poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozważanie Ewangelii według Jana 10,27-30


Ewangelia według Jana 10,27-30:
Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną. I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej. Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy.           

Spróbujmy postawić się na miejscu uczniów Jezusa, kiedy było im dane przeżywać czas między Zmartwychwstaniem i Zesłaniem Ducha Świętego - Piećdziesiątnicą.
Oczywiście, doświadczyli oni ukazania się i obecności ich Pana Zmartwychwstałego, który wzmocnił w nich świadomość ich misji bycia Jego świadkami, ale nie doświadczyli jeszcze Pięćdziesiątnicy, zesłania Ducha Świętego.
Nie otrzymali jeszcze mocy Ducha, który da im siłę zwyciężania przeciwności, jakich mieli doświadczać, a nawet już doświadczali.

Możemy dość łatwo wyobrazić sobie tę grupę uczniów, zgromadzonych w jednym miejscu, pozostających w ukryciu, ściśniętych obawą przed tymi, którzy skazali Jezusa na śmierć, a teraz byli wściekli na rozpowszechniające się informacje o Jego zmartwychwstaniu i gotowi na wszystko, by takim informacjom (i tym którzy je rozpowszechniali) położyć kres.
Uczniowie byli razem, ale pozostawali w strachu przed tym, co mogło się wydarzyć, co strasznego mogli doświadczyć ze strony prześladowców ich Mistrza.

Być może to właśnie wtedy, jeden z nich, być może apostoł Jan, przypomniał im słowa, którymi Jezus dał odpowiedź kilka miesięcy wcześniej, na prowokacyjne pytania swoich przeciwników.
Miało to miejsce w Jerozolimie, podczas święta poświęcenia Świątyni.
Zadano Mu wtedy pytanie:
Jeżeli jesteś Chrystusem, powiedz nam wyraźnie!
Na co Jezus odpowiedział:
Powiedziałem wam, a nie wierzycie...
Bo nie jesteście z owiec moich.
Owce moje mojego głosu słuchają i Ja znam je, a one idą za mną...
I nikt nie wydrze ich z ręki mojej.

Uczniowie, którzy uwierzyli w Jezusa, posłuchali Jego głosu i wszystko opuścili, by pójść  za Nim, mogli teraz poczuć się umocnieni, poczuć otuchę, kiedy przypomniano im te słowa: ...nikt nie wydrze ich z ręki mojej.
Obietnicę tę powtórzy jeszcze raz, odnowi ją sam Jezus, kilka dni później, kiedy w chwili swojego wniebowstąpienia zadeklaruje: A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata (Mt 28,20).

Kiedy w dniu Pięćdziesiątnicy, dar Ducha Świętego zostanie udzielony uczniom, a wraz z nim świadomość obecności pośród nich Jezusa uwielbionego, już nigdy uczniowie ci nie będą bali się ich przeciwników, ich prześladowców, i z radością i odwagą będą mogli podążać ścieżką zbawienia i zwycięstwa, którą wskazał im ich Pan.
Nie tylko zresztą oni sami, ale jako wierne swemu Pasterzowi owce, pociągną za sobą wszystkich tych, którzy, jak powie Paweł w Antiochii Pizydyjskiej (Dz 13,48), będąc przeznaczonymi do życia wiecznego – uwierzyli.

Dlaczego o tym wszystkim wspominamy? Ponieważ deklaracja Jezusa, co do faktu, że nikt nie wydrze Mu z Jego ręki Jego owiec, oraz zapewnienie o Jego obecności pośród tych, którzy w Niego uwierzą, nie straciły nic na ich aktualności i nie mogą być zapomniane.

Także dzisiaj, w naszym 21 wieku, tym wieku tak dla wielu trudnym, słowa te są ciągle aktualne i ciągle prawdziwe.
Ten, który słucha głosu Jezusa i który postanawia pójść za Nim z całą konsekwencją, dziedziczy tę obietnicę sprzed 2000 lat i Pan obejmuje go swoją opieką - daje mu pokój Boży i jest przy nim obecny każdego dnia, aż do końca czasów.    

A co niezwykle ważne, ci którzy mogą być dziedzicami obietnic Pańskich, nie muszą należeć do jakiegoś narodu wybranego. Nie muszą należeć do jakiejś szczególnej grupy społecznej, czy być reprezentantami jakiejś szczególnej i wybranej kultury. Nie muszą być także obdarzeni szczególną pozycją społeczną, finansową czy intelektualną.
Jedynym warunkiem jest słuchanie Słowa Pana i pójście za Nim.

Oczywiście, jak nas uczy Biblia, początkowo Słowo to i związane z nim obietnice dotyczyły narodu wybranego - żydowskiego. Ale z czasem, jak czytamy w Dziejach Apostolskich, głoszenie Słowa przez Apostołów i ich współpracowników obejmowało coraz szersze grupy społeczne i narodowości. A głoszeniu temu towarzyszyły jednoznacze jego efekty pozytywne: wiara i nawrócenie (czyli radykalna zmiana życia), jako znaki jasno poświadczające działanie Boże, działanie które nie ogranicza się tylko do tych, którzy mogliby uważać się za wybranych na podstawie ludzkich kryteriów, czyli ich zalet, czy pochodzenia, pozycji społecznej, posiadania czy intelektu.
Każdy, który słyszy słowo Jezusa i decyduje się pójść za Nim, jest uczestnikiem i dziedzicem obietnic i nadziei, które są z tym Słowem związane.

Jak szczególnie ukazuje nam to Księga Dziejów Apostolskich, głoszenie Słowa Bożego powodowało za każdym razem prawdziwą rewolucję: wielu decydowało się w sposób konsekwentny pójść za Słowem Bożym, za Zbawicielem. Tych wielu, jak mówi nam Biblia, oddawało ich życie Jezusowi i decydowało się na zmianę ich życia, na uzgodnienie go niejako, by było ono zgodne z ich, tym najważniejszym w życiu, wyborem – pójścia za Panem i Zbawicielem, ponieważ w istocie rzeczy, nie ma ważniejszego w życiu wyboru.
Nie ma nic, co byłoby ważniejsze od tej podstawowej decyzji, z którą wiąże się wszystko: nasze życie tu i teraz, oraz nasza przyszłość, aż do skończenia czasów .

Słowo naszego Pana przypomina nam, że możemy być, my wszyscy, bez wyjątku związanego z naszym bieżącym pochodzeniem, stanem ducha, naszą przeszłością (być może bolesną), wszyscy możemy być tymi, którzy będą korzystać z dobrodziejstw miłości Bożej, z darów, którymi obdarzył nas w osobie swojego Syna, Jezusa Chrystusa.

Kiedy słyszymy Jego Słowo, kiedy przykładamy do tego Słowa należną uwagę, kiedy pojmujemy tego Słowa wagę i związane z nim skutki, i kiedy wreszcie decydujemy się w sposób radykalny pójść za Jezusem, czyli podporządkować Mu całe nasze życie, nasze działania, słowa i myśli, jak owce za swoim pasterzem, już nie musimy niczego się obawiać.

Jego obecność nada sensu całemu naszemu życiu.
Jego obecność da sens naszemu życiu tam, gdzie być może dotąd widzieliśmy bezsens, słabość i własną niemoc.
Jego obecność spowoduje, że nasze życie prawdziwie rozkwitnie, stanie się piękne dla nas i dla tych, którzy są wokół nas. Zmienią się nasze relacje w rodzinach, w naszym miejscu nauki, pracy; wszędzie tam, gdzie przyjdzie nam żyć i działać.

Oczywiście, nie oznacza to, że znikną wszystkie przeszkody z naszego życia. Przeszkody pozostaną, nie można głosić fałszywych obietnic. To jednak, co się zmieni, tak jak zmieniło się to w życiu Aposotołów, uczniów Jezusa, zgodnie z obietnicami Jezusa, nic nie będzie mogło nas sprowadzić z drogi, którą będziemy szli.
Nie zrobią tego zewnętrzne pokusy, ani też wilki przebrane z skórę fałszywych pasterzy.
Nic nie będzie mogło nas wyrwać z ręki naszego Pana, ani nas oddzielić od Jego miłości.
Jeżeli my pozostaniemy Mu wierni, On także pozostanie z nami aż do końca czasów.
Taka jest Jego obietnica, taka jest nasza pewność, taki jest sens naszego życia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz