piątek, 10 sierpnia 2012

Wiara chrześcijańska i głoszenie Ewangelii


Jeżeli wiara chrześcijańska jest darem Bożym (pisaliśmy o tym wielokrotnie w naszych poprzednich rozważaniach), jeżeli jest ona prawdziwym cudem, to jest nim dlatego, że nie jest ona możliwa, jak tylko z powodu i za przyczyną głoszenia Ewangelii. A także dlatego, że to głoszenie jest darem i cudem bez ustanku odnawianym. 

Nie musimy poszukiwać innego daru Bożego i innego cudu, jak tylko tego, 
którym jest głoszenie Jezusa Chrystusa i mocy tego głoszenia. 
Nie musimy wznosić się do niebios, aby dotrzeć do źródeł wiary, czy też, jeśli już tam się „wznosimy”, to przez i dzięki głoszeniu Ewangelii. 
Bóg także nie musi „zstępować” dzisiaj, każdorazowo, w jakiś szczególny sposób, do każdego z nas, aby dać nam wiarę. 
W Chrystusie już raz zstąpił do nas, uczynił się na zawsze Emanuelem, Bogiem z nami. 
Także dzisiaj, nie zstępuje do nas inaczej, jak tylko przez głoszenie Ewangelii, która otrzymuje moc przez Ducha Świętego. 

Nasze nawrócenie, to znaczy radykalna zmiana kierunku naszej wiary, aby z wiary „świeckiej” stała się wiarą chrześcijańską, abyśmy odwrócili się od naszych idoli i abyśmy zwrócili się do Boga żywego, to nawrócenie, zgodnie z regułą ogólną, nie ma innej przyczyny, jak głoszenie (por. Ewangelia Jana 12,48-49). 
Dzieje się tak, ponieważ głoszenie Ewangelii jest mocne, ma moc aby zmienić „ducha, który nas wypełnia” i przemienić nasze serce. 
A przeto – pisze Apostoł Paweł - i my dziękujemy Bogu nieustannie, że przyjęliście Słowo Boże, które od nas słyszeliście nie jako słowo ludzkie, ale, jak jest prawdziwie, jako Słowo Boże, które też w was wierzących skutecznie działa (I List do Tesaloniczan 2,13). 

Wiara pochodzi z tego, co się słyszy. A słyszy się, kiedy Słowo Boże jest głoszone. A Słowo Boże nigdy nie jest głoszone, aby nie działo się to z łaski i miłosierdzia naszego Pana. 
Musimy być pewni, że wszędzie, gdzie tylko Słowo Boże jest głoszone, tam jest wezwanie Boże, powołanie Boże, zaproszenie Boga skierowane do wszystkich - do wiary chrześcijańskiej i do życia wiecznego, że jest w tym wezwaniu oferowanym wszystkim obietnica odpuszczenia grzechów... 

Kiedy Ewangelia jest głoszona w jakimś miejscu, nikt nie może wątpić, że Bóg wzywa go imiennie; nikt nie może wątpić, że Bóg chce, aby on wierzył. 
Przez głoszenie Ewangelii, Bóg nie chce dać poznać swojej woli tylko kilku osobom, ale chce dać ją poznać wszystkim. 
On chce, aby wszyscy okazali skruchę i doszli do życia wiecznego. 

Podobnie, jak Bóg działał w ludziach - przez słowo Apostołów - nazajutrz po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, podobnie i dzisiaj Bóg działa w nas tym samym słowem, które czyni żywym głoszenie go, które Bóg sam czyni skutecznym dzięki mocy Ducha Świętego. 

Jego Słowo jest dynamiczne, żywe, mocne, przekonujące. Gdyż jak deszcz i śnieg – mówi Bóg - spada z nieba i już tam nie wraca, a raczej zrasza ziemię i czyni ją urodzajną, tak iż porasta roślinnością i daje siewcy ziarno, a jedzącym chleb, tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem (Księga Izajasza 55,10-11). 

Chrystus „zadomawia się” w naszej duszy,  On sam Słowo potwierdzając, które jest głoszone. Nie znajduje On jednak miejsca w naszej duszy bez głoszenia Słowa. 

Ponad 20 wieków historii chrześcijaństwa daje nam tego dowód: nie ma nawrócenia, nie ma wiary chrześcijańskiej tam, gdzie nie ma głoszenia Ewangelii - Słowa. 
Nikt nie może wierzyć  w Tego, o którym nigdy nie usłyszał. 
Nie musimy poszukiwać jaka jest ukryta wola Boża, ale musimy słuchać i rozumieć Jego wolę objawioną w Biblii i głoszoną na całym świecie. 

Dzisiaj także, Bóg nie chce innego rodzaju dzieła i innych środków, aby dać się poznać ludziom i objawić im się. 
Wiara nie pochodzi z tego, co sobie wyobrażamy lub przypuszczamy o Bogu. Pochodzi ona z tego, co słyszymy kiedy jego Słowo jest wiernie głoszone. 

Nie mówmy zatem: „Nie wiem, czy Bóg chce obdarzyć mnie wiarą”. On tego chce, ponieważ Jego Słowo jest mi głoszone i to Jego Słowo jest źródłem wszelkiej wiary. 
Nie mówmy także: „Czy Bóg zechce wzmocnić moją wiarę?” On tego chce, ponieważ głoszenie Słowa dodaje sił i wzmacnia moją wiarę; ono nas uczy i nas koryguje, aby uczynić z nas chrześcijan w pełnym tego słowa znaczeniu. 
Nie mówmy też: „Czy Bóg zechce mi wybaczyć grzechy?” Tak, On tego chce, ponieważ oferuje mi to wybaczenie w głoszeniu Ewangelii. 

Czy możemy powiedzieć: „Oby Bóg dał mi pewność mojego zbawienia?!” Pamiętajmy, że On chce, abyśmy – przez Jego Słowo – pozostawali w Chrystusie i aby Chrystus w nas mieszkał. 

Nie możemy zatem pozwalać sobie na mówienie, że być może przyjdzie moment, że Bóg pozwoli mi się usłyszeć i że mnie nawróci, ponieważ ten moment już nadszedł, ponieważ Bóg daje się usłyszeć w głoszeniu swego Słowa, głoszonego nam wszyskim, bez wyjątku, a zatem także mnie samemu. 

Co więc robić, już teraz, kiedy jesteśmy świadomi tylu faktów, aby Bóg nas nawrócił? 
Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko nawrócić się, będąc posłusznymi Jego Słowu i przyjmując wybaczenie, które jest nam ofiarowane.  
Co czynić, aby Bóg przylgnął do nas? Możemy po prostu przylgnąć jeszcze mocniej do tego, co słyszymy, przyjąć jeszcze lepiej złożone nam obietnice. Musimy mieć także świadomość, że ich (obietnic) odrzucenie nie pozostawi nas w stanie „neutralnym”, ale odrzucając propozycje, więcej - obietnice Boże, ryzykujemy nasze zatracenie, gdyż nie przyjmujemy tego, co nam było obwieszczane. 
A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy (List do Hebrajczyków 11,1). 

Nie mamy innej odpowiedzi na nasze pytania, na nasze wątpliwości. 
Nie mamy innego kierunku dla naszych działań, jak tylko słuchanie i przyjmowanie Słowa, które jest nam głoszone. 
Nie zachęca się nas przecież do poznawania jakichś niezwykłych tajników woli Bożej, do praktykowania jakiejś przepełnionej niezwykłością „mistyki” tajemnej. 
Nie! Mamy po prostu zaangażować się całym sercem w poznanie woli Bożej, tej która jest nam objawiona w Słowie; tej woli, której gwarancję prawdziwości daje Słowo. 

Nasza wiara nie czerpie z żadnego innego źródła, jak tylko ze źródła Słowa.  
Powtórzmy to po raz kolejny z całą mocą: wiara pochodzi z tego, co się słyszy, a słyszy się, kiedy Słowo Chrystusa jest głoszone, nauczane. 
Źródło naszej wiary jest zatem tak blisko nas, moglibyśmy powiedzieć, że jest wręcz w zasięgu ręki: to słowo wiary, które jest nam głoszone. 

Autor Listu do Hebrajczyków (12,25) pisze te szczególne słowa z całym przekonaniem, z całą powagą: Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba. 

Na zakończenie chciałbym wam zacytować obszerny fragment jednego z najbardziej znanych dzieł Marcina Lutra. 
Uważam, że nie tylko nie można dzielić Reformatorów, ponieważ tworzyli oni w sposób wzajemnie się uzupełniający, ale jest niezbędnym, chcąc lepiej zrozumieć całość głoszonej przez Reformację nauki, odnosić się do pism każdego z nich w sposób komplementarny. 

Chcę zatem zaprosić was do przeczytania krótkiego fragmentu traktatu O wolności chrześcijanina z 1520 roku. Pismo to zaliczane jest do głównych pism reformacyjnych Lutra. Zostało ono sporządzone na prośbę Karola Miltitza, który na własną rękę próbował mediować między Lutrem a Rzymem: 

A choćbysmy odrzucili wszystko, również kontemplacje, medytacje i to, co należy do dziedziny studiów duchowych, nic nam to nie pomoże. Jedyna rzecz jest potrzebna do życia, sprawiedliwości i wolności chrześcijańskiej - nieskażone Słowo Boże, Ewangelia Chrystusowa, jak mówi (Ewangelia Jana 11,25): „Jam jest zmartwychwstanie i żywot, kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie”. I znowu: „Jeśli Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie" (Ewangelia Jana 8,36). I: "Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych" (Ewangelia Mateusza 4,4). Uznajemy tedy za rzecz pewną i ugruntowaną, że dusza może obejść się bez wszystkiego, z wyjątkiem Słowa Bożego, bez którego nic nie jest w stanie jej pomóc. Mając zaś Słowo, jest bogata i niczego nie potrzebuje, ponieważ jest to Słowo Żywota, prawdy, światłości, pokoju, sprawiedliwości, zbawienia, radości, wolności, mężności, cnoty, łaski, chwały i wszelkiego
dobra nieoszacowanej wartości. To jest Słowo Boże, które prorok w całym Psalmie 119 i w wielu innych miejscach, tyloma westchnieniami wzywa. I zaiste nie ma groźniejszej plagi gniewu Bożego, niż gdy ześle głód słuchania Słowa Bożego, jak powiada prorok Amos (8,11-12), a zarazem nie ma większej łaski, niż gdy zsyła Słowo swoje, jak powiada Psalm 107,20: „Posłał Słowo swoje, aby ich uleczyć i wyratować ich od zagłady". Także i Chrystus nie do innej służby został zesłany, jak tylko do służby Słowa, a urząd apostolski, biskupi, cały w ogóle stan kapłanski jest powołany i ustanowiony dla posługi Słowa. Zapytasz zas: „Które to jest Słowo?” albo "w jaki sposób należy z niego korzystac, skoro tak wiele jest słów Bożych?". Odpowiadam: wyjaśnia to apostoł Paweł (Rzym. 1,1), że mianowicie jest to Ewangelia Boża o Jego Synu wcielonym, który cierpiał, został zmartwychwzbudzony i uwielbiony przez Ducha, który uświęca.

Niech Duch Święty prowadzi nas na drodze słuchania i życia tym Słowem, którym Pan nas tak obficie obdarza. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz