czwartek, 3 stycznia 2013

Autorytet Pisma Świętego


Dla Reformatorów fundament autorytetu Pisma Świętego miał ścisły związek ze Słowem Bożym. 
Dla niektórych z nich Pismo i Słowo miały charakter identyczny (Pismo = Słowo Boże), dla innych oba te pojęcia miały relację bardziej skomplikowaną, w znaczeniu Pismo zawiera Słowo Boże. 
Wszyscy jednak byli zgodni twierdząc, że Pismo ma być przyjęte, jakby Bóg sam mówił w nim. 
Według Kalwina autorytet Pisma opiera się o fakt, że autorzy biblijni - pisząc ich teksty - byli jakby „autoryzowanymi sekretarzami” Ducha Świętego. 

Dla Heinricha Bullingera, natępcy Zwigliego w Zurychu, autorytet Pisma ma charakter absolutny i autonomiczny: „Będąc Słowem Bożym, Pismo Święte biblijne ma w sobie i i z siebie odpowiednie rangę i wierzytelność”. 

W nim znajduje się Ewangelia, zdolna mówić sama z siebie i poddać w wątpliwość oraz skorygować wszystkie kwestie, które zostały poddane dyskusji w wieku XVI. 

Pismo Święte miało w tej opinii moc wyrazić osąd co do Kościoła późno-średniowiecznego i pokazać model nowego Kościoła, do którego cały Kościół „widzialny” i istniejący na ziemi winien dążyć bez wahania i z zaangażowaniem. 

Oczywiście, w pierwszym rzędzie Reformatorzy podtrzymywali tezę, że autorytet papieży, soborów i teologów winien być poddany autorytetowi Pisma. Jest to o tyle ważne, ponieważ zasada ta jest po części odmienną od powszechnie dyskutowanej w ciągu kilku poprzednich wieków relacji papież-sobór, a w której to dyskusji sobór miałby przewagę (z racji swej 
kolegialności i szczególnej asystencji Ducha Świętego) nad papieżem (czy też pojedynczym biskupem). 
Zasada ta zresztą jest do dzisiaj żywa w Kościołach orientalnych, czy prawosławnych. 

Dla Reformatorów problem był daleko głębszy: nie twierdzili (jak niektórzy chcieliby to widzieć) że papież i sobory nie miały żadnego autorytetu. Jeżeli czytamy uważnie pisma samych Reformatorów (a nie ich interpretatorów) zauważymy, że dopuszczali oni, a nawet podkreślali autentyczny autorytet niektórych soborów i teologów okresu patrystycznego (pierwszych wieków Kościoła) w materii doktryny, nauki wiary chrześcijańskiej. 
Niemniej, autorytet ich nie mógł mieć charakteru autonomicznego, czy strukturalnego, instytucyjnego, a opierał się i wynikał ze zgodności ich nauczania (teologów, soborów) z Pismem Świętym. 
A zatem autorytet soborów i teologów był podporządkowany Pismu. 
Biblia, jako Słowo Boże, nauczali Reformatorzy, winna być traktowana jako „przełożona”, wyższa ponad „ojcami” (teologami patrystycznymi) i soborami. 

Podobnie, i w konsekwencji powyższego rozważania, Reformatorzy uważali, że autorytet wewnątrz Kościoła nie wynika z rangi dygnitarza kościelnego, ale ze Słowa Bożego, którego dany autorytet/przełożony kościelny jest sługą (sługą na posłudze Słowu). 
Teologia tradycjna katolicka przyjmowała za fundamentalne, że autorytet dygnitarzy kościelnych wynikał z samej godności, w jaką zostali oni przyobleczeni. 
Dla przykładu autorytet biskupów wynika z faktu bycia biskupem. 
Koncepcja taka podkreśla kontynuacje historyczną funkcji biskupiej i jej związku historycznego (faktycznego lub wyimaginowanego) z epoką apostolską. 
Reformatorzy natomiast kładli nowy (czy właściwiej odnowiony) fundament autorytetu biskupiego, opierając go o wierność Słowu Bożemu. 
Dla nich kontynuacja historyczna miała nikłą wartość, będąc stawianą wobec konieczności wierności Słowu Bożemu. 
A zatem, autorytet i funkcja biskupia wywodzą się i są ściśle związane z jego wiernością Słowu. 
Analogicznie – decyzje biskupów (podobnie jak decyzje papieży i soborów) mają prawdziwe znaczenie i autorytet, tylko wtedy gdy są wierne Pismu. 

Podczas gdy katolicy podkreślali ważność kontynuacji historycznej w Kościele i egzekucji autorytetu przez władze kościelne, Reformatorzy kładli nacisk na kontynuację nie tyle historyczną, a na ciągłość doktrynalną, na ciągłość nauczania w Kościele, nauczania wiernego Słowu, wiernego Pismu Świętemu. 

Reformatorzy szli jeszcze dalej w swoich sformułowaniach, twierdząc, że nie jest najważniejszą dla istoty nauczania Kościoła, dla autorytetu w nim wykonywanego, kontynuacja historyczna (czyli mówiąc najkrócej konsekracja biskupów, czy duchownych kościoła przez tych, którzy pozostawaliby w linii „historycznej kontynuacji” ordynacji do czasów apostolskich, czego zresztą dowiedzenie jest w istocie rzeczy w szeregu sytuacji niedokonywalne…) .
To, co jest najważniejsze, to wierność wiary nauczanej z tą, którą była nauczana w czasach Kościoła pierwotnego, nauczania wiernego Słowu objawionemu. 

A zatem, to co dokonało się w czasach Reformacji, rozłam w Kościele zachodnim, nie był w istocie rzeczy rozłamem, czy też prostestanci nie byli (i nie są) „odłamem”, „wspólnotami odłączonymi” jak określają ich także współczesne dokumenty katolickie, a kontynuacją wiary Kościoła, który wierzy, ufa i konstruuje się na bazie Pisma, na tej bazie, której każdy wierzący chrześcijanin winien swe prawdziwe posłuszeństwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz