poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Rozważanie Ewangelii wg św. Mateusza

(1) Wtedy Duch zaprowadził Jezusa na pustynię, aby go kusił diabeł. (2) A gdy pościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, wówczas łaknął.(3) I przystąpił do niego kusiciel, i rzekł mu: Jeżeli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem. (4) A On odpowiadając, rzekł: Napisano: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. (5) Wtedy wziął go diabeł do miasta świętego i postawił go na szczycie świątyni. (6) I rzekł mu: Jeżeli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisano bowiem: Aniołom swoim przykaże o tobie, abyś nie zranił o kamień nogi swojej. (7) Jezus mu rzekł: Napisane jest również: Nie będziesz kusił Pana, Boga swego. (8) Znowu wziął go diabeł na bardzo wysoką górę i pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz chwałę ich. (9) I rzekł mu: To wszystko dam ci, jeśli upadniesz i złożysz mi pokłon. (10) Wtedy rzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Albowiem napisano: Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu służyć będziesz. (11) Wtedy opuścił go diabeł, a aniołowie przystąpili i służyli mu.


Wprowadzenie

W Ewangelii Mateusza opowiadanie, tak znane wielu, o kuszeniu Jezusa, następuje bezpośrednio po opisie Chrztu Jezusa.

Przeczytawszy uważnie teksty Starego Testamentu, które cytowane są w opowiadaniu Mateusza, zauważymy łatwo, że opisują one sytuację każdego człowieka przed Bogiem. Pozwoli na to na przyjęcie istotnego dla naszego rozważania założenia, że oto opowiadanie Mateusza chce ukazać sytuację każdego człowieka przed Bogiem; człowieka, który chce być Bogu wierny, który chce przeżyć życie w prawdziwej swojej tożsamości.

Kolejna istotna uwaga: nie jest istotnym (a niektórzy usiłują prowadzić dyskusje z tym związane), czy wydarzenie kuszenia Jezusa było pojedynczym faktem, faktem jednostkowym, czy też faktem

wielokrotnym, który mógł się pojawiać w Jego życiu każdego dnia, jako stały element Jego walki duchowej (jak też dzieje się w życiu ludzkim, każdego dnia…).
Możemy równie dobrze powiedzieć, że historia Mateusza opisuje stałą walkę duchową tak Jezusa, jak i każdego człowieka, który chce żyć życiem w prawdziwej i konstruktywnej relacji z Bogiem.
Bardzo istotne jest podkreślenie, że doskonałość i boskość Jezusa w tekście Mateusza nie są abstrakcyjne, czyli oderwane od rzeczywistości, w którą Pan chce nas wprowadzić przykładem swojego życia. Mają one swój sens pedagogiczny – służą one ukazaniu ludzkiego posłuszeństwa Bogu Ojcu.

Rozwinięcie

Duch prowadzi Jezusa na pustynię.
Uwaga od razu: chodzi tutaj o Pustynię Judy, która służyła szeregu grup religijnych (na przykład szeroko opisywanym esseńczykom) za miejsce, w którym z dala od ludzkich aktywności i ciekawskich spojrzeń można było oddać się refleksji, medytacji. Były tam grupy drzew i źródła wody.
Możemy powiedzieć, że Pustynia Judy była takim swoistym miejscem „rekolekcji indywidualnych”.

To tam, w swojej medytacji Jezus spotyka kusiciela.
Celem diabła nie jest poddanie Jezusa próbie, aby Go w konsekwencji – po przejściu przez próbę - umocnić (czyli przez przezwyciężenie trudności próby samej w sobie).
Diabeł chce Go doprowadzić do zanegowania Jego powołania (Jego tożsamości) Syna posłusznego Ojcu.
Sytuacja jest podobna do tej z 3 rozdziału I Księgi Mojżeszowej/Rodzaju:
Człowiek jest oblegany przez diabła w sytuacji możliwego efektywnego wolnego wyboru, by móc odrzucić diabła (lub poddać mu się) w wolności wyboru.
Post:
Warto poświęcić kilka słów znaczeniu postu.
Pamiętajmy, że wbrew tradycji kościelnej, która utrwaliła się w wiekach kolejnych (pod wpływem religii pogańskich) post biblijnie rozumiany nie jest praktyką ascetyczną, czyli nie jest działaniem mającym służyć wzmocnieniu się w czymś, w jakiejś cesze, nabyciem nowej umiejętności panowania nad sobą w jakiejś konkretnej sferze.
W świecie biblijnym ma głównie charakter przygotowania do czegoś (do wydarzenia, do poznania, do odczytania faktów życia, itp.).
Post Jezusa ma pomóc Mu w Jego oczekiwaniu z uwagą na to, co Bóg zechce Mu objawić.
Kolejna uwaga, wydająca się istotną: fakt, że Jezus zaczyna odczuwać głód nie oznacza, że jest On blisko upadku w pokusę pożądania dóbr tego świata…

Pokusy.
Zastanówmy się teraz nad kwestią pokus, które są terenem działalności kusiciela.
W trzech pokusach, jakich diabeł używa w próbie zwiedzenia Jezusa,  to słowo odegra pierwszą rolę. Pokusy rozgrywają się na terenie dialogu słowem.

Nie wiadomo (ale też nie jest to zbyt istotne) pod jaką postacią i w jakiej formie diabeł zbliża się do Jezusa. Nie wiemy też, czy chodzi o pokusę zewnętrzną, czy wewnętrzną.
Wiemy tylko to, co diabeł mówi i co Jezus odpowiada.
Diabeł i Jezus stają do konfrontacji wprost, w słowach wypowiadanych z dużą precyzją.
Uwaga: w. 6 – „jeżeli”, które polskie tłumaczenie Biblii warszawskiej wywodzi z gr. ei, w Nowym Testamencie oznacza bardzo często „ponieważ”. Wydaje się dużo ciekawszym przetłumaczenie kuszenia, z: nie „jeżeli jesteś Synem Bożym”, na: „ponieważ jesteś Synem Bożym”. Znaczenie pokusy staje się wtedy wyraźnie głębszym (i jej swoista perfidia…).

Szatan próbuje oddalić Jezusa od Jego powołania posłusznego Syna, zapraszając Go do użycia Jego własnego autorytetu (Syna) do realizacji Jego – Jezusa (własnych) celów.
Jak wygląda odpowiedź Jezusa?
Nie odpowiada Mu On sam, ale cytuje Pismo Św.
Co ciekawe, nie Jezus używa tekstów tzw. mesjańskich (co już zaznaczyliśmy we wprowadzeniu do naszego rozważania), ale tych, które odnoszą się do sytuacji człowieka - w ogólności - przed Bogiem.
Jezus podkreśla to, co powinien robić człowiek wierny Panu.

Zauważmy, że pierwsza pokusa to „chleb”. Symbolika chleba pozwala na jej odniesienie do życia konkretnego i całkowitego człowieka. Sam chleb nie jest jednak w stanie tego życia wypełnić, nadać mu właściwy sens.
To, co materialne, pomimo całej jego ważności, nie wypełnia naszego życia.
Tu możemy pozwolić sobie na drobną uwagę aktualizującą sens tego stwierdzenia: żyjemy w świecie, w którym wartość naszego życia, wartość osoby ludzkiej jako takiej, usiłuje się przedstawić w relacji do tego nie kim jest, ale co ma… Warte jest to zastanowienia, kto jest „ojcem” takiego mechanizmu?...

Druga pokusa.
Następuje przemieszczenie się w przestrzeni pokusy. Miejscem jej staje się „miasto święte” – święte poprzez obecność tam Świątyni (w Jerozolimie).
Szatan zwiększa tutaj intensywność swojego kuszenia. Wręcz wydaje się jakby znacząco bardziej śmiały, niż wcześniej.
Jego pokusa operuje na terenie wiary jego rozmówcy (tu: Jezusa), bo odnosi się do symboliki z nią związanej (Świątynia, sakralność, miejsce „święte”…). 
Zauważmy też, że szatan posiłkuje się Ps 91, który chwali Opatrzność Bożą, co jest jego szczególnym wyrachowaniem.
Na tę ewidentną próbę szermowania tym, co najświętsze, czyli Słowem Bożym, Jezus odpowiada słowami, których sens jest następujący: dobrze jest mieć ufność w Bogu, ale jest koniecznym, aby nie była to „ufność”, pod pozorem której kryje się ukryta chęć podporządkowania sobie mocy Bożej, posługiwanie się nią dla realizacji własnych ambicji.

Sens tej pokusy, podkreślmy to od razu bardzo mocno, jest następujący: szatan próbuje odciągnąć Jezusa od Jego synowskiego posłuszeństwa Ojcu; chce osiągnąć taki efekt, by Jezus nabrał poczucia autonomiczności swojej mocy Syna, pełnego własnych ambicji.
Szatan nie proponuje tutaj akcji pozornie złej samej w sobie, ale efekt jej miałby być straszny, skutkowałby stworzeniem rzeczywistości od Boga niezależnej, autonomicznej.

Trzecia pokusa.
Wyjawia całkowicie intencję szatana. Jest nią odciągnięcie Jezusa od całkowitej służby Ojcu i poddanie Go, uczynienie z Niego adoratora diabła.
„Wysoka góra”, o której mówi tekst, jest figurą retoryczną, mającą podkreślić intensywność ukazania Jezusowi wszelkiej chwały królestw tego świata.
Słowo „chwała” ma tu znaczenie zaczerpnięte ze Starego Testamentu. Wyraża ja hebr. słowo kabot, odnoszące s ogromne bogactwo, siłę militarną i polityczną.
To tej chwały szatan jest „księciem”, dominuje w niej; w tej rzeczywistości szatan ma swoje prowizoryczne panowanie…
Pokusa jest bardzo finezyjna. Kryje się za nią oferta, której bardzo trudno się oprzeć: szatan chce oddać Jezusowi ten świat jego „chwały”, a przecież właśnie ten świat Jezus chciałby przemienić. Dzięki „wejściu w układ” z szatanem Jezus mógłby uzyskać natychmiastowy i pełny dostęp do tej rzeczywistości, o którą chce walczyć…

Jezus staje zatem przed wyborem radykalnym: paktować z diabłem, poddać się jego planom, aby swoją moc Syna zaangażować dla dobra tego świata (mając go dla siebie, mógłby go przemienić), czy też pozostać całkowicie wiernym Ojcu, nie poszedłszy „na skróty”, próbując osiągnąć efekt już tu i teraz.
Taki zresztą był sens znanej legendy Dostojewskiego o Wielkim Inkwizytorze.
Wybór, przed którym staje Jezus, to wybór pomiędzy stawianiem na Jego własną moc, a synowską służbą Ojcu – oddaniem Ojcu.
Poddanie, ugoda Jezusa z diabłem, byłaby utratą Jego tożsamości Syna.

Jezus nie podporządkowuje się, ponieważ Jego misją jest służenie Bogu i ludziom.
Jezus wybiera w konsekwencji między adoracją Boga i diabła.

Nazwanie szatana przez Jezusa po imieniu jest podkreśleniem Jego, Jezusa, mocy nad diabłem, zdolnością odrzucenia go, wygnania go (gr. upago).

Służba Bogu
Nie ma innej służby Bogu, jak w pokornej adoracji, w pokłonie (gr. praskuneseis).
Jezus odrzucił pokusę siły i woli mocy, aby służyć, żyć i umrzeć z jedynym autorytetem posiadanym przez siebie – tym, który otrzymał od Ojca.
Słowo najbardziej istotne dla życia Jezusa to służba.
Służba Bogu Ojcu = prawdziwa służba człowiekowi.
Możemy także stwierdzić, że służba Bogu (w pokorze i oddaniu) to prawdziwa tożsamość człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz