środa, 22 października 2014

Dary i posługi w Kościele, poddane Słowu Bożemu…



Warto zwrócić uwagę, jak istotną funkcję przydaje Kalwin w swoim Katechizmie Genewskim funkcji posługi w Kościele, tej posługi szczególnie związanej, podporządkowanej i wynikającej ze Słowa Bożego.
 
Chcemy w poniższym rozważaniu poświęcić nieco czasu refleksji nad rodzajem posług i ich ważnością (co podkreśla Kalwin w swoim tekście) dla życia Kościoła, w ścisłym związku z darami z nimi związanymi, będącymi Bożą gwarancją ich pochodzenia i efektywności.

 

Mając na uwadze szczupłość miejsca i nie aspirowanie do wyczerpania tematu, ograniczając także odnośniki do tekstów biblijnych, oraz pomijając cytowanie pism Ojców Kościoła pierwszych wieków, gorąco zachęcamy zainteresowanych do pogłębienia znajomości tej tak ciekawej, a jednocześnie – jak już wspomniano – ważnej dla życia społeczności kościelnych rzeczywistości.

Charyzmat.
Słowo charyzmat, najczęściej tłumaczone przez dar ukazuje się mniej więcej ponad piętnaście razy w Nowym Testamencie. Czasami oznacza ono darmowy dar, przez jaki Bóg obdarza nas wybaczeniem i życiem wiecznym (Rz 5,15-16; 6,23).
Gdzie indziej – i to ten sens nas tutaj interesuje – odnosi się ono do specjalnej zdolności, w którą Duch Święty wyposaża tych, którzy są wezwani do szczególnego posługiwania. Znajdujemy w Nowym Testamencie cztery listy charyzmatów ściśle powiązanych z różnymi posługami w Kościele, dlatego też nie można mówić o jednych, bez wspomnienia o innych.
Jeśli chodzi o diakonię czasami tłumaczoną przez posługę, czasami przez służbę, wydaje się, że jest to denominator wspólny wszystkich oficjalnych funkcji w Kościele, włączywszy w to tę apostoła (Dz 1,17; Rz 11,13; 1 Kor 12,5; 2 Tm 4,5) lub posługę o charakterze technicznym w określonym celu – właśnie diakona (Rz 12,7).
Chcemy w tym krótkim rozważaniu skoncentrować naszą uwagę na tych charyzmatach, które pełnią szczególnie istotną rolę w Kościele, a które zdają się być dzisiaj w niektórych swych treściach kontestowane.

Apostołowie, to znaczy wysłani.
Paweł stawia ich w pierwszym rzędzie ważności (1 Kor 12,28; por. Ef 4,11). Ich zadanie główne polegało na formułowaniu doktryny chrześcijańskiej. Tytuł ten jest nadany przede wszystkim Dwunastu, wysłanym do Żydów oraz Pawłowi - apostołowi pogan. Jeden lub dwa razy jest przyznany Barnabie lub Jakubowi, bratu Pańskiemu (Dz 14,4.14; Gal 1,19). Konieczną kwalifikacją tej szarży było poznanie Chrystusa zmartwychwstałego, aby móc ponieść temu wydarzeniu adekwatne świadectwo (Dz 1,21-22;  1 Kor 9,1).
Bóg uznał za słuszne obdarzenie apostołów zdolnościami cudownymi, które miały potwierdzać ich słowo (2 Kor 12,12; Hbr 2,4).

Zauważmy, że od końca 1-ego wieku żadna osoba nie ubiegała się o ten tytuł. Jest to tym bardziej godne uwagi, ponieważ Ojcowie 2-ego i 3-ego wieku byli szczególnie przywiązani do kwestii sukcesji apostolskiej.
Paralelnie, żadne pismo natchnione nie zobaczyło już światła dziennego.

Obfita literatura patrystyczna sytuuje się na zupełnie innym poziomie. Apostolat ukazuje się zatem jako posługa rygorystycznie ograniczona do 1-ego wieku. Także my korzystamy dzisiaj z tej posługi, poprzez pisma Nowego Testamentu, zredagowane przez apostołów lub pod ich egidą.
W świetle tych faktów, współczesne dążenia obdarzenia godnością apostolską niektórych ludzi mogą wydawać się tylko godne pożałowania…

Prorocy.
Słowo oznacza kogoś, kto mówi w imieniu Bożym. Jest o tym mowa w każdej z list charyzmatów (Rz 12,6; 1 Kor 12,10.28; Ef 4,11). Paweł zachęca swoich lektorów do poszukiwania tego daru bardziej, niż jakiegokolwiek innego (1 Kor 14,1), ale jednocześnie bez obiecywania, że posiądą go wszyscy (1 Kor 12,29).
Kobiety, tak jak i mężczyźni, mogli dar ten wykonywać z równym powodzeniem i akceptacją wspólnoty (Dz 21,9; 1 Kor 11,4-5).

Uwaga: nie chodzi tu o słowa wypowiadane w jakimś stanie ekstazy (1 Kor 14,32), ani o nieomylne przesłania. Należy poddać egzaminowi to, co zostało powiedziane i zatrzymać tylko to, co jest dobre (1 Kor 14,29; 1 Tes 5,19-21).
W jakiejś szczególnej okazji jakiś prorok może oznajmić, jak Agabus, wydarzenie przyszłe (Dz 11,28; 21,10-11), ale jego zadanie główne polega na przyniesieniu słowa budującego, pełnego zachęty i pocieszenia (1 Kor 14,3).
Byłoby nieostrożnym wyprowadzić z tego, że każde głoszenie, kazanie chrześcijańskie,  byłoby jakimś proroctwem, chociaż może ono przybrać także taką funkcję, kiedy – przez Ducha Bożego – dochodzi do szczególnego i nadprzyrodzonego związku między potrzebami słuchaczy i prezentowanym przesłaniem (1 Kor 14,24-25).

Ewangeliści.
Jest o nich mowa tylko trzy razy w Nowym Testamencie (Dz 21,8; Ef 4,11; 2 Tym 4,5). Ale słowo ewangelizować jest obficie i szeroko używane.
Wydaje się, że większość z nas uczestniczyła w jakimś spotkaniu, gdzie Dobra Nowina była głoszona przez oratora, który potrafił skierować się skutecznie do tłumu. Są też tacy, którzy mają dar nawiązywania szczególnego kontaktu z ludźmi w konwersacji prywatnej. Obowiązek wyznania imienia Jezusa spoczywa jednak na każdym chrześcijaninie (Mt 10,32-33), choć wszyscy nie mają tego szczególnego daru ewangelisty.

Pastorzy.
Słowo to, które w protestantyzmie stało się tym, które w szczególności oznacza sługę Bożego, ukazuje się w tym ścisłym sensie jeden raz w Piśmie Świętym (Ef 4,11). Poza tym, to starsi są zachęcani do prowadzenia owczarni Bożej, która jest im powierzona (Jn 21,16; Dz 20,28; 1 P 5,2).
W sensie biblijnym znaczenia tego terminu, pastor nie jest człowiekiem do robienia wszystkiego, jak stał się nim w naszym protestantyzmie. Jest to ten, który za przykładem Jezusa, dobrego pasterza (Mt 26,31), troszczy się o wiernych; czuwa nad tym, aby otrzymywali pożywienie duchowe, prowadzi ich dobrą drogą, broni ich przed atakami „wilków”.
Ma on dar, który nazywamy duszpasterstwem. Ta posługa nie jest wykonywana tylko w łonie jednej parafii, zboru, ale także w ramach wszystkich dzieł opieki duchowej, domach opieki, ruchach chrześcijańskich różnego rodzaju.
Ci, którzy noszą tytuł pastorów niestety nie zawsze mają dary pastorskie (mogą mieć inne dary) i z drugiej strony niektórzy ci, którzy nie otrzymali oficjalnej ordynacji pastorskiej, mogą stać się bardzo użyteczni i skuteczni przez ich takt, ich oddanie, ich zainteresowanie braćmi i pomoc, jaką potrafią im przynieść.

Doktorzy/nauczyciele.
U początków nauczanie było przede wszystkim w rękach apostołów. Niemniej, obok nich mieli miejsce doświadczeni i uzdolnieni odpowiedzialni, którzy nauczali braci. Dla przykładu -  Kościół Antiochii cieszył się stałą obecnością pewnej liczby proroków i doktorów (Dz 13,1), a posługa ta zajmuje dobre miejsce pośród funkcji do wypełnienia w Kościołach (Rz 12,7; 1 Kor 12,28; Ef 4,11). Taki dar nie ogranicza się do profesorów teologii. Wszyscy „starsi” mają być zainteresowani nauczaniem (1 Tm 3,2), a ci, którzy poświęcają ich czas tej pracy są godni otrzymania podwójnego uznania (1 Tm 5,17).

Starsi.
Tytuł ten nie figuruje na listach charyzmatów, ale wydaje się być dany w sposób ogólny wszystkim odpowiedzialnym. Apostołowie nie gardzili posługiwaniem się nim dla określania siebie samych (1 P 5,1; 2 Jn 1; 3 Jn 1).
Będąc dalekimi od zajmowania miejsc sług Bożych, obdarzonych mocami charyzmatycznymi, starsi okazjonalnie byli instrumentami Bożymi, aby przekazać takie moce (1 Tm 4,14).
Zauważmy tutaj od razu, że zadanie nauczania było im przypisane.

Już od starożytności można było spotkać starszych w społecznościach izraelskich, w miastach i w wioskach, a później w synagogach i w sanhedrynie. Organizacja Kościoła wydaje się przyjmować w tym kontekście model, oparty o funkcjonowanie Starego Przymierza.

Zauważmy tutaj, że słowo greckie presbiteros, tłumaczone przez starszy, w kontekście katolickim oznacza księdza-kapłana. Ta poważna dewiacja znaczenia sensu zaczęła ukazywać się powoli w 2-im i 3-im wieku.
Nowy Testament zna tylko jedno kapłaństwo (oczywiście poza tym najważniejszym, jedynie skutecznym – Jezusa Chrystusa) – kapłaństwo wszystkim wierzących (1 P 2,9; Obj 1,6).
Presbiteroi są wykonującymi funkcje religijne, ale nie są bardziej kapłanami, niż wszyscy pozostali wierni.
Są oni także nazywani episkopoi – biskupi/nadzorujący, ponieważ musieli czuwać nad dobrem ich braci.
Od początku 2-go wieku, wraz z Ignacym z Antiochii, biskup nabywa praw, które odróżniają go od innych starszych. Ale w Kościele apostolskim oba te tytuły, pomimo pewnego niuansu ich sensu, odnosiły się do tych samych osób.

Diakoni.
Jako wypełniający zadanie specjalne, diakoni są wspominani obok starszych (1 Tm 3,8.13) lub też jako obdarzeni charyzmatem do tego celu (Rz 12,7).
Febe np. wykonywała swoje zadanie w Kenchreach (Rz 16,1).
Nie mamy zbyt wielu szczegółów, w odniesieniu do aktywności, które były im powierzane. Siedmiu, którzy byli wybrani do posługi stołów, są tradycyjnie uważani jako oddani diakonatowi, pomimo że słowo  diakon nie jest użyte w odniesieniu do nich (choć należy pamiętać, że w sensie technicznym, słowo diakonos oznacza kogoś, kto posługuje przy stole).
Gdzie indziej możemy zauważyć, że niektórzy z nich wykonywali aktywność ewangelizacji i świadectwa, na marginesie ich specyficznej posługi (Dz 6,8-10; Dz 8,4-40; 21,8-9).

Oczywiście można i pewnie należałoby pisać dłużej, więcej, bardziej szczegółowo o innych także darach, charyzmatach posługi w Kościele.
Celem jednak tego krótkiego rozważania jest zwrócenie (czy przywrócenie) uwagi, zwłaszcza w naszych Kościołach protestantyzmu historycznego, na fundamentalną wagę działania Bożego, poprzedzającego wszelkie działanie ludzkie; Boga, który wybiera, obdarza, wyposaża odpowiednio tych, którzy mają sprawować określoną posługę w Kościele. A rolą Kościoła pozostaje w sposób stały to działanie  Boże, w konkretnych osobach, rozpoznać i pozwolić mu być skutecznym ku dobru tegoż Kościoła. Wymaga to z jednej strony wsłuchania w głos Ducha w Kościele, ale też wymaga dużej odwagi i konsekwencji w decyzjach.
Oby tak zawsze było w naszych Kościołach… polecajmy to w modlitwie do naszego Pana, Pana Kościoła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz