poniedziałek, 11 marca 2013

Rozważanie Ewangelii według Jana 8,1-11


A Jezus udał się na Górę Oliwną. I znowu rano zjawił się w świątyni, a cały lud przyszedł do niego; i usiadłszy, uczył ich. Potem uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili kobietę przyłapaną na cudzołóstwie, postawili ją pośrodku i rzekli do niego: Nauczycielu, tę oto kobietę przyłapano na jawnym cudzołóstwie. A Mojżesz w zakonie kazał nam takie kamienować. Ty zaś co mówisz? A to mówili, kusząc go, by mieć powód do oskarżenia go. A Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A gdy go nie przestawali pytać, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem. I znowu schyliwszy się, pisał po ziemi. A gdy oni to usłyszeli i sumienie ich ruszyło, wychodzili jeden za drugim, poczynając od najstarszych, i pozostał Jezus sam i owa kobieta pośrodku. A Jezus podniósłszy się i nie widząc nikogo, tylko kobietę, rzekł jej: Kobieto! Gdzież są ci, co cię oskarżali? Nikt cię nie potępił? A ona odpowiedziała: Nikt, Panie! Wtedy rzekł Jezus: I Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz. 


Wprowadzenie
Historia kobiety przyłapanej na cudzołóstwiie jest jednym z najbardziej znanych i komentowanych tekstów Nowego Testamentu. Podobnie w malarstwie „sakralnym”, usiłującym przedstawić najbardziej znane wydarzenia z historii biblijnej, scena ta jest jedną z najchętniej malowanych. Jest tak być może dlatego, że historia z Ewangelii Jana dotyka szeregu niezwykle delikatnych elementów w życiu nie tylko wiary, ale i tym osobistym każdego człowieka, niezależnie od upływających wieków historii naszej cywilizacji... 

Zaproponowane poniżej rozważanie celowo nie poddaje dyskusji wielu zwyczajowo rodzących się przy lekturze tego tekstu pytań, pozostawiając zasygnalizowane problemy 
własnemu rozważeniu, przybraniu własnych postaw, poszukaniu własnych - adekwatnych 
do konkretnych wydarzeń i historii życia - rozwiązań...


Kontekst biblijny problematyki
Cudzołóstwo jest rzeczywiście sprawą ciężką i poważną w Biblii. Powraca ono w jej tekstach bardzo często. Trzeba też przyznać, 
że wraca nierzadko z towarzyszącą faktowi temu dużą gwałtownością reakcji. 

To Księga Powtórzonego Prawa/5 Księga Mojżeszowa oraz Księga Kapłańska.3 Mojżeszowa ustanawiają surowo, że karą dla popełniających cudzołóstwo jest kara śmierci: tak dla mężczyzny, jak i dla kobiety, równość zobowiązuje... 

Zacytujmy tutaj znaczący w tej kwestii fragment Księgi Powtórzonego Prawa/5 Mojżeszowej 22,21-29: 
Jeżeli zastanie się mężczyznę złączonego z kobietą zamężną, to śmierć poniosą oboje; zarówno ten mężczyzna, złączony z kobietą zamężną, jak i ta kobieta. Wytępisz to zło z Izraela. Jeżeli jakąś dziewczynę, dziewicę, zaręczoną z mężczyzną, napotka w mieście inny mężczyzna i złączy się z nią, to wyprowadzicie ich oboje do bramy tego miasta i ukamienujecie ich, i poniosą śmierć; dziewczyna za to, że w mieście nie wołała o pomoc, a mężczyzna za to, że znieważył żonę swego bliźniego. Wytępisz to zło spośród siebie. Lecz jeżeli mężczyzna napotka zaręczoną z kim innym dziewczynę na polu, zniewolił ją, i złączył się z nią, to ten mężczyzna, który się z nią złączył, sam poniesie śmierć, ale dziewczynie tej nic nie uczynisz. Dziewczyna ta nie zasłużyła na śmierć. Ze sprawą tą jest podobnie, jak gdy ktoś powstanie przeciwko swemu bliźniemu i zabije go. Wszak napotkał ją na polu; dziewczyna zaręczona z innym wołała o pomoc, lecz nikt jej nie udzielił pomocy. Jeżeli mężczyzna napotka dziewczynę, dziewicę nie zaręczoną, pochwyci ją i złączy się z nią, i tak się ich zastanie, to mężczyzna, który się z nią złączył, da ojcu dziewczyny pięćdziesiąt srebrników, a ona zostanie jego żoną. Za to, że ją znieważył, nie będzie mógł jej oddalić przez całe swoje życie. 
Jest rzeczą ważną, aby podkreślić, że poza potępieniem moralnym występku cudzołóstwa w ogólności, w Torze (Prawie) żywą jest idea, że - tolerując grzech pośród siebie - lud Boży przyjąłby wraz z grzechem i uobecnił grzeszną, w sensie bez mała materialnym, rzeczywistość. A zatem w zacytowanych, odnoszących się do rozważanego przez nas tutaj problemu, tekstach biblijnych, chodzi nie tyle o ukaranie (w naszym współczesnym znaczeniu tego słowa) występku, ale jeszcze bardziej i  mocniej - o wygnanie zła spośród ludu, wygnanie tej stworzonej przez zło rzeczywistości.... 
W takim znaczeniu, wraz z podaną sankcją, Biblia precyzuje: Wytępisz to zło spośród siebie (w.23). 
Chodzi tu zatem zarówno o ukaranie zaistniałego aktu, jak i podjęcie prewencji, aby zło nie rozprzestrzeniło się. 

To w podobnym kontekście znaczeniowym (tzn. głębokiej prewencji) Jezus powie słowa, które – zauważmy - są bardzo mocne i wymagające: Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. A Ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim (Ewangelia według Mateusza 5,27-28). 
Słowa Jezusa są bardzo mocne, przed którymi niewielu – przyznajmy to w głębi naszych serc – może z całą prawdą uznać się za niewinnych... Któż z nas, ludzi, może zawsze być pewny porządku własnych myśli? 

Wielu mówi, że - po pierwszej analizie, w obecności takich tekstów Pisma Świętego - nie są w stanie odnaleźć w nich oblicza Boga miłości, które wszyscy chcielibyśmy tak bardzo ujrzeć... Czym i jaki jest jednak ten nasz własny obraz miłości Boga, to juz inna kwestia...

Rozwinięcie znaczenia problematyki w Piśmie Świętym 
Prowadząc dalej nasze poszukiwanie bibilijne, są nam dane kolejne tłumaczenia, aby lepiej zrozumieć surowość wszystkich tych sformułowań w odniesieniu do cudzołóstwa. 
W Księdze Kapłańskiej/3 Mojżeszowej tym razem, w rodziale 20, w wersecie 10, znajdujemy także karę za takie przewinienia: Mężczyzna, który cudzołoży z żoną swego bliźniego, poniesie śmierć, zarówno cudzołożnik jak i cudzołożnica. 
Jednakże, pośród szeregu innych przestróg i zakazów, rozdział ten kończy się konkluzją, która jest swoistym otwarciem, dlatego też warto ją zacytować: Będziecie przestrzegać wszystkich moich ustaw i wszystkich moich praw i będziecie je wypełniać, aby nie wyrzuciła was ziemia, do której Ja was prowadzę, abyście w niej mieszkali. A nie postępujcie według ustaw ludu, który Ja wypędzam przed wami, gdyż to wszystko czynili i obrzydziłem ich sobie. I rzekłem do was: Wy odziedziczycie ich ziemię, a Ja dam ją wam, abyście ją posiedli, ziemię opływającą w mleko i miód. Ja, Pan, jestem Bogiem waszym, który was oddzieliłem od ludów. Będziecie więc rozróżniali między zwierzętami czystymi a nieczystymi i między ptactwem nieczystym a czystym. Nie kalajcie siebie samych przez zwierzęta i ptactwo i przez wszystko, co pełza po ziemi, a co oddzieliłem, aby było dla was nieczyste. Będziecie mi więc świętymi, bo Ja jestem święty, Ja, Pan i oddzieliłem was od innych ludów, abyście byli moimi (20,22-26)

Są to słowa, które dają nam istotne światło na sens zakazu, który Bóg daje swojemu ludowi. Nie chodzi Bogu najwyraźniej w tym, jak i w szeregu innych przypadków, aby dawać prawa, bez dania jednocześnie możliwości pojęcia ich sensu, ich wagi. 
Jeżeli dobrze wczytamy się w te słowa, te regulacje postępowania, to zauważymy, że są w ścisłym związku z powołaniem Izraela. 
Izrael jest wezwany/powołany przez Boga, aby zamieszkiwał ziemię, ale zamieszkiwał ją w sposób szczególny, odmienny niż wszyscy inni, aby zamieszkiwał ją - będąc świadkiem - pełen szacunku do Boga. 
I to właśnie pośród tego szeregu zakazów i nakazów, które Bóg daje swojemu ludowi, podaje On znamienną prawdę, uświadamia ją Izrealowi: „Jesteś inny, odmienny, od reszty ludów, ponieważ to ty do mnie należysz. A ponieważ do mnie należysz, nie możesz żyć tak samo, jak żyją te inne ludy”. 
I kiedy Izrael zostanie wypędzony w niewolę do Babilonu, prorocy będą głośno krzyczeć: „Zapomnieliście o Prawie i jego przykazaniach, zapomnieliście Prawo Boże, gdy jeszcze mieszkaliście w waszym kraju!” 

Bóg nie tyle zatem czyni wyrzuty moralne tym, którzy niewłaściwie postępują, ale przypomina im, ludowi, Jego dzieciom, jego/ich powołanie: należycie do Boga i jesteście tam gdzie przyszło wam żyć po to, aby wypełniać Jego wolę. 
Cudzołóstwo jest zatem w pierwszym rzędzie aktem, który dowodzi zapomnienia i zniweczenia przymierza Boga ze swoim ludem! Jest zniszczeniem wierności Bogu i zaufania Mu! 

Ewangelia Jana
Co zatem stało się, jaki jest kontekst zdarzenia w Ewangelii według Jana? 
Zostaje przyprowadzona przed Jezusa kobieta złapana in flagranti na akcie cudzołóstwa. Postępek, co do jego rzeczywistości, nie pozostawia wątpliwości. 
To uczeni w Piśmie i faryzeusze doprowadzają kobietę przed Jezusa. Oczywiście, przywołane zostają Prawo i Mojżesz – kobietę trzeba ukamienować. 
Pomimo tego, wydawałoby się jasnego kontekstu, sedno nie leży w samym postępku kobiety, ale w pułapce zastawionej na Jezusa. 
Wiemy doskonale o co chodzi – oto Jezus przedstawia się jako Ten, który jest większy niż Prawo i nauczał, że wybaczenie, miłosierdzie, jest ważniejsze niż wszelkie ofiary. Wszyscy pamiętają Jego słowa, gdy zapewaniał, że nie przyszedł, aby odrzucić, ale aby wypełnić Prawo... A zatem? Ukamienowanie kobiety byłoby czymś, co stałoby w sprzeczności z wybaczeniem Bożym (zgodnie z nauczaniem Jezusa), a nieukamienowanie jej stałoby w sprzeczności z Prawem Mojżeszowym. 
Nie ma tutaj pozornie żadnego wyjścia. Każde jest pułapką. 
Nie ma tutaj w istocie rzeczy także znaczenia ta kobieta, zagubiona pośród tłumu tych – przede wszystkim – mężczyzn, przypuszczalnie otaczających ją półkolem. 
Nie ma ona żadnego prawa do swojego słowa, nie może się bronić. Tak naprawdę jest ona tylko pretekstem, jak znana wszystkim moneta, którą pokazano Jezusowi, by pochwycić Go na pozycjach politycznie nieakceptowalnych, by oskarżyć Go o sprzeciw władzy cesarza, o niepłacenie podatków cesarzowi... 
Tak naprawdę, to nie kobieta jest tam, by być ukamienowaną, ale ukamienowaniu ma zostać poddany sam Jezus! 

Reakcja Jezusa
Co więc robi On - Pan Jezus? 
Pochyla głowę, pisze na ziemi. Co? To nieistotne. Czy słucha? Trudno powiedzieć, ponieważ „dziwi się”, kiedy zauważa, że faryzeusze odeszli... 
To, co z pewnościa robi, to pozwala na rozwinięcie się wydarzeń. 
Niektórzy z komentatorów tego wydarzenia dostrzegają w Jego zachowaniu jeśli nie lekceważenie, to zbytnie może dystansowanie się do emocji sytuacji... Inni, widzą w Nim przede wszystkim spokój Tego, który ma autorytet ponad całą tą konkretną sytuacją oraz dystans do prowokacji w niej zawartej. 
Niezależnie od wszystkiego, w tym pozornym, pełnym zamyślenia, oderwaniu Jezusa nie możemy nie dostrzec pewnego napięcia z nim związanego. My sami jesteśmy jakby zawieszeni na Jego ustach, oczekując Jego odpowiedzi; tej, wreszcie, która złamie panującą ciszę. 
I istotnie, odpowiedź ta pada, jak wyrok, jak werdykt wygłoszony przez sąd. Ale werdykt ten jest niezwykle zaskakujący. Jezus mówi w sposób zrozumiały dla słuchających go prowokatorów i widzów zdarzenia: to wy wszyscy jesteście winni! Bo taki jest istotny sens Jego słów. 

Jego werdykt jednak nie ma na celu potępienia przezeń kogokolwiek, nawet tych tak obrzydliwie grających z nim Jego przeciwników. 
Celem słów Pana Jezusa jest zachęcenie każdego człowieka, każdego tego, który słucha Jego Słowa, do odkrycia siebie samego takim, jakim jest naprawdę: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem. 
Aby oskarżać z taką gwałtownością, trzeba naprawdę czuć się absolutnie czystym w sobie samym, w swoim sercu, czyli w tych najbardziej intymnych pokładach naszej osoby. 
Trzeba być całkowicie, bez żadnych wątpliwości, przekonanym o byciu po tej „dobrej stronie”, czyli posiadać wszelkie prawo za i ze sobą. 

Krótki komentarz do wykorzystania w kazaniu
Historia ludzkości od wieków jest, w tym także współcześnie, poddana cierpieniom stosowanym przez systemy totalitarne. Jedne należą do przeszłości, jak choćby sowiecki system w Europie wschodniej i centralnej, a inne pojawiły się później i pojawiają się w sposób stały, zajmując kolejno miejsce znikających. 
Nie ma rzeczy bardziej niebezpiecznej, niż ta, którą jest przekonanie o posiadaniu władzy nad innymi, pod pozorem wiedzy, co jest dla tych innych najlepsze i wdrażaniu w życie tego przekonania za wszelką ceną. Jakże często takie przekonania autorytarne, takie programy i ideologie usiłuje się poddawać realizacji pod etykietą dobra wspólnego, dobra i ochrony najbardziej cennych (jakich?) wartości? 
To także w imię takich programów totalitarnych (także tych religijnych - historia Kościoła także obfituje w takie przykłady) pojawiają się przekonanie, że można zabijać jednostki dla dobra wspólnego. W tej kwestii Talmud (komentarz Tory/Prawa, zawierający nauki rabinów) mówi, że zabicie jednego człowieka, to zabicie wszystkich ludzi!
Kto jednak może uważać się za autorytet, który daje sobie prawo do narzucania swego autorytetu innym? 
Oto Bóg sam przyszedł w swoim Synu, jako ten, który rzuca ziarno na glebę – każdego typu – dając czas, by wydało owoc. 
Nie daje przy tym nikomu prawa, pośród nas ludzi, do oddzielenia dobrego zbioru, od tego, który zawiera chwasty.  

Ostatnie kilka myśli…
Pozostaje nam jeszcze ta kobieta postawiona przed Jezusem. Była nikim, a odzyskała swoją godność. Stała się godną by nią spoglądać z szacunkiem, by być z szacunkiem słuchaną. Była wcześniej pośród tych, którzy wskazywali na nią z pogardą palcami, teraz jest przed Jezusem, sama, razem z Tym, z którym może podjąć dialog i otrzymać to niezwykle wiążące słowo: Idź i odtąd już nie grzesz. 

Wszystkich, którzy byli wyniesieni na innych (czy też takimi się czuli), Jezus ich zniża. Tych, którzy byli poniżeni – Jezus podnosi. 
Wszystko to dzieje się przez Jego Słowo: słowo, które nie jest nigdy wspólnictwem w grzechu, ale też nie jest słowem strasznym, pełnym groźby (jak często takimi są nasze słowa ludzkie). Jezus nie przymyka oczu na grzech, nie szuka także okoliczności łagodzących, ale oferuje przebaczenie, które przemienia życie wybaczonego. 
Jesteś ułaskawiony przez Boga, głosi Jezus, zaakceptowany przez Boga, wybaczony przez Boga. To wszystko zostało powiedziane w tych krótkich słowach tej kobiecie cudzołożnej, to samo Jezus mówi dzisiaj każdemu z nas. 
Jezus nie manipuluje słowem, nie manipuluje okolicznościami. Jezus pozostaje zawsze w prawdzie, ale jest Synem Boga żywego, z nami i dla nas. 

Możemy powiedzieć, że po tej słynnej historii opowiedzianej przez Ewangelię Jana, nie ma już kobiety, grzesznicy, nie ma już skupienia uwagi na grzechach innych, ale to ja jestem przed Bogiem, sam, z moimi myślami, czynami, słowami; ja, który za nie ponoszę odpowiedzialność, nie polegającą na przerzucaniu jej na innych. Ja – sam - jestem przed sobą, przed Panem! 
Ta kobieta, to tak naprawdę każdy z was, mówi Jezus. A Jezus nie jest tym, który przyszedł rzucać kamieniem, ale skłonić do nawrócenia, byśmy żyli! 
Jezus nie pozwala na akceptację grzechu, ale broni przed przerzucaniem odpowiedzialności zań na innych. Grzech jest naszą wewnętrzną, indywidualną sprawą intymną. Sprawą naszej przed Nim odpowiedzialności. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz