poniedziałek, 31 grudnia 2012

Trzecie przykazanie


Trzecie przykazanie

2 Mojż./Wyjścia 20,7:
Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.

5 Mojż./Powtórzonego Prawa 5,11: 
Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, bo nie dozwoli Pan, by pozostał bezkarny ten, kto bierze Jego imię do czczych rzeczy.

Łatwo można zaobserwować, powszechnie obecne w kulturze polskiej, wezwania typu: „O Boże! O Jezu!” i im podobne, i ich pochodne. 
Przywykliśmy do nich tak silnie, że nawet osoby wierzące nie zawsze zwracają uwagę na ich wokół nas obecność. 
Nie można jednak banalizować tego typu faktów, tego typu okrzyków. Zwłaszcza, że jeśli sięgniemy pamięcią, zauważymy, że można je usłyszeć nie tylko w banalnych, ale nawet i w wulgarnych okolicznościach. 
Nie można banalizować tego, czego przykazanie Pańskie jasno zakazuje. 
Nie można zapominać, że banalizowanie przykazań Bożych zawsze jest grzechem, czyli prowadzi do naszego osamotnienia w tym świecie, w którym obecność Boga jest dla Jego stworzeń całkowicie witalną.  

Przejdźmy zatem do krótkiej, skondensowanej analizy sensu tego przykazania. 

Celem trzeciego przykazania jest darzenie szacunkiem wielkości imienia Bożego, które powinno być dla nas święte i nienaruszalne, którego nie wolno żadnym sposobem sprofanować. 
Bóg chce, abyśmy nie pozbawiali Go czci przez bluźnierstwa, fałszywe przyrzeczenia, czy  bezużyteczne obietnice. Bóg chce, abyśmy czy to przez nasze milczenie, czy naszą akceptację wobec zachowania innych, nie popełnili grzechu braku szacunku wobec Niego. 
W konsekwencji, tak ustami, jak i sercem, nie możemy mówić o Bogu i Jego tajemnicach jak tylko z nieskończonym szacunkiem, z powściągliwością właściwymi Pismu Świętemu. 
Rozmyślając o Jego dziełach nie powinniśmy myśleć, ani też postrzegać Go w naszym duchu, w sposób, który nie odpowiadałby Jego chwale i Jego czci. 

Jest to związane z rozumieniem biblijnym imienia, a szczególnie imienia Bożego. 
W Biblii, zwłaszcza w Starym Testamencie, imię wyraża osobę, osobowość, tożsamość tego, który je nosi i który nim się dzieli. Dlatego też imię i relacja wobec niego jest czymś niezwykle ważnym w kulturze biblijnej. 
Szczególnie, w wyżej opisanym aspekcie, taką uwagą i powagą winno być otoczone imię Boże. 
Imię Boże, to Jego renoma, Jego sława, opinia o Nim, którą dał nam poznać przez swoje Słowo i przez swoje dzieła w Jezusie Chrystusie. 

Bóg odrzuca także wszelkie mówienie z użyciem terminów „religijnych”, wyzbyte sensu i powagi. Nie akceptuje, aby Jego święte imię było we wszystko wmieszane. 
Jego święte imię winno być używane wyłącznie do wskazania prawdziwego Boga, Ojca i Zbawiciela, takiego, jaki objawił się w Piśmie Świętym: 
Ø Niechaj więc mowa wasza będzie: Tak - tak, nie - nie, bo co ponadto jest, to jest od złego (Mt 5,37); 
Ø A przede wszystkim, bracia moi, nie przysięgajcie ani na niebo, ani na ziemię, ani nie składajcie żadnej innej przysięgi; ale niech wasze "tak" będzie "tak", a wasze "nie" niech będzie "nie", abyście nie byli pociągnięci pod sąd (Jk 5,12)

„Praktykę” trzeciego przykazania można ująć w trzech punktach:
1. To, jak w moim duchu pojmuję Boga, to, co mówi o Nim mój język, ma zgadzać się z Jego wspaniałością, ze świętością Jego imienia i mieć na uwadze wywyższanie jego piękna i wielkości. 
2. Nie mogę nigdy lekkomyślnie nadużywać Jego mocy (por. Mt 12,38-42; 16,1-4), Jego świętego Słowa, ani też poddać sobie lub własnym ambicjom prawdy, nauczania Pisma Świętego. Ponieważ godność Jego imienia jest wdrukowana w Jego Słowo i Jego dzieła, winienem zawsze mieć wobec nich postawę czci i poważania, które im są właściwe. 
3. Nie wolno nigdy źle mówić, ani krytykować Pana. Przeciwnie, we wszystkim co On uczynił, winniśmy Go chwalić. Winniśmy chwalić Jego mądrość, Jego sprawiedliwość, Jego moc, Jego miłość (5 Mojż./Pwt 32,2-4). 

Trzecie przykazanie ukazuje się zatem jako pogłębienie drugiego. 
Nie wystarczy nam wiedzieć bardzo dokładnie jaki jest Bóg w Jezusie Chrystusie. Jest koniecznym, aby używanie tej wiedzy było prawe i nie prowadziło nigdy do próżności. 
Powinienem mieć odwagę przeanalizowania i wychwycenia wszystkich próżnych sposobów używania imienia Bożego w moim życiu; od tych najbardziej poważnych, do wydawałoby się banalnych, drobnych, a których powadze i skutkach nawet dotąd nie myśleliśmy. 

Warto zastanowić się nad takim przykładem:
Czy jest do przyjęcia mówienie o „państwach chrześcijańskich”, „o narodach chrześcijańskich”, „o cywilizacjach chrześcijańskich”, itd.? 
Przecież wyraźnie można dostrzec, także w faktach z życia codziennego, z obserwacji mediów krajowych i międzynarodowych, że żaden z rządów, żadna z partii obecnie istniejących (w jakimkolwiek państwie), aspirując do nazwy „chrześcijańskiej”, nie są w istocie rzeczy zasługującym na określanie się chrześcijańskimi. 
Żaden naród, żaden kraj nie ma prawa do określania się takim, mając na uwadze jego świadectwo dziejowe. 
„Chrześcijańskość” nie może stać się denominacją kulturową, mającą na celu określone i doraźne korzyści, bądź stawanie w opozycji do innych (jednostek lub grup), uznanych za „nie-chrześcijan”, „nie-chrześcijańskich”... 
Warto zwrócić uwagę, tak na marginesie, poruszając kwestię „chrześcijańskości”, w jakim kontekście „chrześcijanin”, „chrześcijańskość” jest użyta w Piśmie Świętym: Dz 26,25-31; Rz 16,4-10; 1 Kor 9,2-8; 1 P 4,13-19... 
Być może nigdy o tym nie myśleliśmy, ale aspiracja w życiu politycznym, społecznym, ekonomicznym, nazywania się „chrześcijańskim” (z oczywistych powodów zysku politycznego, ekonomicznego...) jest ewidentnym naruszeniem trzeciego przykazania (przecież termin „chrześcijański” odnosząc się do Syna Bożego, Boga prawdziwego wcielonego, odnosi się do Boga samego).  

Czy nie jest rzeczą właściwszą, jeśli chce się podkreślić własną „chrześcijańskość”, dowieść tego przez fakty życia zgodnego z Ewangelią, a nie usiłować przydać sobie łatwej etykietki, zapominając, że jest ona niezgodna z wolą Bożą? 

Trzeba mieć odwagę przedsięwzięcia pracy wyrwania z korzeniami tego, co jest w naszym życiu niezgodne z przykazaniem głębokiego szacunku dla imienia Bożego. 
Musimy mieć odwagę skupienia się na naszym sposobie wypowiadania Jego imienia, okoliczności w jakich ma to miejsce, świadectwa, jakie zachowania tego typu za sobą w sposób nieunikniony pociągają. 

A zatem – po pierwsze - zakaz używania imienia Bożego ma znaczenie szerokie. 
Określiliśmy już, że dotyczy ono całej palety zwrotów i im pochodnych; słów, którymi tak często i tak wielu posługuje się w ich retoryce, bardzo często niezwiązanej zupełnie z kontekstem, jakiemu słowa te (nie zapominając o niezwykłej ostrożności z ich używaniem) winny odpowiadać. 
Słowa te nie mogą być używane dla uzasadnienia określonych, subiektywnych apetytów polityczno-finansowych, nieważne czy byłyby używane przez osoby indywidualne, czy instytucje kościelne. 

Musimy bardzo czuwać, by każde słowo, odnoszące się w swym znaczeniu do Boga było używane w prawdzie i dla prawdy, z pełną świadomością jego znaczenia i wagi; by było używane w prawdziwej potrzebie, wiedząc, że Bóg nie uważa za niewinnego tego, który przekracza przykazanie, używając Jego imienia do czczych rzeczy. 

Jak być posłusznym trzeciemu przykazaniu? 
Przede wszystkim obserwując, że Bóg sam naucza nas uświęcenia Jego imienia. Jeżeli mówimy źle o Bogu, Bóg mówi dobrze o sobie. Jeżeli używamy Jego imienia do czczych rzeczy, On nadaje swemu imieniu cały bagaż powagi, jaki jest mu niezbędny. 
Takie przecież jest przesłanie Biblii: Bóg uświęca swoje imię! 
Bóg nie odsuwa się od człowieka po objawieniu swego imienia. Mówi: „Uświęcę moje wielkie imię, które zostało sprofanowane wśród narodów, które wy sami sprofanowaliście pośród nich. I narody dowiedzą się, że ja jestem Przedwieczny” (por. Iz 48,9-11; Ez 20,9; 36,23). 

Winniśmy zatem modlić się, być Mu posłusznym i działać: Bóg chce nas włączyć do uświęcenia i szacunku dla Jego imienia (por. 3 Mojż./Kpł 22,31; Ez 20,41). 

Uświęcamy imię Przedwiecznego przez: 
Ø nasze dzieła, dokonane z wiary (5 Mojż./Pwt 4,5-8); 
Ø modlitwę, uważną, skoncentrowaną i żarliwą; 
Ø kult oddawany Bogu w sposób godny; 
Ø świadome używanie środków łaski które daje nam ku temu; 
Ø podziwianie bez ustanku Jego Słowo i Jego dzieła; 
Ø dawanie prawdziwego i świadomego świadectwa temu, czym jest „Bóg miłosierny i współczujący, wolny w gniewie, bogaty w łaskę i wierność, który okazuje łaskę do tysiącznego pokolenia, który wybacza nieprawość, bunt i grzech, ale nie uważa winnego niewinnym”. 

Taka jest jedyna możliwość nie używania imienia Bożego do czczych rzeczy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz