niedziela, 28 lutego 2016

Bóg jest jeden...



Od Boga do idoli (fałszywych bóstw) krok jest bardzo niewielki. Z tego też powodu Stary Testament pośród pierwszych problemów, z którymi się zmaga, plasuje kwestię fałszywych bóstw; dotyczy to konkretnie bóstw obcych dla Izraela.
Niemniej, jest to problem, który pozostaje ciągle ważnym w ciągu całej historii ludzkiej; pozostaje także ważnym i dla nas, współcześnie.

Pismo Święte jest silnie naznaczone przejęciem trudności wiążących się z rozróżnieniem drogi, tej drogi Boga, ponieważ – zazwyczaj - kiedy wielu mówi o Bogu, w istocie rzeczy myślą oni o idolach, o fałszywych bóstwach.
Idol może bardzo łatwo zmylić człowieka przez jego „teofanie” (objawienia „boże”).
Projekcja naszych pragnień ludzkich, których realizacji oczekiwalibyśmy, jest zazwyczaj najczęściej występującą pułapką w poddaniu się (nawet nieświadomym) fałszywym bóstwom.

Wierzący w prawdziwego Boga musi zatem, w swoim poszukiwaniu Boga, przedłożyć ponad zainteresowaniem sobą samym poszukiwanie i oddanie Bogu, a w tym wartość innego poza sobą samym!
W Księdze Jonasza prorok, człowiek oddany słowu Bożemu, musi ogłosić grzesznej Niniwie, że będzie zniszczona, jeśli się nie nawróci. Ale Jonasz umyka w odwrotnym kierunku. Dlaczego? Bo chciałby, aby Bóg odpowiadał właśnie jego oczekiwaniom, jego wymaganiom… realizował jego wyobrażenie o świecie i o Bogu samym.

Tymczasem, jak mówi tekst Credo, Bóg jest jeden i w tego Boga, jedynego i radykalnie odmiennego od naszych wyobrażeń i oczekiwań, wierzymy.

Przyjrzyjmy się nieco tej prawdzie wiary. Poniżej proponuję kilka elementów refleksji, które (może to dość nieoczekiwane dla zwyczajowych czytelników) zaproponował w swoich rozważaniach - właśnie w kwestii wiary w jedynego Boga - Tomasz z Akwinu, jeden z największych teologów średniowiecza, żyjący w latach 1225-1274.
Wydawałoby się, że myśli te płyną z innej epoki, z innego świata, dotkniętego innymi problemami, ale przy bliższym przyjrzeniu się i zastanowieniu zauważymy, jak wiele w nich uniwersalności (niezależnie od epoki i miejsca życia).

Wierzę w jednego Boga…

Pomiędzy wszystkimi prawdami, które są obiektem wiary, zgodnie z przekonaniami Tomasza, dla wierzących pierwszą jest ta właśnie: istnieje tylko jeden Bóg. Musimy jednak zastanowić się nad znaczeniem słowa Bóg.
Termin ten wskazuje Tego, który rządzi wszystkimi sprawami i dba o nie.
Zatem, wierzy w istnienie Boga ten, który przyjmuje, że wszystkie rzeczy świata są pod Jego rządami i pod Jego opatrznością; nie wierzy w istnienie Boga natomiast ten, który twierdzi, że wszystko jest pochodną przypadku.

Nikt oczywiście nie jest na tyle pozbawiony rozsądku, by wierzyć, że rzeczy naturalne są poddane pewnemu rządowi, pewnej opatrzności i jakiejś głębszej dyspozycji, jeśli jest jednocześnie wewnętrznie głęboko przekonany, że są one owocem wyłącznie przypadku. Przekonanie o pochodzeniu wszystkiego z przypadku niesie ze sobą daleko idące konsekwencje.

Zauważmy jednak, w zwykłej i prostej obserwacji, nie wymagającej nawet wiedzy specjalistycznej, że świat wokół nas, więcej – wszechświat cały, podlegają i zachowują pewien porządek zdeterminowany. A podobne rzecz nie powinna zaistnieć, nie powinna się wydarzyć, jeśli te rzeczy pochodziłyby od przypadku. Wydaje się zatem absurdalnym nie wierzyć w istnienie Boga.

 A jednak: Mówi głupi w sercu swoim: Nie ma Boga.
Poza tą oczywistym w swoim znaczeniu stwierdzeniem, dla Tomasz z Akwinu są ponadto tacy, którzy wierzą, że owszem, Bóg istnieje, a nawet że rządzi i dysponuje rzeczywistościami naturalnymi, ale negują opatrzność Boga nad działaniami ludzkimi. Wierzą zatem, że działania ludzkie nie podlegają opiece i dyspozycji Bożej.
Skąd motywacja ich przekonań, zastanawia się Tomasz? Zauważają oni na tym świecie zaskakujący mechanizm: dobrzy mają wiele problemów, podczas gdy źli prosperują dobrze; a to – według nich – wyklucza opatrzność boską nad ludźmi.
To właśnie według Biblii – twierdzi Tomasz - jest naprawdę pozbawione sensu. Bóg dysponuje i daje – z racją wynikającą z Jego sprawiedliwości – to, co ludziom jest konieczne. I – tu paradoks – pozwala On, że w Jego rzeczywistości zachodzi ten przedziwny i sprzeczny z ludzka logiką i ludzkimi oczekiwaniami mechanizm, że oto nie zawsze ci dobrzy prosperują dobrze; więcej – to tak często ci,  którzy są dalecy od dobra, prosperują znakomicie…
Przed takim paradoksem, wręcz gorszącym paradoksem, można jedynie poddać się, jak poddaje się ziarnko piasku przed pchającym go w wichurze silnym wiatrem…

Jednakże Ten, który uformował oko, czy nie widzi? Czy Ten, który stworzył ucho, czy nie słyszy błagań ludzkich? Pan zna myśli ludzkie, i zna te myśli najgłębsze…
On widzi wszystko i obejmuje wszystko, także te myśli najbardziej ukryte.
Wszystko jest jasne i zna Jego widzeniu.

Trzeba zatem wierzyć, że ten Bóg, który wszystkim rządzi i wszystkim dysponuje, jest jedynym Bogiem, a racja tego jest prosta, zgodnie z obserwacją rzeczywistości ludzkiej: nie jest możliwym, by masa ludzka funkcjonowała dobrze, jeśli jest zarządzana przez kilka rządów w tym samym czasie. Masa ludzka funkcjonuje sprawnie tylko wtedy, gdy jest poddana jednej instytucji władzy..
Kiedy jednak dochodzi do mnożenia rządzących, dochodzi do niepokojów i niezgody między poddanymi władzy…

Jakie jednak są przyczyny, które w tym świecie doprowadziły człowieka do politeizmu, czyli wielobóstwa (zakładania istnienia i podania się wielu bóstwom)? Tomasz z Akwinu widzi ich cztery, a są to:

1.    Słabość ludzkiego intelektu.
Istotnie, ludzie intelektualnie słabi, niezdolni do wyjścia poza cielesność, utrzymują niezdolność istnienia czegokolwiek poza ciałami zmysłowymi.
Pomiędzy tymi rzeczywistościami cielesnymi wybrali później te, które wydały im się piękniejsze i godniejsze i przypisali je kultowi boskiemu, jak na przykład ciała niebieskie jak
słońce, księżyc i gwiazdy.
Tymczasem Słowo Boże mówi, że wszystkie te rzeczy cielesne znikną, przestaną istnieć, ale Jego zbawienie trwa na wieki… Ci zaś, którzy przywiązują ich wiarę i nadzieję do tego co materialne, cielesne – znikną i zbawienia nie dostąpią…

2.    Uwielbienie ludzi.
Niektórzy, chcąc podnieść wartość ludzi, a zwłaszcza tych, którzy sprawują na tym świecie wysokie funkcje zarządzające, przypisują im honory, które winny być rezerwowane wyłącznie dla Boga samego i poddają się tym ludziom z całym przekonaniem.

3.    Naturalny afekt wobec dzieci i bliskich.
Inni, z powodu przesadnej miłości do członków ich rodzin, dedykowali im po ich śmierci rzeźby i posągi. Z tego wynikł fakt, że takim posągom zaczęto przypisywać kult boski.

4.    Złośliwość (pełna inteligencji) diabła.
Tenże chce być równym Bogu i wszystko zrobi, aby realizować to swoje najgłębsze pragnienie.
Projektu takiego nigdy dotąd jeszcze nie zaprzestał realizacji; stara się wręcz uczynić wszystko, co w jego mocy, aby móc go realizować.
Robi wszystko, co w jego mocy, aby ludzie czcili go (nawet bez świadomości tego faktu) i składali mu różnego rodzaju ofiary.
Więcej, samemu Chrystusowi ośmielił się zaproponować: oddam ci wszystko to, jeśli ty oddasz mi pokłon…
W tym właśnie kontekście trzeba jasno powiedzieć: wszystkie bóstwa pogańskie są fałszywe, bo wpisują się i realizują jego – diabła – wolę oddawania mu czci.
Wszystkie bóstwa pogańskie są demoniczne. Trzeba to jasno i wyraźnie powiedzieć.

Pomimo zatem, że wszystko to, co napisaliśmy wyżej, wydaje się czy to irytujące, czy nawet straszne, wielu jest tych, którzy poddają się tym czterem rodzajom pokusy oderwania od prawdziwego Boga. Dokonuje się to jeśli nie ustami, a nawet nie sercem, to działaniami ludzkimi, czy faktami życia, które ukazują, że ludzi ci są politeistami.

W istocie rzeczy: ten, który wierzy, że rzeczywistości stworzone (historyczne przykłady ciał niebieskich) mogą - jak bóstwa – wpłynąć na wolę ludzką i na jego działanie (tu dobrym przykładem jest dawanie wiary horoskopom) poddaje się programowi wielobóstwa.

W ten sam sposób ten, który woli poddać się szefom tego świata, bardziej niż Bogu, ten tworzy z nich swoje bóstwa. Może to być kwestia przekonań politycznych, czy motywacja ta może wypływać z chęci kariery zawodowej, ekonomicznej, itp….
A przecież trzeba być bardziej posłusznym Bogu, aniżeli ludziom, mówi wielokrotnie na swych kartach Biblia.

Także ci, którzy kochają bardziej (w rozumieniu: niezdrowo i ekskluzywnie) ich bliskich, rodzinę, przyjaciół niż Boga, podlegają temu samemu mechanizmowi politeizmu – sprzeczności z wiarą w jedynego Boga. 

Zamykając nasze rozważanie, oparte o tak pasjonującego autora, jakim jest Tomasz z Akwinu, podkreślmy jeszcze raz, że pierwszą prawdą wiary jest, że Bóg jest jeden i tylko On jest Bogiem.
A drugą w kolejności prawdą - i z pierwszej wynikającą - jest ta, że Bóg stworzył niebo i ziemię, wszystkie rzeczy widzialne i niewidzialne i że nad nimi czuwa i obejmuje je swoją opatrznością.
·         Obserwując zatem rzeczy piękne na tym świecie możemy tym większą chwałę oddać Bogu.
·         Stając przed niezrozumiałym, możemy podziwiać Jego wielkość i doskonałość, pełnię majestatu Jego nieogarnialnego rozumu.
·         A stając przed niezrozumiałym mechanizmem w naszym świecie, tak często sprzecznym z naszym poczuciem logiki, czy sprawiedliwości, starajmy się my sami nie poddać mu i żyć życiem zgodnym z wolą tego, który jest Panem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz