sobota, 25 czerwca 2016

Kilka myśli na podstawie 1 Listu do Koryntian 1,18-25



1 List Pawła do Koryntian 1,18-25:

(18) Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą. (19) Napisano bowiem: Wniwecz obrócę mądrość mądrych, a roztropność roztropnych odrzucę. (20) Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego? Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo mądrości świata? (21) Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie. (22) Podczas gdy Żydzi znaków się domagają, a Grecy mądrości poszukują, (23) my zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo, (24)natomiast dla powołanych - i Żydów, i Greków, zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą. (25) Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie.

Znamy doskonale ten fragment listu Pawłowego. Słyszeliśmy go z pewnością komentowanym wielokrotnie podczas głoszenia w naszych Kościołach, czy też podczas studiów biblijnych. Niemniej, ponieważ Słowo Boże jest zawsze słowem żywym, rozważenie go po raz kolejny nie jest czasem straconym. Spróbujemy tym razem skupić się na pewnym szczególnym, wybranym, aspekcie przesłania Pawłowego.

Korynt
Miasto portowe w środkowej Grecji, na półwyspie Peloponez, było prawdziwym tyglem kultur, wymiany handlowej między wschodem i zachodem, znakomicie usytuowanym strategicznie,  pozwalając na znaczące skrócenie drogi morskiej dla kupców.
Miasto zostało zniszczone przez Rzymian w 146 p.n.e., a następnie odbudowane przez Juliusza Cezara, w 44 p.n.e., na krótko przed zamordowaniem Cezara.
W czasach Pawła Apostoła, Rzym inwestował silnie w korynckie infrastruktury portowo-miejskie i w wyposażenie różnych miejsc kultu. Pierwsze prace w budowę kanału, który miał przeciąć przesmyk koryncki i tym samym skrócić drogę morską, zostały rozpoczęte w czasach Nerona (37-68 n.e.).
Miasto tworzyła populacja o niezwykłej złożoności ras i kultur, z poważną ilością niewolników, robotników, więźniów wojennych, podobnie jak żydowskich uciekinierów z Rzymu.
Bogactwo miasta pochodziło z handlu, a jego kultura poddana była poważnym, bardzo odmiennym nurtom/wpływom, pochodzącym z różnych części Imperium.
Wspólnotę chrześcijańską tworzyły osoby pochodzące w większości z dolnych warstw społecznych. Odzwierciedlała ona kulturę środowiskową miasta, ciągle pod presją nowinek wszelkiego rodzaju, w tym także religijnych. We wspólnocie tej najwyraźniej podkreślano bogactwo finansowe, ale także wszelkiego rodzaju nadzwyczajne formy duchowości, prowadzące do bez mała kultu jednostek posiadających nadzwyczajne dary.

Kontekst naszego fragmentu listu.
Nasz tekst sytuuje się po wezwaniu do przezwyciężenia podziałów istniejących w łonie wspólnoty i jest wpisany w kadr argumentacji, która ma rozbić pokusę wzięcia władzy przez tych, którzy ryzykują przysłonięcie sobą obrazu Boga prawdziwego i suwerennego.

Wiersze 4-9 naszego rozdziału:  w swoim wprowadzeniu Apostoł składa dzięki za bogactwo darów duchowych i poznanie wspólnoty korynckiej. Delikatnie ukazuje się tam motyw sądu: będziecie bez nagany w dniu Pana naszego Jezusa Chrystusa, a w tym i odpowiedzialności spoczywającej na tych, którzy wierzą w Pana.

Wiersze 10-17: Paweł nazywa wyraźnie podziały we wspólnocie. Powoływanie się na tę, czy inną osobę (bardziej na osobę, niż na prezentowaną przez nią myśl) jest zwyczajem polityki ludzkiej i wpisuje się w pewien sposób w struktury władzy i wpływu, charakterystyczne dla miasta Koryntu.
Pewne pęknięcie we wspólnocie może tłumaczyć się przez fakt, że Kościoły domowe, nie mogąc przyjąć więcej jak tylko pewną, określoną liczbę osób, stawały się coraz bardziej skoncentrowane na sobie samych i na bogatych rodzinach, które je w swoich domach przyjmowały.
Zauważamy także w dalszej części listu, na przykład w odniesieniu do Wieczerzy Pańskiej (10,17-22), że różne warstwy społeczne miały trudność w dostosowaniu ich przyzwyczajeń jedne do drugich. Następnie, trudność stanowiły różnice w podejściu do różnych problemów teologicznych, prezentowane przez osoby pochodzące ze środowisk żydowskich i pogańskich. Najbardziej bolesne było, że różne frakcje reklamowały ich pochodzenie od imienia Apostoła, który chrzcił ich członków. Tymczasem Chrzest oznacza jedność (12,11-13)!

Wiersze 18-25: ukazują sens Krzyża.

Wiersze 26-31: Paweł skupia się na socjologicznej kompozycji wspólnoty korynckiej, żywej ilustracji zasady Krzyża.

Rozdział drugi, który później następuje, rozwinie refleksję wokół „głupstwa-mądrości” Bożej, przez teologię Ducha Świętego.

Słowo Krzyża – jego sens.
Na płaszczyźnie wielkiej i licznej obecności różnych religii w Koryncie, chrześcijaństwo stanowi tylko jeden z wielu elementów.
Jaka zatem jest jego specyfika? Kim jest ten Zbawiciel, Jezus Chrystus”
Zauważano na zewnątrz, że chrześcijaństwo jest ściśle spokrewnione z judaizmem, ale czymś, co je różni od wszystkich innych religii jest sposób w jaki jej Założyciel umarł.
Starożytność znała bóstwa, które umarły i powróciły do życia, a szczególnie na wschodzie, z Ozyrysem lub Tammuzem, a ich kulty były obecne w Koryncie.
Ale sposób, w jaki zmarł Jezus, był odmienny od wszystkich innych.
Krzyżowani bywali niewolnicy-uciekinierzy, których schwytano. Krzyżowano przede wszystkim buntowników i terrorystów. Pamiętajmy tutaj, że podczas swojego procesu Jezus został zaklasyfikowany do tej ostatniej kategorii. Śmierć na krzyżu była karą pozbawiającą czci, pozbawiającą ukaranego wszelkiej wartości, a nawet – zgodnie z jedną z żydowskich interpretacji tamtego czasu – wszelkiej społeczności z Bogiem (por. argumentację Pawła w Galacjan 3,13-14).
Jednym słowem: ukrzyżowany był odrzucony przez Boga i ludzi.



Ciężar gorszący tej śmierci ciążył do tego stopnia, że pierwsza sztuka chrześcijańska nie ukazuje w ogóle ukrzyżowania, tym bardziej, że było one masowo praktykowane w Imperium rzymskim.
Krzyż był dla tamtej epoki najgorszym z możliwych poniżeń.
Można zatem zrozumieć, że wiara w ukrzyżowanego Mesjasza gwałtownie poddaje pod dyskusję wszelką skalę wartości religijnych i socjologicznych, zwłaszcza w rzeczywistości ludzkiej, która klasuje ludzi według ich ważności ekonomicznej lub przynależności klasowej.

Poddanie w wątpliwość szeregu wartości zmieniało się w zależności od środowiska: czy było ono pochodzenia żydowskiego, czy też pogańskiego. Pierwsze z nich podkreślało konieczność życia w obecności Bożej, a drugie potrzebę intelektualnego zbliżenia.
Dwie tendencje mają wspólne to, że człowiek stara się dyktować Bogu jak ma się On ukazywać.
Tymczasem Słowo Krzyża potwierdza absolutną suwerenność Boga, przez fakt, że Bóg czyni wszystko odmiennie i poddaje krytyce nasze ludzkie modele oczekiwań i postępowania.
Trzeba podkreślić, że wszystkie modele społeczne, ludzkie, Słowo Krzyża kwestionuje właśnie w sferze ich aspiracji do posiadania władzy (nad Bogiem, światem, człowiekiem).

To poddanie w wątpliwość, poddanie krytyce przez Słowo Krzyża umotywowane jest Bożą wolą zbawienia. Zbawienie to dotyczy na pierwszym miejscu tych, którzy go najbardziej potrzebują, ponieważ są oni bardzo oddaleni: grzesznicy, trędowaci i prostytutki (to kategorie podkreślane przez  Jezusa w Ewangeliach), a niewolnicy, obcokrajowcy, ludzie z marginesu dla Pawła w Koryncie.

Ten Bóg, który poddaje tyle pojęć w wątpliwość, jest także Bogiem Żydów: w Rzymian 4 Paweł cytuje Abrahama, któremu Bóg dał dziecko, pochodzące z ciała prawie „umarłego”.
Możemy także pomyśleć o Wyjściu z Egiptu, i całej drodze ludu, poprzez który Bóg tworzy naród wolny, począwszy od grupy niewolników.
Ta wola Boża zbawienia ma porządkować strukturę wspólnoty, a nie głód władzy osób w niej się znajdujących.
Słowo Krzyża przypomina o tym w sposób stały.

Krótka konkluzja.
Wydaje się niełatwym znalezienie bezpośredniego zastosowania Słowa Krzyża (choć przecież stale o tym mówimy, stale tę prawdę powtarzamy) w znaczeniu, o którym mówiliśmy wyżej, w życiu naszych Kościołów, czy - i zwłaszcza – naszych społeczeństw.
Powinniśmy pobudzić siebie i innych do refleksji w kwestii rozwoju (lub wzrostu) Kościoła: Jakie są nasze istotne cele? Co głosimy (w znaczeniu, czy nie krępujemy się podkreślać mocy płynącej z Krzyża, tak odmiennej od oczekiwania wielu)? A wreszcie jakie grupy społeczne wydają się nam w Kościele i poza nim ważne? Czy imponują nam (i być może dostosowujemy życie naszych Kościołów do nich) osoby szczególnie posażne, bądź szczególnie dobrze wykształcone, bądź piastujące odpowiedzialne stanowiska społeczne? Może z większym lekceważeniem odnosimy się do osób samotnych, słabych (w najszerszym znaczeniu tego słowa), nie posiadających znacznych środków finansowych, a niektórych wręcz biednych?

Żyjemy w świecie, w którym myślenie i ocenianie rzeczywistości i innych ludzi, zgodnie z kategoriami ekonomicznymi, jest bardzo rozpowszechnione.
A jednak to temu właśnie światu trzeba głosić i świadczyć Dobrą Nowinę o Mesjaszu, który przyjmuje na siebie grzechy i słabości, który staje w najniższym miejscu naszego człowieczeństwa, aby dać nam życie, aby zaofiarować nam życie, z mocy Krzyża, którego nikt, poza Nim samym, Synem Bożym, ofiarować nie może.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz