poniedziałek, 10 czerwca 2013

Protestantyzm a patriotyzm

Czy protestantyzm jest patriotyczny?

Czym jednak jest patriotyzm? Internetowa encyklopedia Wikipedia definiuje go  w sposób następujący: Patriotyzm  – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar; pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili. [...]  Patriotyzm oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością.
Encyklopedia PWN twierdzi, że patriotyzm to postawa łącząca przywiązanie i miłość do ojczyzny oraz solidarność z własnym narodem — z szacunkiem dla innych narodów i poszanowaniem ich suwerennych praw.

Czy jednak protestantyzm jest patriotyczny? W Polsce, w ciągu wielu lat narosło w tej kwestii wiele stereotypów co do „obcości” protestantyzmu, nie bez udziału zresztą tych, którzy umacnianiem takich stereotypów byli i są zainteresowani... Zauważmy jednak, że wyżej cytowane definicje podkreślają, jako kryterium, związek z własnym narodem, ze społecznością, a przecież wszyscy wiemy, że z zasady swej Kościoły protestanckie – nawet należąc do nurtu tradycji, czy teologii przekraczających granice danego kraju – nigdy nie mają struktur instytucjonalnych, decyzyjnych, umieszczonych poza krajami, w których Kościoły te się znajdują. Kościoły te, nie mając „zagranicznego” centrum zarządzania z zasady są przypisane do danego kraju, będąc w pełni zależnymi od rzeczywistości danego kraju; są związane z jego przeszłością i teraźniejszością. Przyszłość danego kraju, to przyszłość danego Kościoła protestanckiego...
Paradoksalnie zatem, od strony instytucjonalnej, z samej mocy ich funkcjonowania, Kościoły protestanckie są już same z siebie patriotyczne...

Patriotyzm jednak wyraża się w określony sposób. Zauważmy, że wyżej cytowane definicje patriotyzmu odnoszą się do postawy życiowej, związanej z odkryciem i akceptacją własnej tożsamości i solidarności z innymi ludźmi. Solidarność ta przekłada się na konkretne (ku dobru innych) działania.
Tak określone postawy ludzkie nie są niczym innym, jak postawą życia, którą – zgodnie z nauczaniem Ewangelii – ma prezentować każdy chrześcijanin, każdy który wstąpił do szkoły życia, jaką jest Kościół Jezusa Chrystusa. To zatem Kościół jest miejscem, w którym kształtuje się postawa, którą możemy określić mianem „ prawdziwie patriotycznej”.
Protestantyzm, jak wymaga tego Pismo Święte, nauczając o „byciu” członkiem Kościoła, naucza bardzo jasno, że „bycie” to wymaga określonych, konkretnych postaw w życiu.
A zatem, protestantyzm jest odpowiedzialnym, zaangażowanym „byciem” w świecie, którego dla chrześcijanina szkołą tego „bycia” jest Kościół. Kościół ten jest związany z danym narodem na jego dobre i złe. W tym Kościele obywatele danego narodu uczą się wartości, które są wartościami w pełni patriotycznymi, istotnymi dla całej społeczności danego narodu.  

Zapytajmy jednak, w jakim konkretnym wymiarze nasze Kościoły, Kościoły protestanckie kreaują postawy „patriotyczne”?
Pismo Święte naucza, a za nim nasze Kościoły, że wspólnota wierzących nie może żyć dla niej samej. Angażując się w rzeczywistość codzienną, Kościół, wspólnota wierzących, uczestniczy w dziele mesjańskim Jezusa Chrystusa i bierze udział w historii świata. Wspólnota Kościoła jest wysłaną do świata (por. Mt 28,19 i nast.; Jn 17,18; 20,21). Kościół jest wezwany do bycia konkretnym znakiem Ewangelii, którą sam głosi.
K.Barth i J.Moltmann pisali o Kościele, że jest on „prowizoryczną reprezentacją ludzkości” i „ludem mesjańskim Królestwa, które nadejdzie”.

Tak rozumianą kwestię „patriotyzmu protestanckiego” świetnie oddaje fragment art. 5 jednego z najstarszych protestanckich dokumentów wyznaniowych, Konfesji Augsburskiej, napisanej przez Filipa Melanchtona w 1530 r. : Atoli Kościół nie jest tylko wspólnotą rzeczy zewnętrznych albo obrzędów, jak inne instytucje polityczne, lecz w zasadzie jest wspólnotą wiary i Ducha Świętego w sercach, wspólnotą, która jednak ma zewnętrzne znamiona, aby można było ją poznać, mianowicie znamionami tymi są czysta nauka Ewangelii i sprawowanie sakramentów zgodne z Ewangelią Chrystusową. [...] (Przeciwnicy doktryny ewangelickiej – przyp.TP) dodają, że do prawdziwej jedności Kościoła potrzebne są powszechne tradycje ludzkie, lecz temu stanowczo zaprzeczamy. [...] Wyraźnie uczy o tym Pismo św. w różnych miejscach, jak np.: „Królestwo Boże to nie pokarm ani napój, lecz sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym" (Rzym. 14,17). „Wszyscy synami Bożymi jesteście przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Którzykolwiek bowiem ochrzczeni jesteście, w Chrystusa się przyoblekliście. Nie ma Żyda ani Greka, nie ma niewolnika ani wolnego, nie ma mężczyzny ani kobiety" (Gal. 3,28 i n.)

Konfesja Augsburska jednoznacznie rysuje rozumienie Kościoła - w pierwszym rzędzie wspólnoty wiary. 
Położenie akcentu na wspólnotę wiary, na jej aspekt z jednej strony nadprzyrodzony (czyli odniesienie do źródła wiary, jakim jest Bóg sam), ale jednoczesne związanie wiary z jej wymiarem wspólnotowym, relacyjnym, stawia Kościół w centrum życia społeczności ludzkiej. Kościół to wspólnota życia, to konkretni ludzie!
Takie postawienie sprawy uwalnia jednocześnie Kościół z jego własnych „niepatriotycznych” ambicji polityczno-ekonomicznych. Przecież jeśli wspólnota wiary jest fundamentem, to jej instytucje ludzkie nie tylko nie są konstytutywne, ale nie mają też swojej jedynej i absolutnej formy. Wszyscy Reformatorzy byli w tej kwestii realistami, tzn. zdawali sobie sprawę z konieczności funkcji porządkującej instytucji, niemniej jej kształt konkretny uważali za mniej istotny dla Kościoła. Reformatorzy wiedzieli doskonale, że przesadne podkreślanie ważności struktury kościelnej – jak historia dowodzi – bardzo często powodowała i powoduje skłonność do stawiania jej interesów ponad interesy nie tylko szeregowych wiernych, ale i nawet całych narodów, czy państw. A to przecież nie jest patriotyczne...

Kościół jest zatem w pierwszym rzędzie miejscem spotkania z Chrystusem (bo w Kościele jest zwiastowane Słowo Boże, będące podstawą tego spotkania), ale Kościół jest też miejscem świadectwa, czyli życia nastawionego nie tylko na swój własny, wewnętrzny świat wspólnoty, ale i na świat zewnętrzny.
Mówi o tym wyraźnie tzw. Deklaracja z Barmen, powstała w niemieckich Kościołach protestanckich, w czasach nabierającego siły nazizmu hitlerowskiego. Mówi ona: Kościół chrześcijański jest wspólnotą braci, w jakiej Jezus Chrystus ukazuje swoją obecność, przez Ducha Świętego w Jego Słowie i w sakramentach (art.3 Deklaracji z Barmen, 1934 r.).
Kościół jest zatem wspólnotą braci, która ma być widziana z zewnątrz. To braterstwo ma niejako „dowieść” obecności Jezusa Chrystusa.
To nie piękne słowa, wypowiadane w Kościele z niezobowiązującą łatwością, będą jego świadectwem życia. Nie będzie nim także nawet najbardziej wysublimowane intelektualnie nauczanie. A z pewnością nie będą nim kościelne ambicje, związane z wartościami tego świata: pragnienie dominującej pozycji, pieniądza, wpływu na otaczającą rzeczywistość (wpływu korzystnego dla „swojej” instytucji).
Świadectwem ma być braterstwo zgodne z Listem Pawła do Galatów, cytowane w Konfesji Augsburskiej, gdzie nie rozróżnia się między Żydem a Grekiem, między niewolnikiem a wolnym, tzn. podkreśla się wartość każdej jednostki, jej prawa i godność, będące podstawami każdego społeczeństwa i robi wszystko, by prawa te i godność mogły zaistnieć w życiu praktycznym każdego człowieka; zaistnieć w sposób praktyczny, tzn. pozwolić każdemu żyć w sposób godny, w sprzyjających temu warunkach (materialnie i duchowo).  
Kościół zatem, czyli tworzący go wierzący, ma – zgodnie z wyżej przedstawioną treścią – być „patriotyczny”, tzn. być i działać tam, gdzie przychodzi mu żyć, ku dobru nie tylko swojemu, ale całej otaczającej go rzeczywistości.

Taki jest protestancki, czyli biblijny patriotyzm. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz