poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Czy świadomość zasad biblijnych ma sens dla życia codziennego? nie tylko wiary, ale i „konkretnego”?...


Rozważając zasady życia tych, którzy poszli za Panem Jezusem, zgodnie z nauczaniem Pisma Świętego, zgodnie z zasadami Reformacji, można sobie postawić pytanie: „no dobrze, a życie konkretne tych, którzy przyjęli taki – biblijny jak twierdzili – model wiary i życia? Czy coś istotnie się zmieniło?

Chcąc odpowiedzieć, musimy przypomnieć, że Reformacja, będąc odkryciem na nowo Ewangelii Łaski i wolności chrześcijańskiej, niosła ze sobą także wymagania „reformy” całości życia, mającej się dokonać zgodnie ze Słowem Bożym. Reformacja stworzyła model „nowego człowieka”, „zreformowanego” w jego praktykach religijnych i w jego etyce życia codziennego.

Jeśli chodzi o praktyki religijne, to faktem jest, że istotnym dążeniem Reformacji była chęć oczyszczenia, wyeliminowania praktyk religijnych „pogańskich” i magicznych (uznanych za takie w konfrontacji z Pismem Świętym), które zaciemniały i deformowały prawdę Ewangelii. Poddanie się reformie - w tym znaczeniu - oznaczało przede wszystkim zerwanie z „idolatrią” i „przesądami”, którymi nasiąkł w Kościół średniowieczny.
W wymiarze praktycznym oznaczało to powstrzymanie się od uczestniczenia w aktach religijnych, takich jak msza i spowiedź, odrzucenie szeregu gestów „religijnych”, jak żegnanie się krzyżem, procesje, klękanie przed obrazami i relikwiami.
Tego typu brak uczestnictwa w praktykach religijnych, mających podstawowe znaczenie dla religijności ludowej, katolickiej, w naturalny sposób obfitował w konsekwencje, wyłączając protestanta (jako heretyka) poza życie społeczne wspólnoty miasta, wsi, w których mieszkał. Zwłaszcza, jeśli ów heretyk  realizował swoje zasady w sposób rygorystyczny, np. unikając także mszy ślubnych lub pogrzebowych sąsiadów, a także świąt i przyjęć obchodzonych z owymi praktykami uznanymi za niebiblijne.
Tak daleko idące powstrzymanie się od powszechnie przyjętych praktyk zawierało w sobie i wymagało głębokiej rewolucji mentalnej. Protestanci zrywali ze światem tradycji sakralnych, dążyli do wykorzenienia zwyczajów, zachowań religijnych, istniejących w ich środowisku zamieszkania od pokoleń.
Człowiek reformacji protestanckiej przyjmował radykalną zmianę, znoszącą wszelkie pośrednictwo pomiędzy Bogiem i człowiekiem, za wyjątkiem jedynego - Jezusa Chrystusa.
Ani żyjący, ani zmarli tzw. święci nie byli już elementami niezbędnymi w tej koncepcji biblijnej. Nie były nimi też miejsca „święte” (tzw. „sankturaia”), ani przedmioty (np. niezwykle czasem fantazujne relikwie). „Okropnością” zostało określone centrum religijności tradycyjnej – Msza, jako ofiara dokonywana przez kapłana, który miał rzekomo przemieniać hostię i wino w ciało i krew Chrystusa.
Chrzest dla protestantów nie był już aktem prawie magicznym, mającym chronić przed potępieniem.  Dzieci nowonarodzene, w przypadku ryzyka śmierci, nie były w pośpiechu chrzczone ponieważ protestancio mieli przekonanie, że to nie chrzest, jako akt, ale łaska Boga działającego w sposób suwerenny wybawia od potępienia. Małżeństwo nie było już nazywane sakramentem (nie będąc z ustanowienia Chrystusa, a tylko akty przez Niego ustanowione i nakazane mogły nosić miano sakramentów). Szczytem zaś zgorszenia dla nie-protestantów, był moment śmierci protestanta, kiedy to „heretycy” umierali bez „sakramentów Kościoła”, oddając się z ufnością jedynie miłosierdziu Bożemu, a nie gestom instytucji kościelnej.
Raz odrzuciwszy przesądy nierbiblijne, pozostawał protestantom „kult w duchu i prawdzie”, który definiuje w sposób pozytywny ich całą praktykę religijną.
W niedzielę, Dzień Pański, mieli oni obowiązek zaprzestać pracy i zgromadzić się na słuchaniu Ewangelii i chwaleniu Boga, w pomieszczeniach budynku do tego celu odpowiednio przygotowanym.
Istniał szeroko rozpowszechniony zwyczaj, aby przed każdą celebracją Wieczerzy Pańskiej (komunii) przeprowadzać egzamin ze znajomości zasad wiary i przyjrzenie się stylowi życia osób mających tę komunię przyjąć.



Abraham Bosse, Błogosławieństwo stołu, XVII w.

Obok kultu wspólnotowego, niedzielnego, czy okazjonalnego, na szczególną uwagę zasługuje praktyka specyficznie protestancka - nabożeństwo rodzinne. Każdego dnia, w obecności wszystkich zgromadzonych domowników, ojciec rodziny czytał – jeśli tylko mógł – cały rozdział Biblii, a w przypadku niemożliwości całości przynajmniej recytował modlitwę i intonował wspólny śpiew psalmu.

Zgodnie z etyką protestancką wiele z zachowań, będących do tego czasu traktowanymi z pewną pobłażliwością, zostało zabronionych jako niezgodnych z Dekalogiem i powagą Bożą: cudzołóstwo, rozpusta (nieprzyzwoitość), pijaństwo i obżarstwo, gry hazardowe, itp.

Jest rzeczą szczególną, że Reformacja, odrzucając tradycyjnie istniejącą od wieków hierarchię kleru, który zdominował świeckich, odbierając (na podstawie Biblii) szczególną wartość celibatowi, mnieszemu „oderwaniu się od świata”, promowała bardzo silnie wartość pracy, nauki i rodziny.
Człowiek reformacji był ojcem rodziny. Potrafił czytać i praktykował lekturę Biblii dla nauczania własnej rodziny i swoich podwładnych. Pracował przez wszystkie dni, wyjąwszy niedzielę, w sumienny sposób zarządzając swoimi dobrami.

A zatem, jeśli szukamy odpowiedzi o potwierdzenie sensu podkreślania zasad biblijnych, jako mających realne znaczenie w „życiu praktycznym”, wystarczy nam sięgnąć do historii, a także czasem rozejrzeć się wokół nas. Tak historia, jak i współczesność tych, którzy chcą żyć zgodnie ze Słowem Bożym, dostarczają bardzo realnych, konkrentych dowodów sensu takiego wyboru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz