środa, 25 grudnia 2013

Rozważanie Księgi Izajasza 52,7-10



Izajasz, kilka wieków przed erą chrześcijańską stara się pomóc swoim współwyznawcom udręczonym sytuacją życia.
Chce, aby usłyszeli i przyjęli tę niezwykłą nowinę, że Bóg – pomimo ich pełnej bólu lektury sytuacji życia codziennego - nie opuścił swojego ludu.
Oto pojawia się nowa możliwość, nowa nadzieja przed tymi, którzy otworzą ich oczy i uszy na słuchanie Dobrej Nowiny.

Myślę, że ten tekst, a właściwie głos nadziei w nim brzmiący,  jest aktualny także dzisiaj.
Zwłaszcza wtedy, kiedy zdarza nam się opuścić ręce i zamknąć nasze serca i oczy, gdy jesteśmy przybici złymi wiadomościami, które z tak wielu stron przynoszą nam echa i obrazy świata dotkniętego przemocą i nienawiścią, strachem lub śmiercią …
Pamiętajmy, że zawsze kumulacja dramatycznych obrazów zamyka nas na prawdziwe widzenie nas samych, świata wokół nas, a masa słów bez wartości nie pozwala nam słuchać siebie samych, innych wokół nas…

Zdarza się, że ludzie przyjmują w życiu dwie postawy zewnętrznie sprzeczne, a które (tak jedna jak i druga) rodzą smutek i poddanie się:
- można przyzwyczaić się do nieszczęścia i zamknąć się w rodzaju codziennego poddania się negatywnej lekturze rzeczywistości, doszukując się w niej w sposób stały tego, co najgorsze,
- można także umknąć w świat wyobrażeń, próbować uciec od raniącej nas rzeczywistości, z którą nie potrafimy lub nie chcemy się skonfrontować z konieczną rozwagą.

Jest jednak jeszcze jedna możliwa postawa.
Jest nią ta postawa do jakiej zachęcają nas biblijni świadkowie przyjścia Boga na ten świat.
Ci świadkowie uczą nas na nowo widzieć i słyszeć, postrzegać i usłyszeć…
Wszystko zaczyna się od wspomnianych przez Izajasza „kroków posłańca”, który przynosi zwiastowanie.  
On jednak nie robi jakiegoś wielkiego hałasu.
Trzeba się wsłuchać w jego kroki.
Nie przychodzi też eskortowany przez grupę fanów, zwolenników, popleczników.
Nie chodzi znanymi, głównymi szlakami.
Przychodzi skromnie, pokornie.
Ale  przynosi on zwiastowanie fundamentalne: dobrą nowinę, dosłownie – Ewangelię Pokoju i Zbawienia.

Jego słowa są nieodłącznie związane z działaniem Bożym.
I ten posłaniec mówi: Twój Bóg jest królem!
Chociaż – a piszący Izajasz jest tego świetnie świadom - w chwili, kiedy ów tajemniczy posłaniec wygłasza te słowa, wokół niego tyle jest ruin….
Historycznie, słowa Izajasza padały w czasie, gdy większość mieszkańców Jerozolimy, jak i całego Izraela została deportowana, i gdy królował obcy najeźdźca, nakazujący milczenie tym, którzy w tym udręczonym mieście pozostali.

Izajasz pisze: Twój Bóg jest królem, a wiemy, że każdy król ma swe Królestwo.
Co oznacza jednak to Królestwo Boże, które tak często wspominane jest w tekstach biblijnych?
Zanim jednak padnie odpowiedź na to pytanie, do jej przyjęcia, tak odmiennej od naszych najbardziej racjonalnych analiz, trzeba mieć czuwające serce i ducha i stanąć w postawie nasłuchiwania i szeroko otworzyć (inaczej niż dotąd) oczy…

Bo odpowiedź na pytanie o Królestwo może być dla wielu rozczarowaniem przez swoja pozorną banalność: Oto Królestwo Boże jest niczym innym jak przyjściem Pana i Jego byciem z tymi, którym jest tak ciężko żyć życiem codziennym!
Brzmi to jak pusty slogan, jak nic takiego, ale gdy się tego doświadczy, okazuje się, jak wiele słowa te znaczą…

To, co wydaje się prowokacją lub wizją pozbawioną rozsądku, staje się nagle, z mocy Ducha stworzyciela, wyjściem z chaosu.
Staje się prawdziwym wejściem w świat, gdzie radość jest wreszcie możliwa, ponieważ Bóg mówi, a Jego słowo jest wciąż aktem zmartwychwstania i miłości, uwolnieniem, które daje tym, którzy je akceptują, nowe spojrzenie na świat, na nich samych i na Boga.
Królestwo Boże to sytuacja, gdzie Bóg przestaje być jakąś odległą abstrakcją i zbliża się do ludzi, biorąc w swoje ręce ich teraźniejszość i przyszłość.

Usłyszenie tego słowa – dyskretnego - o obecności Boga, dojrzewa w ciszy naszych serc i naszych buntów.
Pozwala ono na spoglądanie na świat nowym spojrzeniem.
Osobiste spotkanie z Tym Bogiem,  który przychodzi do nas,  pozwala cieszyć się życiem nawet wtedy, kiedy racjonalnie wydawałoby się ono absurdalne.

To, co zwiastuje Izajasz, a Ewangelia potwierdza nam, zapraszam was dzisiaj do usłyszenia na nowo, po raz kolejny, w zmęczeniu wywołanym trudnościami i szarościami życia, ale i w zadziwieniu cudownością słuchania, które zmienia nasze spojrzenie na świat i na Boga.
- o -

W pewien sposób Ewangelia Łukasza (którą dzisiaj usłyszeliśmy, a która także będzie nam towarzyszyła w czasie najbliższych świąt) rozpoczyna się i kończy w podobny sposób.
Od Bożego Narodzenia po Wniebowstąpienie Chrystusa, Łukasz opisuje trajektorię życia i wiary.
W Boże Narodzenie niebo się otwiera, jacyś ludzie słyszą posłańca pokoju.
Kontemplują na twarzy nowonarodzonego Jezusa światło Boże i mówią o tym wszystkim, których napotkają.
I kiedy w godzinie krzyża zamyka się ten istotny rozdział w chaotycznej historii ludzkości, inni ludzie widzą otwierające się niebo, i znowu -  zamiast pozostać na miejscu, zatraceni w kontemplacji, której nie sposób przekazać, wyruszają w świat, poprzez historię, aby powiedzieć z prostotą to, co widzieli: oto Królestwo Boże rozpoczyna się, kiedy Syn pierworodny rodzi się w ubóstwie, realizuje w pełni gdy On umiera na krzyżu i zmartwychwstaje, aby wezwać nas do życia.

Ta Dobra Nowina jest prawdziwa, bliska ludziom wczoraj, jak i dziś.
Ale, aby ją dostrzec w tumulcie tego świata tak często sparaliżowanego przez jego smutki, poczucie braku nadziei, sparaliżowanego swymi apokaliptycznymi strachami, starajmy się zauważyć pierwsze przesłanie Boże, które będzie towarzyszyć tak często uczniom Chrystusa: słuchajcie i nie bójcie się, On jest Emmanuelem, Bogiem z nami, a fakt ten zmienia całe nasze życie.

Zamiast opancerzać drzwi naszego życia, zamiast pogłębiać wzajemną nieufność jedni do drugich, podtrzymywać klimat niepewności, czy wręcz nienawiśc, pozwólmy się wyzwolić przez Boga samego i Jego suwerenne Słowo.
Pozwólmy dać się wyzwolić z naszych strachów, obaw, nawet wtedy, kiedy uważamy, że są one w pełni uzasadnione i realne.
On króluje.
On wyrywa nas z naszych poszukiwań fałszywych zabezpieczeń, z naszych nieużytecznych snów, z naszych frustrujących nostalgii, ze wszystkiego tego, co nas wtrąca w czerń nocy beznadziei, nocy bez gwiazd.
On jest Tym, który daje światło naszym ścieżkom i radość życia tam, gdzie zwykła logika zawiodła tak wiele już razy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz