poniedziałek, 17 czerwca 2013

Protestantyzm, a „patriotyczna” postawa wobec życia i pracy

Jaka jest nasza „patriotyczna” postawa wobec życia i pracy? Protestantyzm, w swej historii, poddał tę kwestię znaczącej refleksji. 

Protestantyzm wprowadził pojęcie pracy i wykonywanego zawodu odmienne od nauczanego przez katolicyzm średniowieczny. 
Koncepcja protestancka stanowiła fundamentalną krytykę wobec monastycyzmu (życia klasztornego) i etyki życia z tym związanej, rozróżniającej między tzw. vita activa (życiem czynnym) i vita contemplativa (życiem kontemplacyjnym, monastycznym). 
Koncepcja katolicka przyznawała (i przyznaje) większą wartość życiu „kontemplacyjnemu”, realizowanemu w klasztorach. Zgodnie z tą koncepcją Boga szuka się - i znajduje – dużo trudniej w życiu „świeckim”, codziennym, w życiu wypełnionym pracą, niż w życiu klauzurowym, „z dala od świata”. Teologia ta opiera się w swej argumentacji na biblijnej historii Marii i Marty (Ew. Łukasza 10,38-42). Marta w służbie Jezusowi symbolizuje vita activa, natomiast Maria miałaby wybrać tę „lepszą część” (Łukasz 10,42): słuchanie Jezusa, w teologii katolickiej utożsamione z vita contemplativa. Jedynie zatem asceza monastyczna  pozwalałaby człowiekowi oddać się Bogu w całości... Ludzie „zwykli”, żyjący w małżeństwie i rodzinie, przymuszeni do codziennej pracy aby zapewnić sobie środki do życia, byli postrzegani jako chrześcijanie mniej doskonali... 
Marcin Luter (1483-1546) stanął w opozycji do takiego widzenia życia w małżeństwie, rodzinie i pracy. Odnosząc się do 1 Listu do Koryntian 7,17-24 ((17) Poza tym, niech każdy żyje tak, jak mu wyznaczył Pan, w takim stanie, w jakim powołał go Bóg; tak też zarządzam we wszystkich zborach. (18) Był ktoś w chwili powołania obrzezany? Niech nie ukrywa obrzezania. Był ktoś w chwili powołania nieobrzezany? Niech się nie obrzezuje. (19) Obrzezanie nie ma żadnego znaczenia i nieobrzezanie nie ma żadnego znaczenia, ale tylko przestrzeganie przykazań Bożych. (20) Niech każdy pozostanie w tym stanie, w jakim został powołany. (21) Zostałeś powołany, będąc niewolnikiem? Nie trap się tym; ale jeśli możesz stać się wolnym, raczej korzystaj z tego. (22) Kto bowiem jako niewolnik został powołany w Panu, ten jest wyzwoleńcem Pana; podobnie - kto jako wolny został powołany, jest niewolnikiem Chrystusa. (23) Drogoście kupieni; nie stawajcie się niewolnikami ludzi. (24) Bracia, niech każdy pozostanie przed Bogiem w tym stanie, w jakim został powołany), stwierdza, że każdy chrześcijanin jest powołany przez Boga i że w konsekwencji nie ma odmiennych „stanów doskonałości” wśród chrześcijan, a życie monastyczne jest pozbawione podstaw biblijnych. Wszyscy chrześcijanie są wezwani do podążania za Chrystusem, co nie oznacza oddalenia się od świata, gdyż chrześcijanie są wezwani do służby Panu w świecie i dla świata. 
Luter odrzuca tradycyjną różnicę między życiem aktywnym i życiem kontemplacyjnym. To właśnie w życiu aktywnym (vita activa), w życiu małżeńskim i w pracy, chrześcijanin ma stanąć do służby Bogu. Codzienna praca jest zatem powołaniem Bożym. 

Pamiętajmy, że Luther i inni reformatorzy, nigdy nie odrzucali biblijnej idei naśladowania Chrystusa. W ich rozumieniu, monastyczny ideał czystości, ubóstwa i posłuszeństwa winien być obecny w życiu codziennym każdego, żonatego i pracującego chrześcijanina. Każdy chrześcijanin jest wezwany do prowadzenia „życia monastycznego”, czyli życia w pełni oddanego Bogu, ale nie za murami klasztoru, a w jego życiu, w świecie, każdego dnia. Doskonałość chrześcijańska i uświęcenie są zadaniami powierzonymi chrześcijanom przez Boga w małżeństwie, rodzinie i w wykonywaniu ich pracy. 

Jan Kalwin (1506-1564) w III Księdze swojego dzieła Institutio christianae religionis, rozwinął  myśl Lutra , gdy tłumaczy, że chrześcijanin rodzi się na nowo przez wiarę, a wiara „wprowadza” pokutę, która trwa całe życie. Jednak Kalwin odróżnia „pokutę legalną”, czyli „umartwienie” ciała (zdążające do samodoskonalenia przez wyrzeczenie, bliższe bardziej niechrześcijańskim religiom wschodnim, niż chrześcijaństwu biblijnemu) od „pokuty ewangelicznej”. Ta druga, właściwa, polega na coraz większym otwieraniu się na działanie Ducha Świętego, aby to On kierował naszym życiem; by nie kierowało nim nasze „ciało”, nasze ludzkie pożądania. 
Kalwin uczy o powołaniu i „stanie”, w jakim przychodzi nam żyć. Przez „stan” rozumie także naszą sytuację zawodową, pozycję pracy i w pracy. Nie rozumie zawodu, pracy, tylko jako środka realizacji siebie, aktywności o korzystnych skutkach finansowych. Kalwin widzi w wykonywanym przez danego człowieka zawodzie miejsce, które jest mu przyznane przez Boga. Praca, którą chrześcijanin wykonuje, wiąże się z określoną „dyscypliną” etyczną. 
Nie oznacza to, że Kalwin nie widzi pracy, jako aktywności mającej zapewnić nam niezbędne środki na życie oraz na przyjemności z nim związane. Kalwin nie był człowiekiem ociekającym smutkiem i taki smutek życia usiłującym narzucić innym... Przez wspomnianą „dyscyplinę” życia zawodowego, życia pracy i w pracy, rozumie on stałą pamięć (i poddanie się jej – stąd pojęcie „dyscypliny”) faktu, że życie chrześcijanina jest zorientowane ku wieczności Bożej i świadomość tego ma kierować jego zachowaniami wszędzie i zawsze, także w wykonywanej pracy. 
Do takiej zatem „ascezy”, czyli życia zaangażowanego i odpowiedzialnego, w rodzinie i w pracy, do zorientowania tego życia na wieczność z Bogiem, zachęca nas protestantyzm. Wydaje nam się to ważnym dla naszej polskiej współczesności...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz