niedziela, 7 października 2012

Modlitwa w protestantyzmie


Kładąc nacisk na „tylko wiarę”, Reformatorzy nie chcieli podkreślać w pierwszym rzędzie jakiegoś „wierzenia”, w znaczeniu uporządkowanych doktryn podanych do wierzenia, ale myśleli i nauczali o żywej i żyjącej, pełnej ufności relacji, która łączy Boga z istotami ludzkimi. 

W tej relacji dominujące miejsce przypada modlitwie, dialogowi między Bogiem i wierzącym. Nie jest ona dziełem pobożnościowym, mającym przyciągnąć przychylność Bożą. Nie jest to praktyka mająca skłonić Boga spojrzenia z miłością na swe stworzenie. 
Modlitwa, to słowa ale i życie, które łączy Boga - Osobę, która mówi i która słucha - z jego stworzeniem. 

W Starym Testamencie znajdujemy świadectwa ukazujące modlitwę, jako żywą wymianę między ludem i jego Bogiem, który mu towarzyszy (zwłaszcza Księga Exodus i Psalmy). 
Nowy Testament kładzie nacisk na modlitwę Jezusa, tę szczególną relację Syna z Ojcem, do wejścia w którą są zaproszeni także uczniowie Jezusa. 
Por. List do Galatów 4,6:  Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!  

„Moc modlitwy” jest wyrażeniem określającym ogromne bogactwo, które jest proponowane istocie ludzkiej, kochanej przez swego Boga. 

W tym znaczeniu, paradoksalnie pierwsza modlitwa płynie od Boga samego, który zaprasza człowieka do pojednania z Nim. 
Por. 2 List do Koryntian 5,20-21: Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem. On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą. 

Modlitwa tak rozumiana jest nośnikiem pojednania. Jest wyrazem prawdziwego 
autorytetu Tego, który daje temu, który ma na nią odpowiedzieć czas na odpowiedź... 
Modlitwa ludzka jest odpowiedzią na tę „modlitwę” Boga. 
Ponieważ Bóg daje swoją miłość człowiekowi – w Jezusie Chrystusie – w sposób bezwarunkowy, modlitwa człowieka może dzięki temu „wznosić się” do Niego - do Boga. 
Wierzący jest dzięki temu pierwszemu gestowi miłości Boga uwolniony (wobec Boga) do słuchania Go, uwielbiania, proszenia, wstawiania się a nawet krzyczenia do Niego w każdej życiowej sytuacji. 

Marcin Luter uważał, że modlitwa jest „zawodem” chrześcijanina, jego swoistą profesją. 

Rozumienie modlitwy, jako postawy życiowej, nie tylko nie wyklucza, ale wzmacnia jej praktykę tak indywidualną (czy wspólnotową); wzmacnia wszelką aktywność na niej skoncentrowaną. 
Nie można zapomnieć, że dziękczynienie, wyznanie grzechów, czy modlitwa wstawiennicza, są istotnymi elementami modlitwy, rozumianej jako konkretna aktywność wierzącego. 
Niemniej, szczególne miejsce należy przypisać modlitwie uwielbienia, chwalenia Pana. Skoro Bóg akceptuje wierzącego, jako swoje dziecko, wierzący już jakby wszystko otrzymał. Takie rozumienie relacji z Bogiem uwalnia wierzącego do życia w prawdziwie wolnym poczuciu wdzięczności wobec Boga, a modlitwa będąca w pierwszym rzędzie wyrazem tej świadomości, to właśnie modlitwa uwielbienia Boga. 
To pewność dziecka Bożego, wyrażająca się w modlitwie uwielbienia, chwalenia Pana.  Współgra ona z przekonaniem o byciu wysłuchanym w każdej modlitwie, zgodnie z obietnicą Pańską, ale i zgodnie z Jego wolą, nie naszą. 
Por. Księga Exodus 18, 16-21: 
Gdy mają jaką sprawę, przychodzą do mnie, a ja jestem rozjemcą między jednym a drugim i oznajmiam przepisy i prawa Boże. Na to rzekł teść Mojżesza do niego: Niedobra to rzecz, którą czynisz. Męczysz się zarówno ty, jak i ten lud, który jest z tobą, bo sprawa ta jest za trudna dla ciebie, nie podołasz jej sam. Przeto słuchaj teraz głosu mojego: Udzielę ci rady, a niechaj Bóg będzie z tobą. Ty sam stawaj przed Bogiem za lud i ty sam przedkładaj te sprawy Bogu. Wdrażaj ich w przepisy i prawa i wskazuj im drogę, po której mają chodzić, i czyny, które mają spełniać. 
A szczególnie Ewangelia według Łukasza 18,1-8: 
A gdy On w pewnym miejscu modlił się i zakończył modlitwę, ktoś z jego uczniów rzekł do niego: Panie, naucz nas modlić się, jak i Jan nauczył uczniów swoich. Wtedy rzekł do nich: Gdy się modlicie, mówcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię twoje, przyjdź Królestwo twoje, Bądź wola twoja, jak w niebie tak i na ziemi, chleba naszego powszedniego daj nam na każdy dzień, i odpuść nam grzechy nasze, albowiem i my odpuszczamy każdemu winowajcy swemu, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. I rzekł do nich: Któż z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, albowiem przyjaciel mój przybył do mnie, będąc w podróży, a nie mam mu co podać. A tamten z mieszkania odpowie mu: Nie naprzykrzaj mi się, drzwi już są zamknięte, dzieci moje są ze mną w łóżku, nie mogę wstać i dać ci. Powiadam wam, jeżeli nawet nie dlatego wstanie i da mu, że jest jego przyjacielem, to dla natręctwa jego wstanie i da mu, ile potrzebuje. 

Reformacja protestancka podniosła wartość modlitwy indywidualnej i wspólnotowej. Wyrażało się to wydawaniem ksiąg modlitewnych (w językach ludu Bożego) do użytku indywidualnego i rodzinnego. 
Modlitwa wspólnotowa otrzymała nowe miejsce przez poddanie na nowo definicji nabożeństwa, które będzie w protestantyzmie odtąd uważane za miejsce szczególnie uprzywilejowanego spotkania z Bogiem. 

Modlitwa wspólnotowa w protestantyzmie nie jest tylko mówiona, ale i śpiewana. 
Tradycja protestancka wypracowała praktykę, w której modlitwa śpiewana ma miejsce szczególne, historycznie mówiąc warto tu wspomnieć chorał luterański, czy reformowaną tradycję śpiewania psalmów, szczególnie właśnie w czasie nabożeństw. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz