wtorek, 5 lutego 2013

Kim są następcy Apostołów?


Apostołowie byli naocznymi świadkami Chrystusa - Jego życia, Jego śmierci, Jego zmartwychwstania (Dzieje Apost. 10,41; 1 Jana 1,1).
Jako tacy nie mogli mieć żadnego następcy.
Po ich śmierci natomiast, ich głos pozostaje ciągle żywy aż do naszych dni.
Ich głos rozbrzmiewa w Ewangeliach i w Listach i ożywia całość kanonu Nowego Testamentu.
Przez Nowy Testament, który nam raportuje głos ten jako świadectwo, pozostali oni między nami naocznymi świadkami Jezusa.

Deklaracja Jezusa: A kto was słucha, mnie słucha, a kto wami gardzi, mną gardzi (Łukasz 10,16a), pozostaje ciągle aktualnie stosowalną do ich świadectwa.

Ich słowo stawia nas ciągle przed najważniejszymi wyborami naszego życia. Przez nie jesteśmy związani lub uwolnieni. Przez nie, jak kluczem, dostęp do Królestwa jest dla nas otwarty lub zamknięty (Mateusza 16,19; 18,18; Jana 20,23).
Wszystko, co Kościół zwiastuje i wszystko co on robi, jest poddane temu słowu
apostolskiemu i musi być bez ustanku z nim konfrontowane.

Natomiast, jako przywódcy Kościoła pierwotnego, apostołowie mieli następców.
Wszędzie tam, gdzie dzieło misyjne przynosiło owoce i gdzie tworzyły się nowe Kościoły, widzimy każdorazowo grupy starszych i nadzorujących (presbiteroi, episkopoi), wybranych spośród danego Kościoła, aby paść Kościół Boży (Dzieje Apost. 20,17.28-36; Dzieje 14,23; Listy do Tymoteusza i Tytusa).

Przez pewien moment, wydawało się, że Jerozolima, jako stolica i Kościół-matka chrześcijaństwa, miałaby próbować wywierać wpływ, usiłować sprawować władzę jurysdykcyjną nad innymi Kościołami.
Ale to nie kto inny, jak właśnie Paweł Apostoł, stał się obrońcą wolności Kościołów lokalnych, broniąc je przed pretensjami do dominacji ze strony Jerozolimy.

Paweł robił to nie po to, aby przeciwstawić Jerozolimie jakieś inne miasto ziemskie (jak np. RZym lub Korynt, bądź Cezareę), ale Jeruzalem, które jest w górze, jest wolne i ono jest matką naszą (Galatów 4,26).
To także Paweł dodawał do swoich tłumaczeń ten tak ważny apel: Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli (Galatów 5,1).

Idea, że każdy Kościół może mieć więcej, jak tylko jednego biskupa (to znaczy - nadzorującego) i że ów, w linii „sukcesji apostolskiej”, miałby być następcą apostołów i miałby na tej podstawie dzierżyć ich posługę i ich władzę (jakkolwiek byłaby ona wyobrażana), pojawiła się historycznie dużo później w dziejach Kościoła.
Zawiera ona w sobie nieuniknione niebezpieczeństwo, że ci tzw. następcy apostołów wyeliminują ich własnym autorytetem (czysto ludzkim), żywy autorytet apostołów, obecny i widzialny w Słowie pisanym, i że Kościół może poczuć się silniejszy i ważniejszy niż prawdziwe, w Słowie, świadectwo apostołów.
Niestety, historia potwierdza, że stało się to efektywnie, w ciągu wieków, w Kościele zachodnim, nazwanym z czasem Kościołem katolickim
Element ten był objęty jednym z pierwszych wezwań Reformatorów, by przywrócić mu pierwotne znaczenie, pierwotne funkcjonowanie. Nawoływanie to pozostaje aktualne do dzisiaj, po pięciuset latach... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz