sobota, 9 stycznia 2016

Studium Ewangelii wg św. Łukasza 3,15-16.21-22



Ewangelia według św. Łukasza 3,15-16.21-22:

(15) Gdy zaś lud oczekiwał i wszyscy w sercach swych rozważali, czy też Jan może nie jest Chrystusem, (16) sam Jan odpowiedział wszystkim, mówiąc: Ja chrzczę was wodą, lecz przychodzi mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów jego; On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. 
(21) A gdy wszystek lud przyjmował chrzest i gdy Jezus został ochrzczony i modlił się, otworzyło się niebo (22) i zstąpił na niego Duch Święty w postaci cielesnej jak gołębica, i odezwał się głos z nieba: Tyś jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem.



Wstęp.
Wiersze 15 i 16 są wspólne wszystkim trzem tzw. Ewangeliom synoptycznym, niemniej wstęp w wierszu 15 jest własny Łukaszowi.
Jest to fragment podkreślający ferment, jaki narósł wokół osoby i posługi Jana.
Wszyscy zadawali sobie pytanie, co oznacza zwiastowanie, które ma miejsce wraz z osobą Jana Chrzciciela.
Oczekiwanie na Mesjasza było bardzo żywe wśród ludu, przede wszystkim od momentu dominacji rzymskiej. Wystarczyła jedna iskra, aby rozniecić żar…

Wiersz 16.
Jan Chrzciciel deklaruje tutaj dwie rzeczy: najpierw, że nie jest Mesjaszem, a następnie że Mesjasz przyjdzie zaraz po nim.
Użyta jest tu forma oznaczająca Mesjasza, jako osobę powszechnie znaną i oczekiwaną.
Należy zwrócić uwagę, że rozwiązywanie sandałów było dziełem właściwym niewolnikowi, który miał zająć się osobą (i sandałami) swojego Pana, kiedy ten wracał do domu, ewentualnie miał mu je przynieść, jeśli ten decydował się z domu wyjść.
Marek, w swojej Ewangelii, jeszcze mocniej podkreśla uniżenie tej posługi, używając terminu greckiego, oznaczającego, że należało czynność tę wykonać zginając się.

U Łukasza wyraźnie zaznaczona jest wielkość osoby Mesjasza, w odniesieniu do osoby prekursora, poprzedzającego Go.
Także woda, użyta dla zobrazowania tej różnicy, jest tylko prostym środkiem materialnym, mającym tym samym posłużyć wyobrażeniu różnicy wielkości: Duch nie jest jedynie instrumentem, środkiem, jest to Ktoś, kto działa samodzielnie, niezależnie.
Można chrzcić wodą, ale nie można chrzcić Duchem.
Woda jest tutaj symbolem oczyszczenia ku uzyskaniu przebaczenia.
Duch natomiast powoduje to oczyszczenie wewnętrzne, rzeczywiste, przez uświęcenie.
Jeżeli ta druga (i istotnie skuteczna) forma nie dołączałaby się do pierwszej, ta pierwsza byłaby bezskuteczną…
To Mesjaszowi jest zarezerwowany dar Ducha, który dopełnia zbawienia.

 Do terminu Ducha Jan Chrzciciel dodaje pojęcie ognia.
Dwa te pojęcia są między nimi ściśle powiązane, ale różnica tkwi w niuansie.
I na ten właśnie niuans warto zwrócić uwagę.
Duch, boski powiew odświeżający, bierze w posiadanie wszelką ludzką zdolność/umiejętność, mającą służyć dobru człowieka, którego dotknęło przebaczenie, aby zachować tę zdolność ku służbie Bogu.
Ogień oznacza zatem Ducha, ale z punktu widzenia Jego zdolności do wyniszczenia w wierzącym wszystkiego tego, co o winno być odjęte dla pełnego rozwoju tej ludzkiej konsekracji Bogu.
Ogień przedstawia sąd, ale taki, który towarzyszy uświęceniu i dopełnia zbawienie.
Ogień jest tutaj w opozycji nie tyle do Ducha, ale do wody. Duch jest sam z siebie skuteczny.

Wstęp do wierszy 21-22.
Jeśli chodzi o ww. 21-22, to tradycyjnie wyrażają one to, co istotne do rozważenia w kontekście Chrztu Jezusa.
Relacja pomiędzy Jezusem a Janem: obwieszczenie ich narodzenia, początek ich posługi, ich publiczne posługiwanie, ich śmierć, następują po sobie w krótkich odstępach.
Ci dwaj mężczyźni zbliżyli się do siebie duchowo, z samej natury ich obowiązków, choć spotkali się tylko jeden raz w życiu.
Szybki bieg zmian dotyka jednego przez życie drugiego.
Potem rozdzielą się między sobą, aby każdy mógł pójść drogą wyznaczoną mu przez Boga.
To tylko w tym fragmencie dochodzi do osobistego spotkania, ale jest to ten szczególny i krótki moment ich kontaktu, który będzie tak obfitował w konsekwencje.

Wiersz 21.
Mimo wszystko jest bardzo prawdopodobne, że Jezus wybrał moment, kiedy byli sami, właśnie by móc znaleźć się sam na sam z Janem Chrzcicielem.
O tym mogą świadczyć słowa Chrzciciela, cytowane w Ewangelii Jana (1,26) – Jan Chrzciciel Go zna, ale nie lud.
Chrzest Jezusa przedstawia się jako naturalna konsekwencja chrztu ludu.
Jeżeli Jezus nie dołączyłby do ludu i nie okazał tym samym ludowi swojej solidarności, byłoby to dowodem na nierzetelność głoszonej przez Niego solidarności, którą Bóg udokumentował przez obrzezanie narodowi wybranemu, a przez wcielenie Jezusa całej ludzkości.
Chrzest Jana był inauguracją królestwa mesjańskiego.
Mesjasz nie mógł nie być obecnym w tym procesie.

Modlitwa Jezusa.
Łukasz wzmiankuje tutaj (ominiętą przez pozostałych synoptyków) modlitwę Jezusa po wyjściu z wody. Ten detal daje nadprzyrodzonym manifestacjom, które po nim nastąpią, szczególny charakter wysłuchania.
Kiedy Jezus powie: Ten kto mnie szuka, znajdzie (por. 11,10), zrozumiemy wtedy z jak osobistego i jak intensywnego doświadczenia nakaz ten pochodzi.
W momencie modlitwy Jezus szukał i znalazł; prosił i otrzymał; zapukał i drzwi otworzyły się.
Ta modlitwa nie była jednak tylko osobistym westchnięciem Jezusa.
Była ona aspiracją całego prawdziwego Izraela.
Podobną ekspresję znajdujemy w westchnięciu Izajasza (64,1): Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił, oby przed tobą zatrzęsły się góry
Było to westchnięcie całej ludzkości, która - podobnie do wyschniętej ziemi - miała pragnienie deszczu z nieba.
A zatem nie tylko Jezusowi, ale całej ludzkości została dana odpowiedź na modlitwę Jezusa.

A wtedy następują trzy cudowne wydarzenia:
·         otwarcie niebios,
·         zstąpienie Ducha,
·         głos Boży.
Są one opowiedziane przez Łukasza, jako należące do obiektywnej rzeczywistości.
Marek i Mateusz opowiadają je, jako mające być przedmiotem wyłącznej percepcji Jezusa.
A zatem, zgodnie z Mateuszem i Markiem, to tylko Jezus widział i słyszał, a zgodnie z Łukaszem - świadkiem tych nadzwyczajności był także Jan Chrzciciel, co wpisuje się w logikę prekursora, mającego świadczyć o Tym, który miał nadejść; jego przeświadczenie winno zostać umocnione i potwierdzone.
Owe trzy fakty opowiedziane w ten sposób, mają równocześnie ich stronę duchową, jak i tę dającą się „odczuć” (co nie oznacza, że odbywają się na zewnątrz ciała).
Prawdziwy człowiek, Jezus, został poddany tym samym możliwościom jak my, jeśli chodzi o postrzeganie faktów duchowych.
Aby dojść do pełnej ich świadomości, fakty duchowe musiały przyjąć formę odczuwalną, nie tyle koniecznie przez organy cielesne, ale przez zmysł wewnętrzny.
Jan Chrzciciel podobnie nie mógłby dać świadectwa tej rzeczywistości, jeśli nie byłby włączony w odczuwanie tych faktów, włączony w tę symboliczną manifestację, która została dana samemu Jezusowi.

Trzy fakty duchowe.
Po wyjściu z wody Jezus modli się, spojrzenie wzniesione w górę.
W tym momencie sklepienie niebiskie otwiera się na Jego oczach.
Oczywiście musimy mieć tutaj świadomość przedstawienia zdarzenia w sposób symboliczny, które usiłuje opisać to, co było odczuwalne wyłącznie w wymiarze wewnętrznym - wewnątrz osoby.

Kwestia wyobrażenia gołębicy
Poszukiwano w tej symbolice Ducha Świętego próby wyrażenia Jego cech, powiązanych z wyrazem charakteru gołębicy, podobnie jak z jej typem lotu.
Gołębicę kojarzono z wyrazem prostoty i niewinności.
Dla przykładu występuje to u Tertuliana, żyjącego w latach 160-240 n.e., u którego gołębica jest symbolem pokoju, wyzbytym z jakiejkolwiek złośliwości, obrazem łagodności i czystości.
Jeśli chodzi o kojarzenie z lotem gołębicy, to myślano o sposobie ruchu gołębicy w locie, tak odmiennym np. od ruchów orła.
Ruchy gołębicy nie mają w sobie jakiejś szczególnej gwałtowności i twardości, charakterystycznej dla ptaków-łowców…
Niemniej, najlepszym wydaje się odniesienie obrazu gołębicy do Ducha, który wznosił się nad wodami chaosu w I Księdze Mojżeszowej/Księdze Rodzaju.  
Gołębica szybująca nad głową Mesjasza jest jak Duch szybujący nad chaosem stworzenia, w jego drodze do uporządkowania, do jego ukończenia.

Syn Boży…
Jeszcze dwa słowa na temat głosu Bożego.
Używając środka komunikacji najbardziej bezpośredniego, najbardziej osobistego i intymnego, jak instrument słowa, Bóg objawia Jezusowi relację absolutnie szczególną, która istnieje między nimi.
U Mateusza deklaracja ta następuje w trzeciej osobie, jest jakby przeznaczona dla osób trzecich.
Jest to deklaracja o Jezusie.
U Łukasza jest ona przede wszystkim zwrócona do samego Jezusa, On jest jej pierwszym odbiorcą.
Uwaga: tytuł Syn nie może być tutaj utożsamiany z tytułem Mesjasz.
Bóg komunikuje Jezusowi nie Jego tytuł związany z misją, jaką ten ma spełnić, ale komunikuje rodzaj relacji, określającej to, co łączy Ojca z Synem, co wiąże, co spaja.
Jest to relacja o wyjątkowej wadze osobistej, intymnej.
Syn jest obiektem nieskończonej miłości Ojca.
Jezus jest Synem dlatego, że jest kochany przez Ojca, a nie dlatego, że On kocha Ojca.
Jest to szczególne oświadczenie Ojca o statusie wynikającym z Jego decyzji, z Jego woli.
Ojciec kocha Syna i dlatego ten jest Synem.

Syn jest także obiektem nieskończonego zaufania Ojca.
Termin grecki użyty tutaj (eudoxia), oznacza ten rodzaj upodobania Bożego, gdy jest On całkowicie usatysfakcjonowany kontemplując Syna.
Syn jest, jeśli można tak powiedzieć, zrealizowanym ideałem Ojca.
A zatem wszystkie rzeczy, które pociąga za sobą Syn, dążą do idealnego spełnienia.
Wszystko, co jest kochane, jest kochane w Synu (Efezjan 1,4 i 10).

Konsekwencje?
Jest to godzina związana z decyzją w życiu Jezusa.
Problem Jego egzystencji, tak odmiennej od tej wszystkich innych ludzi, tutaj znajduje swoje rozwiązanie.
Szczególność Jego relacji z Bogiem tłumaczy się tutaj przez objawienie, które przekonuje Go o Jego istotowym związku z Bogiem, który jest Jego Ojcem.
Czuje się On popychany tym samym w ramiona Ojca.
I czuje On i wie, że ma pociągnąć innych ze sobą w ramiona Ojca.
I pójdzie za tym programem, nadającym sens Jego istnieniu i pociągnie za sobą innych, pociąga za sobą także nas, w objęcia Ojca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz