niedziela, 22 lutego 2015

Chrzest dzieci – jego racje u Jana Kalwina i w nurcie reformowanym

Katechizm Genewski Jana Kalwina, w cytowanym wyżej jego fragmencie, w sposób dość lapidarny, ale mocny, porusza kwestię chrztu dzieci osób wierzących.
W kilku tylko słowach chcę przypomnieć (bo kwestię tę już wielokrotnie podnosiliśmy w naszych publikacjach) rację akceptacji chrztu dzieci (zgodnie z wiernością Pismu) w nurcie tradycji teologicznej zwanej reformowaną klasyczną.
Oczywiście, jest rzeczą znaną i wiadomą, że temat ten budzi wiele emocji, dlatego też mam nadzieję, że osoby poglądu takiego (czyli chrztu dzieci) nie podzielające, zachowają należną prezentacji różnych koncepcji otwartość, jaką także będą starać się zachować (wobec odmiennych od ich własnych poglądów) sami reformowani.

Tradycja reformowana bardzo mocno podkreśla przekonanie, że oto Pismo Święte, jego Stary i Nowy Testament, stanowi całość niepodzielną, konsekwentnie ze sobą związaną.
W imię też takiej lektury biblijnej, Ojcowie nutru reformowanego postawili analogię pomiędzy „sakramentem” Starego Przymierza, którym jest obrzezanie i sakramentem Nowego, którym jest Chrzest.
W tym właśnie kontekście, czyli poczucia ścisłego związku całości Pisma, aby lepiej zrozumieć przyjętą przez reformowanych praktykę chrztu dzieci, przyjrzyjmy się przez moment zasadzie obrzezania w Starym Testamencie. 


Frederico Fiori Barocci, Obrzezanie, 1590 r.



Faktem kapitalnym, wartym zauważenia, jest ten, że (pomimo wszystkiego tego, co obrzezanie wyrażało i zawierało w sobie dla dorosłych) Bóg nakazał, aby było ono także administrowane dzieciom Przymierza, należącym do Narodu Wybranego, Narodu, z którym On sam, Bóg, zawarł Przymierze.
Dla dorosłych obrzezanie wymagało wiary i skruchy za grzechy, rzeczy, do których dzieci są niezdolne. Dzieci otrzymują ten znak, bez wymagania od nich wcześniejszej wiary.



Dlaczego Abraham musi uwierzyć, aby otrzymać znak obrzezania, lub dlaczego znak ten był mu zakomunikowany dopiero po tym, kiedy uwierzył, podczas gdy jego syn Izaak otrzymuje go przed jakimkolwiek aktem wiary, czy skruchy?
Dzieje sie tak dlatego, ponieważ dorosły, który nie jest członkiem Przymierza, musi najpierw wiedzieć czym ono jest, by móc w nie wejść i otrzymać jego znak i pieczęć.
To pierwsza reguła.
 

Ale dziecko, które on zrodzi, będące już dziedzicem Przymierza, według obietnicy poczynionej przez Boga jego ojcu, jest zdolne do przyjęcia znaku i pieczęci przed pojawieniem się u niego jego możliwości zrozumienia czegokolwiek.
Taka jest reguła druga.

Z woli i obietnicy Bożej, dziecko wierzącego, który jest uczestnikiem Przymierza, bez posiadania najmniejszej świadomości subiektywnej tego faktu jest oddane (podkreślmy - bez wiedzy jeszcze) uczestnictwu w tej samej rzeczywistości Przymierza, co jego rodzice. Może ono zatem podobnie i powinno (ciągle bez wymogu poprzedzającej ten fakt świadomości) przyjąć znak i pieczęć, które wyciskają na nim markę, że Bóg jest tego dziecka ojcem.
Dzieci wierzących są zrodzone dla Boga.

Obrzezanie było zatem udzielane na rozkaz Boży według dwóch reguł odmiennych:
1.    Nie mogło być udzielone dorosłym, zanim ci nie mieliby wiary i wykazali skruchę za grzechy, ponieważ wyłącznie pod tym warunkiem mogli oni być przyjęci do Przymierza;
2.    Dzieciom osób wierzących, będących już w Przymierzu, wystarczyło, by dzieci te narodziły się już w Przymierzu.

W obu przypadkach fundament obrzezania jest ten sam: znak i pieczęć wejścia w Przymierze. Dorośli wchodzą w nie przez wiarę; dzieci – pomimo ich braku świadomości – są w nim umieszczeni na mocy suwerennej decyzji Boga.
Aby natomiast w Przymierzu tym pozostać, dzieci muszą schwycić, już później, jako skierowane i należące do nich obietnice Przymierza, wykazywać i czynić aktywnymi wiarę, skruchę i posłuszeństwo Panu.
Z punktu widzenia subiektywnego istnieje zatem, dla dzieci Przymierza, pewien odstęp czasowy pomiędzy momentem, w którym przyjmują one znak i tym, w którym pojmują i przyjmują prawdę.

Jeżeli praktyka udzielania obrzezania (sakramentu duchowego) małym dzieciom - i jej rozumienie - byłyby niekompatybilne lub wręcz przeciwne woli Bożej, On sam nie dałby takiego przykazania.
Przepisując je dla małych dzieci także, Bóg ukazuje wystarczająco, że na poziomie znaczenia subiektywnego obrzezanie jest dane dzieciom na czas, który ma nadejść.
Nikt nie może zanegować, że taki jest formalny nakaz Boży, ani też że Bóg jest suwerennie mądry, sprawiedliwy i rozumny we wszystkim, co nakazuje.
Jeżeli nakaz obrzezania małych dzieci jest rozumny, jeżeli dwa sakramenty (a tak pojmują to reformowani) Starego i Nowego Przymierza są identyczne (przy oczywiście zachowaniu właściwego rozumienia ich następstwa/kontynuacji i wypełnienia w historii zbawienia) w tym, co dotyczy obietnicy, rzeczy reprezentowanej, treści, racji, motywu, używaniu i skuteczności, zapytać można:
- do jakich argumentów decydujących można odwołać się, aby stwierdzić, że to, co było dobre i racjonalne w udzielaniu obrzezania dzieciom, staje się złe w kwestii chrztu?
Jedynie formalny zakaz, wyraźnie i jasno sformułowany (analogiczny do tego, który sankcjonuje zniesienie ceremonii typowych dla dawnego prawa Izraela, a które utraciły ich znaczenie w Jezusie Chrystusie), mógłby zmusić wierzących do nie udzielenia dzisiaj chrztu dzieciom.

Taką zatem analogię reformowani stosują do chrztu.
W przypadku dorosłych, przed otrzymaniem przez nich sakramentu chrztu, będącego dla nich znakiem i pieczęcią wejścia do Kościoła chrześcijańskiego, jest koniecznym, aby byli oni pouczeni o Przymierzu Łaski i ukazali znaki skruchy i wiary.
Jest to pierwsza reguła udzielania chrztu, ale nie odnosi się ona do istoty sakramentu. Porządek/układ chrzcielny (czyli sposób jego udzielania), nie dotyczy jego znaczenia fundamentalnego.
Jeśli chodzi o dzieci, to otrzymują one chrzest w wyniku obietnicy Przymierza, poświadczonego przez Boga ich rodzicom. Taka jest reguła druga.

Ani dla dorosłych, ani dla ich dzieci, fundamentem chrztu nie są ani wiara, ani skrucha, ale obietnica Przymierza, którego (w obu przypadkach – dorosłych i dzieci) chrzest jest znakiem i pieczęcią.
Musimy zawsze odróżniać pomiędzy a. suwerennym aktem Boga, który włącza, wciela człowieka w Przymierze z Nim i w Kościół, a b. dalszymi konsekwencjami tego aktu w całym życiu konkretnej osoby.
Subiektywny aspekt chrztu (decyzja ludzka, świadomość ludzka) nie może przeważyć nad jego aspektem obiektywnym (suwerennym aktem Boga).
Reformowani podkreślają, że nie można zbytnio akcentować subiektywnego aspektu chrztu (wiary indywidualnej, decyzji, świadomości ludzkiej) w relacji do aspektu obiektywnego (powtórzmy to jasno: wynikającego wyłącznie z własnej decyzji Boga).
Następstwo, które może w takim przypadku się pojawić, to przydanie temu aspektowi obiektywnemu znaczenia drugorzędnego, jeśli chodzi o jego relację z subiektywnym postrzeganiem chrztu.
Oparcie się o Przymierze Łaski (które jest działaniem Boga niezasłużonym w żaden sposób przez nas) jest najważniejsze.
Bóg zawiera z nami Przymierze, zbawia nas, prowadzi, i pomaga nam - oparcie się o to przekonanie jest fundamentalne i niezmienne w całym Piśmie Świętym.

Nie można poza tym stwierdzić, że nowotestamentowe udzielanie łaski miałoby być mniejsze, niż to starotestamentowe.

Czy wierzący Starego Testamentu nie byli nieustannie zachęcani do spoglądania w kierunku Tego, który miał nadejść, Jezusa Chrystusa, mającego przynieść pełnię łaski?

Czy starotestamentowa Boża obietnica - bycia Ojcem wszystkich tych, którzy w Niego wierzą, ale i ich dzieci, nie jest już ważna w Nowym Testamencie?

Jeżeli dzieci Żydów były nazywane potomstwem świętym, ponieważ były dziedzicami Przymierza i były oddzielone od dzieci niewierzących, to warunki dzieci chrześcijańskich miałyby być odmienne, gorsze?

W Nowym Testamencie łaska Boża nie może być mniejsza, węższa, mniej pewna, niż ta, która była „pod cieniem” Prawa.
Dzieci Żydów miały obrzezanie, jako potwierdzenie łaski, której to dzisiaj chrzest jest znakiem i pieczęcią. 



Na zakończenie przypomnijmy jeszcze to istotne dla naszego rozważania twierdzenie, że - zgodnie ze studium całości Pisma Świętego – reformowani zauważają, że w kwestii praktyki udzielania Chrztu, Bóg działa zgodnie z dwoma regułami odmiennymi:
- regułą dotyczącą tych, którzy doszli do wieku rozpoznania i są odpowiedzialni za ich myśli i działania;
- regułą dotyczącą małych dzieci, małych dzieci osób wierzących.
Reguła wiary aktywnej i skruchy jest obowiązującą dla wszystkich dorosłych, aby mogli oni być zbawieni, nie jest ona jednak ona obowiązującą (z racji Przymierza Łaski) dla ich dzieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz