sobota, 6 czerwca 2015

Rozważanie Ewangelii wg św. Łukasza 16,19-31



Przypowieść o bogaczu i Łazarzu.

Tradycja chce nazywać tę przypowieść przypowieścią o złym bogaczu i dobrym żebraku Łazarzu…
Przyjrzyjmy się bliżej tekstowi przypowieści.
Mamy w nim jakby dwa obrazy, podane by podkreślić - przez kontrast - nauczanie duchowe i to bardziej egzystencjalne, czyli odnoszące się do życia tu i teraz.

Pierwszy obraz przywołuje w sposób bardzo oszczędny, bo w dwóch wierszach, życie dwóch osób żyjących na ziemi, skupiając się bardziej na tym człowieku ubogim, a to po to, by tym bardziej podkreślić kontrast między tymi dwoma.

Drugi obraz przedstawia nam dwóch ludzi już po śmierci.
Tym razem to bogacz jest na pierwszym planie sceny.
Nauczanie opowiedzianej historii nie dotyczy żałoby, którą w sposób uzasadniony odczuwa się po śmierci kogoś bliskiego, ale stawia nas twarzą w twarz z problemem naszej własnej śmierci, ukazując wyjątkowe niebezpieczeństwo, które wiąże się z ufaniem fałszywym zabezpieczeniom, jak to czynili liczni faryzeusze w tamtej epoce.

1.   Obraz numer 1: na ziemi żywych.
1.1.             Człowiek bogaty.
Bogacz jest człowiekiem bez imienia – zauważmy - ale nie bez rodziny.
Ma 5 braci i najwyraźniej sporo przyjaciół (wiadomo o tym choćby przez fakt, że nie organizuje się święta w samotności).
Człowiek ten każdego dnia wystawnie ucztował, ciesząc się życiem w beztrosce. Niemniej, tekst nie mówi nic o tym, że człowiek ten miał w życiu jakieś szczególne nadużycia moralne...
Musiał to być także człowiek religijny, który znał Abrahama i pisma Mojżeszowe.
Wiemy, że był ubrany w purpurę i delikatny, kosztowny len; ubrania, które wyraźnie wyróżniały się ich bogactwem i blaskiem, jak szaty królewskie…
Uwaga: bogactwo nie jest grzechem, pod warunkiem, że nie staje się celem samym w sobie.
To miłość do pieniądza jest źródłem wszelkiego zła (1 Tm 6,10)… Inaczej mówiąc: to relacja, jaką człowiek utrzymuje z dobrami materialnymi, może oddalić go od wiary i być źródłem wielu trosk i problemów.
Czyli: czy jesteśmy panami czy niewolnikami konsumpcji?
Ewangelista powie też w innym miejscu, że nie można służyć Bogu i Mamonie….

Gdyby chciało się nieco popracować wyobraźnią, ów bogacz z przypowieści Łukasza mógłby być porównany do jakiegoś bogatego członka któregoś z naszych Kościołów, który lubi wpaść czasem na nabożeństwo, który nigdy jakoś szczególnie nie kradł, ani nikogo nie zabił…
Byłby to człowiek, który w życiu osiągnął sukces zawodowy i finansowy, nie ma problemów finansowych.
Znajduje on dużą przyjemność w noszeniu ładnych i drogich ubrań, jeździ super samochodem, pozwalając sobie często na świetne spotkania z przyjaciółmi, w luksusowym otoczeniu, ze znakomitym jedzeniem i drogimi trunkami.

1.2.             Łazarz.
To, co szokuje w jego historii, to kontrast między życiem bogacza i życiem Łazarza. Pamiętajmy jednak, że tekst nie waloryzuje bardziej ubóstwa, ani też pozbywania się dóbr, by popadać w coraz większą biedę.
Nędza nie jest warunkiem zbawienia.
W historii o Łazarzu mowa jest wyłącznie i po prostu o skrajnym ubóstwie, w jakim żyje ten człowiek, będący dla faryzeuszy wręcz wcieleniem nieczystości i przekleństwa….
Dla niego nie ma purpury i kosztownego lnu, ale wrzody.
Żadnych wspaniałych świętowań, ale głód, który pragnął nasycić odpadkami ze stołu bogacza.
Żadnej rodziny i grona wesołych przyjaciół, ale odrażające towarzystwo dzikich psów, przychodzących lizać jego rany, przed którymi tak trudno było mu się bronić.
Nie miał wygodnego domu, ale niewielkie miejsce przed wejściem do willi bogacza, ledwie widzialne na tyle, by móc liczyć na otrzymanie resztek nie zjedzonych przez grono przyjaciół bogacza; miejsce na tyle dyskretne, by nie przeszkadzać bogaczowi i jego radosnym aktywnościom.

Tekst nie mówi nic o moralności Łazarza, ani o tym, co doprowadziło go do stania się bezdomnym; nie mówi nic o jego pobożności, choć… samo imię Łazarz musiało być celowo wybrane przez Jezusa, opowiadającego tę historię, ponieważ imię to (pochodząc od Eleazar) znaczy „Bóg wspiera”.
Bóg bowiem z założenia wspomaga tych, którzy czują się chorzy i zwracają się do Niego o pomoc…
Jeżeli zatem Łazarza można określić biblijnym mianem sprawiedliwego, to nie dlatego, że był biedny, ale dlatego, że oddał się Bogu!
A w kwestii życia wiecznego wiadomo, że tylko Bóg może wspomóc; materialne bogactwa nie pozwolą na kupno zbawienia…

1.3.             Obojętność bogacza może nas szokować.
Anty-bohaterem tej historii jest człowiek bogaty, biedny bogacz, chciałoby się powiedzieć.
Biedny, ponieważ jego pseudo-sukces życiowy popchnął go w kierunku zaślepiającej spirali życia prowadzącego do śmierci duchowej.
Jeżeli Jezus wzmacnia w tej historii kontrasty, to po to, aby szczególnie ukazać postawę serca tego, któremu wydawało się, że dotarł do celu - sukcesu życiowego;  postawę tego, któremu wydawało się, że jest samowystarczalny i chroniony przed wszelką krytyką, czując się pod ochroną swoich bogactw…

Być może ów bogacz był szczodrym dawcą datków, cenionym w synagodze, gdzie był honorowany otrzymując eksponowane miejsce w zgromadzeniu.
Ale biednego Łazarza przed swoją willą widział jakby nie widząc, nie odczuwając najmniejszych uczuć wobec niego.
Naprawdę to nie dostrzegał tego „nieczystego”, który stanowił cześć dekoracji przyzywającej bogaczowi raczej poczucie jego własnego standardu życia, w jego rozumieniu „błogosławionego” przez Boga…

Wobec okropności cierpień Łazarza beztroska radość bogacza może nas wzburzać, nas współcześnie.
Jego obojętność wobec tego, który był całkowicie wyzbyty wszystkiego i który prosił wyłącznie o okruchy ze stołu jest wyrazem głębszej rzeczywistości problemów międzyludzkich.
Okazuje się jednak, że wobec śmierci obaj będą równi.
Wyrwie ich ona, jednego i drugiego, z ziemi żyjących, bez możliwości umknięcia jej. Pieniądze tutaj nie odegrają żądnej roli…

2.   Drugi obraz: świat po śmierci.
2.1.             Stan pośredni.
Dzisiaj czasem słyszy się różne dziwne rzeczy na temat śmierci i stanów po śmierci. Być może jest to wynikiem chęci zapanowania nad strachem, który śmierć ciągle budzi oraz poszukiwania odpowiedzi na pytania, które z nią wiążą się.
W rozważaniach powraca się czasem do obrazów średniowiecznych lub wprost do formuł, mających swoje pogańskie korzenie.
Biblia, w sposób ogólny, uczy nas, że kiedy się umiera, nic nie kończy się za wyjątkiem skończonego czasu na skruchę za grzechy i na nawrócenie, czyli czasu na poważną zmianę postawy życiowej.
Oczywiście, ciało zmarłej osoby ulega rozkładowi, ale życie kontynuuje swoje istnienie; możemy je nazywać duszą, oczekującą zmartwychwstania ciał na końcu czasów.

Żydzi, miejsce, do którego idą sprawiedliwi, określali mianem „łona Abrahama”, a miejsce zarezerwowane dla bezbożnych Hadesem lub Szeolem, pomimo, że oba terminy oznaczały w sposób ogólny „grób”.
Hades (termin zapożyczony z mitologii pogańskich) ma swoje znaczenie greckie, jako miejsce pobytu potępionych, w opozycji do Pól Elizejskich, gdzie przebywali błogosławieni w mitologii greckiej.
Począwszy od śmierci Jezusa „łono Abrahama” staje się miejscem, gdzie jest obecny Pan (Łukasza 23,43; Filipian 1,12; Dzieje 7,59; Rzymian 8,38).

Przypowieść Łukaszowa ukazuje ponadto, że nie ma żadnej możliwej relacji między zmarłymi i żyjącymi na ziemi, ani odwrotnie: między żyjącymi i zmarłymi.
Jest przepaść, a nie chwilowo zamknięta brama, która oddziela definitywnie „łono Abrahama” i Hades.
„Sprawiedliwy” i bezbożny są w miejscach ich przebywania świadomi wielu spraw.
Wina potępionego jest mu znana (Izajasza 14,9; Ezechiela 32,21), ale nie może on już dokonać kroku wstecz, gdyż po śmierci nadchodzi sąd (Hebrajczyków 9,27).
To na ziemi żyjących muszą dokonać się decydujące wybory; po śmierci wszystko już jest w tej kwestii skończone.
Żyjący na ziemi także nie mogą w żaden sposób zmienić, poprawić  losu osobom zmarłym.
Warto może o tym czasem przypomnieć naszym przyjaciołom katolikom…

2.2.             Szczęście po śmierci nie ma nic wspólnego z rodzajem pogrzebu.
W przypowieści widzi się Łazarza smakującego pokój i szczęście po śmierci, pomimo, że nie było-  związanego z jego śmiercią - żadnego godnego pochówku. Ale czy w ogóle był jakiś?
Czytając tekst można mieć co do tego wątpliwości.
Niemniej, na starożytnym Bliskim Wschodzie niepogrzebanie ciała zmarłego było pojmowane jako znak szczególnego lekceważenia i przekleństwa, a wręcz jako obrzydliwe przestępstwo (Izajasza 34,3; Psalm 79,2).
Nawet ciało nieprzyjaciela (Joaba w 1 Krl 2,31), największego z łotrów (Jezabel w 2 Krl 9,34) lub skazanego na śmierć (5 Mojż 21,22-23) miały prawo do godnego potraktowania.

W przypowieści Jezusa bogacz ma piękny pochówek, ale… nic to nie zmienia co do jego losu po śmierci.
Przypowieść Łukasza może posłużyć za ważne nauczanie, przypominając nam, że wieczność nie jest uzależniona od rytuału pogrzebowego.

Zauważmy, że w Biblii nie ma żadnej przepisanej liturgii pogrzebowej, żadnego przykładu pełnej ceremonii pogrzebowej, którą można by w szczegółach naśladować.
Fakt ten powinien uspokoić nieco chrześcijan w kwestii problemów z pochówkiem bliskich, a także jeszcze raz przypomnieć, że to nie ceremonia pogrzebowa determinuje zbawienie.

Dwa słowa w kwestii kremacji.
Często błędnie interpretuje się Amosa 2,1, jako tekst zabraniający kremacji.
To nie kremacja, jako sposób pochówku jest w tym tekście potępiona (por. Amosa 6,10; 1 Sam 31,12), ale brak szacunku dla pochówku (bo szacunek, niezależnie od samej formy, winien być zawsze zachowany).
Saul i jego synowie byli skremowani (1 Sam 31,12), liczni chrześcijanie męczennicy także (Obj 6,9).

Bóg dokona zmartwychwstania wszystkich, niezależnie od formy śmierci i pochówku; to On jest Panem zmartwychwstania.

2.3.             Szczęście i z drugiej strony – rzeczywistość.
A zatem opowiadanie to ukazuje, że samo-sprawiedliwi stają poza zasięgiem łaski, bo tylko i wyłącznie łaska Boża wybawia od potępienia.
Po śmierci - w przypowieści - to człowiek bogaty i szanowany w swojej społeczności jest na pozycji tego, który cierpi i który chciałby, aby pogardzany kiedyś Łazarz odświeżył mu język końcem swego palca!..
Nie są to nawet okruchy ze stołu, ale krople wody, które dałyby ochłodę cierpiącemu…

Przypomnijmy, że ogień w Biblii jest symbolem sądu Bożego.
Ale miejsce potępienia nie jest piecem o wysokiej temperaturze, gdzie niszczeni są bezbożni, ale jest miejscem bez powrotu, gdzie świadomość wcześniejszego przejścia obok tego, co naprawdę było w życiu najistotniejsze, drąży świadomość cierpiących.
Były bogacz jest teraz bardzo świadomy non-sensu swojego życia, rozpoznaje Abrahama i Łazarza, ale po to tylko, aby prosić ich o złagodzenie cierpienia… Ciekawe też, że bogacz nie okazuje żadnego znaku skruchy… ledwie żal nad samym sobą!
Skoro nic nie można dla niego zrobić – zauważa wreszcie - to niech przynajmniej powiadomią jego braci, którzy także najwyraźniej zdążają ku potępieniu.

3.   Nauczanie przypowieści.
3.1.             Silne poszukiwanie cudów skrywa czasem brak wiary.
Jednak to nie do Łazarza należy misja ostrzeżenia rodziny bogacza!
Łukasz poddaje tutaj krytyce zainteresowanie cudami, które pochłaniało faryzeuszy, nie chcących wierzyć Jezusowi.
Dzisiaj podobnie, nie wierzy się, jak dopiero, kiedy coś się zobaczy, a i kiedy się już widzi, prosi się o więcej i więcej, aby upewnić się, czy to wszystko aby naprawdę było prawdziwe…

Słyszy się czasem: „nikt nie wrócił z miejsc, gdzie przebywają umarli, aby nam powiedzieć jak tam jest; nie uwierzymy zatem, dopóki coś takiego nie stanie się, dopóki ktoś nie wróci…”
Król Dawid wiedział jednak, że to nie zmarli mają przyjść i mówić do żywych.
Przy zwłokach swojego dziecka powiedział: „Teraz zaś, gdy zmarło, po cóż mam pościć? Czy mogę je jeszcze przywrócić życiu? To ja pójdę za nim, a nie ono powróci do mnie” (1 Sam 12,23).
Sam Jezus powrócił ze zmarłych, a pomimo tego nie przyprowadza ten fakt wielu niewierzących do wiary…

3.2.             Słuchanie Słowa Bożego.
Pismo Święte wystarczy do wiary.
Ten, który nie wierzy w to, co ono mówi, bądź interpretuje je źle, nie rozpozna w Jezusie Chrystusa, Mesjasza zwiastowanego przez proroków.
To, czego było potrzeba braciom „człowieka bogatego”, to uwierzenia z prostotą, że zwiastowanie proroków wypełniło się w Jezusie i że zachodzi konieczność życia życiem wypełnionym owocami skruchy i poprawy.
Czy to nie zresztą tego właśnie nauczał Jan Chrzciciel?

3.3.             Wiara, jak ziarnko gorczyczne.
Jest rzeczą znaczącą, że w rozdziale 17 Łukasz podaje nauczanie o wierze.
Aby być zbawionym nie trzeba jakiejś szokującej poziomem wiary, ale trzeba wiary, „rozmiaru”  najmniejszego z ziaren, ziarna gorczycznego…
Sprowadza się ona do prostej świadomości problemu duchowego każdego człowieka – czyli słabości w grzechu oraz do uznania w Jezusie jedynego lekarza, mogącego nas wybawić od śmierci na wieki.

Konkluzja

To właśnie Pan chce także dzisiaj nam powiedzieć.
Nie popełniajmy błędu, co do naszego poczucia pewności, jak ten biedny bogacz, ale jak Łazarz, wezwijmy Jezusa na pomoc, świadomi naszej nędzy, a Pan wybawi nas na wieczność.
Zgodnie z Pismem Świętym przyjmie nas On do siebie.
Tam nie będzie już zgrzytania zębów z bólu i cierpienia, ani niesprawiedliwości.
Ciekawe jednak, że gdy oddamy Mu nasze życie z całą konsekwencją – zmieni On także nasze serce już tutaj, aby uczynić z nas instrumenty miłosierdzia, stymulując nas do zaangażowania/zainwestowania tego, co On nam daje.
Oczywiście, owo zainwestowanie nie dotyczy jakichś szczególnych sum pieniędzy. Rozpoczyna się ono od nazwania kogoś jego własnym imieniem, od okazania mu uwagi i szacunku, jakie jego godność ludzka wymaga, nawet jeżeli jest nam trudno zaakceptować u niego pewne rzeczy z jego życia, zachowania, poglądów.

Także dzisiaj Bóg chce, aby znajdowano Go tak, jak dokonał tego bezdomny Łazarz.
Obyśmy my wszyscy mogli rozpoznać się w rysach Łazarza i powiedzieć: „Tak, Pan mnie zbawił, a mój nie ulegający zniszczeniu skarb jest w Nim.
Wiem, że mój Odkupiciel jest żywy, ponieważ Jego Słowo mówi prawdę”.
A wtedy będziemy mieli radość spotkania się aż w wieczności, z całym narodem zjednoczonych „Łazarzy”.