niedziela, 26 kwietnia 2015

Rozważanie Ewangelii wg św. Jana 15,1-8

Jana 15,1-8:

(1) Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. (2) Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. (3) Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem; (4) trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. (5) Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. (6) Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną. (7) Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam. (8) Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się moimi uczniami.

W dzisiejszym rozważaniu będziemy operować bardzo silnie symboliką, poddamy się tej swoistej grze wyobraźni, jaka była (i jest) charakterystyczna dla kultury Bliskiego Wschodu, czyli miejsca powstania większości ksiąg biblijnych.
Głównym obrazem, któremu dzisiaj będziemy się przyglądać, jest ten winnicy, którego Jezus użył w swoim nauczaniu podanym przez Ewangelistę Jana.

W całej Biblii winnica jest rośliną przynoszącą owoce, jest jedną z najbardziej obecnych w opowieściach biblijnych.
Po raz pierwszy ukazuje się wraz z Noem, jako znak nowej epoki.
To po wyjściu z Arki Noe zasadził winnicę (1 Mojżeszowa 9,20).
Później, podczas przejścia przez pustynię, winnica stanie się, dla synów Izraela, znakiem obiecanej obfitości.
A kiedy Mojżesz wyśle swoich ludzi, żeby obejrzeli kraj Kanaanu, powrócą oni z ich misji przynosząc jako świadectwo o jakości tej ziemi gałąź winnicy, z kiścią winogron (4 Mojżeszowa 12,23).
W Pieśni nad pieśniami, winnica, cytowana obficie, przedstawia kochaną kobietę i przez rozszerzenie interpretacji staje się wręcz symbolem miłości.
Wreszcie, w ustach proroków, winnica przyzywa historię relacji między Bogiem i Jego ludem.
Ważność winnicy w Izraelu, liczne zabiegi pielęgnacyjne, których wymaga winnica, doprowadziły proroków do widzenia w niej alegorii (czyli znaku, obrazu przedstawiającego pewną rzeczywistość) troski Boga o Jego lud.
Winnica przymierze narodu wybranego z Bogiem, którego owocami są prawo i sprawiedliwość (Izajasza 5), ale także nadzieja mesjańska.
W Księdze Izajasza, stanowi ona jeden ze znaków charakterystycznych nowego nieba i nowej ziemi (Izajasza 65).

Słowa Jezusa są zatem obarczone poważnym bagażem symbolicznym, bardzo obecnym w pamięci Jego słuchaczy.
Jezus sam Identyfikuje się z krzewem winnym, mówiąc nam, że w Nim zakorzenia się w naszej ziemi życia miłość winogrodnika (czyli osoby uprawiającej winnicę), że w Nim zakorzenia się Nowe Przymierze z Bogiem, ofiarowane nam.
Zatem, Jezus nie zadowala się przypomnieniem symboliki winnicy, on ją rozwija i nadaje jej jeszcze więcej sensu.

Weźmy dla przykładu te trzy słowa: wy jesteście latoroślami.
Być latoroślą (czyli pędem roślinnym, młodą gałązką), to rozpoznać i uznać w Chrystusie samą zasadę, czyli najważniejszy fundament naszego wzrastania, naszego osobistego rozwoju.
Słowa rozwój nie należy pojmować tutaj w znaczeniu ekonomicznym.
Nie chodzi o stawanie się coraz większym w posiadaniu, coraz bardziej skutecznym w działaniu.
Wręcz przeciwnie, wzrost, wzrastanie w ustach Jezusa zawiera – ku naszemu zaskoczeniu - ideę straty, wyzbycia się czegoś, co jest wyrażone przez proces przycinania winnicy, o którym w Jego – Jezusa – kręgu kulturowym wszyscy wiedzieli (przecież winnicę – żeby dobrze rosła - trzeba przycinać).

A jednak, wszystko na tym świecie mówi nam, że nie wolno nic stracić, nic utracić: nie wolno tracić pozycji, czasu, zwolenników, osób popierających, pieniędzy; nie wolno nic stracić z własnej wydajności sportowej, czy intelektualnej.
Chrystus natomiast, mówi coś odwrotnego, zachęca nas do odrzucenia tego snu o możliwości (i konieczności) zachowania wszystkiego.
Zachęca nas do wyzbycia się, by z Nim dopiero konstruować, budować.
Wyzbycia się, czyli odrzucenia opierania o te wyśnione przez nas wartości sensu i kierunku naszego życia.
Jezus zwiastuje, że ten, który straci swoje życie (czyli zmieniwszy punkty odniesienia w jego życiu), ten je znajdzie (koncentrując się na Jezusie - Mateusza 16,25).
Czyli, w takim rozumieniu, wierzyć w Chrystusa jest ciągłym umieraniem i ponownym rodzeniem się.

Ręka winogrodnika przycina gałęzie winnicy, aby pobudzić ją do życia.
George McDonald, szkocki pisarz dla dzieci i młodzieży z przełomu XIX i XX wieku, znany z pięknych baśni, napisał słowa znamienne: Będziecie umarli, dopóki będziecie odrzucali konieczność śmierci.
Nie można przynosić owoców życia, jeżeli nie umrze się w sobie samym, dla pewnego rodzaju przywiązań, dla pewnego rodzaju poczuć pewności, przede wszystkim dla pewnego rodzaju życiowych kompromisów, którymi żyjemy.

Latorośl, która nie przynosi owocu, jest tą, która odrzuca bycie w stałej wymianie z drugą latoroślą, drugą gałęzią krzewu
Zauważcie, że w winnicy latorośle są (jak w każdej roślinie) ściśle ze sobą powiązane, czerpią z siebie wzajemnie siłę.
Jeśli jakaś latorośl uznałaby tylko w niej samej zasadę i jedyną możliwość wzrostu (w niej samej i wyłącznie dzięki niej samej) – taka latorośl obumrze sama, ale też powoduje chorobę całego krzewu!…
Pamiętajmy jednak, aby nie nadużywać symboliki.
Dla przykładu zeschła latorośl, wrzucona do ognia, nie oznacza wrzucenia jej do piekła.
Ten obraz piekła był obcy Jezusowi, Jego wyobraźni kulturowej.
Nie, obraz zeschłych latorośli, wrzuconych do ognia przywołuje po prostu obraz ludzkości w jej śmierci, w jej odrzuceniu rozwoju i jej tym samym utracie sensu i użyteczności.

W Ewangelii stale rozlega się głos Chrystusa, który mówi nam: Bądźcie w pełni ludźmi, a nie ludźmi ogarniętymi przez fałszywe pojęcie pełni.
Bądźcie w pełni ludźmi, czerpiąc ze mnie witalne soki (jak winnica czerpie to co konieczne z gleby, na której wzrasta).
Bądźcie w pełni ludźmi dzieląc się tymi sokami witalnymi między wami, w poczuciu tworzenia jednego organizmu, wzajemnie za siebie odpowiedzialnego.
Kto jednak słyszy ten głos?
Kto słyszy ten głos w naszym świecie, świecie, któremu wydaje się być od Boga niezależnym, albo mającym fałszywe o Bogu wyobrażenie?
W tym świecie, który tak panicznie boi się konieczności przycięcia tego, co konieczne do prawdziwego rozwoju?
W zamknięciu na ten głos Jezusa leży sedno problemu tego, że w życiu tak wielu osób dominuje poczucie braku smaku życia, braku jego sensu, braku radości.
W zamknięciu na ten głos leży problem, że niektóre życia wysychają…

Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu…
Przynosić owoc, wydawać owoc, to wyrażenie pada kilkakrotnie w przeczytanym przez nas fragmencie biblijnym, jak leitmotiv, jak absolutna i nagląca konieczność w ustach Jezusa, który ma świadomość swojej nieuniknionej śmierci.
Jakby Jezus chciał powiedzieć: „Posłuchajcie mnie dobrze, ja zostanę zabity, ale moje serce będzie nadal biło w waszych sercach, moje słowa pozostaną w was”.

W całym tym wyobrażeniu winnicy wyczuwamy, co oznacza być chrześcijaninem.
To, co czyni chrześcijanina, to jego zdolność otrzymania, przyjęcia, otwarcia się na obecność Chrystusa i w konsekwencji zdolność do zmieniania się, stawania się, przynoszenia owocu.

Owoc, który przynosimy, nie jest jakimś dodatkiem do naszej osoby, jest znakiem Obecności Chrystusa w Duchu Świętym, która nas wypełnia, która wylewa się z nas i która prowadzi nas do drugiego człowieka.
Jest znakiem spotkania.
Trwajcie we mnie, a ja w was.
Spotkanie międzyludzkie jest dla chrześcijaństwa tym bardziej fundamentalne, że winnica jest obrazem stałej komunii, stałej wspólnoty.
Mówi ona o początku, pochodzeniu tego pierwszego kontaktu, kiedy z nasienia rodzi się zaczątek rośliny, ta pierwsza społeczność życia, która kształtuje dalsze życie, będąc dalej wspólną przygodą latorośli…
Otrzymując i przyjmując ożywcze soki od Chrystusa, odkrywamy obecność innych latorośli, innych gałązek, które tworzą ten sam krzew.
Ponadto, winnica mówi o szerszej jeszcze otwartości.
Ona jakby wyciąga ramiona, przynosi owoce dla wielu wokół nas, nawet tych, którzy nie są z tego samego krzewu, z tej samej winnicy.
Winnica daje owoce światu, dla jego lepszego życia…

A zatem, wyobrażenie winnicy przeczy egocentryzmowi, coraz bardziej obserwowalnemu w naszym świecie, tej „ego-kulturze”, tej kulturze „mnie” i „mnie samego”, która widzi w drugim człowieku pozbawienie nas czegoś, widzi zagrożenie dla nas.

Na murach katakumb, gdzie chowano ciała zmarłych, na sarkofagach pierwszych chrześcijan bardzo często - jako element ozdobny - zobaczymy winnice z kiściami winogron.
Te narysowane winnice, czasami wyrzeźbione, były dla naszych ojców w wierze symbolem opozycji wobec sił zniszczenia, które można obserwować w naszym świecie.
W samym sercu grobów chrześcijańskich, te winnice mówią o wierze w przyszłość.

Można, po całym tym naszym rozważaniu dodać jeszcze, że to, co czyni chrześcijanina, to ta wiara w przyszłość.
To trochę tak, jak wtedy, kiedy wspomniani już wysłannicy Mojżesza powracają z gałęzią krzewu winnego, jako dowodem istnienia żyznej ziemi poza pustynią, na której dotąd naród wybrany wędrował tak długo.
Chrystus jest właśnie takim dowodem, On jako krzew winny, On jest dowodem możliwości budowania i istnienia innego świata, świata, który może się narodzić.
Trwanie w Chrystusie jest byciem w stałym podążaniu do tego świata, który ma nadejść.
Latorośle są wyciągnięte w kierunku przyszłości, zwiastują czas winobrania, który ma nadejść.

Jako chrześcijanie jesteśmy właśnie jak te latorośle, które przeciwstawiają się swoją symboliką światu, który coraz bardziej poddaje się rozczarowaniu lub cynizmowi, światu, który kiedy śni o swojej przyszłości widzi ją jako projekcję własnego egoizmu, narcyzmu, czyli skrajnego skoncentrowania się wyłącznie na sobie samym, w opozycji do wszystkich wokół.

A zatem, trwanie w Chrystusie jest spojrzeniem i dążeniem ku przyszłości.
Jest dążeniem ku przynoszeniu owoców życia, które dają prawdziwą radość nam samym i tym, z którymi życie to dzielimy. Amen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz