie naszych czynów, naszych zachowań, naszych myśli lub naszej natury.
Grzech w tej optyce, jest czymś w opozycji wobec Boga i Jego prawa moralnego. A zatem, nasze szczególne działania (kradzież, kłamstwo, popełnienie morderstwa) są uważane za grzechy. Ale na tym nie zatrzymuje się - w sposób wyłączny - koncepcja biblijna. Kwalifikowane jako grzech są także zachowania sprzeczne z tym, czego Bóg oczekuje od nas. Dziesięć przykazań zakazuje zarówno konkretnych działań poddawalnych krytyce jak i zawinionych pragnień (por. 2 Mojżeszowa/Wyjścia 20). Samo pragnienie kradzieży lub popełnienia cudzołóstwa już jest uważane za grzech.
W Kazaniu na górze Jezus także wydaje się zabraniać zachowań grzesznych jak: gniew (Mt 5,22) i  pożądanie (Mt 5,28). Apostoł Paweł prezentuje w Liście do Galacjan (Gal 5,19-21) całą listę zachowań (zazdrość, gniew, egoizm) jako dzieła ciała, które stoją w opozycji do pragnienia Ducha, czyli przeciw dziełu Boga.
Zgodnie z tymi pierwszymi uwagami mężczyzna i kobieta by być miłymi Bogu muszą być zatem istotami, które będą ukazywać czystość moralną w ich dziełach i ich pragnieniach. Jest to cały program, sam w sobie, z mocy ludzkiej niemożliwy do zrealizowania.  
Jezus nam przypomina: Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej (Mk 12,30). Kto sam z siebie jest zdolny podołać tak ogromnemu wyzwaniu?
W skrócie: definicja grzechu zawiera w sobie nasze działania i nasze zachowania, nasz brak zgodności z moralnym Prawem Bożym, naszą grzeszną naturę moralną. Jeżeli dobrze się zastanowimy, to człowiek nie jest określany przez swoje błędne czyny, które popełniałby, ale to jego natura będąc zdeformowaną, stanowi, że każdy człowiek jest grzesznikiem z samej natury. Wszystkie nasze kodeksy moralne, które mają na celu określenie „grzechów”, skupiają się w rzeczywistości na naszych zachowaniach, działaniach, które są owocami naszej grzesznej natury. Pokusa jest często wielka, by dać tylko taką, częściową, definicję grzechu. Dla przykładu egoizm wydawałby się z zasady grzeszny, ale przecież istnieje w Biblii forma egoizmu, która nie jest grzechem, a szczególnie mówimy tutaj o tej woli ludzkiej, która pragnie, dla swojego własnego interesu, gromadzić skarby Królestwa (Mt 6,20).
Chrystus, jak i Apostołowie, zachęcają nas, w naszym własnym interesie, do odwrócenia się od zła!
Człowiek i działanie, które dokonuje, nie są rozdzielne. Działanie tłumaczy naszą grzeszną naturę. Człowiek jest istotą podzieloną, bez realnej siły, wobec zła, które go zamieszkuje. Człowiek jest zatem więźniem piekielnej spirali, w której poddaje wciąż zniszczeniu świat stworzony przez Boga i swobodny rozwój sił życia, będący darem Bożym.
Grzech jest nam ukazany jako chybiony cel, jako choroba, która wysysa siły życiowe, przerywa harmonię życia. Terminy biblijne, które mogą bez wątpienia zakwalifikować ten stan to: występek, błąd, oddalenie. Grzesznicy są „złamani”, „zdeformowani”… Są w złu.
Grzech jest zatem czymś, co oddala od normy, od życia z Bogiem; od wszystkiego, co staje w opozycji do życia. Grzech szkodzi przymierzu z Bogiem, braterstwu, Miłości. Grzech niszczy wspólnotę, poddaje niebezpieczeństwu wszelką inicjatywę ludzką, choćby tę najpiękniejszą.
A zatem, w życiu społecznym i wspólnotowym, ludzie okazują się zawsze w jednym lub drugim momencie jako łamiący przymierze, jakieś zobowiązanie, nakaz. I wszystko to ukazuje się w sposób szczególnie jasny wobec najsłabszych, małych, wdów, itd.
Ustawodawstwo Izraela miało na celu nabycie przez ludzi świadomości tego zła właściwego naszej naturze i nabycie świadomości reguł, które nakreślałyby drogę dobra i denuncjowały to co złe, chcąc edukować ludzkie sumienie i inteligencję, by tworzyć ducha mądrości.
Czasami jest nam niełatwo zauważyć, że grzeszenie jest naruszeniem tych praw duchowych i działaniem przeciw życiu, przeciw Bogu, przeciw bliźniemu, aby stworzyć w nich ducha mądrości. Wszystko to jest obrażeniem Boga.
Pochodzenie grzechu.
Jest trudnym zrozumienie tego, co stoi u początków grzechu ludzkości. W 1 Mojżeszowej/Rodzaju, grzech jest owocem postępku Adama i Ewy. Grzesząc, nasi dalecy przodkowie usiłowali zawłaszczyć sobie jakieś autonomiczne poznanie, które „wyzwoliłoby” ich z suwerenności Bożej. Chodzi o ich akt świadomy. Popełniając ten akt człowiek mógł dojść do moralnej świadomości. Poczuł się nagi, nagi w znaczeniu zrozumienia, że nic nie jest jego, że wszystko zostało mu dane i że jego intymność fizyczna i jego osobowość były jego jedynymi tak kruchymi wartościami.
Grzech otwiera zatem człowieka na brutalne poznanie i na ciekawość rzeczywistości intelektualnych, jak: tajemnice natury, modele cywilizacji, kulturę, możliwość abstrakcji, zdolność osądu i jakieś ogólne życiowe  rozeznanie.
Według Biblii taki fałszywy proces poznania zachodzi bez Słowa i przyzwolenia ze strony Boga. Ta uwaga jest bardzo ważna. Bez Boga i Jego zgody człowiek dostrzega wyżej wymienione rzeczy, ale jego inteligencja i jego natura nie dają rady połączyć je w harmonii. Człowiek chciał robić coś szybciej, niż czas dojrzewania, którego Bóg od niego oczekiwał…
Pozostaje kwestia węża… Lucyfer, niegdyś książę światła, obecnie upadły, został strącony z nieba, podobnie jak jego aniołowie. Szatan i jego demony kontestują od tego momentu plan Boży. Nie jest możliwym opisanie w kilku liniach całej rzeczywistości kosmicznej. Jest jednak ważnym dla naszego przedmiotu rozważania, aby podkreślić, że wąż podejmuje się zamachu na fundamenty prawdziwego poznania. Nie ma prawdziwego i realnego poznania, jak tylko w Bogu. Wszelkie słowo, które nie przychodzi od Niego na świat, by dać byt istotom żywym jest fałszywe. Dlatego zarówno Ewa, jak i Adam są wprowadzeni w błąd przez słowa: „Nie umrzecie, ale będziecie żyli”. Są to szatańskie półprawdy, które kryją w sobie cały ogrom dramatu. Jest to próba poddania w wątpliwość zobowiązań podjętych przez Boga. Od tego momentu człowiek nie zadowala się otrzymaniem tego, co jest dobre, ale sam siebie wypytuje co jest dobrym. Wie, że istnieją granice i rozumie, że może je przekroczyć.
Słowa Boga, Jego obecność natychmiastowa i rzeczywista, nie pozwalałyby człowiekowi samemu definiować dobra i zła nie tylko przez inteligencję, ale przez jego istotę.
Efekty grzechu są zatem następujące:
·         Jesteśmy winni nie z powodu winy Adama, ale z powodu naszych własnych win;
·         Jesteśmy niezdolni do czynienia zawsze i wszędzie tego, co dobre, sprawiedliwe i słuszne;
·         Pozbawieni wszelkiego dobra duchowego jesteśmy niezdolni do wypełnienia dzieł duchowo dobrych.
Teologia Reformacji kładła poważny nacisk na winę istoty ludzkiej przed Bogiem. Pod piórem Reformatorów powstawały teksty tłumaczące, że istota ludzka nie posiada sprawiedliwości, niewinności, integralności moralnej, a to powoduje sedno cierpienia. Całe wieki przed Reformacją świadczą o świadomości i odczuwaniu tej ludzkiej winy, którą usiłowano przezwyciężyć przez wykupienie naszych działań, co przekładało się na strach przed piekłem, obawy przed sądem Bożym (ziemskim i niebieskim). Mnożyły się formy też pobożności w poszukiwaniu Bożej łagodności. Reformatorzy nadali tej dyskusji sens oparty o przez Słowa Bożego, opierając go o działanie Boga samego, działającego w łasce.
Dzisiaj…
Myślimy często, że my, w wieku XXI, jesteśmy dalecy od opisanych wyżej sentymentów. A jednak czujemy wciąż i silnie grzech i jego efekty, usiłując im nadać inne określenia: brak szansy, naturalny fatalizm, porażka, dewaluacja, dewaloryzacja, kruchość, nonsens i absurdalność życia, wyobcowanie społeczne lub intelektualne itd. Czujemy się wyzbyci naszej natury ludzkiej, czujemy się niewolnikami pracy, seksu, używek, naszego sposobu spędzania czasu, pieniądza… a lista ta może być bardzo długa i bardzo realna.
Krótko: człowiek wie doskonale, że żyje w stanie braku czegoś. Ale to zerwanie społeczności z Bogiem, które niesie w sobie ten głęboki brak, nonsens życia, zostało przezwyciężone dziełem samego Boga, który zdecydował, by - pomimo wszystko - przyjąć nas za swe dzieci, byśmy otrzymali Jego Ducha, by żył w nas i pomiędzy nami.
W naszym wyobcowanym istnieniu, w naszej nędzy naznaczonej nieprzyjaźnią pomiędzy człowiekiem i naturą, w naszej wrogości wobec braci i sióstr, w naszych pomieszaniach, naszych sztucznych rajach, naszych bożkach ; we wszystkim co nas niszczy i deformuje, wobec tej mocy oddalenia, która oślepia człowieka, Ewangelia przypomina nam, że jesteśmy zaproszeni do wolności osobistej, autentycznej i powszechnej.
Początkowo grzeszni, jesteśmy zbawieni w łasce: w miłości Bożej grzech został zwyciężony. Zostaliśmy wyrwani niewierze, odwróceniu od Boga. Zostaliśmy cudownie przyprowadzeni do Ojca przez Ducha. Nie ma już zerwania, łaska jest dla nas. Bóg w Jezusie Chrystusie zwyciężył nieodwracalne skutki grzechu.
Łaska jest pełną mocy miłością Bożą, która triumfuje nad naszym wyobcowaniem i pozwala na osobiste pojednanie z Bogiem, którego każdy człowiek może doświadczyć.
Człowiek był jakby poza nim, jakby jego ciało nie należało do niego, zamieszkane przez siły zła. Ale przyjście i dzieło wcielonego Słowa Bożego układa wszystko tak, jak należy. Bóg w Jezusie Chrystusie stawia naszą istotę w jej właściwym centrum. Wszystko rozpoczyna się aż do wieczności, która będzie naturalnym tego procesu wypełnieniem.
Bóg daje każdemu osobowość. Jego cuda Ewangelii świadczą, że jest to przeogromne dzieło. Nasza konkretna i egzystencjalna rzeczywistość została dotknięta przez Boga. Bóg nakłada swoja pieczęć na ludzką egzystencję. Bóg dotyka naszego życia i prowokuje długą ścieżkę podążania w kierunku pełnej realizacji Królestwa Bożego. Już nie śmierć, ale życie jest przed nami otwarte, w Jezusie Chrystusie, Słowie wcielonym, który umarł i zmartwychwstał, i króluje na wieki wieków.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz