sobota, 30 maja 2015

Kilka dodatkowych uwag o sakramentach



Podczas wcześniej umieszczonych na moim blogu rozważań o sakramentach (idąc za porządkiem jaki naznaczał im Katechizm Genewski Jana Kalwina), starałem się w miarę przystępnie przedstawić jak są one rozumiane w środowiskach naznaczonych przede wszystkim teologią reformowaną. Pamiętajmy przy tym, że mówiąc o teologii reformowanej mocno podkreślamy, że nie ogranicza się ona do Kościołów zwyczajowo określanych mianem reformowanych, ale zwracamy uwagę na to, co czasem umyka, tzn. że większość Kościołów tzw. ewangelikalnych czerpie obficie z tego znakomicie uporządkowanego zbioru refleksji teologicznej, którą określamy mianem reformowanej, a zatem odnoszącej się do prac Ulryka Zwingliego, Jana Kalwina i ich następców.

W obecnie proponowanym tekście chcę poruszyć kilka spraw, które już wcześniej były wspominane, a wydają mi się istotnymi, choćby przez fakt tak oczywistego zanurzenia protestantyzmu polskiego w dominującej statystycznie katolickiej kulturze religijnej, a także przez fakt, że znacząca liczba polskich protestantów wywodzi się ze środowiska katolickiego. Jeden i drugi fakt powodują nieuniknione przenikanie się „intuicji” katolickich do naszego życia duchowego zborów, a zwłaszcza do rozumienia i praktyki sakramentów.
Mam zatem nadzieję, że te kilka dodatkowych uwag pomogą nieco w podkreśleniu tego, co wynika bezpośrednio z biblijnej refleksji Reformatorów, w odróżnieniu od innych tradycji.

Źródło i skuteczność sakramentów

Skuteczność sakramentów związana jest wyłącznie z łaską Chrystusa i działaniem Ducha Świętego, którego On posyła.

Przypomnijmy, że „sakramenty są znakami i widzialnymi pieczęciami rzeczy wewnętrznej i niewidzialnej, poprzez które Bóg działa w nas przez moc Ducha Świętego” (Confessio Belgica, par. 33).

Duch, nie zapominajmy tego nigdy, jest osobą Boską, która działa kiedy i jak chce: Bóg obiecał, że Jego Duch będzie towarzyszył Jego Słowu i – w konsekwencji – Bóg czyni ze swojego Słowa skuteczny środek dla uświęcenia Jemu oddanych.

Słowo, które jest czytane lub głoszone, nie może być skuteczne, jak tylko wtedy, jeśli ten, do którego jest ono zaadresowane wierzy, że pochodzi ono od Boga, rozumie je i angażuje się w nie.
A zatem, gdy:
·         jest wiara, którą się winno przylgnąć,
·         jest inteligencja, którą się pochwyci,
·         jest ufność którą złączy się z obietnicami – wszystko to jest dziełem łaski.

Bóg obiecał uczynić sakramenty – Słowo widzialne, Słowo w działaniu – skutecznymi przez działanie swojego Ducha, towarzyszącego udzielaniu sakramentów.
Nad sakramentami, jak przy okazji głoszenia Słowa, panowanie Ducha Świętego jest całkowite.
Właśnie dlatego mówimy, że dar Ducha Świętego jest głęboko związany ze Słowem.

Warunek skuteczności sakramentów

Sakramenty są skuteczne jako środki łaski (to znaczy, że są znakami i pieczęciami Przymierza Łaski), w tym co dotyczy osób dorosłych/świadomych, tylko dla tych, którzy przyjmują je z wiarą.

Sakramenty mogą mieć moc naturalną nad innymi niż wierzący, przedstawiając prawdę i poruszając pewną wrażliwość, ale ich wpływ zbawczy lub uświęcający doświadczalny jest tylko dla wierzących, dla których to jedynie wierzących sakramenty stają się instrumentami w Bożym ręku, aby znaczyć i przypieczętować niewidzialne dobra łaski (Marka 16,16[i]; Dzieje 8,36-38[ii]; 9,11.17-18[iii]; 10,34[iv]; Rzymian 4,11[v] i Efezjan 5,26[vi]).

W swoim Słowie i w swoich sakramentach nasz Ojciec niebieski ukazuje wszystkim swoje miłosierdzie, swoją dobrą wolę wobec nas, swoją łaskę.

Ale łaska jest akceptowana tylko przez tych, którzy otrzymują to Słowo i te sakramenty z wiarą pewną.
Doświadczenie ukazuje, że bardzo duża liczba ludzi odrzuca dzisiaj tę łaskę; podobnie jak w dniach, kiedy Chrystus został ukazany przez Ojca wszystkim, aby wszyscy byli zbawieni, ale nie został przez wszystkich przyjęty.

Jak sakramenty umacniają nasza wiarę?
W ten sam sposób jak nasze oczy widzą, dopiero gdy przestrzeń wokół nas jest rozjaśniona światłem, albo jak słyszą nasze uszy, dopiero gdy dociera do nich dźwięk.
Ale do czego może służyć światło, jeśli oczy pozostają ślepe? Albo do czego służy dźwięk, jeśli uszy są głuche?
Nasze oczy i uszy mają naturalna zdolność do widzenia i słyszenia, ale nasze dusze nie są wyposażone w zdolności w sposób naturalny.
Aby usłyszeć efektywnie co mówi Słowo Boże i aby widzieć prawdziwie to, co przedstawiają sakramenty, nasze dusze muszą być obdarzone wzrokiem i słuchem duchowymi.
Ta szczególna łaska jest dokładnie tą, która jest nam dana przez Ducha Świętego.
Dlatego też bez działania Ducha Świętego sakramenty – jak i Słowo – nie posiadają najmniejszej skuteczności.

Sakrament przyjęty bez wiary nie przynosi nic ponadto, co przyniosłoby Słowo słuchane bez wiary: jedno i drugie mają wartość tylko na mocy obietnicy, którą zawierają.

Suchacz Słowa, jak i przyjmujący sakramenty nie otrzymują nic ponad to, co przyjmują przez wiarę.
Pewność zbawienia nie zależy bardziej od uczestniczenia w sakramentach, niż zależy ona od słuchania Słowa Bożego, ale też nie ma między nimi różnicy w „ilości” tego, co one dają.
W jednym, jak i w drugim przypadku, sprawiedliwość zbawienia nie znajduje się ani w Słowie samym, ani też w samych sakramentach; znajduje się ona wyłącznie w Jezusie Chrystusie, który komunikuje nam ją w wierze z głoszeniem Ewangelii i z potwierdzeniem, które sakramenty przynoszą Słowu.

A zatem, z punktu widzenia przyjmującego, jedynie wiara może pogodzić, złączyć znak widzialny i łaskę, która jest przezeń oznaczona.
Ten, który słucha Słowa bez wiary, jak i ten, który uczestniczy w sakramentach bez wiary, uczestniczą tylko w znaku widzialnym bez uczestniczenia w uświęceniu wewnętrznym i niewidzialnym.
Niewiara rozłącza i dzieli znak i łaskę oznaczaną oraz unicestwia sakrament, który w oczach człowieka jest niczym bez jego prawdy.
Jedynie wierzący przyjmujący znak, przyjmuje także łaskę, którą znak reprezentuje i przedstawia.
Ponadto, znak i rzecz oznaczana są bardzo silnie związane pomiędzy nimi.
W ten podobny sposób wierzący, przyjmując Słowo z wiarą, przyjmują sprawiedliwość i życie, podobnie jak ma to miejsce w sakramentach.

Ale to tylko z subiektywnego punktu widzenia przyjmującego niewiara wyzbywa sakrament jego znaczenia i jego skuteczności. Jeżeli, przez swój sposób przyjmowania, niewierzący czyni nieskutecznym to, co przyjmuje, Bóg, z Jego strony, nie przestaje ofiarować tego, co ofiaruje i to co On ofiaruje nie traci swojej właściwości i swojej natury.

Niezależnie zatem od dyspozycji wewnętrznych tego, który go przyjmuje, sakrament ofiarowany pozostaje naprawdę tym, czym jest, jak Słowo samo pozostaje tym, czym jest.

Niewierzący otrzymuje cieleśnie sakrament, który pozostaje pomimo tego duchowym, ale przestaje być duchowym dla niewierzącego, który przyjmuje znak zamiast rzeczy oznaczanej i nie może tym samym czerpać z sakramentu jego właściwego pożytku.

Musimy zatem zwracać uwagę na dwa możliwe błędy:
Pierwszy błąd: pojmowanie znaków sakramentalne, jakby one nic nie znaczyły i nic nie przynosiły. Czyniąc tak, pozbawiamy się owoców, które z nich miałyby nam być przydane.
Drugi: to gdy myślimy, że przyjmujemy niewidzialną łaskę przez i za pomocą widzialnego znaku, a przy tym zatrzymujemy się na znakach, bez wzniesienia naszych serc i naszego ducha do Chrystusa, który sam i wyłącznie, przez swojego Ducha, komunikuje, przekazuje nam łaski za pomocą zewnętrznych znaków.
Tylko Chrystus przydaje znakom ich wartość i ich skuteczność.




[i] (16) Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony.
[ii] (36) A gdy tak jechali drogą, przybyli nad jakąś wodę, a eunuch rzekł: Oto woda; cóż stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony? (37) Filip zaś powiedział mu: Jeśli wierzysz z całego serca, możesz. A odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym.(38) I kazał zatrzymać wóz, zeszli obaj, Filip i eunuch, do wody, i ochrzcił go.
[iii] (11) Pan zaś do niego: Wstań i idź na ulicę Prostą, i zapytaj w domu Judy o Saula z Tarsu; oto właśnie się modli. (17) I poszedł Ananiasz, i wszedł do domu, włożył na niego ręce i rzekł: Bracie Saulu, Pan Jezus, który ci się ukazał w drodze, jaką szedłeś, posłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. (18) I natychmiast opadły z oczu jego jakby łuski i przejrzał, wstał i został ochrzczony. 
[iv] (34) Piotr zaś otworzył usta i rzekł: Teraz pojmuję naprawdę, że Bóg nie ma względu na osobę, 
[v] (11) I otrzymał znak obrzezania jako pieczęć usprawiedliwienia z wiary, którą miał przed obrzezaniem, aby był ojcem wszystkich wierzących nieobrzezanych i aby im to zostało poczytane za sprawiedliwość,
[vi] (26) aby go uświęcić, oczyściwszy go kąpielą wodną przez Słowo,

piątek, 15 maja 2015

Rozważanie Listu św. Pawła do Rzymian 12,1-8

Kilka dni temu, w „Z Biblią na co dzień” przeczytałem słowa Abrahama J. Heschela (+1972, teologa, rabina i filozofa żydowskiego), które wydały mi się szczególnie interesujące: „Nie ma żadnych dowodów na istnienie Boga Abrahama. Są jedynie świadkowie. Wielkość proroka nie zawiera się tylko w tym, co głosi, ale także w tym, czego doświadczył. Prorok jest świadkiem, a jego słowa to świadectwo”.

Dlaczego ta myśl Heschela wydała mi się inspirującą?
Ponieważ w przeczytanym przed momentem fragmencie 12 rozdziału Listu do Rzymian Apostoł Paweł skupia się, z dużym naciskiem i energią, na praktyce życia w Kościele Chrystusowym.
A praktyka życia jest najlepszym świadectwem wiary osobistej, istotnym dowodem na powagę istnienia źródła tej wiary…

Przyjrzyjmy się teraz tekstowi Apostoła.
Rozpoczyna on swoją refleksję przez coś, co mogłoby nam się wydać dalekie od naszego rozumienia „praktyki” - rozpoczyna przez bardzo silne położenie akcentu na naszą duchową służbę Bogu.
Zauważcie, że Paweł pisze:
Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza (12,1).
Z autorytetem danym przez Ducha Świętego mówi: Wzywam was tedy, bracia.
Tu być może należałoby przetłumaczyć słowo greckie parakalo przez: zaklinam was!
Mówi: „ponieważ jesteście włączeni w krąg działania Bożego, powinniście, z miłości do Boga, oddać Mu chwałę”.

Zastanówmy się przez moment nad znaczeniem pojęcia „duchowa służba Bogu”…
Duchowa służba Bogu, nie oznacza, że człowiek ma być uczciwie i właściwie religijny, ponieważ jest wielu uczciwie religijnych, bez bycia przy tym chrześcijanami.
Nie, duchowa ale i rozsądna służba duchowa Bogu, do której wzywa Paweł jest bazą, na której nasze życie, wszystkie nasze projekty życiowe, winne spoczywać.
Całe nasze życie ma być zatem oddane chwale Bożej; wszystkie aspekty naszego życia codziennego, wszystkie nasze działania i nasze myśli, mają być na chwałę Bożą.
Całe nasze życie ma być rodzajem ciągłej służby Bogu przenikniętej rozsądkiem, postawą stałej analizy, rozróżniania tego, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe.
Paweł podkreśla potrzebę konieczności posiadania zdolności do oceny i rozsądzania tego co dobre, miłe i doskonałe…

Wasze ciało – mówi Paweł - to znaczy wasza ziemska egzystencja w całości, wasze dobra i wasze działania, mają być ofiarą złożoną Bogu.
W Starym Przymierzu, ofiarą było zwierzę bez wad, które kapłani składali Bogu na ołtarzu, w Świątyni.
Ofiarę pochłaniał ogień (por. Psalm 66,15).
Dzisiaj nie ma już Świątyni, nie ma już ofiar ze zwierząt, nie ma kapłanów... (por. 1 Piotra 2,5).
To całe nasze życie codzienne ma być ofiarą miłą Bogu.
Mamy czynić tak, aby nasza duchowa służba Bogu, nasze życie codzienne - były żywe, a nasze oddanie pełne.
- o -

Dla Pawła jest rzeczą oczywistą: nie ma chwały Boga „po cichutku”, w ukryciu.
Życie chrześcijańskie praktyczne, to życie pełne codziennych projektów, które staje się rzeczywiście i prawdziwie życiem, ukazującym prawdziwą twarz miłości, w łonie Kościoła i w świecie.

Pamiętajmy, że oddawanie chwały Bogu w znaczeniu biblijnym jest zawsze konkretnym wyznaniem wiary, a zatem doktryna kościelna (czyli treść nauczania wiary) i praktyka życia nie mogą obejść się jedna bez drugiej.
Tak samo jest z Prawem Bożym i etyką.
Bez Prawa (Bożego) i bez refleksji etycznej nie ma praktycznych projektów na życie chrześcijańskie.
Jeżeli chcecie jeszcze innego określenia: prawdziwość, czyli ortodoksja nauki wiary, prowadzi do ortopraksji, czyli do praktycznego życia chrześcijańskiego we wdzięczności Bogu za otrzymaną łaskę.

- o -

Paweł pisze jeszcze: nie upodabniajcie się do tego świata (12,2) .
Nie regulujcie waszego życia zgodnie z tym światem.
Co jednak oznacza tutaj słowo „świat”?
„Świat” jest tą rzeczywistością, która Bogu się opiera, która nie poddaje się Jego woli.
W określeniu „świat”, w pierwszym jego znaczeniu nie ma sądu negatywnego wobec świata „zewnętrznego”, świata wokół nas, pomimo, że niektórzy chrześcijanie mają chęć takiego spostrzegania wszystkiego wokół nich i sądzenia wszystkiego z ogromną łatwością. 
Dla chrześcijanina „świat” jest jego własnym życiem, gdy oddala się ono od Boga. 
Osądzać i korygować mamy nie to co wokół nas, ale właśnie nasze życie, w tych jego aspektach, które nie są zgodne ze służbą Bogu, z oddaniem Bogu.
Paweł dodaje: ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, lub raczej: „niech wasza inteligencja doznaje stałej przemiany”.
Chodzi tu o stałą przemianę naszego wnętrza, która uczyni, że będziemy szli śladami Jezusa...
Będziemy myśleli i działali na chwałę Bożą, a kryterium naszego serca i naszego sumienia będzie Jego miłość.
Takie odrodzenie jest nam ofiarowane przez działanie Ducha Bożego.
To On sam odnawia rzeczywiście i gruntownie nasze życie.
Paweł określa jasno, że nawrócenie (jak zresztą odczytuje to i naucza w czasach Reformacji Marcin Luter) jest zawsze sprawą teraźniejszości, chwili bieżącej.
We wszystkich naszych decyzjach życia codziennego, we wszystkich naszych projektach, nasza inteligencja ma potrzebę odnowienia się, które nie jest niczym innym, jak „uzgodnieniem”, jak najbardziej konkretnym, naszej woli z wolą Bożą, wolą, która jest nam objawiona w Jego Słowie, w Piśmie Świętym.
Ale tu uwaga!
Pamiętajmy, że Biblia nie jest jak kolejowy rozkład jazdy, zawierający informacje precyzyjne o jakiej godzinie i dokąd dany pociąg ma odjechać.
Nie daje nam ona ciągle i zawsze decyzji gotowych do podjęcia.
Biblia w wielu przypadkach jest jak busola, która podaje właściwy kierunek działania.
Musimy w modlitwie, ale i z daną nam przez Boga-Stwórcę inteligencją, cierpliwie i pracowicie odczytywać Jego wolę w Słowie: co jest dobre, co jest Mu miłe i doskonałe.

- o -

Zwróćcie jeszcze raz uwagę – proszę – na mądrość Pawła, kiedy ukazuje on konkretny przykład rozsądnej służby Bogu, gdy koncentruje się na życiu chrześcijan w Kościele.
Paweł podkreśla, że prawdziwa służba Bogu ma prowadzić do tego szczególnego dostrzeżenia drugiego człowieka obok nas, starając się koncentrować naszą uwagę na jego pozytywnych cechach.
Powiadam bowiem każdemu spośród was, mocą danej mi łaski, by nie rozumiał o sobie więcej, niż należy rozumieć, lecz by rozumiał z umiarem stosownie do wiary, jakiej Bóg każdemu udzielił (12,3).
Czyli: nie starajmy się dominować nad innymi, wywyższając się ponad innych, ale bądźmy świadomi naszych ograniczeń, wszyscy bowiem otrzymaliśmy różne dary, uzupełniajmy się więc wzajemnie.
Jak bowiem w jednym ciele wiele mamy członków, a nie wszystkie członki tę samą czynność wykonują, tak my wszyscy jesteśmy jednym ciałem w Chrystusie, a z osobna jesteśmy członkami jedni drugich (4-5).
Paweł, (jak np. w 1 Liście do Koryntian 12) porównuje Kościół do ciała ludzkiego, gdzie wszystkie członki mają funkcjonować dobrze między nimi się zgadzając.
Kościół jest ciałem w Chrystusie, gdzie każdy członek, jak każdy organ ciała, jest związany osobiście z Głową, którą jest Chrystus, a ten związek z Głową, indywidualny dla każdego z członków, jest jednocześnie określający ich stałą współzależność między nimi samymi.

Nie można przy tym nie zauważyć, że Paweł nie głosi unifikacji wszystkich członków Kościoła, swoistej wspólnoty o jednej tylko twarzy...
Paweł wie i głosi, i wzmacnia świadomość tego faktu, że każdy jest inny od drugiego, że dar jednego nie jest tym samym darem posiadanym przez drugiego, ale że wszystkie dary mają sobie wzajemnie służyć, wzajemnie się uzupełniać.
Np., mówi Paweł: niektórzy otrzymali dar proroctwa.
Czyli, że rozumieją oni czas życia, pomagają zrozumieć jego wyzwania, ale i niebezpieczeństwa, i pokazują ścieżkę pozytywnego działania innym chrześcijanom.
Ale wszystko ma dziać się w zgodzie z wiarą, to znaczy by owi prorocy nie głosili czegoś więcej, inaczej, niż naucza tego Pismo Święte.
I – co jest szczególnie ważne – że ich akcja prorocka ma być regulowana przez wiarę (i decyzję) zgromadzenia!
Jest tak wiele darów Ducha…
Paweł zaprasza Kościół, aby dokonał rozpoznania – w prawdzie – wszystkich darów jego członków, i by je wprowadzał w praktykę w klimacie braterstwa.

- o -

Powrócę na zakończenie do osoby Abrahama Heschela.
Żył on i nauczał w czasach szalenie trudnych: nazizmu, rekonstrukcji powojennej i przemian społecznych lat 60-tych.
Był i pozostał konsekwentnym świadkiem Boga najwyższego w najtrudniejszych chwilach swojego życia.
To inspirujące do naśladowania.
Ale myślę tutaj także o Ojcach Reformacji.
Czy miałaby ona w ogóle miejsce, gdyby nie byli oni gotowi oddać w pełni ich życia Panu Bogu?
I przypomina mi się tutaj to, co mówiono o Ambrożym z Mediolanu, teologu IV w i pasterzu Kościoła w Mediolanie, że „jego nauczanie było jak grzmot burzy, jego życie jak błyskawica”.
Parafrazując te słowa, miejmy odwagę zachęcać się wzajemnie, aby nasze nauczanie było jak grzmot, a nasze życie jak błyskawica.
A zatem, oddajmy po raz kolejny nasze życie Bogu, nasze życie indywidualne, jak i życie wspólnotowe.
Bądźmy wobec siebie wzajemnie świadkami tego faktu, ale także świadkami poza naszą wspólnotą kościelną.
I dbajmy o tę wspólnotę, by była ona stałym miejscem naszego wzrostu. Amen