sobota, 25 czerwca 2016

Kilka myśli na podstawie 1 Listu do Koryntian 1,18-25



1 List Pawła do Koryntian 1,18-25:

(18) Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą. (19) Napisano bowiem: Wniwecz obrócę mądrość mądrych, a roztropność roztropnych odrzucę. (20) Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego? Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo mądrości świata? (21) Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie. (22) Podczas gdy Żydzi znaków się domagają, a Grecy mądrości poszukują, (23) my zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo, (24)natomiast dla powołanych - i Żydów, i Greków, zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą. (25) Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie.

Znamy doskonale ten fragment listu Pawłowego. Słyszeliśmy go z pewnością komentowanym wielokrotnie podczas głoszenia w naszych Kościołach, czy też podczas studiów biblijnych. Niemniej, ponieważ Słowo Boże jest zawsze słowem żywym, rozważenie go po raz kolejny nie jest czasem straconym. Spróbujemy tym razem skupić się na pewnym szczególnym, wybranym, aspekcie przesłania Pawłowego.

Korynt
Miasto portowe w środkowej Grecji, na półwyspie Peloponez, było prawdziwym tyglem kultur, wymiany handlowej między wschodem i zachodem, znakomicie usytuowanym strategicznie,  pozwalając na znaczące skrócenie drogi morskiej dla kupców.
Miasto zostało zniszczone przez Rzymian w 146 p.n.e., a następnie odbudowane przez Juliusza Cezara, w 44 p.n.e., na krótko przed zamordowaniem Cezara.
W czasach Pawła Apostoła, Rzym inwestował silnie w korynckie infrastruktury portowo-miejskie i w wyposażenie różnych miejsc kultu. Pierwsze prace w budowę kanału, który miał przeciąć przesmyk koryncki i tym samym skrócić drogę morską, zostały rozpoczęte w czasach Nerona (37-68 n.e.).
Miasto tworzyła populacja o niezwykłej złożoności ras i kultur, z poważną ilością niewolników, robotników, więźniów wojennych, podobnie jak żydowskich uciekinierów z Rzymu.
Bogactwo miasta pochodziło z handlu, a jego kultura poddana była poważnym, bardzo odmiennym nurtom/wpływom, pochodzącym z różnych części Imperium.
Wspólnotę chrześcijańską tworzyły osoby pochodzące w większości z dolnych warstw społecznych. Odzwierciedlała ona kulturę środowiskową miasta, ciągle pod presją nowinek wszelkiego rodzaju, w tym także religijnych. We wspólnocie tej najwyraźniej podkreślano bogactwo finansowe, ale także wszelkiego rodzaju nadzwyczajne formy duchowości, prowadzące do bez mała kultu jednostek posiadających nadzwyczajne dary.

Kontekst naszego fragmentu listu.
Nasz tekst sytuuje się po wezwaniu do przezwyciężenia podziałów istniejących w łonie wspólnoty i jest wpisany w kadr argumentacji, która ma rozbić pokusę wzięcia władzy przez tych, którzy ryzykują przysłonięcie sobą obrazu Boga prawdziwego i suwerennego.

Wiersze 4-9 naszego rozdziału:  w swoim wprowadzeniu Apostoł składa dzięki za bogactwo darów duchowych i poznanie wspólnoty korynckiej. Delikatnie ukazuje się tam motyw sądu: będziecie bez nagany w dniu Pana naszego Jezusa Chrystusa, a w tym i odpowiedzialności spoczywającej na tych, którzy wierzą w Pana.

Wiersze 10-17: Paweł nazywa wyraźnie podziały we wspólnocie. Powoływanie się na tę, czy inną osobę (bardziej na osobę, niż na prezentowaną przez nią myśl) jest zwyczajem polityki ludzkiej i wpisuje się w pewien sposób w struktury władzy i wpływu, charakterystyczne dla miasta Koryntu.
Pewne pęknięcie we wspólnocie może tłumaczyć się przez fakt, że Kościoły domowe, nie mogąc przyjąć więcej jak tylko pewną, określoną liczbę osób, stawały się coraz bardziej skoncentrowane na sobie samych i na bogatych rodzinach, które je w swoich domach przyjmowały.
Zauważamy także w dalszej części listu, na przykład w odniesieniu do Wieczerzy Pańskiej (10,17-22), że różne warstwy społeczne miały trudność w dostosowaniu ich przyzwyczajeń jedne do drugich. Następnie, trudność stanowiły różnice w podejściu do różnych problemów teologicznych, prezentowane przez osoby pochodzące ze środowisk żydowskich i pogańskich. Najbardziej bolesne było, że różne frakcje reklamowały ich pochodzenie od imienia Apostoła, który chrzcił ich członków. Tymczasem Chrzest oznacza jedność (12,11-13)!

Wiersze 18-25: ukazują sens Krzyża.

Wiersze 26-31: Paweł skupia się na socjologicznej kompozycji wspólnoty korynckiej, żywej ilustracji zasady Krzyża.

Rozdział drugi, który później następuje, rozwinie refleksję wokół „głupstwa-mądrości” Bożej, przez teologię Ducha Świętego.

Słowo Krzyża – jego sens.
Na płaszczyźnie wielkiej i licznej obecności różnych religii w Koryncie, chrześcijaństwo stanowi tylko jeden z wielu elementów.
Jaka zatem jest jego specyfika? Kim jest ten Zbawiciel, Jezus Chrystus”
Zauważano na zewnątrz, że chrześcijaństwo jest ściśle spokrewnione z judaizmem, ale czymś, co je różni od wszystkich innych religii jest sposób w jaki jej Założyciel umarł.
Starożytność znała bóstwa, które umarły i powróciły do życia, a szczególnie na wschodzie, z Ozyrysem lub Tammuzem, a ich kulty były obecne w Koryncie.
Ale sposób, w jaki zmarł Jezus, był odmienny od wszystkich innych.
Krzyżowani bywali niewolnicy-uciekinierzy, których schwytano. Krzyżowano przede wszystkim buntowników i terrorystów. Pamiętajmy tutaj, że podczas swojego procesu Jezus został zaklasyfikowany do tej ostatniej kategorii. Śmierć na krzyżu była karą pozbawiającą czci, pozbawiającą ukaranego wszelkiej wartości, a nawet – zgodnie z jedną z żydowskich interpretacji tamtego czasu – wszelkiej społeczności z Bogiem (por. argumentację Pawła w Galacjan 3,13-14).
Jednym słowem: ukrzyżowany był odrzucony przez Boga i ludzi.



Ciężar gorszący tej śmierci ciążył do tego stopnia, że pierwsza sztuka chrześcijańska nie ukazuje w ogóle ukrzyżowania, tym bardziej, że było one masowo praktykowane w Imperium rzymskim.
Krzyż był dla tamtej epoki najgorszym z możliwych poniżeń.
Można zatem zrozumieć, że wiara w ukrzyżowanego Mesjasza gwałtownie poddaje pod dyskusję wszelką skalę wartości religijnych i socjologicznych, zwłaszcza w rzeczywistości ludzkiej, która klasuje ludzi według ich ważności ekonomicznej lub przynależności klasowej.

Poddanie w wątpliwość szeregu wartości zmieniało się w zależności od środowiska: czy było ono pochodzenia żydowskiego, czy też pogańskiego. Pierwsze z nich podkreślało konieczność życia w obecności Bożej, a drugie potrzebę intelektualnego zbliżenia.
Dwie tendencje mają wspólne to, że człowiek stara się dyktować Bogu jak ma się On ukazywać.
Tymczasem Słowo Krzyża potwierdza absolutną suwerenność Boga, przez fakt, że Bóg czyni wszystko odmiennie i poddaje krytyce nasze ludzkie modele oczekiwań i postępowania.
Trzeba podkreślić, że wszystkie modele społeczne, ludzkie, Słowo Krzyża kwestionuje właśnie w sferze ich aspiracji do posiadania władzy (nad Bogiem, światem, człowiekiem).

To poddanie w wątpliwość, poddanie krytyce przez Słowo Krzyża umotywowane jest Bożą wolą zbawienia. Zbawienie to dotyczy na pierwszym miejscu tych, którzy go najbardziej potrzebują, ponieważ są oni bardzo oddaleni: grzesznicy, trędowaci i prostytutki (to kategorie podkreślane przez  Jezusa w Ewangeliach), a niewolnicy, obcokrajowcy, ludzie z marginesu dla Pawła w Koryncie.

Ten Bóg, który poddaje tyle pojęć w wątpliwość, jest także Bogiem Żydów: w Rzymian 4 Paweł cytuje Abrahama, któremu Bóg dał dziecko, pochodzące z ciała prawie „umarłego”.
Możemy także pomyśleć o Wyjściu z Egiptu, i całej drodze ludu, poprzez który Bóg tworzy naród wolny, począwszy od grupy niewolników.
Ta wola Boża zbawienia ma porządkować strukturę wspólnoty, a nie głód władzy osób w niej się znajdujących.
Słowo Krzyża przypomina o tym w sposób stały.

Krótka konkluzja.
Wydaje się niełatwym znalezienie bezpośredniego zastosowania Słowa Krzyża (choć przecież stale o tym mówimy, stale tę prawdę powtarzamy) w znaczeniu, o którym mówiliśmy wyżej, w życiu naszych Kościołów, czy - i zwłaszcza – naszych społeczeństw.
Powinniśmy pobudzić siebie i innych do refleksji w kwestii rozwoju (lub wzrostu) Kościoła: Jakie są nasze istotne cele? Co głosimy (w znaczeniu, czy nie krępujemy się podkreślać mocy płynącej z Krzyża, tak odmiennej od oczekiwania wielu)? A wreszcie jakie grupy społeczne wydają się nam w Kościele i poza nim ważne? Czy imponują nam (i być może dostosowujemy życie naszych Kościołów do nich) osoby szczególnie posażne, bądź szczególnie dobrze wykształcone, bądź piastujące odpowiedzialne stanowiska społeczne? Może z większym lekceważeniem odnosimy się do osób samotnych, słabych (w najszerszym znaczeniu tego słowa), nie posiadających znacznych środków finansowych, a niektórych wręcz biednych?

Żyjemy w świecie, w którym myślenie i ocenianie rzeczywistości i innych ludzi, zgodnie z kategoriami ekonomicznymi, jest bardzo rozpowszechnione.
A jednak to temu właśnie światu trzeba głosić i świadczyć Dobrą Nowinę o Mesjaszu, który przyjmuje na siebie grzechy i słabości, który staje w najniższym miejscu naszego człowieczeństwa, aby dać nam życie, aby zaofiarować nam życie, z mocy Krzyża, którego nikt, poza Nim samym, Synem Bożym, ofiarować nie może.

sobota, 4 czerwca 2016

Rozważanie Listu św. Pawla do Galacjan 3,26-29



Galacjan 3,26-29:


(26) Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa. (27) Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa. (28) Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. (29) A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy.



Wprowadzenie.
„Dajcie sobie czas, aby pomyśleć o sobie!” Oto rada, którą daje się nam często, szczególnie w tym okresie roku, kiedy należy myśleć o przygotowaniu wakacji, czy urlopów. Dajcie sobie czas dla siebie… Czy znajdujecie to stwierdzenie interesującym i użytecznym – pomyśleć o sobie? Naturalnie.
Niemniej, ośmielę się dzisiaj, zaproponować wam inną jeszcze radę: dajcie sobie czas, aby pomyśleć o Jezusie!
Zastanówmy się dzisiaj nad kilkoma wersetami z listu do Galacjan – czterema ostatnimi wersetami rozdziału 3-go tego listu. Są one pełne Jezusa, popychając nas wręcz, aby o Nim pomyśleć.
Paweł Apostoł porusza w nich trzy konsekwencje naszego zjednoczenia z Jezusem Chrystusem w wierze:
1.   Przez zjednoczenie z Jezusem, wchodzimy do rodziny Bożej; a to niemało.
2.   Przez zjednoczenie z Jezusem jesteśmy razem, wewnętrznie połączeni, w rodzinie Bożej; a wszelki snobizm jest tu zakazany.
3.   Przez zjednoczenie z Jezusem otrzymujemy pełne dziedzictwo, które Bóg ma dla swojej rodziny; jesteśmy dziedzicami najszczęśliwszymi na świecie.  

Rozwinięcie.
Podejmijmy teraz te wspaniałe i bardzo drogocenne prawdy i zauważmy jak one mają moc zmiany naszego życiu dzisiaj, tu i teraz.
Po pierwsze, zjednoczenie z Jezusem i wejście do rodziny Bożej.
Apostoł Paweł, natchniony przez Boga, pisze w wersecie 26: Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Słowo „wszyscy” jest tutaj bardzo ważne; znajdzie się także w wersetach 27 i 28. Dlaczego ten nacisk na owo „wszyscy”?
Nie można zapominać, że judaizujący członkowie pierwszych wspólnot chrześcijańskich uważali, że tylko Żydzi są jedynymi dziećmi Abrahama (czyli grupą szczególnie uprzywilejowaną przed Bogiem). Traktowali wierzących nie-Żydów jak osoby drugiej kategorii. Chcieli im wręcz trzasnąć przed nosem drzwiami wspólnot, do których się zgłaszali. Według tych judaizujących chrześcijan, wierzący nie-Żydzi mogli stać się dziećmi Abrahama tylko wtedy, gdyby poddali się obrzezaniu i prawu Mojżeszowemu, temu jarzmu przytłaczającemu tych, którzy je nieśli; a którego nikt nie jest w stanie unieść (Dz 15,10).
Paweł powiedział już w Ga 3,7: Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama.
A zatem zaufanie Jezusowi, bez pomocy prawa, daje przywilej bycia dzieckiem Abrahama także tym, którzy nie są Żydami. Stają się oni prawdziwymi dziedzicami Abrahama dzięki ich wierze.
Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama – Paweł odsłania teraz prawdę jeszcze większą, ten szczególny przywilej: wszyscy ci, którzy wierzą, są nie tylko dziećmi Abrahama, ale są oni także dziećmi Boga samego!

Wszyscy, którzy wierzą w Jezusa Chrystusa są dziećmi Bożymi!
Co zawiera w sobie statut dziecka Bożego? Różnego rodzaju przywileje, jak np. prawdziwą relację stałej miłości z Bogiem (Jn 10,27-29), bezpośredni i natychmiastowy dostęp do Boga (Rz 5,1-12), ufność w dbałość Ojca o nas (Mt 6,31-34), pomoc we wszelkim strapieniu i tysiąc innych wspaniałych rzeczy.
Dusza ludzka znajduje tutaj to, co jest jej potrzebne do nasycenia się w pełni. To prawdziwa racja do uwielbiania Boga w sercu.

Czy jako wierzący jesteśmy wystarczająco świadomi tego przywileju, który mamy w Jezusie Chrystusie? Według wszelkich danych Galacjanie nie rozumieli dobrze tego, co Bóg uczynił dla nich w Jezusie Chrystusie, swoim Synu. W tym zjednoczeniu z Jezusem, które czyni z nas dzieci Boże, spoczywają nasza pewność w modlitwie, nasza nadzieja w ciemnych momentach naszego życia, radość pomimo trudności życiowych. Jest to źródło naszej odwagi i wytrwałości w dobru.
Ale jest to także motyw do aktywnej służby Panu Bogu.
Ta uprzywilejowana relacja z Bogiem przypada nam „przez wiarę w Jezusa Chrystusa”.
Wiara w dzieło Jezusa, a nie w nasze własne uczynki, jak uważali w czasach Pawła judaizujący.

Po pierwsze zatem, przez zjednoczenie z Jezusem wchodzimy do rodziny Bożej, a to już nie jest mało !
Po drugie, przez zjednoczenie z Jezusem jesteśmy bardzo silnie, wewnętrznie, złączeni w rodzinę Bożą. Apostoł Paweł, natchniony przez Boga, pisze w wersetach 27 i 28: Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie.

Warto tutaj przywołać kwestię Chrztu Świętego, ponieważ Chrzest symbolizuje w sposób widzialny naszą jedność z Jezusem Chrystusem. Jest to centralne nauczanie w teologii Pawła. Chrześcijanin jest zjednoczony z Jezusem przez wiarę. I znakiem naszego zjednoczenia Jezusem przez wiarę jest Chrzest.
Być zjednoczonym z Jezusem Chrystusem oznacza, że jesteśmy połączeni do wszystkiego, co Syn Boży uczynił dla naszego zbawienia.
Uczestniczymy w Jego posłusznym życiu, w Jego śmierci i w Jego chwalebnym zmartwychwstaniu.
Wiara urzeczywistnia naszą jedność z Synem Bożym, a Chrzest stanowi tego znak zewnętrzny i widzialny. Chrzest przywołuje prawdę, że wierzący zdjęli ich odzienie grzechu, by zostać przyodzianymi przez sprawiedliwość Syna Bożego : przyoblekliście się w Chrystusa - pisze Paweł.
To tak jakbyśmy ubrali nowe ubrania; tak nasz Chrzest przypomina nam, że zostaliśmy przybrani w Jezusa Chrystusa, obleczeni Nim jak odzieniem (Iz 61,10).
Werset 28 przypomina nam, że kiedy mówi się o zbawieniu, nie ma między nami różnicy : wszyscy potrzebujemy w tym samym stopniu zbawienia; bo wszyscy jesteśmy podobnie niezdolni do samozbawienia. Z powodu naszych grzechów wszyscy potrzebujemy tego samego Zbawiciela, przez tę samą wiarę.
Jest to racja, dla której Paweł stanowczo oponuje przeciw judaizującym, którzy budowali podziały wewnątrz Kościoła: Żydzi z jednej strony, nie-Żydzi z drugiej. Paweł tłumaczy tutaj, że bariery dzielące ludzi zostały unicestwione przez Jezusa.
Wszelki snobizm związany z pochodzeniem jest tutaj wykluczony. Faryzeusze modlili się każdego ranka: „Dzięki ci, Panie, że uczyniłeś mnie Żydem, a nie nie-Żydem; mężczyzną, a nie kobietą; człowiekiem wolnym, a nie niewolnikiem”. Dzieło Jezusa unicestwia kompletnie ten rodzaj błędnego myślenia (Ef 2,11-22). Kiedy stwierdzamy, że Syn Boży obalił te podziały, nie chcemy oczywiście powiedzieć, że nie istnieją one w żadnym sensie, ale że nie mają one już ważności. Nie tworzą one już bariery do społeczności, do komunii.
Uznajemy siebie jako równych, braci i siostry w Jezusie Chrystusie. Dzięki łasce Bożej opieramy się pokusie lekceważenia innych, lub też traktowaniu jedni drugich z wyższością, ponieważ wiemy, że jesteśmy wszyscy jedną osobą w Jezusie Chrystusie. „Jesteście jednym w Jezusie Chrystusie” uczy Paweł Apostoł.

Ewangelia jest dla wszystkich na całym świecie.
Zauważmy, że w Ga 3,28 Paweł zastanawia się nad podstawą, w oparciu o którą człowiek staje się członkiem ludu Bożego. Należy umieścić werset 28 w jego kontekście. Myślą centralną w Ga 3 i 4 jest rola prawa w relacji do wiary. Tematem drugim jest ten, że Żydzi i nie-Żydzi przychodzą do Pana wszyscy tylko przez wiarę.

Paweł kładzie nacisk na to, że wszyscy ludzie – w wierze - przychodzą do Pana w równości: ich rasa, ich status niewolnika lub człowieka wolnego, ich płeć – nie mają żadnego efektu na to kto ma prawo stawania przed Bogiem. Punktem głównym wersetu 28 jest fakt, że podziały między mężczyznami i kobietami, Żydami i Grekami, niewolnikami i ludźmi wolnymi, nie mają żadnego znaczenia, kiedy chodzi o otrzymanie zbawienia. To wiara w Jezusa Chrystusa różnicuje, niezależnie od płci, statusu społecznego czy rasy.
Ale werset 28 nie może być używany dla określenia, że nie ma już różnicy w funkcjach i obowiązkach w rodzinie, czy w Kościele. To, co Paweł chce w nim powiedzieć, to to że różnice międzyludzkie nie zawierają w sobie żadnej nierówności duchowej przed Bogiem.
Jesteśmy chrześcijanami, dziedzicami obietnicy Bożej uczynionej Abrahamowi, wcześniej niż Polakom, Rosjanom, Niemcom, Azjatom, Afrykanom, bogatym, biednym, mężczyznom, kobietom lub komukolwiek innemu.
Istotnym tutaj jest sposób, w jaki wchodzimy w zbawczą relację z Bogiem. Np. ten sam Paweł pisze: „Nie ma już mężczyzny i kobiety” oraz „Mężczyzna jest głową kobiety, jak Chrystus jest głową Kościoła” (Ef 5,23 – tekst, który zresztą wymaga bliższego wyjaśnienia). Określenia te nie są sobie przeciwstawne. Pierwsze dotyczy zbawienia, a drugie relacji (podkreślam – wymagając wyjaśnienia) między mężem i żoną, takich jakimi stworzył je Bóg. Dwie prawdy współistnieją bez sprzeczności w Nowym Testamencie; trzeba zatem im przydać równej ważności.

Ta prawdziwa jedność chrześcijańska, jaką odnajduje się w Jezusie Chrystusie, jest niezwykle cenna. Znajduje ona swój wyraz w miłości do wierzących braci i sióstr, w braterstwie Ewangelii, w dzieleniu cierpień, we wzajemnej życzliwości, w modlitwie jednych za drugimi, we wspólnej radości w Jezusie Chrystusie, itp.
Zatem, przez zjednoczenie z Jezusem wchodzimy w rodzinę Bożą. Dalej: przez zjednoczenie z Jezusem jesteśmy między sobą wewnętrznie razem w rodzinie Bożej (i wszelki snobizm jest zakazany).

A wreszcie, po trzecie, przez zjednoczenie z Jezusem, otrzymujemy pełnię dziedzictwa, które Bóg ma dla swojej rodziny. Jesteśmy zatem najszczęśliwszymi dziedzicami na świecie!
Paweł, natchniony przez Boga, pisze w wersecie 29: A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy.
Czy wierzycie w Boga? A zatem jesteście dziedzicami zgodnie z Jego obietnicą.
Jakie jest wasze dziedzictwo? Biblia oświadcza, że w mocy naszej relacji z Jezusem Chrystusem, przez wiarę, nasze grzechy są nam na zawsze wybaczone (Dz 10,43); jesteśmy pojednani z Bogiem (2 Kor 5,18-19); jesteśmy przybranymi przez Boga dziećmi (Ga 4,4-7); mamy życie wieczne i wszelkie inne błogosławieństwa.

Zakończenie, konkluzja.

Podobne prawdy nikogo nie powinny pozostawić w obojętności i wątpliwości co do naszej realnej tożsamości i racji naszego życia tu i teraz.
Jeśli wiemy, że nasza ludzka tożsamość jest w Jezusie Chrystusie, to nie powinniśmy popadać w kryzys tożsamości. Pozostajemy w pokoju ducha.
Czy zadawaliśmy już sobie kiedykolwiek pytanie kim jesteśmy realnie? Dlaczego tutaj żyjemy?
W okresie dorastania młodzi przechodzą czasem trudny dla nich okres, kiedy zadają sobie pytania kim są i próbują sobie na nie odpowiedzieć; adaptując się do ich kręgu przyjaciół, szukają  jednocześnie sensu życia. W wieku czterdziestu lub pięćdziesięciu lat niektórzy walczą z ich tożsamością, czasami nie będąc usatysfakcjonowanymi z tego, co w życiu osiągnęli, rozmijając się z ich wcześniejszymi pragnieniami czy nadziejami.
W wieku podeszłym ludzie zdają sobie sprawę, że życie zbliża się do końca i zadają sobie pytanie: jakim rodzajem osób stali się w procesie życia?
Chrześcijanie nie są wyłączeni z takich zjawisk. Jest zatem bardzo ważnym zadawanie sobie pytania o to, co Bóg mówi w odniesieniu do naszej tożsamości.
Nie ma nic bardziej dodającego odwagi, jak przypomnienie sobie tego, co Jezus Chrystus dla nas uczynił kiedy nas odkupił. Jesteśmy dziedzicami Jego obietnicy.

A zatem, jak siebie definiujemy ? Kim jesteśmy?
Kiedy ktoś mówi, żebyście coś o sobie opowiedzieli, co wtedy mówicie?
Jeżeli fakt bycia chrześcijanami nie znajduje się na szczycie naszego poczucia tożsamości, to być może dlatego, że wynosimy inne części naszej tożsamości ponad Jezusa.
Dla nas, jako chrześcijan, prawdą najważniejszą jest fakt, że jesteśmy w Jezusie Chrystusie dziećmi Bożymi, dziedzicami zgodnie z Jego obietnicą.

Wiele osób naszego pokolenia tworzy sobie różne absurdalne filozofie. Wiele osób uważa, że życie nie ma sensu ani celu. Liczni są ci, którzy wyznają, że żyją na nic. Nie posiadają ani pewności, ani odpoczynku.
Obietnica, że w Jezusie Chrystusie odkrywamy sens naszego życia porządkuje naszą rzeczywistość. Ci, którzy przyjmują tę obietnicę przez wiarę, znajdują ich miejsce zarówno w wieczności, jak i w społeczeństwie tu i teraz, w bieżącej historii ich życia. Są w relacji z Bogiem, jak i z Jego synami i córkami; są w relacji jedni z drugimi jako bracia i siostry tej samej rodziny i uczestniczą w niej jako członkowie ludu Bożego podążającego przez wieki.
Oto rzecz o kapitalnej ważności: nasza relacja/jedność z Jezusem Chrystusem przez wiarę i dobrodziejstwa, które z niej płyną. Oto, co się naprawdę liczy.
Na pytanie: „kim jestem?”, wierzący mogą odpowiedzieć: „w Jezusie Chrystusie jestem dzieckiem Bożym. Jestem zjednoczony z całym ludem odkupionym przez Boga, przeszłym i przyszłym. Zajmuję miejsce w szlachetnej sukcesji historii wiary. Nie jestem już opuszczonym dzieckiem, bez znaczenia w historii świata; nie jestem i nie mogę być wrakiem niesionym przez upływ czasu. Przeciwnie, odkrywam moje miejsce w wielkim zamiarze Bożym. Jestem potomstwem mojego ojca Abrahama; w Jezusie stałem się dziedzicem obietnicy, którą Bóg mu uczynił. To jest mój pokój, mój odpoczynek, moje szczęście.”