czwartek, 28 marca 2013

Etyka protestancka – powołanie i zaangażowanie


Nie jest dla nikogo z nas odkryciem stwierdzenie złożoności współczesnego świata, komplikacja targających nim dramatów. Ale to właśnie w tej konkretnej, historycznie i realnie określonej sytuacji świata, protestantyzm powinien dążyć do podkreślenia i realizacji wartości jego doświadczenia w dziedzinie etyki. Doświadczenie to, jak wskazuje analiza historyczna protestantyzmu, chrakteryzuje się stałym zachęcaniem, by wierzący w ich wyborach życiowych kierowali się Pismem Świętym, kładąc nacisk (biorąc początek z lektury i studium Biblii) na trzy tematy: 
Ø zaangażowania polityczne (jako zaangażowanie ku dobru społecznemu), 
Ø wartość zdrowo rozumianej ekonomii (jako współtworzenia świata w postępie) 
Ø i stałe podkreślanie porządkującej siły związku mężczyzny i kobiety dla życia osobistego i społecznego społeczności ludzkich. 

Te trzy tematy, na których szczególne podkreślenie możemy zdobyć się po krytycznej lekturze prawie już pięciu wieków protestantyzmu, są także dzisiaj niezwykle ważne i stanowią o ustaleniu podstawowych centrów refleksji współczesnej etyki protestanckiej. 
Tymi trzema tematami chcielibyśmy się zająć w kolejno publikowanych artykułach naszego pisma. 
Wymagają one jednak uprzedniej analizy protestanckiego sposobu rozumienia autorytetu Biblii w dziedzienie etyki, bez której wszelkie rozwijanie dalsze tematyki etycznej wydaje się bezzasadne. 

Wydaje się wręcz banalnym przypominanie, że od swoich początków Reformacja pragnęła uznać wyłącznie autorytet Pisma Świętego w dziedzinie wiary. Zasada ta pozostaje także dzisiaj aktualna, fundamentalna dla Kościołów protestanckich. 
Pozostaje jednak do wyjaśnienia:  jak zasada ta – w sposób konkrenty i odpowiedzialny – funkcjonuje w sferze etyki? 
Jak zasada biblijna, bez popadania w skrzywiony (a wygodny, bo znajdujący na wszystko „gotową” odpowiedź) fundamentalizm ma funkcjonować, aby pozwolić, by chrześcijanie współcześni mogli w niej znaleźć prawdziwy głos Boga kierującego ich życiem? 

Wiemy doskonale, że każda poważna lektura Biblii, zwłaszcza kiedy jest motywowana pytaniami o charakterze etycznym, napotyka na szereg trudności. W szeregu przypadków trzeba wybrać między tym a innym rozwiązaniem. Według jakiego kryterium tego dokonać? 
Co robić np. w sytuacjach, gdy tekst biblijny nie zna zupełnie kwestii, które nas zajmują, np. gdybyśmy szukali w Piśmie odpowiedzi etycznych w kwestii energii nuklearnej, czy np. diagnostyki prenatalnej. Często znajdujemy się w kłopocie, kiedy przeglądamy Biblię pod kątem jak najbardziej konkretnej odpowiedzi na pytanie: „co mam robić aby dobrze zrobić w tej konkretnej sytuacji mojego życia?”

                                                      Philippe de Champaigne Dekalog

A jednak, wydaje się, że to nie Biblia, ale j.w. sformułowane pytanie powinno być poddane dyskusji. Znakomitego materiału dostarcza nam pod tym względem biblijna scena z Ewangelii wg Św.Łukasza 10,25-28. 
Uczony w Piśmie zadaje Jezusowi pytanie: Nauczycielu, co mam czynić, aby dostąpić żywota wiecznego? Jezus nie odpowiada cytując jakiś szczególny katalog cnót, ale odsyła pytającego do świetnie znanego mu Prawa Bożego, znakomicie zresztą streszczonego w dwóch przykazaniach miłości Boga i bliźniego. 
„Kochać Boga i bliźniego”, to wymaganie, które ma się przekładać na działania konkretne, ale musi ono u początku zaakceptować konieczność usytuowania się w szczególnej relacji z Bogiem i bliźnim. 
A zatem, zanim coś chce się „robić”, należy „być”. 
Uczony w Piśmie, z cytowanego wyżej tekstu Ewangelii, myśli w kategoriach „robienia”  dobrze. W dalszej kolejności zapyta więc: Kto jest moim bliźnim? Pytanie jest oczywiście w pełni zrozumiałe, ponieważ chce on jasno zdefiniować obiekt, wobec jakiego jest zobowiązanym czynić dobrze, mając oczywiście motywacje płynące z miłości... 
Jezus odpowiada świetnie znaną nam przypowieścią o dobrym Samarytaninie (Łk 10,30-37), która całkowicie zmienia punkt widzenia postawionego wcześniej pytania: 
Ø bliźnim nie jest ten czy ów, czy też cały świat;  
Ø bliźnim jesteś ty, który usłyszałeś Boże przykazania; 
Ø jesteś nim ty, jako ten, który zbliża się do tego, który cię potrzebuje. 
Znaczenie słów Jezusa jest następujące: czy potrafisz stać się bliźnim drugiego, jak Chrystus stał się nim dla ciebie? 
Centrum pytania zmienia się, przenosząc się ze mnie, który chciałby decydować (wiedzieć, znać) to co należy czynić (by „dobrze” czynić), na tego, którego istnienie wzywa moje zaangażowanie i jest tym samym obietnicą właściwie rozumianego „dobrego” życia. 
Prawo Boże - w ustach Jezusa - nie jest rozumiane jako całość nauk, przykazań, które mam zrealizować, chcąc dobrze czynić, ale jest Słowem, będącym równocześnie wymagającym, ale i obietnicą, które kieruje, popycha mnie do drugiego – Boga i bliźniego – abym stał się otwarty (ze wszystkimi konsekwencjami) na ich obecność. 

Zatem, zanim zaczniemy poszukiwać w Biblii odpowiedzi na nasze pytania etyczne, powinniśmy usłyszeć pytanie, które Słowo Boże stawia nam, w Prawie Bożym: jesteś gotów być stale otwartym, wsłuchanym w relację z Bogiem i bliźnim, czy też oczekujesz pewności, zapewnienia o słuszności twoich wyborów? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz