sobota, 26 kwietnia 2014

Fundament etyki?



Bieżący artykuł proponuje wprowadzenie w refleksję na temat dzisiejszej świadomości etycznej, jej norm, punktów odniesienia, stanowiących dla etyki fundament.
Co nim jest?

Problemy z odniesieniem do norm, w analizie problemów etycznych, o jakich chciałbym napisać kilka słów w bieżącym numerze biuletynu, nie wydają się problemami związanymi z obyczajami, które dzisiaj można obserwować, ale raczej są związane z problemami na poziomie nauki i świadomosci etycznych.
Oczywiście, problemy, związane z zachowaniami, także takimi, jakie dzisiaj możemy zaobserwować są poważne, ale taka sytuacja (zachowań problematycznych) zawsze istniała, przez wieki...
Niemniej, problemy obserwowalne w nauce i świadomości etycznych, zwłaszcza kiedy są one „pod kontrolą” refleksji teologów „chrześcijańskich”, są tym mocniej przejmujące, ponieważ - w wyniku choroby refleksji teologicznej - zachowania zarówno indywidualne, jak i społeczne nie odnoszą się współcześnie nierzadko do innych, jak tylko fałszywe, norm.
Prawdziwy sens dobra i zła jest ukryty, najgorsze błędy i wady mogą być usprawiedliwiane i poziom życia moralnego musi w konsekwencji spaść radykalnie, ku nieszczęściu wszystkich.

Kościół Chrystusowy jest dzisiaj atakowany i toczony chorobą od wewnątrz, nie tylko - jak to juz miało miejsce w przeszłości - przez herezje dogmatyczne, ale także i mocniej przez herezje etyczne.



Arianizm i unitarianizm, które negowały Trójcę Świętą i pełne bóstwo Jezusa Chrystusa, pelagianizm i arminianizm, które negowały pełna suwerenność Bożej łaski w dziele zbawienia, liberalny racjonalizm, który negował nadprzyrodzoność Biblii - utrzymywały jednak pewną moralność,  mającą swe odniesienia do Ewangelii.
Nowy modernizm, o którym trudno powiedzieć, czy ma charakter teologiczny, czy ateologiczny, jest jednocześnie zanieczyszczony błędami o charakterze dogmatycznym, jak i błędami o charakterze etycznym.
Odrzuca on jednocześnie moralność chrześcijańską, jak i dogmat chrześcijański.

A zatem, w głoszeniu Słowa Bożego, Prawo Boże powinno byc przypominane i głoszone w tym samym czasie, w jakim głoszona jest Ewangelia.

Wydaje się więc, że w uprawianiu teologii, konieczność etyczna musi być bardziej niż kiedyś podkreślana, a jej miejsce musi być bardziej istotne, zaraz obok jej siostry – dogmatyki (czy - jak inaczej ją nazywamy – teologii systematycznej).

Przyjrzyjmy się kilku elementom charakterystycznym dla fundamentów etyki reformowanej (klasycznej, konfesyjnej).


Założenia Prawa 



Cały wszechświat jest i pozostaje poddany Prawu Bożemu.
Czy byłoby ono znanym czy też nie, jest to założenie konieczne dla wszelkiego myślenia teologicznego.
Koherencja i wzajemne relacje różnych aspektów wszechświata (koherencja i relacje, które same z siebie czynią możliwymi wszelkiego rodzaju poszukiwania i odkrycia, biorą pod uwagę rzeczywistość żywą i stałą Prawa Bożego, to znaczy całość nakazów, rad i norm, których źródło jest ciągle aktualne w najwiekszej mądrosci, dobroci i suwerenności Stworzyciela, Tego, który objawił się jako Ojciec, Syn i Duch Święty.
Nic nie istnieje i nie ma sensu, jak tylko przez i pod tym Prawem Bożym.

To właśnie wyraża podstawowe nauczanie biblijne, chrześcijańskie: o stworzeniu świata przez Boga, o historycznym upadku (niewytłumaczalnym i niewybaczalnym) ludzi, o grzechu, o człowieku stworzonym na obraz Boży i o odkupieniu dokonanym przez Jezusa Chrystusa, w społecznosci Ducha Świętego.

Chrześcijańska etyka reformowana zawsze podejmowała wysiłki (i podejmuje je nadal) interpretowania, a właściwie reinterpretowania życia moralnego, we wszystkich jego przejawach i we wszystkich jego aspektach, w poddaniu i w świetle Słowa Bożego, którym jest Pismo Święte, to znaczy w największym możliwym uznaniu Prawa Bożego objawionego przez Boga.

Odmiennie, wszelkie problemy- pojawiające się w kwestiach etycznych - pochodzą z nieznajomości, lekceważenia, rozwodnienia, modyfikacji, odrzucenia lub negacji tego Prawa, danego przez Boga ludziom, dla dobra i sensu ich egzystencji.

Jest nieprawdopodobnym dla wierzących biblijnie, że to często w imię Jezusa, w imię Ewangelii, w imię Łaski, w imię Ducha, w imię wolności chrześcijańskiej, w imię Wiary lub Nadziei, lub Miłości, owi „nowi teologowie” wchodzą w dyskusję i w konflikt z Prawem Bożym!
W ten sposób zaczyna ponownie dawać swoje zatrute owoce antynomizm, który znały już tak czasy apostolskie, jak i czasy Reformacji.
Antynomizm, który zwalczali tak Paweł Apostoł, jak i Luter.

Stawiając – w sposób mniej lub bardziej kategoryczny – we wzajemnej opozycji Prawo i Ewangelię łaski lub wolność chrześcijańską, bądź Ducha, nadzieję lub miłość, antynomiści współcześni ukazują jednoznacznie co czynią z Prawdy objawionej i że mają za nic to, co Nowy Testament mówi nam o Prawie, Ewangelii, łasce, wolności, nadziei i miłości. 


Prawo i Ewangelia 



Prawo i Ewangelia idą w parze, nierozdzielnie.
Czy należy je rozróżnić? Z pewnością.
Ale tylko po to, by je zjednoczyć. 
Kościół nie moze wiernie głosić Ewangelii, jak tylko jednocześnie zwiastując Prawo.
To przez zakon jest poznanie grzechu, mówi Paweł apostoł (Rzymian 3,20).
A Jan podaje, że grzech jest przestępstwem zakonu (1 Jana 3,4).

Słowo „grzech” nic nie powie temu, który nie wie nic ani o Prawie, ani o grzechu.
Śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu nie będzie nic znaczyć dla tegoo, który ignoruje całą rzeczywistość Prawa i rzeczywistość grzechu.

Całe życie Jezusa było życiem w posłuszeństwie Prawu.
W Nim i przez Niego Prawo zostało wypełnione, przez to, co Jezus uczynił, a także i przez to, co Jezus doświadczył.
Dla nas i za nas.

To grzeszników Jezus przyszedł doprowadzić do skruchy i pokuty.
To grzeszników Jezus przyszedł zbawić.
To grzeszników Jezus przyszedł usprawiedliwić i uświęcić aby ich obdarzyć chwałą.

Ale jeżeli Prawo nie jest im głoszone, jakże grzesznicy będa mogli usłyszeć i przyjąć Ewangelię?
A następnie, jeżeli ci nawróceni grzesznicy, wierzący i usprawiedliwieni nie będą nauczani Prawa, jakże będą mogli Prawu być posłuszni w walce o ich uświęcenie?
Sam Jezus mówi:
Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota,
ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie. Ktokolwiek by tedy
rozwiązał jedno z tych przykazań najmniejszych i nauczałby tak ludzi, najmniejszym będzie nazwany w Królestwie Niebios; a ktokolwiek by czynił i nauczał, ten będzie nazwany wielkim w Królestwie Niebios (Ew. Mateusza 5,18-19).

Będąc daleko od zaciemnienia prawdy Prawa, Jezus zintensyfikował, wypełnił je.
W tzw. Kazaniu na górze Jezus ukazuje, że przykazanie Nie zabijaj, jest zakazem obejmującym także obraźliwe słowa; że przykazanie Nie cudzołóż zakazuje także spojrzeń z pożądaniem.
Więcej nawet – i nie chodzi tu wyłącznie o zakazy o charakterze negatywnym, -ponieważ pozytywnie chodzi także o miłowanie nieprzyjaciół, modląc się za nich i czyniąc im dobrze (Ew. Mateusza 5,21-30 i 43-48).

Podobnie, Jezus wypełnia sens sabatu: Ponadto rzekł im: Sabat jest ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla sabatu. Tak więc Syn Człowieczy jest Panem również i sabatu (Ew. Marka 2,28).
Jezus ukazuje w ten sposób, że szacunek dla sabatu zawiera szacunek do człowieka, podczas gdy faryzeusze okazywali brak szacunku do sabatu, wyłączając z tego dnia to, co ważniejsze w zakonie: sprawiedliwość miłosierdzie i wierność (Ew. Mateusza 23,23).


Miłość i Prawo 



Miłość i Prawo podążają razem, nierozdzielnie.
Odpowiedź Jezusa, dana zadającemu Mu pytanie nauczycielowi Prawa była właśnie taka: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy (Ew. Mateusza 22,37-40).
Centralne przykazanie miłlości Boga i bliźniego nie tylko nie znosi, ale wręcz przeciwnie - umacnia w pełni sens wszystkich przykazań.
Zresztą, cóż to byłaby za miłość Boga, która nie szukałaby coraz bardziej, wciąż, coraz lepiej, posłuszeństwa Jego przykazaniom?

Oczywiście, prawdziwa wiara w Boga, prawdziwa nadzieja Królestwa Bożego,
prawdziwa miłość Boga, muszą i mogą motywować i popychać do przodu nasze posłuszeństwo Mu, ale tylko słowa Prawa Bożego muszą i mogą być fundamentalnymi normami naszego posłuszeństwa.
Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie (Ew. Jana 14,15), mówi Jezus i nieco dalej dodaje: Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię mu samego siebie (Ew. Jana 14,21).
Jan w swoim Liście oświadcza w sposób równie konkretny:
Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe (1 Jana 5,3).

Podobnie, jak miłość Boga ukazuje swoją rzeczywistość przez posłuszeństwo Jego przykazaniom, to także będąc posłuszni przykazaniom Bożym, w ich relacjach społecznych, wierzący, zjednoczeni w Chrystusie, ukażą ich serdeczną miłość bliźniego.
To właśnie oznacza zachęta, która wygłasza Apostoł Paweł:
Nikomu nic winni nie bądźcie prócz miłości wzajemnej; kto bowiem miłuje bliźniego, zakon wypełnił. Przykazania bowiem: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj i wszelkie inne w tym słowie się streszczają: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość bliźniemu złego nie wyrządza; wypełnieniem więc zakonu jest miłość (Rzymian 13,8-10).

Zresztą, jaka byłaby to miłość bliźniego, stworzonego na obraz Boży, która nie zajmowałaby się podążaniem za dobrymi nakazami Bożymi, dotyczącymi właśnie naszych bliźnich?
Co oznaczałaby rzekoma miłość bliźniego w przypadku np. cudzołóstwa, zabójstwa, chciwości czy oszustwa, gdyby rzeczy te nie zostały nazwane ich prawdziwym imieniem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz