czwartek, 9 maja 2013

Rozważanie tekstu z Księgi proroka Izajasza 6,1-13


W roku śmierci króla Uzjasza widziałem Pana siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym, a kraj jego szaty wypełniał świątynię. 
Jego orszak stanowiły serafy, z których każdy miał po sześć skrzydeł, dwoma zakrywał swoją twarz, dwoma zakrywał swoje nogi i na dwóch latał. 
I wołał jeden do drugiego: Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów! Pełna jest wszystka ziemia chwały jego. 
I zatrzęsły się progi w posadach od tego potężnego głosu, a przybytek napełnił się dymem. 
I rzekłem: Biada mi! Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg i mieszkam pośród ludu nieczystych warg, gdyż moje oczy widziały Króla, Pana Zastępów. 
Wtedy przyleciał do mnie jeden z serafów, mając w ręku rozżarzony węgielek, który szczypcami wziął z ołtarza, 
I dotknął moich ust, i rzekł: Oto dotknęło to twoich warg i usunięta jest twoja wina, a twój grzech odpuszczony. 
Potem usłyszałem głos Pana, który rzekł: Kogo poślę? I kto tam pójdzie? Tedy odpowiedziałem: Oto jestem, poślij mnie! 
A On rzekł:Idź i mów do tego ludu: Słuchajcie bacznie, lecz nie rozumiejcie, i patrzcie uważnie, lecz nie poznawajcie! 
Znieczul serce tego ludu i dotknij jego uszy głuchotą, a jego oczy ślepotą, aby nie widział swoimi oczyma i nie słyszał swoimi uszyma, i nie rozumiał swoim sercem, żeby się nie nawrócił i nie ozdrowiał! 
I rzekłem: Dopókiż, Panie? A On odpowiedział:Dopóki nie opustoszeją miasta i nie będą bez mieszkańców, domy bez ludzi, a kraj nie stanie się pustynią. 
Pan uprowadzi ludzi daleko, i w kraju będzie wielkie spustoszenie. 
A choćby została w nim jeszcze dziesiąta część, ta ponownie będzie zniszczona jak dąb lub jak terebint, z którego przy ścięciu został tylko pień. Pędem świętym jest jego pień

1. Pierwsze reakcje. 

Wizja Izajasza wydaje się początkowo na tyle znana, że jej elementy nieco dziwne (np. serafy...) sprawiają wrażenie wręcz bycia nam bliskimi. 
Koniec tekstu jest jednak bardzo twardy. Cóz można zrobić? Czy można ominąć problem zatrzymując się na wersecie 8: Oto jestem, poślij mnie?! Czy ostatnie wersety tego tekstu, tak ciężkie do zaakceptowania, mają swój sens? 
Wersety 9-10 są cytowane w Ewangelii według Marka 4,12 i w tekstach paralelnych. 
Jezus jest świadkiem Boga kochającego, przyjmującego swoje dzieci, a nie Boga zatwardzającego serca osób Mu opornych, by tym łatwiej ich zniszczyć. Dlaczego zatem Ewangelie cytują tekst proroka, tak odmienny – wydawałoby się – od przesłania Jezusa Chrystusa? 

2. Lektura tekstu

a. Kontekst bezpośredni. 
To, co poprzedza i następuje bezpośrednio po, gdy chodzi o rozdział 6 Izajasza, nie będzie determinujące dla jego zrozumienia. Wskazówka daty w w.1 (śmierć króla Uzjasza) oznacza początek nowej sekwencji, odzielonej od poprzednich przepowiedni. Podobnie, data podana w 7,1 (czasy króla Achaza) potwierdza, że nasz fragment zamyka się na 6,13. 

b. Gatunek literacki. 
Istnieje pokusa traktowania oddzielnie wizji (być może bardziej nam znanej) i wezwania (bez wątpienia szokującego). Nie jest to jednak możliwe, ponieważ tekst wymaga, by były one traktowane razem, autentyfikując niejako jedno drugie. Jest to właściwe rodzajowi narracyjnemu opowiadania o wizji: jeżeli ten, który otrzymał wizję opowiada ją, to po to, aby dodać autentyczności wezwaniu, którego jest przekazicielem. Musimy dobrze pojąć, że opowiadana wizja nie usiłuje „ozdobić”, czy uczynić lżejszym wezwania, aby łatwiej mogło ono być akceptowalnym, jak np. słodka otoczka na pigułce gorzkiego lekarstwa. Wręcz przeciwnie – wizja potęguje dodatkowo powagę wezwania. 
Opowiadania o powołaniu, które mają także za funkcję autentyfikację mandatu posłańca Bożego, są głównie związane z dialogiem Boga i osoby wybranej (sędziego, króla, proroka), w trakcie którego wszelkie wątpliwości są usunięte przez dar jakiegoś znaku, czy jakąś obietnicę. Natomiast opowiadanie o wizji ma charakter dużo poważniejszy, bardziej polemiczny (por. m.in. Izajasza 6, Amosa 9 i 1 Królewską 22). 
„Widzieć Boga” jest w istocie rzeczy wykroczeniem przeciw wierze Izraela! Strach, który wyrażają ci, którzy taką wizją są obdarzeni (lub są jej „ofiarami”) nie ma nic udawanego. Prawdą jest także, że w opowiadaniach o teofaniach (objawieniach się Boga), gdzie wizyta Boga jest dobrotliwa (choć poruszająca), nie można jej przyjąć inaczej jak tylko ze strachem i drżeniem (por. m.in. Sędziów 13,22-23; Rodzaju 32,31). 
Inaczej jednak, niż w opowiadaniach o teofanii, gdzie Bóg wychodzi na spotkanie istoty ludzkiej: opowiadanie o wizji ukazuje proroka, jako asystującego „nielegalnie” (tzn. niegodnie) suwerennej decyzji Boga, niejako „u Niego”...
Aby jakiś prorok „odczuł”, co opowiada wizja, sytuacja musi być wystarczająco trudna. Wizja ukazuje w całej pełni różnicę/dystans, jakie istnieją między Bogiem i ludem (bądź Bogiem i królem – por. 1 Królewska 22). 
Tutaj: wizja uautentycznia mandat prorocki, który staje się nosicielem przesłania o potępieniu, którego wizja objawia charakter nieodwołany. 

c. Kontekst poszerzony. 
Miejsce tego opowiadania w Księdze Izajasza: Dlaczego ta wizja nie jest opowiedziana np. w rodziale 6, a nie na początku księgi, jak opowiadania o powołaniu innych proroków? Można w tym widzieć wskazówkę, że nie opowiada o początkach powołania Izajasza, jako proroka, ale o mandacie sądu Bożego, jakim Bóg Izajasza obarczył w trakcie jego już wykonywanej posługi. 
Umieszczone w rozdziale 6 opowiadanie służy za wprowadzenie do księgi przepowiedni, w związku z wojną syro-efraimską (Izajasza 6-9). Są to przepowiednie, które spotkały się z obojętnością króla Achaza. Opowiadanie wizji zostało być może napisane w tamtej epoce, a zatem po śmierci Uzjasza. Jednakże, należy rozumieć ten tekst, jako przypomnienie czytelnikom rodziałów następnych Księgi Izajasza, że prorok ten – pomimo oporu nieakceptujących go – był prawdziwie wezwany i wysłany przez Boga. 



Fra Bartolomeo, Prorok Izajasz, ok.1516 r. 

3. Komentarz. 

w.1 - W roku śmierci króla Uzjasza. Może to być tylko wskazówka chronologiczna. Można jednak widzieć w niej coś więcej: oto opowiadanie otwiera się przez podkreślenie opuszczenia, sytuacji niepokoju, spowodowanej przez zniknięcie króla, który z zasady odgrywa kluczową funkcję w relacjach między Bogiem i Jego ludem. Króla już nie ma... Tekst na taką sytuację odpowiada, że prawdziwym Królem jest Pan (jedyny, prawdziwy), którego widzi Izajasz, a z drugiej strony rozbrzmiewa pytanie: „kogo poślemy?” w tę sytuację opuszczenia, w której znajduje się lud... 
...widziałem Pana. To wizja „wewnętrzna”, czy „rzeczywista”? Tekst nie zna takich rozróżnień. Izajasz widzi prawdziwie Pana, stąd pochodzi krzyk przerażenia w w.5: Zginąłem,... gdyż moje oczy widziały Króla...
Niezależnie od wszelkich możliwych komentarzy, wizja podkreśla świętość Pańską, która przekracza wszelką możliwość opisu. 

w.2serafy… Nie są one opisane bliżej, za wyjątkiem kilku elementów, pozwalających czytelnikowi nie tyle je sobie wyobrazić, ale widzieć w nich odbicie majestatu Bożego. Serafy latając, zakrywają sobie twarz nie widzą Boga, bo Jego wielkość jest niezwykła. Pełnią one służbę Bogu w języku liturgicznym Jerozolimy. To one (a nie lud!) głoszą, że ziemia jest pełna Jego chwały! Ale są także swoistą gwardią Bożą, tą która otacza Boga, nie bez groźby dla zbliżających się do Króla Świętych. 

w.3 - Święty jest Pan Zastępów. Taki jest, w dawnej tradycji Izraela, Bóg z Księgi Wyjścia: działający i niedotykalny, spotkany – na dystans – na górze Synaj (Wyjścia 19). Ale jest to także, zgodnie z tradycją bliższą Księdze Izajasza, Bóg tradycji jeremiaszowej: Król suwerenny niebios i ziemii. 
Święty jest Pan Zastępów: Jego świętość jest poza wszelką pojmowalnością, ale także bez jakiegokolwiek porównania czy możliwości skopiowania. Jego świętość jest obrażana przez zło powszechnie obecne w ludzie, w tym, który On sobie wybrał. 
Potrójne gâdôsh wyraża najwyższy poziom świętości, nieporównywalną intensywność Jego świętości. On jest Święty, jedyny i bez możliwej konkurencji w tej kwestii. 
Już dużo później, tradycja chrześcijańska dostrzeże w tym potrójnym „święty” („trishagion”) Trójcę Św. Dlatego też niektóre lekcjonarze proponują Izajasza 6 na święto Trójcy. 

w.4 – Liczne elementy sugerują, że Izajasz znajdował się w Świętyni jerozolimskiej w chwili otrzymania wizji. Przywołanie Świątyni służy podniesieniu autorytetu wizji, opowiadanej przez Izajasza: to nie na jakimś marginesie życia, w miejscu nieistotnym, objawił mu się Pan, miało to miejsce w samym centrum liturgicznej tradycji Izraela. 

w.5 - Wizja nie ma nic z pełnego szczęścia doświdczenia mistycznego. Strach przed zakazanym stanowi część opowiadań o teofaniach Starego Testamentu: Izajasz „nie powinien” widzieć Pana! A interwencja serafa niejako wzmacnia to przekonanie. Podkreśla ona przepaść istniejącą między istotami ludzkimi i qâdôsh (świętym). Lud jest tu charakteryzowany jako teme’-sefâtayim – czyli obciążony nieczystością, naznaczony grzechem, wykroczeniem przeciw Przymierzu Boga z ludem. 
Warto zauważyć, że Izajasz pokazuje swój własny związek z ludem, czuje, że sam należy do tak negatywnie określonej społeczności – nie ma on prawa widzieć Króla. 

ww.5-7 – Nieczystość „ust” nie jest wadą powierzchniową. Charakteryzuje ona cała istotę ludzką. To także ukazuje gest i słowo serafa: Oto dotknęło to twoich warg i usunięta jest twoja wina, a twój grzech odpuszczony. 
Precyzyjniej mówiąc - nieczystość ust może oznaczać niezdolność, czy to do uczestniczenia w chwaleniu Pana, czy też niezdolność do zabrania głosu w Jego obecności, ale też mówienia w Jego imieniu. Te trzy interpretacje są możliwe do przyjęcia. Dlatego też seraf podejmie interwencję w tej kwestii, pozwalającą Izajaszowi uczestniczyć w dalszym ciągu wydarzeń. 

w.8 – To gest liturgiczny (tłumaczący wolę Bożą) wobec Izajasza. Niemniej, przepaści która oddziela Boga i lud o wargach nieczystych nawet gesty liturgiczne nie mogą już wypełnić. To o tym ludzie Bóg chce mówić ze swoją radą. 

Punktem kulminacyjnym tekstu nie jest: Oto jestem, poślij mnie!  ale Boży rozkaz, który następuje. Tekst ten nie może służyć chwaleniu przywilejów, czy obowiązków proroków, wizjonerów czy sług wspólnoty. Nie może też służyć za bycie „przykładem”, za jakim należy iść. Nie może - mówiąc prosto - służyć „lekturze klerykalnej”. Najważniejszym jest tu indywidualny apel, mandat, jakim Bóg obdarza Izajasza, czyli Boży suwerenny akt o zobowiązaniu Izajasza do przekazania Jego – Bożej - decyzji. 

w.9 - Idź i mów do tego ludu. Jest to formuła przez jaką pan powierza swemu słudze określone zadanie do wykonania. Izajasz ma precyzyjnie przekazać to posłanie: Słuchajcie bacznie, lecz nie rozumiejcie, i patrzcie uważnie, lecz nie poznawajcie!  
Pomiędzy ludem i przesłaniem proroka istnieje rozdźwięk. To nie Bóg wybrał przez słowo prorockie środek komunikacji nieosiągalny dla ludu. Lud jest w sytuacji globalnej niezdolności pojęcia i przyjęcia przesłania prorockiego. 

w.10 – Następuje określenie obowiązków Izajasza: Znieczul serce tego ludu i dotknij jego uszy głuchotą, a jego oczy ślepotą... Trzeba zauważyć, że Bóg mówi tutaj o „tym” ludzie, a nie o „moim” ludzie”, co jest znaczące... 
Aby nie widział, aby nie usłyszał, aby nie zrozumiał, aby nie wrócił do Boga i aby nie był uzdrowiony... Cel ten jest w jawnej sprzeczności z tym, czego Bóg chciał zawiązując Przymierze z Izraelem. 

w.11 - Dopókiż, Panie? To pytanie, wyrażające jednoznacznie, że Izajasz nie widzi w celu wyrażonym wyżej, celu ostatecznego, zamierzonego przez Boga. Ale odpowiedź, jaką otrzymuje od Pana jest twarda: Dopóki nie opustoszeją miasta i nie będą bez mieszkańców, domy bez ludzi, a kraj nie stanie się pustynią. Jest to porażająca perspektywa, jest to wypełnienie groźby konsekwencji zerwania Przymierza z Bogiem, upadek projektu, który był u podstaw Przymierza... 
Dlaczego? Dlaczego to pozwolenie na porażkę projektu? Dlaczego lud nie może wrócić do Boga, gdy cała tradycja prorocka rozbrzmiewa bez ustanku wezwaniami do nawrócenia: Wróćcie do Mnie?!
Czy Bóg istotnie nie chce dać ludowi okazji do nawrócenia? 
Czy może jest w tym inna myśl? Może odrzuca od teraz powrót do Niego, powrót, który jest dyktowany strachem; czy odrzuca nawrócenie spowodowane obawami?... 
Czy może jednak chce, aby lud się nie nawrócił, lecz aby doszedł aż do końca w swojej prawdzie, doświadczył w pełni prawdy o swoim błędzie?...

Tak, lud już się nawracał... Nowe, kolejne nawrócenie byłoby tylko „mydleniem oczu”. Tym razem kłamstwa nie można uniknąć. Lud ma pozostać wierny swoim fałszywym wyborom. Prorok ma mandat prowadzenia dzieła, aby lud nie mógł nawrócić się, dopóki nie nastąpi zniszczenie. Zniszczenie to będzie jasną konsekwencją - w oczach ludu – ciągłego paktowania z mocami zła i obcymi bożkami. 
Zniszczenie ma dokonać się w sposób efektywny; najpierw w Izraelu, potem w Judzie. 

w.12-13 – Ostatnie słowa tego wersetu sugerują, że koniec ten nie ma charakteru definitywnego. Jest to język podobny innym proroctwom Izajasza, mówiącym o nowym początku po zniszczeniu. Ale ten nowy początek jest w ścisłej koherencji z poprzedzającą go resztą tekstu. Nikt ze słuchaczy nie będzie mógł powiedzieć o konsekwencjach swych aktów: „tak naprawdę, to nic takiego strasznego”! Nie – obietnica nowego początku jest określona, jako mająca nastąpić po katastrofie!

4. Głosić ten tekst dzisiaj ?... 

W kontekście wielu metod lektury biblijnej trudno będzie zrozumieć, że tekst Izajasza podejmuje walkę z nadużyciami wizji Boga, tak obecnego w Izraelu (ale i dzisiaj), Boga nierychłego w gniewie i obfitującego dobrocią. Bóg chciany i widziany wtedy i dzisiaj, to Bóg, który ciągle i bez ustanku ma być gotów do oferowania nam kolejnej i kolejnej, a potem jeszcze następnej szansy... Tak jak w czasach Izraela, tak i dzisiaj, ludzie są wciąż gotowi do pojmowania zbawienia i dobroci Bożej, jako swoistego certyfikatu niekaralności, i to certyfikatu ciągle odnawialnego. 
Trzeba jednak twardej konfrontacji z prawdą, że Bóg nie jest tym, z którym można igrać, jak z zabawką z naszego dzieciństwa, którą możemy odłożyć na czas dla nas dogodnie wybrany. 
W pewnym momencie Bóg może zdecydować, jak w przypadku wizji Izraela: „oto teraz pozostawiam cię, abyś mógł sam, do końca, z całą konsekwencją, dojść do pełnego rezultatu twoich wyborów”. W niczym Bóg ten nie jest sprzeczny z wizją Boga miłosiernego. Jest On jednak z pewnością sprzeczny w infantylną wizją Boga – maszyny do wybaczania na zawołanie, bez zobowiązań, bez włożenia w relację z Nim całego naszego życia i wszelkich naszych życiowych wyborów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz