niedziela, 22 lutego 2015

Rozważanie Ewangelii według Łukasza 21,25-33

(25) I będą znaki na słońcu, księżycu i na gwiazdach, a na ziemi lęk bezradnych narodów, gdy zahuczy morze i fale. (26) Ludzie omdlewać będą z trwogi w oczekiwaniu tych rzeczy, które przyjdą na świat, bo moce niebios poruszą się. (27) I wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. (28) A gdy się to zacznie dziać, wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze. (29) I powiedział im podobieństwo: Spójrzcie na drzewo figowe i na wszystkie drzewa; (30) gdy widzicie, że już puszczają pąki, sami poznajecie, iż lato już blisko. (31) Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest Królestwo Boże. (32)Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, a wszystko to się stanie. (33) Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą.

Wprowadzenie.

Tekst Ewangelii Łukasza 21,25-33 stanowi część przemówienia Jezusa o czasach ostatecznych (21,5-36). Dzieli się go zwyczajowo na 3 części:
1.    Przyjście Syna Człowieczego (25-28),
2.    Drzewo figowe (29-31),
3.    Napomnienie do czuwania (32-33).
Opowiadania paralelne (Mateusza 24 i Marka 13) ukazują, że Łukasz :
⦁    Odrzucił wzmiankę, że „nawet Syn Człowieczy nie zna dnia i godziny”;
⦁    Poszerza wyobrażenie figowca (synonim ludu Bożego) na „wszystkie drzewa”, z intencją włączenia w projekt nie-palestyńczyków i w celu misyjnym;
⦁    Rezygnuje z opisu katastrofy kosmicznej i sprowadza na plan dalszy funkcję Syna Człowieczego, jako sędziego.

Aktualizacja.

W samym środku Adwentu oczekiwania i troski słuchaczy nie są zorientowane ku końcowi świata. Niemniej, uwagi o charakterze eschatologicznym nie powinny być im całkowicie obce.
Trzeba także zwrócić uwagę na gwałtowne działania różnych środowisk sekciarskich, które zapowiadają koniec świata i pretendują do dowiedzenia tej tezy. Choćby zatem z tego powodu należałoby o tematyce tej wspomnieć.
Celem przesłania powinno być utrzymywanie napięcia pomiędzy czasem obecnym i przyszłym, pomiędzy Chrystusem, który już przyszedł i Tym, który ma przyjść.
Chodzi zatem o głoszenie jednocześnie, że historia zdąża do swego końca, ale i przestrzec przed fałszywymi oczekiwaniami.
W samym centrum przekazu ukazuje się spokojna ufność, która charakteryzuje 3 części naszego fragmentu:
⦁    Wznieście oczy! (28),
⦁    Królestwo Boże jest blisko (31),
⦁    Słowo nie przeminie (33).

Należy także zwrócić uwagę, aby nie przeciążyć kazania uwagami teologicznymi, ale wzmocnić odwagę i ufność słuchaczy.

Elementy do głoszenia.

Podczas jednego ze spotkań, ktoś kiedyś opowiadał, że miał wizytę pewnej pary z jakiejś – jak to określił – sekty, która zarzuciła go opowieściami o kataklizmach i o końcu świata. Osoba ta zakończyła swoje opowiadanie: „a przecież także wy, protestanci, wierzycie w podobne niedorzeczności”… Świadczy to o tym, jak bardzo trzeba – opierając się o Słowo Boże – wyjaśniać także te kwestie, związane z eschatologią biblijną. Nasz tekst właśnie daje nam taką dobrą okazję.

Nie ma jednak powodu do panikowania. Tekst Łukasza oddycha głęboką nadzieją i zaufaniem: wyprostujcie się i podnieście głowy swoje! Oczywiście, próby, problemy, jakie cierpi ludzkość w różnych sferach jej egzystencji, sprawiedliwości, zniszczenia stworzenia, pokoju – wszystko to może wzbudzić niepokój i zamęt. A jednak, to w tym kontekście otrzymujemy nadzwyczajną nowinę, że nasze uwolnienie zbliża się i że Bóg nie pozostawia tego świata sobie samemu, ani nas na tym świecie.
Królestwo Boże jest blisko!
Niepokój, jaki powodują w nas wydarzenia zewnętrzne, znajduje oddźwięk w naszych myślach, w odniesieniu do naszej konkretnej sytuacji: czy moja praca jest pewna? czy moje życie ma sens? itd. … I nie zadowalamy się jakimś prostym pocieszeniem, pragniemy otrzymać pomoc konkretną, namacalną…
Nasz tekst odpowiada ww. pytaniom przez przypowieść: kiedy drzewo figowe pączkuje, wiemy, że lato się zbliża. Podobnie jest z Królestwem Bożym: czas Adwentu przypomina nam, że to Królestwo jest bliskie.

Niektórzy zaoponują: Królestwo Boże nie interesuje mnie, interesuje mnie moja teraźniejszość. Czy jednak nasze problemy osobiste nie pochodzą rzeczywiście z faktu, że poszukujemy nieświadomie gruntu solidnego, na którym możemy konstruować naszą egzystencję, na dobre i na złe dni?
Trzeba abyśmy przyznali, że – czasami lub częściej – nie wiemy zupełnie gdzie w naszym życiu znajdujemy się. To coś, jak z przeziębieniem: w warunkach normalnych powinniśmy je przejść bez większych szkód, ale kiedy jesteśmy zestresowani, albo zmęczeni, może spowodować ono dużo dalej idące konsekwencje chorobowe…
Przesłanie, że Królestwo Boże jest blisko, przynosi nam ogromną pewność, ponieważ z faktu, że jest ono blisko, wynika kolejny: inne królestwa muszą się cofnąć. Pamiętajmy, że moce, które usiłują nas poddać ich władzy i zaatakować nasze słabe strony, są liczne.
Czymś zupełnie innym jest Królestwo Boże. Przynosi nam ono zbawienie; nasze zbawienie, ale i to całego świata. Hebrajskie słowo shalom wyraża najbardziej doskonale jego sens: to pokój, który bierze swój początek w sercu każdego człowieka i rozchodzi się po całej wspólnocie, społeczeństwie.
Królestwo Boże przybywa, kiedy pokój zajmuje miejsce nienawiści, a miłosierdzie zajmuje miejsce zdeprawowania.
Słowo nie przeminie – zaufanie, do jakiego Jezus nas zachęca, ma jeszcze jedną rację: Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Fakt, że przyjmujemy często słowa ludzkie ze sceptycyzmem. Tutaj natomiast mamy do czynienia ze słowami, które pozostaną na zawsze. Pozostaną także wtedy, kiedy niebo i ziemia znikną. Nie musimy zatem łamać sobie głowy w temacie zniknięcia świata. Ponieważ w Jezusie zbliża się zbawienie, które obejmuje całość stworzenia Bożego.
Czy ta nadzwyczajna nowina znajdzie w nas otwarcie na nią? Wymaga to radykalnej zmiany naszego życia, które od teraz będzie kierowało się już nie strachem, ale zaufaniem.
Oczywiście, nasze troski i nasze problemy nie znikną, jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki. Ale my już wiemy o naszym bezpieczeństwie w Chrystusie, który jest naszą nadzieją. I ta pewność daje nam już od teraz siłę zmieniania świata, naszego świata i tego należącego do innych.

Dalszy komentarz do medytacji.

W Biblii znajdujemy fundamentalne przekonanie, które brzmi szczególnie wyraźnie w tym czasie Adwentu:
I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. (4) I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły (Księga Objawienia 21,3b-4).
Ta nadzieja na lepszy świat zachęciła i dodała odwagi narodowi żydowskiemu w jego oczekiwaniu na Mesjasza.
Dla chrześcijan, to oczekiwanie zrealizowało się w osobie Jezusa Chrystusa, Boga, który stał się człowiekiem 2000 lat temu. Ale zrealizuje się ono także w powrocie Chrystusa, bez precyzowania daty Jego przyjścia!

Jezus, otworzył drogę do lepszego świata, wzbudził mężczyzn i kobiety, głoszących i świadczących o Dobrej Nowinie, ale sam nic nie napisał. Wszystko, co wiemy , co nauczyliśmy się od Niego, stanowi długi łańcuch spotkań składających się ze słów, spojrzeń, gestów ludzi, którzy w pełni zaangażowali się w świadczenie o Nim.

Po Jego ostatnim pożegnaniu, rozpoczyna się oczekiwanie: Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, a wszystko to się stanie.
Miał wrócić bardzo szybko, otoczony obłokiem pełni mocy i chwały… ale czas płynął i On nie wracał… Jesteśmy już w XXI wieku i nie widzieliśmy Go przychodzącego…
Łukasz jest świadom napięcia spowodowanego trudnościami życia i możliwą frustracją z powodu „ociągania się” Pana z Jego powrotem, dlatego też, kiedy pisze do Teofila swoją Ewangelię, zachęca go do utrzymania nadziei, pomimo wszelkich przeciwności.

Przeciwnie do tego, co niektórzy myślą, Jezus nie usiłuje czytać znaków przyszłości i nie ma ambicji opisywania historii takiej, jaką ma ona nastąpić. Ale stara się zwrócić jasny wzrok na historię świata, taką, jaka dzieje się na Jego oczach.
W Jerozolimie, w Świątyni, rozpoczyna zwiastowanie ruiny tej pięknej budowli, dumy całego ludu.
Następnie ostrzega, że powrót Syna Człowieczego będzie poprzedzony wojnami, poruszeniami narodów jednych przeciwko drugim, strasznymi prześladowaniami. Jerozolima będzie zniszczona… Na koniec, mamy do czynienia ze znakami kosmicznymi, na słońcu i księżycu, gwiazdach…wszystko to wtrąci ziemię zamieszkaną w niepokój, pojawi się anty-stworzenie…
Można byłoby wręcz wierzyć, że Jezus opisuje historię wieku XX i początku XXI w., tak bardzo Jego mocne słowa odpowiadają naszej aktualności. Ale przecież to, co On zwiastuje, było i jest aktualne także dla wieków, które nas poprzedziły… Tak bardzo ludzkość była i jest niezdolna do życia inaczej, niż w stałym powtarzaniu krwawych konfliktów pustoszących ten świat.

Zauważcie, że słuchacze Jezusa nie są zaskoczeni, ani zgorszeni treścią Jego wypowiedzi. Jezus mówi o życiu, które tak doskonale znają. Przed Nim prorocy Micheasz i Jeremiasz, a także inni prorocy, mieli tego samego rodzaju zapowiedzi. To, co natomiast jest istotne dla słuchaczy, to pytanie o: „kiedy to będzie miało miejsce”?...
Jezus nie odpowiada na pytanie o „kiedy”… Żaden termin oczekiwania nie jest dany Jego słuchaczom. Być może, za wskazówkę możemy przyjąć Jego słowa z rozdziałów poprzedzających nasz: „Czy kiedy Syn Człowieczy przyjdzie, zastanie wiarę na ziemi”?
Jezus wie, że wiara, którą On żyje, głosi, oczekuje, nie dzieje się sama z siebie…
Jezus dokonał konkretnych znaków, ale wie On, że Królestwo Boże nie może w pełni zaistnieć na tym świecie i że nie może oprzeć się plagom, w sposób stały naznaczających historię ludzkości!

Zatem, Jezus nie odpowiada na pytanie „kiedy i jak”, On przede wszystkim poucza. Wzywa do czuwania i do nadziei.
To w tym świecie - niedoskonałym, kruchym, pełnym napięć, kryzysów, ale także momentów spokoju, należy odnaleźć i żyć dyskretnymi znakami Tego, który przyszedł i który powróci.
Ten świat jest w naszych rękach.
To w tym świecie jest nam dane żyć nadzieją i wierzyć w lepszy świat.
Nie na sposób filozofów, czy pisarzy, jak np. Aldous Huxley (z jego Nowym wspaniałym światem) czy na wirtualny sposób gier elektronicznych, ale na sposób Chrystusa, który wzywa do spoglądania na istoty ludzkie i na świat spojrzeniem nowym, wyzbytym niechęci, czy nienawiści, spojrzeniem pełnym współczucia, sympatii, czułości, jak Chrystus…

Ta nadzieja krucha, ale jednocześnie silna, rodzi się i ożywia w modlitwie, podczas lektury biblijnej i w życiu jednych z drugimi. Jest ona darem Boga i – przez sam ten fakt – oskarża i potępia wszystko, co jest złą iluzją i co zatrzymuje nas w naszym marszu ku naszemu Panu i wskazanym nam przez Niego celom naszego życia.
⦁    Ta nadzieja jest zakorzeniona w przeszłości, ponieważ opiera się o otrzymaną od Pana obietnicę.
⦁    Jest do przeżywania w teraźniejszości, ponieważ jej realizacja zależy od każdego, każdej z nas.
⦁    Jest zwrócona ku przyszłości w oczekiwaniu realizacji danej nam obietnicy.

Dwa słowa na zakończenie

Adwent jest czasem kontemplacji faktu, że Bóg przyjął twarz ludzkości.
Kiedy Bóg przychodzi na ziemię, przychodzi jako dziecko, kruche, ufne, bez mocy i siły…
To w Nim mężczyźni i kobiety rozpoznają Królestwo Boże, obecne pomimo Jego skromności i Jego obnażenia.
Adwent jest czasem decyzji o wcieleniu Ewangelii w nasze działania i nasze słowa na ziemi ludzi, aby rzeczywistość Królestwa Bożego stała się widzialna w chlebie, którym się dzielimy, w słowie, które powraca do niemych, w przyjęciu tego, który jest odrzucony, w spokoju, który powraca na wzburzonym morzu.

A zatem, powstańmy! Przyszedł czas, aby nasze życie i życie wokół nas zmieniło się! Nadszedł czas, abyśmy stali się niecierpliwi w przywracaniu innych do życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz