piątek, 1 lutego 2013

Dzień odpoczynku - czwarte przykazanie


Dzień odpoczynku, wynikający z czwartego przykazania, jego sens i znaczenie. 

„Celem tego (czwartego) przykazania jest, abyśmy będąc umarłymi dla naszych własnych przywiązań i dzieł rozważali Królestwo Boże i abyśmy do tej medytacji ćwiczyli się przez środki, które Bóg nam przykazał” (J.Kalwin). 

Przykazaniu temu Bóg nakazał szczególne posłuszeństwo: 
I rzekł Pan do Mojżesza: Powiedz synom izraelskim: Zaiste, przestrzegać będziecie sabatów moich, gdyż to jest znakiem między mną a wami po wszystkie pokolenia wasze, abyście wiedzieli, żem Ja Pan, który was poświęcam. Synowie izraelscy będą przestrzegać sabatu, zachowując sabat w pokoleniach swoich jako przymierze wieczne. Między mną a synami izraelskimi będzie on znakiem na wieki, bo w sześciu dniach stworzył Pan niebo i ziemię, a dnia siódmego odpoczął i wytchnął (2 Mojż/Wyjścia 31,12-13.16-17)

Bóg powtarza wielokrotnie w Piśmie: Święćcie moje sabaty i niech będą znakiem między mną a wami, aby wiedziano, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem! (Ezechiela 20,20; por. Jeremiasza 17,22). 

Szczęśliwy człowiek, który jest posłuszny mojej woli – mówi wielokrotnie Pan - i syn człowieczy, który ją wiernie praktykuje, zachowując dzień szabatu, aby go nie sprofanować i zachować swe ręce od wszelkiego złego działania (por. Izajasza 56,2; 2 Mojż/Wyjścia 23,12; 35,2-3; 3 Mojż/Kapłańska 19,3b.30). 

Dwa słowa podstawowe, które powinniśmy uchwycić z tych cytatów to: przymierze i znak. 
Szabat jest znakiem przymierza Boga ze swoim ludem. 
Przez zachowywanie szabatu, Lud Wybrany uznaje przez swój czyn, że przynależy on do Boga. Szabat jest dniem wydzielonym przez Wiekuistego i dla Wiekuistego. 
Jest znakiem przymierza, tzn. znakiem, że lud nie jest zdany na samego siebie, że nie jest opuszczony, że należy do Boga i że jego Bóg chce, by Mu służono i by Mu oddawano chwałę. 

Z szacunku dla dnia szabatu Izraelici musieli zachowywać bardzo precyzyjnie określone reguły. Ten, który naruszyłby te reguły był karany śmiercią i kamienowany (2 Mojż/Wyjścia 31,14-15; 35,2-3; 4 Mojż/Liczb 15,35; Jeremiasza 17,21-27; Ezechiela 22,8; 23,38 itd.). 
Tym, którzy zachowywali szabat były obiecane wielkie nagrody: Tak mówi Pan: Przestrzegajcie prawa i kierujcie się sprawiedliwością, gdyż bliskie jest nadejście mojego zbawienia i objawienie się mojej sprawiedliwości. Szczęśliwy człowiek, który to czyni... (Izajasza 56,1 i n.). 

Kościół chrześcijański zastąpił szabat niedzielą. 
W Chrystusie jesteśmy wyzwoleni z zachowywania ceremoniałów i elementów zewnętrznych, rytualnych, związanych z szabatem. Chrystus jest Prawdą, której obecność zmazuje wszystkie dawne obrazy, figury, jednakże, duchowa zawartość i wewnętrzne znaczenie czwartego przykazania pozostaje ważne na wszystkie czasy (2 Mojż/Wyjścia 20,24b). 
W Chrystusie ważność tego przykazania znalazło wręcz swoje pogłębienie i ubogacenie. 

Tłumaczenie sensu niedzieli, kiedy napotyka się ją po raz pierwszy, jest prawdziwym objawieniem, które odnawia całkowicie sens i przekaz zachowywania dnia wypoczynku. 
Podkreśla centralne dla całej Biblii zdanie: „To ja, Wiekuisty, was uświęcam”. 

Niedziela przynosi nam to, co potrzebujemy: widzialny znak miłości Bożej, pracy, którą wypełnia On w naszym sercu przez Ducha Świętego. 
Przypomina mi, że nie mogę się uświęcić sam i zachęca mnie do świadczenia o tym przekonaniu, zachowując ten dzień i święcąc go. 
Uznaję wtedy, że moje zbawienie zależy wyłącznie od dzieła, które Bóg dokonuje we mnie, a nie od moich dzieł, które ja dokonywałbym dla siebie lub „dla Boga”. 
Nie muszę zatem odpocząć tyle od mojej pracy, jak od wszystkich moich dzieł; oczyścić się wewnętrznie, wyznać, że nie mogę być zbawiony, jak tylko wtedy, kiedy dam Bogu działać we mnie. 

Dzień Pański jest zatem demonstracją mojej niezdolności do zbawienia samego siebie i mojej potrzeby Boga. 
Dzień ten przestrzega mnie, że moje własne dzieła, moja praca, nie mogą same z siebie dać sensu mojemu życiu i całej realności. 
Rzeczywistość jest bowiem w Chrystusie: Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus (List do Kolosan 2,17). 
Życie jest w Bogu. Nie mogę go znaleźć gdzie indziej niż w Tym, który daje życie światu. 

W wielu rodzinach, niedziela jest dniem tygodnia najbardziej obciążonym własnymi dziełami. Może to być nie tylko dzień pracy, jak wszystkie inne, może i dzień gniewu, przesadnych trosk, ale także różnych spektakli, licznych zaproszeń, spotkań bez końca i absorbujących zajęć. 
Może też być – zupełnie przeciwnie – pozbawiony wszelkiego zajęcia, wyzbytego sensu.  Może być dniem nieużytecznym i nudnym.  

W rzeczywistości Chrystusa, niedziela jest dniem, w którym Bóg chce nas sobą wypełnić. Jest ważnym, abyśmy usłyszeli tę wiadomość, którą zawiera czwarte przykazanie i abyśmy zatrzymując naszą pracę i zawieszając nasze zwyczajowe dzieła odpowiedzieli Bogu i zaakceptowali oddanie się Mu w wolności, aby mógł w nas pracować, przez swojego Ducha, aby realizował w nas swoje dzieło. 
Niedziela nie dąży do niczego innego i nie ma żadnego innego celu, jak tylko uczynić Lud Boży zgodnym z wolą Jego Stwórcy. 

Z tego, co zostało powiedziane wyżej o dziele Boga w nas, wynika, że najlepszym sposobem święcenia dnia odpoczynku jest zatem najpierw oddanie Bogu tego, co należy do Boga. 
Niedziela jest dniem kultu publicznie oddawanego Bogu, przez cały Kościół. 
Chodzi o ukazanie oczom wszystkich, że Bóg ma swój lud na ziemi i że ten lud wie, że jest z Nim związany. 

Pod tym kątem, nasze uczestnictwo w nabożeństwie niedzielnym Kościoła nie odnosi się tylko do tego, co to nabożeństwo nam daje, bądź do tego, że daje nam okazję do oddania czegoś (chwały np.) Bogu. Ale odnosi się także do ukazania, do świadczenia porzed światem, że Bóg ma swój lud i że ten lud jest Mu posłuszny: I rzekł Mojżesz do Aarona: Oto, co Pan rzekł: Na bliskich moich okazuje się świętość moja, a wobec całego ludu chwała moja. I Aaron zamilkł (3 Mojż/Kapłańska 10,3). 

Tutaj także pojawia się nieuniknione pytanie: poza nabożeństwem, co robić w niedzielę? 
Czy mogę wyjść gdzieś, przyjąć przyjaciół, przeczytać jakąś lekką książkę? 

Byłoby całkowicie bezużytecznym starać się odpowiedzieć na każdy detal zawarty w tym pytaniu i przygotować pełną listę rzeczy dozwolonych i zakazanych, związanych z niedzielą. 
Nie jesteśmy już pod Prawem! 
Odpowiedź jest bardzo prosta: 
Czyńcie wszystko, co chcecie, tak jednak, aby niedziela pomogła wam rozważać i chwalić dzieła Boże!
Dla przykładu:
Ø Niedziela jest dla was okazją spotkania członków waszej rodziny, dzieci, wnuków, we wdzięczności Bogu za przyznane wam błogosławieństwo, łaski? Czyńcie to w prostocie serca! 
Ø Czujecie potrzebę świeżego powietrza, żeby wyprostować nogi? Chcecie udać się na przechadzkę, zająć się pracą w ogródku? Róbcie to błogosławiąc Panu!
Ø Wolicie zostać w domu? Zostańcie, ale także tam nauczcie się rozważać i chwalić dzieła Boże. Nie spędźcie całej niedzieli wpatrzeni w telewizor lub w ekran komputera. Poczytajcie może jakąś dobrą książkę?! 
Ø Jeżeli wykonywany przez was zawód jest tak męczący, że nie macie na nic ochoty ze zmęczenia - nie róbcie nic (poza nabożeństwem), wypocznijcie w bezczynności. Bóg daje wam także ten odpoczynek i możecie z niego skorzystać ze spokojnym sumieniem. 
Ø Nie zapomnijcie przy tym wszystkim, że niedziela jest dniem szczególnie korzystnym dla lektury Pisma Świętego, do chwili zamyślenia, refleksji nad nim!

Oczywiście pozostaje kwestia pracy w niedzielę. 
Czy jednak praca ta nie staje się często zamkniętym kołem bez wyjścia, bez wypoczynku, który przecież obiektywnie zmniejsza produktywność pracownika? 
Może takie choćby argumenty mogą przemówić do tych, którzy uważają pracę w niedzielę za niezbędną dla ich sukcesu finansowego?... Cóż, być może nie, trzeba jednak wiary...

Oczywiście, istnieją pewne zawody, które wymagają same z siebie pracy w niedzielę. 
Warto jednak, by wykonujący je chrześcijanie starali się – także w czasie ich obowiązkowych zajęć, zajęć związanych z ich niezbędną, uczciwą pracą – pamiętać o duchu szabatu, o jego znaku naszej całkowitej zależności od Boga, a nie od naszych dzieł, naszych sukcesów. 
Paradoksalnie – takie stawienie rzeczy może wręcz pomóc w wykonywaniu często trudnej i odpowiedzialnej pracy... 

Nie chcemy w naszym rozważaniu banalizować ciężkiej rzeczywistości codziennej, trudu codziennego zdobywania chleba. 
To, co chcemy powiedzieć, to przestroga, aby człowiek wierzący nie zapominał, że jego głównym celem nie jest zbijanie majątku, pomnażanie pieniądza (jest znacząca różnica między pracą skierowaną na utrzymanie godnego ludzkiego statusu włąsnego i rodziny, a pracą gorączkowo skoncentrowaną na sukcesie finansowym, ciągle zreszta bez końca). 
Oczywiście, za każdym razem jest to akt wiary, ale mamy pewność, że Bóg odpowiada wierze i że Jego łaski nie są obiecane na próżno. 
Może ich realizacja nie jest dokładnia taka, jaką my chcielibyśmy im nadać, ale On troszczy się o nas zawsze, troszczy się o swoje dzieci. 

Na zakończenie zauważmy, że Biblia widzi pracę ludzką w świetle szabatu (dla nas – niedzieli), a właściwie niedzielę w świetle pracy. 
Człowiek, ogarnięty i ogłuszony grzechem, nie rozumie już sensu swojej pracy; nie tylko pracy zreszta, ale często nie rozumie już sensu swojego życia. 
Jego praca nie jest już służbą Bogu, ale wysiłkiem skierowanym na stworzenie swojego własnego świata, wysiłkiem obliczonym na konkurencję wobec Boga. 
Zachowanie niedzieli jest wysiłkiem wiary, jej doświadczeniem, ale i świadectwem, że sens pracy, sens życia, jest gdzie indziej – jest w naszym Stwórcy i Zbawicielu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz