środa, 22 października 2014

Rozważanie Ewangelii według Łukasza 6,27-38



(27) Ale wam, którzy słuchacie, powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, (28) błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą. (29) Temu, kto cię uderzy w policzek, nadstaw i drugi, a temu, kto ci zabiera płaszcz, i sukni nie odmawiaj. (30) Każdemu, kto cię prosi, daj, a od tego, kto bierze, co twoje, nie żądaj zwrotu. (31) A jak chcecie, aby ludzie wam czynili, czyńcie im tak samo i wy. (32) A jeśli miłujecie tych, którzy was miłują, na jakąż wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy miłują tych, którzy ich miłują. (33) Jeśli bowiem dobrze czynicie tym, którzy wam dobrze czynią, na jaką wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy to samo czynią. (34) A jeśli pożyczacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, na jaką wdzięczność zasługujecie? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, aby to samo odebrać z powrotem. (35) Ale miłujcie nieprzyjaciół waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, nie spodziewając się zwrotu, a będzie obfita nagroda wasza, i synami Najwyższego będziecie, gdyż On dobrotliwy jest i dla niewdzięcznych, i dla złych. (36) Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz. (37) I nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, i nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a dostąpicie odpuszczenia. (38) Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze; albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.


Lektura Ewangelii, proponowana Kościołowi dzisiejszego poranka, otwiera debatę, która może wydawać się bardzo trudna.
Nasza uwaga przypuszczalnie zatrzymała się, a może nawet uległa zblokowaniu słowem « nieprzyjaciel », ale czy to nie raczej pogłębienie znaczenia czasownika « kochać » jest intencją Jezusa, którego także dzisiaj naucza nas przez odczytany przed chwilą tekst ?

Nasz świat, nasze społeczeństwa, nasze rodziny, każdy indywidualny człowiek, jeszcze nigdy tak bardzo nie potrzebowały poznać prawdziwego wymiaru słowa « kochać »...
I to po to, by lepiej żyć.
Jednakże, jeszcze nigdy słowo to nie było tak źle pojmowane.
A zatem, mówiąc o miłości nieprzyjaciół, Jezus chce nas nauczyć czegoś o miłości w ogólności.
Ten temat chcę teraz rozwinąć.

Zaraz jednak na początku, przypomnijmy sobie tę szczególną postawę naszego Pana, Jezusa Chrystusa, której był wierny aż do śmierci.
Jezus Chrystus kochał swych nieprzyjaciół do takiego stopnia, że oddał za nich swoje życie.
Jego przykazanie miłości bliźniego znajdowało swoją naturalną kontynuację w miłości nieprzyjaciół, jak to znajdujemy opisane na przykład w Ewangelii według Łukasza.
Kochanie nieprzyjaciół nie jest aktem odmiennym, obocznym, wobec głównego nakazu miłości bliźniego, który jednoznacznie przypomina w swoim nauczaniu Jezus.
Wpisuje się ono w całą logikę tego najważniejszego dla Jezusa przykazania.
Dzisiaj, rozważając tę kwestię, chciałbym posłużyć się wyjątkami z myśli dwóch prawdziwych świadków wiary, a jednocześnie męczenników za wiarę, za miłość z wiarą nieodmiennie związaną : pastorów Martina Luther Kinga (1929-1968) i Dietricha Boenhoffera (1906-1945).
Czytając ich pisma można być zaskoczonym, jak wielki nacisk, jak silny akcent kładli oni na naturalność takiej właśnie – pełnej miłości - postawy ucznia Jezusa.

Martin Luther King

Pastor Martin Luther King napisał : Miłość jest najbardziej trwałą mocą w świecie. Ta siła twórcza, tak wspaniale ukazana na przykładzie życia naszego Chrystusa, jest najsilniejszym narzędziem, które można odnaleźć w poszukiwaniu przez ludzkość pokoju i bezpieczeństwa.

Aby dobrze zrozumieć słowa Jezusa, musimy przez chwilę zatrzymać się na biblijnym znaczeniu czasownika « kochać ».
Bóg nie nakazuje kochać naszych nieprzyjaciół tak, jak kochamy naszych bliskich lub naszych przyjaciół.
Miłość, którą mamy dla bliskich i przyjaciół czerpie między innymi swoją siłę ze szczęścia i satysfakcji, którą w tych relacjach znajdujemy.
Język grecki, w którym został napisany Nowy Testament, pozwala rozróżnić pomiędzy miłością zbudowaną na tym, co naturalne (jak miłość sentymentalna lub miłość estetyczna – oparta o piękno), a miłością, która może znaleźć jej fundament wyłącznie poza człowiekiem.

Pastor Dietrich Bonhoeffer napisał, komentując nasz dzisiejszy fragment Ewangelii : Miłość nieprzyjaciela jest nie tylko dla człowieka naturalnego nieznośnym dlań skandalem ; przekracza ona także jego siły, zderza się z jego koncepcją dobra i zła.

Biblia naucza nas, że Bóg jest miłością i że cała miłość, jakąkolwiek by ona była, potrzebuje czerpać swe siły z Boga.
Miłość naturalna może ulec dewiacji i stać się tyranizującą i poniżającą...
A jednak właśnie w tym przykazaniu miłości bliźniego, Jezus chce, byśmy odkryli siłę, która pochodzi od Boga i która pozwala nam kochać.
Potrzebujemy zatem czerpania tej woli kochania w Bogu.
Koniecznie należy tutaj zauważyć, że jest równie niezbędnym poszukiwanie naszej siły kochania w Bogu, by móc naprawdę kochać współmałżonka, ojca lub matkę, syna lub córkę, przyjaciela, itd.
Jest to tym ważniejsze, że zazwyczaj mamy tendencję do szczycenia się w takim przypadku naszymi własnymi zdolnościami kochania, ale wszystko to do chwili, w której już tych naszych własnych zdolności zaczyna nam brakować...
Ileż to par, rodzin, czy relacji przyjacielskich oszczędziłoby sobie wzajemnie szeregu nieprzyjemności, a czasami uniknęłoby rzeczy jeszcze gorszych, gdyby istotnie szukało oparcia ich miłości w Bogu...

Pojęcie miłości nigdy nie jest zbyt oddalone od pojęcia wybaczenia.
Pamiętam, jak jeden z pastorów mówił, że zawsze naucza pary, przygotowujące się do małżeństwa : Nauczcie się kochać, nauczcie się wybaczać, nauczcie się mówić dziękuję...

Wracając do naszego dzisiejszego tekstu, jest oczywiście łatwym teoretyczne rozważanie tego tematu, dlatego też wolę w tej kwestii powtórnie pozwolić mówić o tym amerykańskiemu czarnemu pastorowi Martinowi Luther Kingowi, który prowadził pokojową walkę przeciw segregacji rasowej w Stanach Zjednoczonych.
Pisze on w swojej książce zatytułowanej « Siła kochania » : W naszym najgorszym nieprzyjacielu możemy odkryć strony pozytywne. Każdy z nas ma coś z osobowości schizofrenicznej, tragicznie podzielonej w niej samej. Wojna domowa toczy się w każdym z naszych żyć... Oznacza to, że dobro jest w najgorszym z nas, a zło także jest w tym najlepszym. Kiedy odkrywamy tę prawdę, jesteśmy mniej skłonni do nienawidzenia naszych nieprzyjaciół. Jeżeli spoglądamy pod powierzchnię, pod jego złe skłonności, znajdujemy w naszym bliźnim, który może być także naszym nieprzyjacielem, to co jest w nim dobrego i stwierdzamy, że niegodziwość i złośliwość jego aktów nie były adekwatnym obrazem całości tego, kim jest. Widzimy w nim nowe światło. Odkrywamy, że nienawiść jest zrodzona ze strachu, pychy, ignorancji, uprzedzeń, niezrozumienia, ale – pomimo tego wszystkiego – wiemy, że obraz obraz Boży jest w sposób niezatarty wyryty w jego bycie. A zatem kochamy naszych nieprzyjaciół rozumiejąc, że nie są oni całkowicie źli i że nie są poza zasięgiem odkupieńczej miłości Bożej.

Z pewnością takie słowa nas bulwersują, zwłaszcza kiedy uświadomimy sobie, że wypowiadał je człowiek mający świadomość wiszącego nad nim ciągłego zagrożenia.
Istotnie, jak wiemy, został zabity w zamachu, w Memphis, w 1968 r., przez osobę w sposób fanatyczny nie zgadzającą się z głoszonymi przez niego słowami i z jego działaniami.

Miłość nieprzyjaciół prowadzi ucznia Chrystusa na drogę Krzyża i stawia go w społeczności z Ukrzyżowanym.

Istotnie, to na krzyżu Bóg objawia swoją miłość dla ludzkości.
W swoim liście do chrześcijan w Rzymie, apostoł Paweł pisze : Kiedy byliśmy nieprzyjaciółmi Boga, zostaliśmy pojednani z Nim przez śmierć Jego Syna.

Pastor Bonhoeffer pisze na ten temat : Przypatrzywszy się drodze, którą Jezus podążał aż do krzyża, uczniowie, oni także rozpoznają, że byli pośród nieprzyjaciół Jezusa, którego miłość zatriumfowała. Ta miłość otwiera oczy ucznia, w taki sposób, że uznaje on w nieprzyjacielu brata i to tak, że stara się działać wobec niego jako jego brat. Dlaczego ? ponieważ on sam żyje tylko z miłości Tego, który zachował się wobec niego jako brat i pozwolił mu wejść, jako Jego bliźniemu, do społeczności z Nim

 
Dietrich Bonhoeffer

Czy to oznacza, że należy wszystko akceptować, wszystko tolerować, aby w ten sposób zatriumfować nad złem ?
Niektórzy mogliby pomyśleć, że proponuje się tutaj istotom ludzkim poddanie się słabości.

Czasownik « kochać » nie jest jednak czasownikiem biernym, jest pełny aktywności.
Chrześcijanie, żyjący i głoszący słowem i życiem, tak jak ci dwaj cytowani przez mnie wyżej, a do których możemy dołączyć jeszcze wielu innych, będących przykładami pełnego oddania Chrystusowi, ukazują i nam, że z miłością potrafili oni prowadzić prawdziwą walkę przeciw złu, walkę aktywną.

Pastor Bonhoeffer otwarcie walczył z reżimem nazistowskim, z hitleryzmem w Niemczech, a czarny amerykański pastor M.L.King twardo zwalczał segregację rasową w Stanach Zjednoczonych.
Ich chrześcijańska postawa doprowadziła ich do zwycięstwa.
Ich dzieło przetrwało ich samych ; owoce ich działalności są odczuwalne aż do dzisiaj.
Bonhoeffer mógł zatem otwarcie napisać : Jak miłość staje się niezwyciężoną ? Nigdy nie pytając o to, co nieprzyjaciel jej uczynił, ale jedynie o to, co uczynił Jezus. Miłość do nieprzyjaciół prowadzi ucznia na drogę krzyża i do społeczności z Ukrzyżowanym. Ale im bardziej jest pewnym, że uczeń jest pchnięty na tę drogę, tym bardziej jest pewnym, że jego miłość pozostaje niezwyciężona, tym bardziej jest pewnym, że ta miłość zatriumfuje nad nienawiścią nieprzyjaciela, ponieważ nie jest to jego własna miłość. Jest to wyłącznie miłość Jezusa Chrystusa, Tego, który poszedł na krzyż za swoich nieprzyjaciół, i który, na krzyżu, modlił się za nich.

Naszą odpowiedzialnością chrześcijańską jest odkrycie znaczenia tego przykazania i poszukiwanie z pasją życia nim w pełni, w każdej chwili naszej codzienności. Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz