sobota, 8 czerwca 2013

Studium tekstu Ewangelii według Jana 16,12-15

Tekst Ewangelii według Jana 16,12-15 :
12 Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie; 13 lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi. 14 On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi. 15 Wszystko, co ma Ojciec, moje jest; dlatego rzekłem, że z mego weźmie i wam oznajmi. 


Wprowadzenie

Będąc wsłuchani w Ducha, uczniowie są pewni zwycięstwa Chrystusa i Jego wsparcia, by móc świadczyć wobec świata. Ale jaki jest efekt tego zwycięstwa na ich życie, na ich gloszenie...? Tekst Jana stara się to przekazać: On (tenże – gr. ekeinos, w rodzaju męskim) poprowadzi wierzących do pełnego przyjęcia prawdy o Synu; przez Jego tchnienie uczniowie będą mogli uczestniczyć w tym, co należy do Jezusa Chrystusa, Uwielbionego. 
Poprzednie wersety rozdziału 16 (8-11) obwieszczały stan kryzysu, który to kryzys Duch pomoże przezwyciężyć. Dzięki działaniu Ducha dojdzie do przekształcenia smutku w radość. , Takie działanie Ducha będzie zwiastowane  w dalszej części tekstu...

Analiza tekstu 16,12-16:

1. Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia (legein), ale teraz znieść nie możecie; lecz gdy przyjdzie On (ekeinos), Duch Prawdy, wprowadzi (hodegesei) was we wszelką prawdę... (w.12-13a)

Powyższe wersety (12-13a) łączą dwie części przemowy Jezusa (wcześniejszą o kryzysie i kolejną - o działaniu Ducha). Jednocześnie, uczą o tej szczególnej prawdzie: jest czas „nie rozumienia” słów Jezusa i jest czas rozumienia, dzięki działaniu Ducha, który doprowadzi do całej prawdy; więcej: Duch „wprowadzi” w prawdę. 
Wersety kolejne (13b-15) będą jednostką łączącą w sobie dwa elementy poprzednio rozdzielone: oto „mówienie” Ducha, Jego komunikacja, ma swój początek w Jezusie uwielbionym. A zatem Duch prawdy i Syn są „dwoma”, ale są „jednym” w ich działaniu. 

Jezus ma jeszcze wiele rzeczy do powiedzenia (16,12), ale jakich? Werset ten nie tłumaczy tego. Według niektórych chodziłoby tutaj o śmierć/zmartwychwstanie Jezusa; według innych o doświadczenia, przez które przejdzie wspólnota post-paschalna. 
Niemniej, kontrast w w.13a, co do działania Ducha, pozwala sprecyzować rozumienie istotnego faktu: jeżeli Jezus z Nazaretu nie doprowadził swoich uczniów do całej prawdy, to dlatego, że nie mogli oni jeszcze „ponieść” (bastazein) objawienia Jezusa. W języku greckim bastazein, termin oznaczający niesienie jakiegoś ciężkiego przedmiotu - por. 10,31; 19,37; 20,15 – może mieć znaczenie metaforyczne i sugerować tutaj, że w sytuacji uczniów pre-paschalnej mieli oni wielką trudność w przyjęciu objawienia Jezusa. 
Teraz ostatniej Wieczerzy jest w opozycji do czasu przyjścia Parakleta/Pocieszyciela; przyjście to jednak zależy od Paschy Syna (por. 6,7). 

Oczywiście, Jezus oznajmił uczniom wszystko, co usłyszał od Ojca (15,15); ale aby mieli oni tę głęboką inteligencję, by wszystko to przyjąć, potrzeba było interwencji Ducha. Jak w 14,25-26 Pocieszyciel jest „autoryzowanym interpretatorem” Jezusa: era Ducha Świętego jest tą, w której przeszłość oświeca teraźniejszość. 
Zgodnie z naszym tekstem, gdzie początek nie ma miejsca w słowach, ale w milczeniu Jezusa, era Ducha jest jeszcze czymś więcej: Pocieszyciel przekaże „mówienie” Syna uwielbionego, zakomunikuje to, co jest Jego, w Jego doskonałej jedności z Ojcem. 
Zauważymy to jasno, poddając analizie trzy czasowniki, które opisują tutaj post-paschalne działanie Ducha: 
- doprowadzić do pełnej prawdy, 
- wyrazić to, co usłyszy, 
- komunikować uczniom to, co należy do Syna. 

Duch poprowadzi (hodegesei) uczniów do prawdy. Wysłuchuje on modlitwy psalmisty: „Prowadź mnie (hodegeson) do prawdy!” (Psalm 24,5 według LXX). 
To głębokie pragnienie jest echem biblijnej tradycji drogi Pańskiej, którą trzeba poznać i którą trzeba kroczyć, aby mieć życie. Bóg sam jest na niej przewodnikiem (por. Wyjścia 15,13; Izajasza 49,10; 58,11; Psalmy 48,15; 73,24; 119,105). 
Tradycja ta przypisywała możliwość przejścia Morza Czerwonego działaniu Ducha Yahwe: Jak bydło, które schodzi w dolinę, tak ich prowadził Duch Pana do odpoczynku. Tak wiodłeś swój lud, aby sobie zapewnić sławne imię (Izajasza 63,14). 

Duch działa pośród Hebrajczyków w ich podążaniu do Ziemi Obiecanej. Jest On kojarzony czasem z ogniem, może być rozpoznany w słupie płomiennym (por. Nehemiasza 9,12 i 19). 
Filon z Aleksandrii (12 p.n.e – 54 n.e.), filozof i dziedzic tradycji żydowskiej, mówi, że „duch Mojżesza nie zdążałby do celu tak doskonale prawidłowo, gdyby nie miał tchnienia Boskiego, aby go prowadzić w pełni do poznania samej prawdy”, a także, że „tchnienie prowadzi (aphegoumenon) na drodze w pełni prawej” (Filon, "Życie Mojżesza", II, 165 i "De Gigantibus", 55). 




To do pełnej prawdy prowadzi Duch. Czy byłaby to inna forma przekazu tego, że Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem (Jana 14,26) ? Jeżeli ze śmiercią Jezusa ma miejsce zamknięcie niejako Jego ziemskiego nauczania, z Duchem dochodzi do skutku rozumienie - obejmujące całość tego nauczania - elementów dotąd jakby w nim rozproszonych, wcześniej trudnych do całościowego powiązania (w całości działania i nauczania Jezusa chrystusa). 

Przez wspomnienie i sprecyzowanie, że dojdzie do pełnego przekazania wszelkiej prawdy, Ewangelista chce powiedzieć jakby nieco więcej: ponad tym światłem na przeszłość związaną z Jezusem, dokonuje się ukazanie Jego teraźniejszości, która jest teraźiejszością Syna Bożego. Cała prawda oznacza pełnię tej tajemnicy. 
Inaczej mówiąc, zostaje przekazane, zakomunikowanie (poza samym rozumieniem Jego nauczania) Panowanie Chrystusa Zbawiciela, Panowanie, które ustanowił Ojciec: Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca (Filipian 2,9-11), a które celebruje także pieśń z Kolosan 1,15-20: On jest obrazem Boga niewidzialnego - Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała - Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem /Bóg/, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego - i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża
Uwaga, tekst ten nie oznacza, że Duch daje gwarancję wierzytelności wszystkim ambicjim doktrynalnych formuł Kościoła. To co jest tutaj w centrum, to kwestia jedynej i pełnej prawdy o Chrystusie uwielbionym w Bogu i jako taki dającym się swoim. 

2. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi (w.13-15). 

Aby prowadzić do prawdy, Duch „będzie mówił” lub raczej „wyrazi” (lalesei) to, co usłyszy On od Syna. Ewangelista Jan, jak to jest w jego zwyczaju, rozróżnia między czasownikami lalein i legein.  Pierwszy z nich oznacza akt mówienia, drugi to, co powiedziane. Jeżeli zatem „wypowiadanie się” przez Jezusa przestało mieć miejsce, Jego „mówienie” (równoważne „wyjawianiu”, „objawianiu”) będzie kontynuowane i da się „usłyszeć” za pośrednictwem Ducha. „Mówienie” Ducha nie pochodzi z Jego własnego autorytetu, podobnie, jak Jezus nie mówił sam z siebie (por. 5,19; 8,28); Duch usłyszy Jezusa, jak Jezus sam słyszał Ojca (8,26). 
Jego (Ducha) mówienie nie dotyka uszu, jak to miało miejsce z mówieniem Jezusa, za Jego życia ziemskiego, ale mówienie Ducha dotyczy i dotyka serca ludzkiego. Syn przedłuży swoje objawienie w odmienny, nowy sposób, w sposób „duchowy”, co precyzuje trzeci czasownik charakteryzujący funkcję Pocieszyciela. 

Jeżeli Duch wyraża (w znaczeniu lalein) to, co usłyszy od Syna, to po to, aby przekazać, komunikować. Czasownik anaggellein pojawia się trzykrotnie. Złożony z aggellein (por. Jana 20,18) i z ana, zawiera on sens obwieszczania, wyjawiania rzeczy nieznanej. 
Z powodu prefiksu ana, który sugeruje powtarzanie, zawiera on w sobie znaczenie powtórnego mówienia: zwiastowanie, nowe dla adresatów, było najpierw otrzymane przez tego, który je przekazuje; zwiastujący nie jest sam autorem zwiastowania (podobnie zresztą Apostołowie głosili to, co otrzymali od Pana: Dzieje 20,20 i 27; 1 Piotra 1,12). 
Duch jest zatem wyrażaniem się samego Jezusa. 

Tekst mówi oznajmi wam rzeczy przyszłe (ta erkhomena). 
Sformułowanie to jest dość szerokie. 
Część interpretatorów uważa, że dotyczy ono wydarzeń Męki/Zmartwychwstania, zważywszy, że słowa te są wypowiadane w noc zdrady. Inni chcieliby widzieć tutaj wzmiankę o czasach ostatecznych, jakoby to Ewangelista miał usprawiedliwić działania „proroków” chrześcijańskich, zwiastujących koniec czasu. Nie zapomniawszy, że w słowach tych Kościół katolicki szukał racji swoich decyzji doktrynalnych, wykraczających poza nauczanie Pisma... 
Większość jednak poważnych komentatorów uważa, że zwiastowanie o rzeczach przyszłych dotyczy historii życia ludzkiego, w tych jej sytuacjach, w których Duch będzie prowadził chrześcijan w ich codziennej, konkretnej i trudnej konfrontacji z tym, co historia ze sobą niesie. Duch da chrześcijanom właściwy sposób reagowania na wydarzenia historii, wobec jej wydarzeń, w wierności nauczaniu Jezusa Chrystusa. 

Nie należy zapominać, że to, co Duch objawi, pochodzi od Jezusa, pochodzi z tego, co Syn posiada. 
Jest to jasno podkreślone przez stwierdzenie: Wszystko, co ma Ojciec, moje jest. Stwierdzenie to kieruje nie ku jakiejś nowej niezwykłej tajemnicy, ale do życia,które jest w Ojcu i Synu (por. 5,26), do chwały danej od całej wieczności Synowi (por. 17,5 i 24), do miłości, która jest w Bogu. 

Duch przekaże wierzącym to, co otrzyma przez Jezusa z tego niewyczerpanego skarbca życia, chwały i miłości Bożej. 
Czyniąc to, uwielbi On Syna, którego misja ma za cel uczestniczenie wierzących w „życiu wiecznym”, już od teraz, na tej ziemi, od spotkania z Jezusem żywym (por. 3,16; 10,28). 
Rozdział 17 wyrazi zawartość tej „komunikacji Jezusa”, powierzonej Duchowi w sposób następujący: I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy (...) Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich (Jana 17,22 i 26). 

Kilka uwag końcowych...

Jest rzeczą bardzo ważną powracanie w naszym głoszeniu Słowa do tekstu Janowego. Z wielu powodów, z których choćby jeden wydaje się już wystarczająco ważny: pokusa, w którą niektórzy mogą wpaść (chcianie lub nie-chcianie), uzasadniając „pochodzeniem” od Ducha Świętego (od Boga samego zatem) ich indywidualne rozumienie Objawienia Bożego, które z kolei prezentują w ich nauczaniu... Pojawia się szereg sytuacji w Kościołach, w których auto-proklamowani liderzy, bądź całe grupy kościelne odnoszą się do tego tekstu Ewangelii Jana, szukając w nim fundamentu, usprawiedliwiającego ich własne idee, podkreślając tym samym ich szczególny „kontakt” z Duchem. 

Jest zatem rzeczą niezwykle ważną podkreślanie w nauczaniu naszych Kościołów elementu, który przewija się przez cały wyżej podany tekst: Duch bierze z Jezusa, nie tworzy nowego nauczania, ale je aktualizuje, czyni możliwym, dotyka nim serca ludzkie. 
Słowa Jezusa, w tak rozumianej aktualizacji, przekazie możliwym dzięki Duchowi, nie mogą być odmienne od tego co Jezus już wcześniej nauczał słowem, czy całym swoim życiem. Całość tego nauczania, od strony jego treści znajdujemy w słowie Pisma Świętego. Rolą Ducha Świętego jest  natomiast aktualizacja tej treści w znaczeniu otwarcia naszego serca na nią, czyniąc tę treść niejako skuteczną, aktywną w naszym konkretnym życiu. 
Możemy zatem być pewni, że jeżeli w nauczaniu poszczególnych osób, czy nawet całych Kościołów, znajdziemy elementy obce Słowu Biblii, to możemy być pewni, że nauczanie to nie jest z Ducha Bożego, Ducha Pocieszyciela, Tego, który naucza z Syna. 
Duch prawdy, Duch prawdziwy poprowadzi wierzących do pełnego przyjęcia prawdy o Synu, a przez Jego tchnienie, uczniowie będą mogli uczestniczyć w tym, co należy do Jezusa, Uwielbionego. 




Istnieje jeszcze jedna możliwość, będąca biegunowo odmienną, od poprzednio opisanej. 
Jest nią możliwe zamknięcie liderów kościelnych (pastorów, ewangelistów, nauczycieli teologii), a także całych środowisk kościelnych (może nawet całych zborów) na niezbędność działania Ducha. Osoby takie i grupy opierają się wyłącznie na intelektualnej analizie tekstu biblijnego, ufając całkowicie ludzkiej zdolności interpretacji tego tekstu. 
Jest to ryzyko równie niebezpieczne, jak to opisane wcześnie. 
Nigdy i nikt nie może sam pojąć prawdziwej treści Słowa Bożego, jeśli nie będzie w nim działał Duch Pocieszyciel, Duch Święty. 
Słowo Biblii, analizowane i głoszone bez stałego odnoszenia się do Ducha, otwierania się na Jego działalność w pełnej pokory modlitwie, pozostanie słowem martwym, niezdolnym zmienić ludzkie serca, niezdolnym do otwarcia ich na życie. 
Taka postawa głoszących będzie równie fałszywa, jak ta autoproklamowanych liderów „z Ducha”, bo prowadzi ich słuchaczy na manowce ludzkich wyobrażeń i ambicji... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz