sobota, 3 października 2015

Pierwsze Przykazanie cz 1.



2 Księga Mojżeszowa/Wyjścia 20,3:
Nie będziesz miał innych bogów obok mnie.

Forma życia ludzkiego, jaką wyznacza pierwsze przykazanie wydaje się bardzo trudna.
Stwierdzenie o jedyności Boga jest więcej niż ideą filozoficzną; zawiera w sobie konsekwencje polityczne i psychologiczne.
Zastanówmy się, jak można zmóc się ze stawianym przez to przykazanie problemem.

Sens Życia

Zadajmy sobie pytanie: Czy nie szukamy sensu życia?
W Biblii fundament sensu zawiera się w osobie i obecności prawdziwego Boga.
Całe życie ludzkie jest postawione przed tą pierwszą zasadą: „Bóg jest Bogiem!”
Niektórzy wierzą, na próżno, że mogą uciec, schować się przed Tym, który nas stworzył.

Wierzymy nierzadko, że możemy działać tak, jakby Bóg nas nie widział.

Przed innymi ludźmi lub samotnie, ośmielamy się uważać że jesteśmy istotnie sami w przeżywanych przez nas decyzjach i wydarzeniach życia.
Niemniej, jest to iluzją, gdyż „ Dokąd ujdę przed duchem twoim? I dokąd przed obliczem twoim ucieknę?” mówi Psalm 139,7.

Pozbawiamy się tym samym radości życia przed Bogiem i podążania z Nim, w Przymierzu z Nim (1 Mojż 5,22; 17,1-1).

Bóg w istocie jest wszechobecny (Jer 23,23-24).

Jego obecność nie jest przecież neutralna.
Wstęp do 10 Przykazań ma sens precyzyjny: „Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli” (2 Mojż 20,2).
Słowa te wprowadzają, w sposób znaczący, pierwsze przykazanie: „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie”.
Ekskluzywizm tych słów może współcześnie szokować.
Racja jednak tych słów jest następująca: Bóg jedynie jest Tym, który wyzwolił (i wyzwala) swój lud.

Ten Bóg, jedyny prawdziwy Bóg, jest Bogiem miłosierdzia i współczucia.

Oblicze prawdziwego Boga

Ataki, które obserwujemy w Biblii, przeciwko kultom fałszywych bóstw są jednocześnie proste i głębokie.
„Nie będziesz miał innych bogów obok mnie” jest pierwszym z 10 Przykazań.
Pan jest jedynym Bogiem nie tylko dlatego, że nie ma innych bogów, ale dlatego też, że żadne z bóstw Go nie przypomina.
W 2 Mojżeszowej, jak i w 5 Mojż, Bóg mówi do swojego ludu ]: „Jam jest (Jahwe) Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli. (7) Nie będziesz miał innych (elohim) bogów obok mnie” (5 Mojż 5,6-7).
Bóg Izraela, którego ma imię Jahwe, jest jego Bogiem-Elohim.
Imię to jest, w liczbie mnogiej, majestatycznym imieniem Boga stworzyciela.
Izrael nie będzie miał odtąd innych bogów, którzy byliby elohim godnymi tego imienia.
Żaden z pretendujących do tego miana bogów nie potrafi mówić, wysłuchać, działać (1 Krl 18,27; Iż 40,18-20).
Należałoby przeczytać w uwagą wiersze poprzedzające przypomnienie 10 Przykazań w 5 Mojżeszowej (4,10-14.25-31.32-40).
Teksty te przypominają w sposób wyjątkowy niemożliwy do naśladowania sposób działania Boga, od czasów stworzenia aż do wyzwolenia swojego ludu.

Pamiętamy, że Egipt był dla Izraela (i pozostaje symbolem) domem niewoli, służby, krajem ucisku, śmierci.
Podobnie dzisiaj wielu przeżywa swój własny Egipt, miejsce lub czas niewoli, zniewolenia…

Dlaczego zatem nie oddawać czci czemuś lub komuś innemu, jak tylko Panu Najwyższemu?
Ponieważ to tylko On, jak nikt inny, „umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” (Jn 3,16).
Istotnie, nie ma pod niebem żadnego innego imienia danego pośród ludzi, przez które moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,12).
Żaden inny Bóg nie ma tej fundamentalnej mocy wyzwolenia człowieka z jego niewoli, na różnych poziomach życia.
Wszelkie inne bóstwa są czymś innym niż prawdziwy Bóg, stwórca wszechświata, Zbawiciel swojego ludu.
Bóg, ten prawdziwy, zgodnie z pierwszym przykazaniem, ma swoje oblicze.
Nie jest On tylko jakąś mocą, jest Osobą.
Biblia posługuje się często obrazami ludzkimi, tzw. antropomorfizmami, dla mówienia o Bogu: On ma uszy do słuchania, ma oczy, aby widzieć.

Mieć Boga będącego osobą jest czymś pozytywnym: to On jest tym, który wyzwala i kocha, nic przed Nim nie może się ukryć, nic z tego, co nam zagraża nie może Go zaskoczyć (Ps 139).
On jest zawsze obecny, aby nami kierować, aby rozjaśnić nasze ścieżki życia.
Izraelici mogli liczyć na słup obłoku w dzień, a słup ognia nocą, które ich prowadziły (2 Mojż 13,21-22).
Słowo Boga żywego jest lampą, światłem na ścieżce naszego życia (Ps 119,105).

W Nowym Testamencie Jezus przyszedł, by doprowadzić do rozbłyśnięcia chwały Bożej, ponieważ to On był Bogiem wcielonym.
On jest tym szczególnym obliczem Boga (Hebr 1,3).
On rozjaśnia świat swoim światłem: „A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła” (Jn 1,5).

Podwójna gra

Bóg jest osobą i mieć ochotę ukrywać się przed Jego obliczem jest dowodem chęci prowadzenia rodzaju podwójnej gry w życiu.
Jedną z charakterystycznych cech idolatrii (oddawania czci fałszywym bóstwom, czymkolwiek by one były), i to najbardziej uniwersalnych cech, jest prowadzenie w życiu podwójnej gry, czyli tak naprawdę życia w rozdwojeniu.
To co jest widzialne (w takiej formie życia) ulega zaprzeczeniu przez to, co jest ukryte.
Niewierność Bogu jest zawsze skrzętnie ukrywana.
Podobnie jak w życiu materialnym: kradzież, okłamywanie i wykorzystywanie innych zobowiązują do życia na dwóch niejako poziomach.

Ponieważ wszystko żyje pod okiem Bożym, negowanie prawdy budzi wstyd i obawę, niepokój.
Można tu przypomnieć Adama i Ewę w ogrodzie Eden, którzy dokonawszy aktu nieposłuszeństwa Bogu, uciekli i ukryli się przed Nim.

Tymczasem – pamiętajmy - spojrzenie Boże jest dobre i sprawiedliwe; jest On zawsze mniej przejęty „nadzorowaniem” swoich dzieci, a bardziej okazywaniem im dobroci:
 „A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od niego i które wam ogłaszamy, jest takie, że Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności. Jeśli mówimy, że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie trzymamy się prawdy. Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu” (1 Jn 1,5-7).

Nie popadajmy jednak w możliwy błąd: podążanie w uczciwości i zgodności z prawdą Boża nie jest środkiem zasługującym na szczególne przywileje ze strony Boga.
Problem leży natomiast w hipokryzji: sprawianie wrażenia wyznawania z zaangażowaniem Pana i życie w sposób idolatrów (czcicieli fałszywych bóstw) jest jednym z największych historycznych dramatów ludzkich.

Pamiętacie co mówi jeszcze Jan w swoim 1 Liście? : mówienie, że nie popełniło się żadnego grzechu jest okłamywaniem samego siebie; ale uznanie własnego grzechu przed obliczem tego tak dobrego i sprawiedliwego Boga jest pełnym oczyszczeniem.



Miłość do Boga

Następstwem zatem tego pełnego miłości spojrzenia Bożego jest miłość ludzi, którą są oni winni Bogu.
Przykazanie jest jasne i czyste: „Nie będziesz miał”…
Za tym negatywnym - zdawałoby się - nakazem znajduje się wymaganie, wezwanie do zaangażowania.
Kochać Boga jest największym przykazaniem, które zawiera w sobie wszystkie inne.
Nasza miłość Boga musi być całkowita, zjednoczona, holistyczna (czyli obejmująca wszystkie aspekty życia), albo jej nie będzie.
Służenie Bogu wymaga serca bez podwójności, bez hipokryzji.
Biblia ukazuje, na różne sposoby, tę miłość którą czuje się do Boga.
Czasami jest to po prostu nie odwracanie się od Niego.
Noe był człowiekiem uczciwym, „który chodził z Bogiem” (1 Mojż 6,9).
Dawid kochał Boga całym sercem (1 Krl 9,4) i to pomimo swojego własnego wielkiego moralnego upadku (nie odwrócił się od Boga w chwili upadku).

Miłość do Boga nie przychodzi do nas jednak w sposób spontaniczny, trzeba o nią prosić.
„Was zaś niech Pan napełni obficie miłością do siebie…” (1 Th 3,12).
Jeżeli ta miłość do Boga nie jest zakotwiczona w głębi nas, wszelkie praktyki zewnętrzne religijne nie służą do niczego (1 Kor 13,1-3).
Historia młodego i bogatego młodzieńca w Ewangeliach jest bardzo w tej kwestii pouczająca.
Jego zalety nie pozostawiały wątpliwości, ale brakowało mu rzeczy zasadniczej – prawdziwej miłości do Boga.
Dlatego też, kiedy stanęło przed nim prawdziwe wyzwanie, nie mógł pójść za Jezusem i odszedł bardzo zasmucony.
Tekst biblijny daje temu proste wytłumaczenie: „ponieważ miał wiele dóbr”.
Ale tekst biblijny tłumaczy dalej, że to nie tylko ludzie bogaci, zbyt przywiązani do ich dóbr, a których serce jest podzielone, są niezdolni do kochania Boga całym sercem.
Jest nim każdy, dla kogo staje się niemożliwym pozbawienie się czegoś, co jest dobrem tylko tego świata (Mt 19,22-29).
Słowo Boże nie potępia bogactwa jako takiego, ale potępia niezdrowe przywiązanie do dóbr, które wyraża się uzależnieniem od nich i zmienia je w rywali Boga samego (Mt 6,19-21; 1 Tm 6,10).
Nawet to, co samo w sobie jest dobre, nie powinno tworzyć konkurencji z Bogiem.

Ci, którzy kochają Boga będą kochali to, co Bóg kocha.

Kochając prawdziwie Boga będziemy kochać sprawiedliwość, jej nakazy (Jn 14,15; 15,17).
Będziemy także kochać naszego bliźniego.
Jakub przypomina, że nie powinniśmy używać naszego języka, aby błogosławić Pana i przeklinać naszego bliźniego, który jest stworzony na obraz Boży (Jk 3,9).
Obraz Boga jest widoczny w Jego stworzeniu, dlatego też źle mówić o bracie dla Jakuba jest równoważne złemu mówieniu o naszym Ojcu niebieskim.

Zauważmy na jak wiele i jak praktycznych płaszczyzn życia ludzkiego przekłada się to pierwsze przykazanie.
Nie bez powodu zatem szereg myślicieli uważa, że wszystkie inne przykazania zawierają się w nim.
Te z pierwszej tablicy Prawa, ale i te z drugiej, regulującej relacje ludzi między sobą.
I niech to przykazanie zawsze będzie obecne w naszej pamięci ludzi wierzących, oddających życie Panu i kochających Go całym sercem.