niedziela, 22 lutego 2015

Rozważanie Ewangelii według Łukasza 8,4-10

Cz. 1. 8,4-8
(4) A gdy się zeszło wiele ludu i z miast przybywali do niego, rzekł w podobieństwie: (5) Wyszedł siewca rozsiewać ziarno swoje. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało zdeptane, a ptaki niebieskie zjadły je. (6) A drugie padło na opokę, a gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. (7) A inne padło między ciernie, a ciernie razem z nim wzrosły i zadusiły je. (8) A jeszcze inne padło na ziemię dobrą i, gdy wzrosło, wydało plon stokrotny. To mówiąc, wołał: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.

Wprowadzenie
Mateusz i Marek umieszczają tę przypowieść po wizycie matki i braci Jezusa (Mateusza 13,1; Marka 4,1). U Łukasza przypowieść poprzedza wizytę matki i braci Jezusa (w.19 i nast.). To połączenie może być rezultatem jakiejś rzeczywistej relacji chronologicznej, lub także innej relacji o charakterze moralnym (por. w.15 z w.21).
Można dokonać także w Ewangeliach porównania „tych, którzy zbiegali się do Niego” z „wieloma”…  Ale ta konstrukcja wydaje się przeprowadzona nieco na siłę.

Jedno jest pewne: w komentowanym przez nas fragmencie czuje się swoistą  kulminację, do której dochodzą czytelnicy Ewangelii Łukasza. Przypowieść o siewcy jest – poprzez swój sens – w bezpośredniej relacji z sytuacją odwiedzin matki i braci Pańskich oraz z odpowiedzią na tę wizytę daną przez Jezusa.

Mateusz i Marek ukazują Jezusa, który siedzi na łodzi, która staje się tym samym rodzajem kazalnicy; Jezus naucza lud, który zgromadził się na brzegu.

Sam Jezus mógł zatem z łatwością odróżnić wyraz twarzy ludzi, którzy tworzyli tłum, znajdujący się przed Nim, a także rozpoznać po ich reakcjach różnorodne charaktery słuchaczy.
Niektórzy z komentatorów tego tekstu zauważają jego znaczenie dla podkreślenia kontrastu między Jezusem, który rozpoczyna pracę ustanowienia Królestwa Bożego poprzez użycie tego szczególnego i jedynego środka, jakim jest Słowo, a Mesjaszem, którego opisywał Jan Chrzciciel, jako mającego „wiejadło w ręku”.

Rozwinięcie tematyczne
Okoliczne wioski dawały Jezusowi obraz czterech klas osób, które miał przed oczyma. Od samego brzegu morza grunt wznosił się w sposób mniej lub bardziej szybki. Zdarza się nader często, że w miejscach tego rodzaju wyższa część pól posiada tylko cienką warstwę ziemi możliwej do uprawy, podczas gdy schodząc w kierunku niziny warstwa ziemi uprawnej staje się głębsza. Z tej obserwacji rzeczywistości i znajomości terenu Jezus zapożycza symbolikę swego nauczania.

Pierwszym terenem (u skraju ścieżki) jest część, która jest najbliższą drogi idącej wzdłuż pola; przechodnie używają jej bardzo chętnie maszerując tamtędy.
Drugi teren (opoka według Łukasza, a według Mateusza i Marka miejsca kamieniste) nie oznacza, jak uważa się dość powszechnie, ziemi zmieszanej z kamienistym gruzem, ale – jak mówi wyrażenie Łukasza i jak potwierdzi to wytłumaczenie tej przypowieści – ziemię, która nie była głęboka (Mateusz i Marek), część pola, gdzie skała jest pokryta cienką warstwą ziemi.
Trzecim terenem jest grunt możliwy do sadzenia tam czegoś, ale już zajęty, wypełniony chwastami.
Pozostaje dobra ziemia (u Marka i Mateusza gr. kale). Ten ostatni teren nie jest tak twardy jak pierwszy, ani tak suchy jak następny, ani też nieczysty jak kolejny.
Wszystko na tym dobrym terenie wydaje się miękkie, głębokie i wyzbyte obcych i szkodliwych zasiewów.

Od natury terenu zależy efekt zasiewu. Na pierwszym terenie zasiew nawet nie wrasta. Ponieważ zasiew nie mógł zaistnieć, określone są przyczyny jego zniszczenia. Mają one tutaj charakter zewnętrzny. Są to najpierw przechodnie, a potem ptaki. Mateusz i Marek nie wspominają tej drugiej przyczyny…

Na terenie drugim ziarno siewne przyjmuje się, ale korzenie rozwijające się napotykają bardzo szybko skałę i nie mogą wrastać proporcjonalnie do rosnącej rośliny, a w konsekwencji gdy słońce wysuszy cienką warstwę gleby, roślina umrze.

Ziarno na terenie trzecim dokonuje jakby jednego kroku naprzód – rozwija się aż do kłosa, ale chwasty, które rozwijają się razem z nim, zduszają je zanim uformowało się poprawnie w całość.

A zatem, na pierwszym terenie można zaobserwować dwie zewnętrzne przyczyny zniszczenia ziarna siewnego, które wzajemnie się uzupełniają; na terenie drugim przyczyny są zewnętrzne i wewnętrzne, a wreszcie na trzecim - przyczyna jest czysto wewnętrzna.

Na terenie czwartym roślina wypełnia szczęśliwie cały cykl wegetacyjny. W języku greckim rodzajnik przed terminem określającym dobrą ziemię wyraża ideę, że jest to ta właśnie ziemia, w pełni dobra, na którą oczekiwało się. Inaczej pole uprawne nie miałoby racji bytu znajdować się właśnie w tym konkretnym miejscu.
Łukasz, w porównaniu ze stopniującymi plon Mateuszem i Markiem, wskazuje na najwyższy (stokrotny) poziom plonu, który przyniesie ziarno zasadzone na tej właśnie dobrej ziemi.

Akcent kończący
Na zakończenie przypowieści Pan Jezus wzywa do poważnego zwrócenia uwagi na wszystko to, co powiedział. Jezus podnosi głos (efonei gr.), akcentując słowa przeznaczone do pobudzenia słuchaczy, do wzbudzenia w nich zainteresowania słowami, które niosą nauczanie, z troski, by nie były one wypowiedziane na darmo…

Przypowieść bowiem ma to do siebie, że można jej znakomicie słuchać, bez usłyszenia, bez analizy tych prawd, które w sobie zawiera. Można nawet cieszyć się nią w sposób „estetyczny”, tzn. podziwiać jej mądrość i celność, zupełnie nie będąc jej treścią poruszonym w duszy…


Cz. 2. 8,9-10:
(9) I pytali go jego uczniowie, co znaczy to podobieństwo. (10) A On im rzekł: Wam dane jest poznać tajemnice Królestwa Bożego, ale innym podaje się je w podobieństwach, aby patrząc nie widzieli, a słuchając nie rozumieli.

Dlaczego nauczanie w przypowieściach?
Pytanie uczniów odnosi się do tej właśnie opowiedzianej przypowieści. Ale Jezus korzysta z niego, by dać im wyjaśnienie ogólne, co do tego sposobu nauczania.
Podobnie rzecz ma się u Marka, który dodaje detal: „ci, którzy towarzyszyli Mu
razem z dwunastoma” i „kiedy byli z Nim sami”.
U Mateusza, pytanie uczniów jest dużo bardziej ogólne: „Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach”? Ta forma pytania jest jakby mniej naturalna.
Odpowiedź Jezusa jest jednak bardziej rozwinięta u Mateusza, który cytuje in extenso proroctwo Izajasza 6, do którego Łukasz czyni ledwie aluzję.
Marek wprowadza pytania w samo przemówienie Jezusa.

Wielu komentatorów podkreśla różnicę sensu pomiędzy formą Mateusza a tą Marka i Łukasza. Ci dwaj ostatni podają, że Jezus mówi do ludu w przypowieściach, aby umocnić lud, podczas gdy Mateusz podaje słowa Jezusa w sensie odmiennym, tzn. że używa On tej formy nauczania, ponieważ lud wyzbyty inteligencji i cielesny nie mógłby zrozumieć innej.
Można jednak wątpić, czy ta różnica interpretacji realnie istnieje. Jezus używa nauczania w przypowieściach, ponieważ Izajasz przepowiedział twardość serc Żydów i że proroctwo to musi się wypełnić (Mateusz). Jezus używa zatem przypowieści, aby dopełnić zatwardziałości ludu. A jest to dokładnie to samo, co mówią Marek i Łukasz.

Wybór Słowa
Są rzeczy niebieskie (gr. epourania), o których Jezus mówił Nikodemowi w

Ewangelii Jana 3,12, to znaczy Boży plan zbawienia (gr. misterion Marka), z różnymi elementami, które plan ten zawiera (gr. misteria Łukasza i Mateusza).
Fakty te, w części są tutaj jeszcze przyszłe, a ludzka inteligencja ludzka nie mogłaby ich odkryć. Jezus przyszedł, aby je zrealizować na ziemi.
Tej boskiej historii Jezus nie mógł nauczać ludu, używając terminów zbyt skomplikowanych. Jego właśni uczniowie, choć wyraźnie dużo bardziej zaawansowani w formacji, musieli być inicjowani na tej drodze bardzo stopniowo i powoli.

Tymczasem koniec pracy Jezusa zbliżał się.
Nadszedł moment nieuniknionej selekcji, wyboru tych, którzy okazali się bardziej otwartymi, przyjmującymi to, co im Jezus powiedział, czego ich nauczał, a którzy mieli wejść w nowe dzieło Królestwa, a masą tych, którzy pozostali do tego momentu niewrażliwymi, którzy podążali nie do zbawienia, ale na sąd…
Taka selekcja, wybór, był celem przypowieści; celem, który pozostawał w zgodzie z całym stanem rzeczy w tamtym momencie. Dochodziło do podziału w ludzie, który Go słuchał.
Przypowieść miała aktywować ten podział pomiędzy elementami sprzyjającymi, a wrogimi.
Pierwsi, zainteresowani, stymulowani przez obraz malowany w przypowieściach, przybywali do Jezusa, aby wzbogacić się sensem nauczania podanego im, tym samym stając w szeregu licznych uczniów Pańskich.
Drudzy, po tym, kiedy usłyszeli Słowo, nie prezentowali żadnego poważniejszego zainteresowania dla dzieła Bożego, które rozpoczynało się w Jezusie Chrystusie - oddalali i zapominali o wszystkim.

Zakończenie
W taki właśnie sposób rekrutowała się, powiększała lub zmniejszała grupa uczniów Pańskich, oddalając się stopniowo od tych, którzy odrzucali ich Mistrza.
To był ów sąd, nie tyle wynikający z Boskiego osądu, a raczej związany z wyborem własnym tych, którzy od Słowa Bożego oddalali się z własnego, świadomego wyboru…
Taka była sytuacja ludu Izraela w czasach Izajasza, jak i ta, która była współczesna Jezusowi Chrystusowi.
Taką samą jest sytuacja dzisiaj: istnieje wybór wolny, stojący przed tymi, którym Słowo jest zwiastowane. Są ci, którzy zechcą przyjąć to Słowo, jako Słowo życia, Słowo, którego akceptacja otwartym sercem przyniesie stokrotne owoce. Ale są także tacy, którzy nawet zauważywszy pewne piękno i poetykę w tym Słowie, wyraziwszy zainteresowanie, czy nawet krótki entuzjazm tym Słowem, pozostaną na Słowo to zamknięci. Tych oto można zakwalifikować, jako już osądzonych w ich wyborze, największym wyborze, jaki staje w życiu ludzkim.
Chociaż… Pozostaje jeszcze, póki życie w nas się tli, możliwość przyjścia do Dawcy Życia, stania się terenem dobrym, żyznym, na którym Słowo to może przynieść plon, plon na życie wieczne, czyli życie pełne już tutaj na tej ziemi, jak i tam, gdzie znana nam jego forma (tego życia tu i teraz) odchodzi, choć życie pozostaje…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz