piątek, 27 września 2013

Kazanie na 2 Mojżeszową/Księgę Wyjścia 20,1-17


Drodzy Bracia i Siostry w naszym Panu, Jezusie Chrystusie,
Pozwólcie, że zdobędę się na pewną „wybiórczość”, chcąc podzielić się z Wami kilkoma refleksjami, związanymi z tym tak znanym nam wszystkim tekstem z Drugiej Księgi Mojżeszowej, czy Księgi Wyjścia – Exodus.
Chcę w moim rozważaniu skupić się na wersetach od 4 do 6.

Księga 2 Mojż./Wyjścia 20,4-6 :
Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą. A okazuję łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

Zaraz na początku naszego rozważania, chcę zwrócić waszą uwagę na fakt, że doświadczając bliskości Boga, tak Izraelici, jak i chrześcijanie przyjmujący wiarę w Mesjasza, Syna Bożego, są w pierwszym rzędzie uwolnieni od wszystkich strachów religijnych, jakie towarzyszyły i mogą także dzisiaj towarzyszyć człowiekowi.
Chodzi tu o wszelkie strachy przed naturą, przed pewnymi zjawiskami natury, czy tym, co dzieje się wokół nas, a które to strachy skutkowały rodzajem ubóstwienia natury, zjawisk, czy nawet ludzi oraz stosunków międzyludzkich.
Ponieważ dla wierzących nie ma innego pana, jak tylko Pan, Bóg jedyny.
Nie ma nic - poza Nim - co miałoby choć pierwiastek boskości.
Era magiczności - dla wierzących w Jedynego Pana - jest skończona.
Wierzący jest wolny od obaw i niebezpieczeństw magiczności świata, człowieka, czegokolwiek...
Człowiek wierzący w Pana jest uwolniony i zjednoczony (por. List do Galatów 3,2).
Dlaczego jednak pojawia się w dekalogu zakaz tworzenia podobizn, wizerunków?
oraz drugie pytanie: czy ma on jeszcze dzisiaj, dla nas, jakąkolwiek aktualność?

1. Drugie przykazanie jest zakazem wszelkich „imitacji”, wszelkich „kopii” Boga.

To przykazanie jest najpierw uwolnieniem od przedstawiania Boga.
Nie wolno nam wyobrażać Boga.
Dlaczego tworzenie podobizn, wyobrażanie Boga jest tak niebezpieczne?
Ponieważ człowiek ciągle wyobraża sobie, że uda mu się stworzyć sobie jakąś podobiznę Boga, lub też jakąś Jego ideę, nawet pomimo świadomości, że jest to podobizna, czy wyobrażenie niedoskonałe.
Dlaczego?
Bo jest to dla człowieka forma „ustawienia” Boga na pozycjach bliskich człowiekowi, w jego zasięgu. Wtedy jednak Bóg przestaje być Bogiem dla człowieka, a staje się mu jakby „podporządkowany”, staje się rzeczą, dziełem ludzkim...

Podobizny Boga nie rodzą się tylko, pamiętajmy też o tym, wyłącznie pod dłutem rzeźbiarza, czy pod pędzlem malarza, ale także pod piórem filozofa i teologa.
Zawsze zatem istnieje to samo ryzyko – ustawić Boga tam i w taki sposób jaki człowiekowi odpowiada, ustylizować Go, a w końcu ograniczyć i uwięzić w wyobrażeniu...
Nawet wtedy, kiedy człowiek chciałby oddać w wyobrażeniu Boga wszystkie zalety, których sam człowiek nie posiada (np. przedwieczność, niematerialność, bezkresność...), taki Bóg będzie zawsze na wyobrażenie ludzkie, a zatem ograniczony ograniczonością wyobrażenia ludzkiego.

Czy to szkodzi Bogu samemu?
Ależ oczywiście, że nie, bo On jest większy niż nasze tego typu problemy; nasze tego typu nadużycia nic nie są w stanie ująć Jego wielkości, ale On wie, że to człowiek, Jego stworzenie, jest pierwszą i ostateczną ofiarą swoich - takich właśnie - działań.
To człowiek zatem, a nie Bóg, jest związany stworzoną przez siebie podobizną Boga, sparaliżowany Bogiem (czy właściwiej – bogiem przez małe „b”), którego sam sobie stworzył.
To temu, własnemu bogu, człowiek wyzna: „ty jesteś moim bogiem, moim królem, to do ciebie należę”... W istocie jednak człowiek robi sobie samemu wyznanie, przed sobą samym klęka i sobie samemu oddaje się w niewolę...

Bóg natomiast chce człowieka wolnym, by ten klękał przed Nim nie ze strachu, nie zniewolony, ale wolny i w poczuciu wolności i z powodu własnej (odkrytej i przeżywanej) wolności.
A wolność tę człowiek może mieć nie w sobie samym, nie z siebie samego, ale wyłącznie w Bogu i z Boga!
Jeżeli człowiek zatem zechce służyć Bogu, to jest to tym samym gwarancją, że nie będzie nigdy niewolnikiem!

Bóg zatem nie chce, by tworzono podobizny mechaniczne, jakby Bóg był robotem na usługi człowieka, bo Bóg, w Biblii, jest Bogiem Przymierza.
Jedynym obrazem Boga jest człowiek, ten, który jest wpisany i realizuje to Przymierze z Bogiem (por. I Mojż/Rodz 1,26).
Człowiek – żyjący w Przymierzu z Bogiem - jest obrazem żywym Boga żywego.
I taka podobizna Boża, nie może być nigdy schwytana w niewolę, ponieważ jest ona tą tajemniczą relacją, w której splatają się wolność i miłość Boga.

To w takim dopiero wymiarze możemy mówić o Bogu „zazdrosnym”, ponieważ to ze względu na swoją „zazdrość” chce wyrzucić z naszego życia i z naszego świata mentalnego wszelkiego „boga” i wszelkie wyobrażenie człowieka, który nie byłby u początku wolnością i miłością.

- o -

Pamiętajmy, że nasz Bóg jest tym, który mówi w swoim Słowie, a Jego Słowo, choć już raz wypowiedziane, jest zawsze nowe, na nowo i w sposób aktualny dotyczące naszego życia.
Nie może być zatem w żaden sposób ograniczone w Jego wolnym działaniu, nie może być ujęte w ramy jakiejkolwiek podobizny, wyobrażenia.
Bóg jest Bogiem miłości, Bogiem wolności i Bogiem Słowa, które ciągle jest dynamiczne i aktualne.
Bóg nigdy się nie powtarza, nawet wtedy, kiedy mówi te same rzeczy.
Bo Słowo Jego dotyczy życia tu i teraz, życia ciągle nowego i to do tego życia Bóg przemawia.

Drugie przykazanie zakazuje zatem także chęci ujęcia w ramy, stworzenia „wyobrażenia” Jego Słowa.
Już Jezus mówił o tych teologach, którzy mówią, nauczają, a jednak nie dają Słowa życia.
Choć przecież mówią wiele, można powiedzieć, że nawet w ich rozumieniu „głoszą” Słowo (por. Ewangelia Łukasza 6).
„Głoszą”, tzn. wypowiadają ich tego Słowa wyobrażenie.
Słowa prawdziwego nie słuchali, nie usłyszeli, nie chcieli mu oddać Jego suwerenności, chcieli ująć go w ramy i tego dokonali.
Tak też mogą powstać pięknie logicznie spójne systemy „teologiczne”, które będą właśnie swoistą podobizną Słowa, podobnie jak obraz, rzeźba, czy inny twór, może być tym wyobrażeniem, tą podobizną Boga...

Można zatem zniewolić człowieka, przez stworzenie podobizny Boga, jak też można zabić w nim zdolność do usłyszenia Słowa, chcąc go ująć we własne wyobrażenia, „podobizny” myślowe...
Czy istnieje zatem różnica w formie niewolnictwa, między tą „graficzną” podobizn, obrazów, rzeźb, a  „podobiznami” intelektualnymi systemów myśli, zabijających Słowo Boże?
Wydaje się, że można przyjąć, że obu tych zjawisk dotyczy ten sam „prewencyjny” zakaz, głoszony przez drugie przykazanie, zakaz dany ku dobru człowieka, by ten prawdziwie żył.


2. Drugie przykazanie dotyczy także samego człowieka.  

Istnieje jeszcz inny aspekt, którego dotyczy drugie przykazanie.
Wiemy już, że wyobrażenia, podobizny są tym, co chcemy w nich zamknąć, zawrzeć.
Takim jest także wyobrażenie drugiego człowieka, które w nas samych możemy wytworzyć -  zamyka go i zabija w nas w jakiś sposób jego wolność istnienia.
Wyobrażenie drugiego, „naklejenie mu etykietki”, czyni z niego rodzaj posągu, który staje się niemy, nie ma już nic więcej do wniesienia, do wypowiedzenia... może tylko powtarzać się według i zgodnie z wyznaczonym mu przez nas schematem.
Przykład: wystarczy, że myślimy o drugim regularnie, że jest głupi, ograniczony, a wtedy niezależnie od tego, co powiedziałby, czy byłoby to coś zgodnego, czy nie z naszym narzuconym mu schematem, pozostanie on dla nas głupcem, nie wartym zastanowienia, bez szansy na wniesienie czegoś wartościowego w nasze życie, pozbawionym naszego szacunku, uznania, szansy...
Jest już skategoryzowany, ujęty w ramy...

Pamiętajmy po raz kolejny, że dla Boga Biblii życie jest wolnością (nie w sensie banalnym, czy anarchistycznym, nie jakimś tylko chceniem i pozwalaniem sobie na realizację tej banalności).
Jest wolnością w znaczeniu kierunku ku nowości, ku szansie zmian.
Życie, które Bóg ukazuje w swoim Słowie jest nie zwrócone ku przeszłości, ale ku przyszłości.
Nie zamyka się w osądzie przeszłości, ale ciąży ku zachęcie, ku możliwościom zmian, jakie daje przyszłość.
Bóg chce widzieć nas przez pryzmat przyszłości, przez możliwość zmian, zachęcając do nich.
Taką jest np. fundamentalna zachęta do skruchy i nawrócenia: Nawracajcie się i wierzcie Dobrej nowinie!
Bóg widzi w nas i daje nam tę możliwość nawrócenia, naucza jej i daje ku niej siłę.

Kilka słów na zakończenie. 

Jest nam bardzo trudno umykać pokusie czynienia jakiejkolwiek podobizny - materialnej, czy duchowej, intelektualnej  - Boga, czy człowieka.
Możemy dokonywać tego w sposób nawet nieświadomy...
Nie jesteśmy przecież Bogiem, czy Jego aniołami...
To jednak, do czego zobowiązuje nas z całą mocą Jego przykazanie, a co pozostaje w zasięgu naszych możliwości, to nie adorowanie naszych tworów wyobraźni, naszych Jego podobieństw, naszych o Nim wyobrażeń, nie zamykanie też drugiego człowieka w naszych o nim osądach, kategoriach.

Mamy i musimy unikać wszelkiej aspiracji do posiadania ostatecznej racji i do wyrażania jej w sposób widzialny lub intelektualny, zwłaszcza, gdy dotyczyłaby ona Boga i naszej czci, którą mu winniśmy.
Bóg nie chce byśmy sami siebie (i innych) zamknęli w niewoli podobizn, wyobrażeń, idei. Amen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz