niedziela, 4 sierpnia 2013

Posłuszeństwo Prawu Bożemu

Jeżeli bylibyśmy w stanie całkowicie wypełnić wszystkie przykazania Prawa, bylibyśmy żywym obrazem Boga, mielibyśmy pełnię Chrystusa, bylibyśmy identyczni z Nim w Jego człowieczeństwie (Ewangelia według Mateusza 5,17: Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić.
 Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu). 
A jednak obserwując życie wokół nas, obserwując nasze życie, nas samych, staje się rzeczą oczywistą, że nikt nie może pretendować do doskonałego zachowania przykazań Bożych i że aż do naszej śmierci będziemy musieli bez ustanku okazywać skruchę i wyznawać nasze grzechy po to, by odrzucając całą naszą hipokryzję, doznawać Bożego wybaczenia. 
Nie możemy, a także nigdy nie będziemy mogli, pysznić się z otrzymania łaski Bożej w wyniku, czy na skutek naszych wysiłków, wysiłków w pełni zwieńczonych sukcesem...

Czym jest zatem Prawo w naszym życiu? Jakie mają być jego efekty w naszym życiu? 

W pierwszym rzędzie, gdy Bóg dał nam - w całej swojej miłości - swoje Prawo, efektem tego ma być ukazanie nam jaka jest Jego sprawiedliwość, to co powinniśmy spełnić, aby być Mu miłymi i aby żyć. 
Rownocześnie, Prawo ukazuje nam naszą niesprawiedliwość, daje moc naszemu poczuciu grzechu, przekonuje nas o nim, daje nam odczuć sprawiedliwość potępienia przez Boga naszego życia, daje nam uczucie niepokoju, strachu i śmierci. 
Prawo przełamuje nasze zaślepienie, naszą pychę, naszą miłość do samych siebie, naszą hipokryzję i prowadzi nas do uznania naszej słabości i naszych skaz; do wyznania, że bez pomocy Bożej jesteśmy pozbawieni życia. 

Patrząc wyłącznie na siebie samych, oceniając siebie zgodnie z własną miarą, możemy uważać się za „zdolnych” do pełnego wypełnienia Prawa. 
Niezależnie jednak od tego, jak korzystna byłaby o nas nasza własna opinia, będziemy zobowiązani do uznania (jeżeli istotnie spróbujemy z całą konsekwencją być posłusznymi przykazaniom Bożym takim, jakie On nam daje i nam je tłumaczy), że w istocie rzeczy pozostajemy w całkowitej niemożności poddać się im i że ich ciężar jest dla nas zbyt ciężki. 

Będąc zobowiązanymi do poddania egzaminowi naszego życia ważąc je na wadze Prawa Bożego, jesteśmy zobowiązani do wyznania, że jesteśmy pełni grzechu, ułomności i buntu, z których czuliśmy się wcześniej wolni i czyści; że – mówiąc krótko – jesteśmy zgubieni. 

Mojżesz, Monaco Lorenzo, 1408-10

Prawo Boże naucza nas o tym, o czym nasze sumienie wolałoby milczeć; jest ono rodzajem zwierciadła, pokazującego nam samym kim naprawdę jesteśmy, jakimi jesteśmy wobec Boga (List Jakuba 1,23: Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; Lamentacje 1,20: Wejrzyj, Panie, jak jestem utrapione, burzą się moje wnętrzności! Moje serce przewraca się we mnie, bo byłom bardzo przekorne. Na zewnątrz osieraca miecz, a w domu zaraza; 5,21: Spraw, Panie, byśmy wrócili do ciebie, a wrócimy! Odnów nasze dni jak niegdyś! ). 

Prawo jest pedagogiem, który nas prowadzi do Chrystusa, abyśmy byli usprawiedliwieni przez wiarę (Galatów 3,21-24: Czy więc zakon jest przeciw obietnicom Bożym? Bynajmniej! Gdyby bowiem został nadany zakon, który może ożywić, usprawiedliwienie byłoby istotnie z zakonu. Lecz Pismo głosi, że wszystko poddane jest grzechowi, aby to, co było obiecane, dane było na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą. Zanim zaś przyszła wiara, byliśmy wspólnie zamknięci i trzymani pod strażą zakonu, dopóki wiara nie została objawiona. Tak więc zakon był naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni). 

Należy już tutaj podkreślić ważną rzecz. Wyżej opisane doświadczenie własnej grzeszności, ograniczeń, ułomności, które ma spowodować Prawo, nie ma za cel osłabić nas, wprowadzić w depresję, czy zmiażdżyć naszą życiową kreatywność czy pozbawić nas radości życia. 
Nie, ma ono za cel wprowadzenie nas w odwagę dostrzeżenia nas takimi, jakimi jesteśmy,  bez skorygowanego sztucznie wizerunku, a przy tym otworzyć nas na niezbędność ofiarowanej nam miłości Bożej. 
Ta miłość Boża, dostrzeżona, i na którą możemy się otwierać w prawdzie o nas, staje się okazją na nowe życie, na „nową duszę” życia... 

Dla chrześcijanina, Prawo Boże staje się normą jego działania. Podobnie jak na drogach białe linie wyznaczają kierunek ruchu samochodów, tak przykazania Boże są liniami nadającymi kierunek naszemu życiu, którym każdy z wierzących winien - z łaski Bożej -  podążać zawsze, koncentrować na nim całe swoje życie. 

Studium i medytacja Prawa pozwalają chrześcijaninowi, który pragnie służyć Bogu, mieć każdego dnia coraz bardziej jasne pojęcie tego, jaka jest Jego wola. To poznanie ma mu pomóc, aby tym łatwiej jej się poddać, uzgodnić z nią swoje życie. 
Prawo budzi nas ze snu i wskazuje za każdym razem na dzieła „płynące z ciała” w naszym życiu. „Dla tego ciała, Prawo jest jak bicz, aby zmusić je do działania”, mówi Jan Kalwin. 

Zaobserwowaliśmy już w poprzednich naszych rozważaniach, w poprzednich naszych biuletynach, że jest całkowicie niemożliwym wypełnienie przykazań Dekalogu z tzw. drugiej tablicy (dotyczącej relacji międzyludzkich), bez zachowywania najpierw tych z pierwszej tablicy (dotyczącej relacji z Bogiem). 
Ponadto, wszystkie przykazania są ze sobą splecione, jak w siatce, tworząc jedną, niepodzielną całość. 
Każde z przykazań jest ściśle związane z innymi, tak silnie, że jest niemożliwym nieposłuszeństwo wobec jednego, nie będące tym samym nieposłuszeństwem wobec innych (List Jakuba 2,10: Ktokolwiek bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego). Jedną jest Osoba, która je nakazuje, jeden jest duch Prawa, jedno też winno być wobec Prawa posłuszeństwo. 
Próżną jest zatem wiara osoby uważającej się za sprawiedliwą na podstawie wypełnienia jednego z przykazań Prawa. 
Powinniśmy poddać nasze życie poważnemu egzaminowi. I to nie w świetle jedynie jednego przykazania, ale w świetle całego Prawa, całego Dekalogu. 

Na zakończenie spróbujmy odpowiedzieć na cztery pytania (odpowiedzi na nie już częściowo znajdują się w naszym tekście wyżej):
1. Czy ci, którzy są nawróceni, mogą wypełnić doskonale Przykazania Boże?
2. Dlaczego Bóg chce i wymaga, aby głoszono, nauczano Jego Prawa, jeśli nikt nie jest w stanie - w tym życiu - wypełnić go w sposób pełny?
3. Czy ci, którzy nie mają wiary chrześcijańskiej, mogą być posłusznymi, wypełnić Przykazania Boże?
4. Skoro Prawo jest doskonałym do tego stopnia, że Bóg nie wymaga nic innego, jak tylko bycia mu posłusznym i wypełniania go, to do czego służą wszystkie inne upomnienia, przestrogi i zachęty tych  tak wielu proroków, podobnie jak te Jezusa i Apostołów?

Ad 1. Nawet najbardziej wierzący, nawet najbardziej „święci” nie mogą wypełnić w sposób doskonały Dekalogu, ponieważ tak długo jak żyją na tym świecie, mogą żyć wyłącznie niewielką częścią tego wymaganego posłuszeństwa i wdzięczności miłości Bożej. Niemniej, mogą oni - i powinni - już teraz żyć z poczuciem głębokiego zaangażowania nie tylko w zachowanie niektórych, wybranych przykazań, ale starając się zachowywać (na miarę naszej ludzkiej ograniczoności) każde z nich. 
Pan nie będzie im przypisywał pojawiających się braków doskonałości w tym zaangażowaniu, pod warunkiem, że istotnie dokonają wszelkich wysiłków, aby ich życie było zgodne z tym, co Pan nakazuje, pomimo, że zawsze będą dalecy od doskonałości, nieosiągalnej tutaj, na tej ziemi. 

Ad 2. Bóg wymaga tego, abyśmy podczas całego naszego życia uczyli się coraz lepiej poznawać naszą grzeszną naturę i abyśmy szukali tym mocniej Jego wybaczenia za nasze grzechy i Jego sprawiedliwości; tego, co mamy w Jezusie Chrystusie. 
Bóg wymaga głoszenia Prawa także dlatego, abyśmy bez ustanku przykładali się do proszenia Go o łaskę Ducha Świętego, aby być każdego dnia na nowo być odnawianymi na Jego obraz, aż do momentu, kiedy po naszym życiu tutaj osiągniemy doskonałość; tę doskonałość, która jest naszym celem. 

Ad 3. W żadnym stopniu. Ci, którzy nie wierzą, nie mogą realnie zachować wymagań Prawa. Zgodnie z Pismem ci, którzy nie mają wiary chrześcijańskiej, idą za marnością ich myśli, mają zaciemnioną inteligencję, pozostają obcy wobec życia Bożego z powodu ich niewiedzy i twardości serc (Efezjan 4,17-18: To więc mówię i zaklinam na Pana, abyście już więcej nie postępowali, jak poganie postępują w próżności umysłu swego, mający przyćmiony umysł i dalecy od życia Bożego przez nieświadomość, która jest w nich, przez zatwardziałość serca ich). 
Nawet, gdyby znalazł się ktoś, kto zachowywałby jakąś część Prawa nadanego przez Pana, nie byłoby możliwe, by posunął się on w tej praktyce (i wynikających z jej skuteczności efektach) dalej, ponieważ Pan deklaruje, że ci, którzy nie wypełniają całkowicie całego Prawa, są zgubieni (Rzymian 2,14-16: Skoro bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje, są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają; dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też biorą w obronę; będzie to w dniu, kiedy według ewangelii mojej Bóg sądzić będzie ukryte sprawy ludzkie przez Jezusa Chrystusa; Powtórzonego Prawa 27,26: Przeklęty, kto nie dochowa słów tego zakonu, aby je spełnić. A cały lud powie: Amen; Galatów 3,10: Bo wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu, są pod przekleństwem; napisano bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w pełnieniu wszystkiego, co jest napisane w księdze zakonu). 

Ad 4. Są to tylko tłumaczenia i rozwinięcia praktyczne Prawa, tego samego Prawa. Nie tylko, że nie stanowią czegoś „konkurencyjnego” do Prawa, ale wręcz ich podstawową misją jest doprowadzanie nas do tego Prawa. 
Prawo jest tak doskonałe, że Bóg wymaga tylko abyśmy podążali za nim i On nie wymaga innej ofiary, jak tylko naszego posłuszeństwa Jego woli. To posłuszeństwo uświęca naszą przynależność do Domu Bożego. 

Na zakończenie przecztajmy jeszcze te kilka słów, wypowiedzianych przez naszego Pana Jezusa Chrystusa (Ewangelia według Marka 3,34-35):
I (Jezus) powiódł oczyma po tych, którzy wokół niego siedzieli, i rzekł: Oto matka moja i bracia moi. Ktokolwiek czyni wolę Bożą, ten jest moim bratem i siostrą, i matką

Czyńmy zatem wolę Bożą, bądźmy braćmi, siostrami i matkami – Ludem i jedną rodziną naszego Pana. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz