poniedziałek, 12 maja 2014

Kościół – w teologii ewangelicko-reformowanej

I. Wprowadzenie biblijne.

Kościół, w języku greckim klasycznym (Ekklesia) oznacza zgromadzenie polityczne obywateli. W takim też sensie (zgromadzenia) występuje w Nowym Testamencie. Tłumacze greccy Starego Testamentu użyli tego słowa dla oddania hebrajskiego terminu qahal, szczególnie odnoszącego się do zgromadzenia Izraelitów na pustyni. W teologii reformowanej podkreśla się ciągłość pomiędzy narodem Starego i Nowego Przymierza. Kościół wpisuje się jako kontynuacja historii Narodu Wybranego, który nie uznał Mesjasza w Jezusie Chrystusie. To do niego Apostoł Piotr (1 P 2 ,9) odnosi tytuły rodu wybranego, królewskiego kapłaństwa, narodu świętego, przypisywanych w ST Izraelitom. Apostoł Paweł prezentuje Kościół jako prawdziwe obrzezanie, Izraela Bożego, Jeruzalem niebieskie (por. Flp 3, 3; Gal 6, 16; 4, 26). Jego członkowie są wszczepieni w pień Izraela, jak gałęzie dzikiego drzewa oliwnego (Rz 11, 17)... W Królestwie Niebios zasiądą obok Abrahama, Izaaka i Jakuba (por. Mt 8, 11).
Zgodnie z językiem Biblii, przywileje wierzących Nowego Przymierza są takie, że najmniejszy z nich jest większy niż Jan Chrzciciel, będący „największym spośród zrodzonych z niewiasty” (Mt 11, 11). Wszystko to dzięki nieustającej obecności Ducha Świętego...
Kościół w Biblii porównywany jest do ciała, którego głową jest Chrystus (Ef 1, 22-23; 4, 15-16; Kol 1, 18); do stadka, którego jest On pasterzem (Jn 10, 11-18); do budynku zbudowanego z kamieni żywych, którego Chrystus jest kamieniem węgielnym (Ef 2, 20-22; 1 P 2, 4-6); do świątyni zamieszkanej przez Ducha Świętego (1 Kor 3, 16-17).
Najbardziej poruszającym jest obraz małżonki, będącej obiektem czułości swojego boskiego małżonka, który za nią się oddał i która jemu powinna pozostać oddana (Ef 5, 22-32).

II. Kościół jest jeden, święty, powszechny i apostolski (zgodnie z terminologią Powszechnego Wyznania Wiary Nicejsko-Konstantynopolitańskiego).

Zasada jego jedności jest określona w 17 rozdziale Ewangelii Jana. Jezus modli się tam o jedność wszystkich tych, którzy wierzą w Niego, na podstawie słów Apostołów (Jn 17, 20). Nie ma zatem mowy w tym rozdziale o jakiejś wielkiej organizacji, która obejmowałaby wszystkich tych, którzy noszą na sobie znak chrześcijanina, lub którzy zostali ochrzczeni w jakiś szczególnie konkretny sposób. Jedność wierzących jest rozumiana na podstawie modelu jedności Ojca i Syna: Aby byli jedno, jak my jedno jesteśmy (Jn 17, 22). Nie jest to żadna delikatna równowaga, zbudowana na podstawie wzajemnych kompromisów, ale jest to wyraz wspólnego życia naszego Pana w nas, przez Ducha Świętego. Jezus mówi: Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności (Jn 17, 23). Nie ma tu wzmianki o dwu- lub wielostronnych relacjach pomiędzy różnymi członkami Ciała Chrystusowego, ale jest to intymna jedność z Nim, Głową, której wszystkie członki są poddane, podporządkowane i złączone (Ef 4, 16).
W tym kontekście nasze wzajemne stosunki, mające źródło w Panu, mogą rozwijać się w harmonii.
W swojej modlitwie Jezus nie wspomina słowem o szczególnej odpowiedzialności w kwestii jedności chrześcijan, jaką miałby obarczyć Piotra (podobnie zresztą świadczą o tym inne teksty biblijne). Sam zresztą Piotr nigdy nie aspiruje do podobnej roli, unika przydawania sobie szczególnej ważności, ale podkreśla, że jedynie zbliżając się do Chrystusa można zbudować Dom Boży (1 P 2, 4). Chrystus prosi za to swojego Ojca, aby to On realizował tę jedność; nie jest to dzieło jego uczniów. Uczniowie mają oczywiście zadania do spełnienia w tej kwestii: mają oni wkładać wysiłek „zachowania jedności Ducha w pokoju” i „strzec się tych, którzy powodują podziały” (Ef 4, 3; Rz 16, 17). Już teraz ci, którzy zostali odkupieni, złączeni są pomiędzy sobą, nawet jeśli ich wzajemne stosunki są naznaczone niedoskonałością charakterystyczną dla wszystkiego co ziemskie. Jedność ta będzie doskonała w wieczności.
Nie jest też prawdą, że jedność chrześcijan pozostaje w pełni niewidzialna. Pan mówi: ... aby byli doskonali w jedności, żeby świat poznał, że Ty mnie posłałeś (Jn 17, 23). W drugim wieku Tertulian świadczy, że poganie – obserwując chrześcijan - mówili: „zobaczcie, jak oni się miłują” (Tertulian, Apologetyka, rozdz. 39).

Istnienie różnych denominacji kościelnych zawsze będzie efektem ludzkiej (wpisanej w naszą naturę) niedoskonałości w wierności Ewangelii. Nie stoi ona jednak na przeszkodzie wzajemnym stosunkom braterskim. Znaczące są w tej kwestii słowa, które Marcin Luter zapożyczył najprawdopodobniej od Ruperta z Deutz: „W kwestiach istotnych jedność, w drugorzędnych wolność, we wszystkich miłosierdzie”.

Wszyscy, którzy są członkami Kościoła Powszechnego, są święci w znaczeniu biblijnym. Oznacza to, że są przeznaczeni na służbę Bogu, pomimo że ich postępowanie pozostawia nierzadko wiele do życzenia i że nie jest rzeczą łatwą rozróżnić tych, których duch jest powierzchowny, a wiara iluzoryczna. Niemniej, Pan zna wszystkich, którzy do Niego należą (2 Tm 2, 19). Chrystus, kiedy powróci, ukaże swój Kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy, święty i niepokalany (Ef 5, 27).

Kościół jest powszechny w tym znaczeniu, że jego członkowie należą do wszystkich narodów, wszystkich plemion, ludów i języków. Ponadto obejmuje on wierzących wszystkich pokoleń, od momentu Pięćdziesiątnicy do przyszłego momentu powtórnego przyjścia Chrystusa. Nikt, poza samym Panem, nie wie kto jest naprawdę członkiem Jego Ciała. To chrześcijanie powinni być widzialni dzięki swemu świadectwu życia wiary. Kościół powszechny jest zatem widzialny w ich osobach, nie ulegając pokusie mylenia go z jakąś organizacją kościelną, niezależnie, czy byłaby ona potężną bądź niewielką.

Kościół jest też apostolski, ponieważ jego fundamentem jest zgodność z nauczaniem Apostołów (por. Ef 2, 20). Inne rozumienie apostolskości (czy tzw. „sukcesji apostolskiej”) jest poza-biblijne, ponieważ to nie nieprzerwane następstwo osób, obejmujących stanowiska kościelne, ale wierność nauczaniu apostołów jest bazą życia Kościoła: A co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać (2 Tm 2, 2).

III. Uwagi końcowe.

Przez wieki, w sposób stały, można zaobserwować zarówno w łonie jak i na marginesie Kościołów oficjalnych, obecność świadków Ewangelii Jezusa Chrystusa. Żywili się oni bezpośrednim kontaktem z Biblią, zawsze gotowi do rewizji ich opinii w świetle tekstu natchnionego. Tworzyli i tworzą oni Kościół, który nie tylko zadowala się być „reformowanym” ale wciąż dąży do stałej, własnej, nieustannej reformy (takie jest znaczenie łacińskiej formuły określającej kościoły reformowane: Ecclesia reformata semper reformanda [Verbi Divini]). Centrum życia Kościoła w takim rozumieniu nie jest ukonstytuowana i nienaruszalna tradycja, ale życie które pragnie coraz pełniejszej zgodności z nauką apostołów.
Jan Kalwin, pisze w Katechizmie Genewskim (pkt 94) o Kościele, że „jest on widzialnym przejawem całości dzieła zbawienia, aby nasza wiara w nim była umocniona”.
Stwierdzenie to jest kapitalne dla życia naszych wspólnot. Kościół - w swoim znaczeniu widzialnym - nie jest celem sam w sobie, ale ma być w sposób stały podporządkowany swemu celowi nadrzędnemu: świadczyć o darze zbawienia w Jezusie Chrystusie (por. Rz 8, 29) i umacniać tych, którzy w jego wspólnocie się łączą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz