piątek, 10 sierpnia 2012

Protestantyzm „rozproszony” ? Ortodoksja protestancka.


Bardzo często jednym z zarzutów stawianych protestantyzmowi jest jego wielość teologiczna (postrzegana w taki sposób z zewnątrz), czy wręcz swoista „swoboda” dogmatyczna. 
Dla osób stojących poza środowiskiem protestanckim, czy też mających z nim kontakt dość selektywny, istotnie może powstać takie wrażenie. 

Czy jest ono słuszne, czy nie? 
Czy oddaje ono całość funkcjonowania nurtu zwanego protestantyzmem (rozumianego tym razem w jak najszerszy sposób)? 
Jeśli chodzi o „swobodę” w nauczaniu, jaką możemy spotkać w protestantyzmie, to po części jest ona wynikiem złożoności tego nurtu, który jako przeciwstawienie autorytaryzmowi instytucjonalnemu, tak np. charakterystycznemu dla nurtu katolickiego, stworzył dość elastyczne struktury dyscyplinarne. 
A zatem tam, gdzie w przypadku katolickim interweniuje hierarchia kościelna (według własnej lektury sytuacji; lektury opartej o wiele - i nierzadko złożonych - kryteriów), czyli władza kościelna, w przypadku protestanckim wiele rzeczy jest pozostawionych odpowiedzialności tych, którzy publicznie zabierają głos. 

Coś takiego, jak zamykanie ust osobom nieposłusznym instytucji kościelnej,  teologom, myślicielom-filozofom, w przypadku protestanckim nie istnieje. 
Ø Dlatego tak ważna jest formacja wiary, będąca nierzadko czymś głębszym, niż tylko wysoki poziom intelektualny zarówno nauczających, jak i nauczanych w protestantyzmie. 
Ø Dlatego za tak ważną było zawsze uważane w protestantyzmie nauczanie Biblii; nauczanie w rozumieniu intelektualnym, ale i – równolegle – nauczanie życia duchowego chrześcijan budowanego na Biblii. 

W bieżącym artykel chcę zdobyć się na przypomnienie, że – istotnie - w mnogim w swoim wyrazie protestantyzmie istnieją różne nurty teologiczne, ale istnieje przede wszystkim godny podkreślenia (i stale obecny w historii protestantyzmu) kierunek teologiczny odpowiedzialny za Słowo (przede wszystkim głoszone), pisane przez „S” duże. 
Kierunek ten nazywany jest ortodoksją protestancką, która w ciągu już wielu wieków istnienia protestantyzmu jest tym swoistym przywoływaniem do powrotu do fundamentów, zachętą do odwagi refleksji teologicznej, ciągle przypominając, że refleksja o tym charakterze nie ma innego celu, jak życie wiary Kościoła i temu celowi winna być podporządkowana. 
Warto także przypomnieć samo rozumienie doktryny, czy dogmatu w protestantyzmie. 

W Polsce, czy to z racji dominującej kultury katolickiej, czy też z powodu nieco późniejszej niż na szeroko rozumianym Zachodzie (ze zrozumiałych historycznie względów) fascynacji „nowinkami” teologicznymi (ale i z pewnym jakby lekceważeniem negatywnych konsekwencji, które niektóre z tych „nowinek” przyniosły),  pojawia się swoiste lekceważenie tego, co dawne, nie-nowe, czyli jakby pozbawione siły stymulującej nasze życie wiary. 
Jest to ogromna pułapka dla wszystkich, czy to protestantów historycznych (luteran, reformowanych, itd.), ale także tzw. „ewangelikalnych”. 

Wydaje się zatem istotnym przypomnienie tego co cenne, co sprawdzone, co dało niekwestionowane owoce duchowe w życiu Kościołów. 

Termin „ortodoksja” (dosłownie „prawa opinia”) odnosi się w pierwszym rzędzie w Kościołach Wschodnich (Kościołach Prawosławnych – Ortodoksji Wschodniej) do całości nauczania zdefiniowanego - z udziałem wielkich teologów epoki patrystycznej – przez pierwsze siedem soborów powszechnych (Nicea – 325 r.; Konstantynopol I – 381 r.; Efez – 431 r.; Chalcedon – 451 r.; Konstantynopol II – 553 r.; Konstantynopol III - 680 r.; Nicea II – 787 r.). 
W Katolicyzmie Rzymskim/zachodnim, termin ten odnosi się dodatkowo do doktryn sformułowanych podczas 14 soborów właściwych Kościołowi rzymskiemu (od Soboru Konstantynopolitańskiego, właściwego Rzymowi, z 869 r., do Watykańskiego II, który obradował w latach 1962-1965). 

Z tego tytułu umieszcza się w opozycji do ortodoksji (nauczania prawego/prawdziwego/prawowiernego) nauczanie określane mianem heterodoksji (nauczanie „inne”, „odmienne”). 

W łonie protestantyzmu luterańskiego i reformowanego, termin „ortodoksja”, 
„ortodoksyjny”, oznacza uporządkowanie nauczania Reformatorów (zawierającego uznanie fundamentalnej ważności czterech pierwszych Soborów Powszechnych Kościoła – patrz lista wcześniej). Nauczanie takie, stanowiące ortodoksję luterańską, czy reformowaną, zostało opracowane przede wszystkim w wieku XVII. 

Mówiąc o osobach reprezentatywnych, związanych z tym procesem, należy wymienić ze strony luterańskiej: Johanna Gerharda (1582-1637), Georga Calixta (1586-1656), Abrahama Calova (1612-1686), Walentyna Ernsta Löshera (1637-1749), Jakoba Carpova (1699-1768). 

Podobny charakter pracy prezentowali ze strony reformowanej teologowie tacy jak:  Franciszek Gomar (1563-1641), Piotr Du Moulin (1568-1658), Antonius Walaeus (1573-1636), Johannes Wolleb (1586-1629), Samuel Maresius (lub des Marets, 1599-1673), Franciszek Turrettini (1623-1687), Jean-Henri Heidegger (1633-1698), Benedykt Pictet (1655-1724). 

Można spotkać się także z określeniem ortodoksji protestanckiej „oświeconej”, w odniesieniu do prac teologów XVIII-wiecznych. Tu za przykład możemy podać słynny „triumwirat helwecki”, czyli Samuela Werenfelsa, Jana-Fryderyka Ostervalda i Jana-Alfonsa Turettiniego. 
Teologowie ci podejmowali wysiłek intelektualny związany z próbą pogodzenia nauk protestantyzmu tradycyjnego z filozofią Oświecenia... (z bardzo różnym zresztą efektem...)...

Współcześnie, przez ortodoksję protestancką rozumie się pozycje teologiczne, które przyjmują jako punkt wyjścia dla refleksji teologicznej autorytet danych pochodzących z Pisma Świętego i nauk zgodnych z Pismem Świętych. 

Ortodoksję tę pojmujemy w wyżej rozumiany sposób, w odróżnieniu od liberalizmu teologicznego, który uważa, że dane z Pisma nie mają autorytetu, jak tylko na miarę ich zgodności z naukami ścisłymi, filozofią, filozofią religii. 
Nurty liberalne uważają dane pochodzące spoza Pisma, jako naturalnie posiadane przez człowieka, a zatem równie (jeśli nie bardziej) istotne dla refleksji „teologicznej”... 

Współczesną ortodoksję protestancką można zaprezentować pod dwiema głównymi formami. 

Pierwsza, to głębokie przekonanie, że wiara chrześcijańska oznacza przylgnięcie ducha ludzkiego do dosłownie rozumianych tekstów biblijnych i doktrynalnych (wyznań wiary Kościołów opartych ściśle o Pismo). 

Druga natomiast forma (nie zapomnijmy że jest to wciąż ortodoksja) uważa teksty Pisma i wyznań wiary (nauki, doktryny) za filary wyznaczające drogę chrześcijanom; uważa te filary za całkowicie niezbędne, ponieważ są znakami na drodze wierzących podążających w kierunku wypełniającego ich życie skutków osobistego spotkania z Bogiem w Trójcy Św.

Uwaga – spotkanie osobiste z Bogiem, ortodoksja protestancka uważa ze efekt będący owocem światła Ducha Świętego, który rozświetla literę Pisma i objawia jej najgłębszy sens. 
Spotkanie to ma swoją podstawową płaszczyznę w Słowie, a nie w subiektywnie duchowym doświadczeniu. 

Wokół ortodoksji protestanckiej narosło wiele napięć i nieporozumień. 
Jest jednak niezbędnym przypominanie wciąż i na nowo o roli Kościoła, jakim jest głoszenie Ewangelii. 
Teologia zaś est sposobem analizy, wciąż na nowo, tego co Kościół naucza, czym żyje i jak żyje. A nie są to kwestie obojętne. 

Teologia nie może istnieć poza Kościołem i jednocześnie nosić tego miana. 

Owszem, może istnieć filozofia religii, czy socjologia religii, ale mianem teologii nie można określić refleksji, opierającej się o reguły naukowe, gdy przestaje ona służyć najważniejszemu celowi życia ludzkiego: poznaniu Boga, a w Nim – ludzkiemu poznaniu samego siebie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz