piątek, 7 sierpnia 2015

Rozważanie Ewangelii według św. Mateusza 25,14-30

(14) Będzie bowiem tak jak z człowiekiem, który odjeżdżając, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. (15) I dał jednemu pięć talentów, a drugiemu dwa, a trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. (16) A ten, który wziął pięć talentów, zaraz poszedł, obracał nimi i zyskał dalsze pięć. (17) Podobnie i ten, który wziął dwa, zyskał dalsze dwa. (18) A ten, który wziął jeden, odszedł, wykopał dół w ziemi i ukrył pieniądze pana swego. (19) A po długim czasie powraca pan owych sług i rozlicza się z nimi. (20) I przystąpiwszy ten, który wziął pięć talentów, przyniósł dalsze pięć talentów i rzekł: Panie! Pięć talentów mi powierzyłeś. Oto dalsze pięć talentów zyskałem. (21) Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego. (22) Potem przystąpił ten, który wziął dwa talenty, i rzekł: Panie! Dwa talenty mi powierzyłeś, oto dalsze dwa talenty zyskałem. (23) Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego. (24) Wreszcie przystąpił i ten, który wziął jeden talent, i rzekł: Panie! Wiedziałem o tobie, żeś człowiek twardy, że żniesz, gdzieś nie siał, i zbierasz, gdzieś nie rozsypywał. (25) Bojąc się tedy, odszedłem i ukryłem talent twój w ziemi; oto masz, co twoje. (26) A odpowiadając, rzekł mu pan jego: Sługo zły i leniwy! Wiedziałeś, że żnę, gdzie nie siałem, i zbieram, gdzie nie rozsypywałem. (27) Powinieneś był więc dać pieniądze moje bankierom, a ja po powrocie odebrałbym, co moje, z zyskiem. (28)Weźcie przeto od niego ten talent i dajcie temu, który ma dziesięć talentów. (29) Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a temu, kto nie ma, zostanie zabrane i to, co ma. (30) A nieużytecznego sługę wrzućcie w ciemności zewnętrzne; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Wprowadzenie.
Chrześcijanie są powołani do służby Jezusowi Chrystusowi, ale Pan nie lubi ani leniwych, ani nie-aktywnych. Bardzo obficie i szeroko rozdał swoje dobra i kontynuuje ten proces. I oczekuje, że będziemy wiernymi dzierżawcami Jego dóbr i że może na nas liczyć.
Oto z grubsza sens tej przypowieści o talentach, którą zresztą znamy doskonale.

Jest podobno w Stanach Zjednoczonych, w środowiskach chrześcijańskich, taki rodzaj używania symbolu 3T, dla określenia dóbr, które Pan nam powierza: time-talents-tresors (czas-talenty-skarby). Są to te dobra, którymi z łaski Bożej dysponujemy dość obficie.

Rozwinięcie.
Nasz czas, czas naszego życia, 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Ile z tego czasu przeznaczamy na służbę Bogu? Wbrew pozorom dysponujemy niemałą ilością czasu. Ale co z tym czasem robimy? Ile z naszego czasu oddajemy do dyspozycji naszemu Panu? Naszemu Kościołowi? Służbie/pomocy innym?
Byłoby bardzo interesującym, aby każdy z nas uczciwie i szczerze dokonał rachunku swojego czasu.
Ile z czasu naszego życia tracimy w sposób bezpowrotny?





Nasze talenty. Posiadamy talenty, które są nam wrodzone, które stanowią część naszej osobowości. Są też także inne, które nabyliśmy przez naszą formację. Jak ogromne bogactwo dla każdego z nas i dla całości naszej wspólnoty ludzkiej, w tym naszej wspólnoty wiary – Kościoła ; zwłaszcza, jeśli nie zapominamy o dodaniu tutaj talentów duchowych, owoców naszej wiary : radości, pokoju, szacunku innych – jednym słowem tej miłości, która powinna być charakterystyczna dla każdego prawdziwego chrześcijanina.

Nasze skarby. Nie musimy być bogaczami. W naszym świecie, stanowimy część społeczeństw, które nie znają głodu (choć stopień naszej zasobności bywa istotnie różny). Miejmy jednak świadomość, że istnieją kraje, w których głód jest codziennością całych populacji…

Odpowiedź na pytania?...
Warto czasem zastanowić się, jaki jest procent naszych dóbr, które oddajemy na służbę Panu, na służbę Jego Kościoła i jego dzieł?
Przyznajmy np., że jeśli Biblia mówi w niektórych fragmentach o dziesięcinie, to jesteśmy w naszej praktyce kościelnej daleko od tej formuły…
Jakie są nasze wysiłki by włączyć się w różne dzieła i odpowiedzialności kościelne, gdy możemy w ten czy inny sposób ja wesprzeć? Przecież jest zawsze tak duże pole do zaangażowania, o którym mamy skłonność zapominać…

Niemniej, Pan obdzielił nas dobrami w sposób różny: każdemu według jego zdolności i kontynuuje także dzisiaj tę samą działalność.
Jak reagujemy na świadomość tego faktu? Ponieważ także dzisiaj Pan nie chce byśmy byli nie-aktywnymi i leniwymi.

Reakcje sług w tekście Mateusza.
Przyjrzyjmy się nieco bliżej tym kilku reakcjom sług w epoce Jezusa.

Pierwszy ze sług bierze się błyskawicznie do pracy. Nie chce tracić swojego czasu, kiedy dotyczy to służby swojemu Panu. Podwaja sumę dóbr, które Pan mu powierzył.
Pan, po swoim powrocie nazywa go sługą dobrym i wiernym i podejmuje przy swoim stole, aby dzielić z nim swoją radość.

Dla drugiego sługi sprawy toczą się w podobny sposób. On także nie stracił swojego czasu. On także jest nazwany sługą dobrym i wiernym, i będzie uczestniczył w radości swojego Pana.

Ale jest jeszcze ów nieszczęsny trzeci sługa. W gruncie rzeczy nie zrobił nic złego. Nie stracił dóbr swojego Pana, tak, jak mógłby teoretycznie to zrobić. Po prostu trzymał schowane to, co otrzymał. Ukrył dobra powierzone mu przez Pana w dole wygrzebanym w ziemi.
Jego nieszczęściem jest to, że nic nie zrobił, niczego nie dokonał.
Bał się, a teraz radość Pańska nie będzie dla niego. Przeciwnie, będzie wyrzucony na zewnątrz, za drzwi.

Sługo zły i leniwy!
Być może jesteśmy zaskoczeni surowością tego Pana. Ale ów trzeci sługa nie był wierny swojemu Panu, a przede wszystkim brakło mu miłości. Brakło mu miłości dla swego Pana, któremu nie oddał się w służbę. Brakło mu także miłości wobec innych, ponieważ nie uczestniczył we wspólnym wysiłku innych współsług.

Można byłoby go zakwalifikować do kategorii „chrześcijan widzów”. Patrzących na pracę innych, ale samym pozostających nieaktywnymi.
Opisywany sługa pozostaje wyraźnie niewierny i leniwy, co w konsekwencji wywołuje gniew jego Pana.

Aktualizacja: chrześcijanie dzisiaj…
Warto może postawić pytanie: czy przypadkiem nie są licznymi dzisiaj owi „chrześcijanie widzowie” ?
Można o nich myśleć, jak o tych wielu kibicach, którzy zajmują tłumnie trybuny na stadionach sportowych, patrząc na innych, prawdziwych sportowców walczących o medal, sami sportu nie uprawiając, trzymając się z dala od wszelkiego poważnego wysiłku sportowego. 
Wierność naszemu Panu, miłość, której On oczekuje od nas w odpowiedzi na Jego przeogromną miłość, powinny nas popychać do stania się bardziej aktywnymi, do lepszego zarządzania dobrami, które zostały nam powierzone. 
Czy nie jest to przypadkiem powodem problemów i pewnego braku życia w niejednej wspólnocie chrześcijańskiej? Tak często brakuje chrześcijan prawdziwie zaangażowanych, którzy nie boją się stanąć do służby Panu.
To Duch Święty, który nas wypełnia tą miłością, który czyni z nas wiernymi sługami Pana, nie bojącymi się, nie wstydzącymi się włączyć się we wspólną, zaangażowaną służbę Panu.

Te wspomniane na początku 3T są zatem ciągle aktualne i wzywają nas do służby naszemu Panu.
Pomyślmy zatem. Niech ten czas będzie choć w części wypełniony refleksją o naszym praktycznym życiu wiary, o naszym zaangażowaniu w Kościele, w zborze.

Postanowienie.
Poszukujmy wszelkich możliwości i środków wzrostu w byciu wiernymi Panu naszemu, Jezusowi Chrystusowi, słuchaniu Słowa Bożego, w modlitwie i wspólnocie z innymi ludźmi.

Pozwólmy się na nowo wypełnić tą Bożą miłością, którą w nasze życie wprowadza Jego Duch. Dajmy się wypełnić tą miłością Do Boga, ale i do ludzi, naszych sióstr i braci, aby być w końcu wraz z tymi, którzy zostaną wezwani do udziału w radości Pana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz