poniedziałek, 10 czerwca 2013

Protestantyzm a demokracja...

Demokracja oznacza rządy ludu (demos gr.), przy czym nie każde rządy ludowe są same z siebie rządami demokratycznymi... Prawdziwa demokracja zakłada nie tylko wolne wybory, w których uczestniczą wszyscy obywatele danego społeczeństwa, ale także oznacza państwo prawa, szanujące rozdział władz (wykonawczej, ustawodawczej i wymiaru sprawiedliwości) i prawa człowieka (szczególnie prawa mniejszości). 
Ustanowienie demokracji często jest związane z pluralizmem religijnym (związanym z szacunkiem dla religii mniejszości) i z niezależnością sfer polityki i kościelnej. 
Analiza historyczna i socjologiczna pozwala stwierdzić, że protestantyzm w znaczący sposób przyczynił się (a szczególnie nurty kalwinistyczny i baptystyczny) do budowania demokracji w krajach, w których mógł mieć on wpływ na sferę publiczną. 

Elementem podstawowym dla powstania i rozwijania się struktur demokratycznych w Kościołach protestanckich, jest fakt „zindywidualizowania” lektury biblijnej. Oznacza to, że wierni nie tylko mogą indywidualnie czytać Pismo Święte, ale i rozumieć je i analizować, bez koniecznego - obowiązującego w tej kwestii - filtra „właściwej interpretacji” narzuconego przez władzę kościelną. 
Od wieku XVI polemika katolicka wiązała pojęcie Reformacji z rewolucją (w jej negatywnym oczywiście znaczeniu). Po części była to prawda, ponieważ przez powstanie nowych, a zatem „rewolucyjnych” struktur kościelnych, protestantyzm dopomógł powstaniu polityki świeckiej (oderwanej od instancji religijnych, nie-uwikłanej w interesy Kościołów). 
Doprowadzając do desakralizacji autorytetu religijnego (czyli, że żadna z władz kościelnych w protestantyzmie nie wynika z „namaszczenia Bożego”, a wszelka jej nieomylność jest wykluczona, jako sprzeczna z Objawieniem Bożym danym w Piśmie Świętym), protestantyzm ułatwił desakralizację władzy politycznej (pamiętajmy, że np. w średniowieczu królowie byli uznani za „pomazańców Bożych”, a gest namaszczenia króla był quasi-sakramentem). 
Po słynnej masakrze we Francji w noc/dzień Świętego Bartłomieja (1572 r.), która doprowadziła (przy wydatnym udziale kościelnych środowisk katolickich) do wymordowania wielu tysięcy protestantów, myśliciele kalwinistyczni będą kładli nacisk na fakt, że to przecież lud ustanawia królów i że książęta winni rządzić w zgodzie z prawami boskimi i ludzkimi... 
W 1581 roku, Deklaracja Niepodległości Zjednoczonych Prowincji (w 1581 r. 17 prowincji dzisiejszej Holandii, podległych władzy królów hiszpańskich dokonało aktu zrzucenia jarzma zależności) stwierdzi, że „poddani nie są stworzeni dla księcia (...), ale raczej książę dla poddanych (...), aby rządzić zgodnie z prawem i rozumem”. 

Nie zapomnijmy, że to biblijna koncepcja powszechnego kapłaństwa wierzących (por. 1 List Piotra 2,5) miała demokratyczne efekty w życiu Kościołów protestanckich. Kościoły protestanckie, uznając równość pastorów, ustanawiając odpowiedzialność świeckich w radach lokalnych parafii/zborów oraz na synodach (zgromadzeniach dla całego Kościoła krajowego), podejmując decyzje większością głosów osób uprawnionych do głosowania, już w połowie XVI wieku odprowadziły do zerwania z jakąkolwiek formą absolutyzmu kościelnego.  
W Ameryce Północnej, purytanie (kalwini angielscy, emigrujący do kolonii brytyjskich) oraz inni, jak np. baptysta Williams (1603-1684), czy kwakier William Penn (1644-1718) wprowadzali terytorialne zarządzanie demokratyczne, wyprzedzając znacząco ich czasy. Williams, w Rhode Island, doprowadził do ograniczenia prerogatyw państwa w kwestii sumienia jednostek (1647). Penn doprowadził do zbudowania w Pensylwanii stanu bardzo tolerancyjnego i pacyfistycznego, którego Konstytucja posłużyła za model tej dla całych Stanów Zjednoczonych Ameryki. 
Alexis de Tocqueville (1805-1859), słynny francuski teoretyk demokracji, w swoim dziele O demokracji w Ameryce (1835-1840), wyraził swój podziw dla umiejętności połączenia w Ameryce „ducha wolności” z „duchem religii”. Tocqueville dostrzegł w Ameryce - naznaczonej dziedzictwem purytańskim - pluralizm konfesyjny, który przy zachowaniu głębokich indywidualnych zasad religijnych, doprowadził do kontroli i zwalczania wszelkich nadużyć władzy publicznej, zagrażających wolności sumienia jednostki. 
To dziedzictwo protestanckie spowodowało powstanie w Ameryce politycznych mechanizmów, zapewniających wolne wybory i udział reprezentantów ludności we władzach państwa... 
Można zatem stwierdzić, na podstawie cytowanych faktów, że Kościoły protestanckie w znaczącym stopniu były szkołą dla rodzącej się demokracji. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz