poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Pietyzm


W poprzednim numerze „Czy wiem” mówiliśmy sporo o kwestiach teologicznych, o pewnych orientacjach teologiczno-intelektualnych w protestantyzmie (zwłaszcza historycznym). 

Wzmiankowaliśy napięcie istniejące między protestantyzmem liberalnym, a protestantyzmem ortodoksyjnym (skoncentrowanym na dbałości o zgodność proponowanego w Kościołach nauczania z Pismem Świętym, ale i z tradycją kościelną, której refleksem są tzw. wyznania wiary). 

Tym razem zechciejmy się przyjrzeć bliżej innemu nurtowi, czy raczej jednej z tradycji duchowych protestantyzmu (która przenikła do wszystkich - także tych wyżej wskazanych – kierunków protestantyzmu). Tym nurtem jest tzw. pietyzm. 

Pietyzm to silny prąd, który dotknął i dotyka całość pobożności protestanckiej. 
Czerpiąc z tradycji wieków poprzednich, pietyzm (rozwijając się silnie od wieków XVII i XVIII) kładzie nacisk z jednej strony na „przebudzenie” duchowe, na „odrodzenie” i na „uświęcenie” każdej osoby wierzącej. 
Te trzy elementy nie ograniczają się jednak do aspektu indywidualnego, zakładając  także następujące w naturalnej i koniecznej konsekwencji ożywienie życia kościelnego i zaangażowanie w przemianę świata, by bardziej uobecniło się w nim Królestwo Chrystusa (rozumiane przez pietystów przede wszystkim jako królestwo pokoju). 

Wspominaliśmy o ordoksji dogmatycznej, tzn. o trosce, o dbałości o czystość biblijnego nauczania w protestantyzmie. 
Przy całym słusznym, godnym uwagi i szacunku dążeniu, pewne nurty ortodoksji protestanckiej stały się z czasem zbyt suche, by nie rzec „smutne”, pozbawione – przez swój głęboki intelektualizm - odniesienia do realnego, także emocjonalnego życia przeciętnego wierzącego, który poszukiwał (i poszukuje) nie tylko pewności nauczanej wiary (jej słusznej zgodności z Pismem), ale też poszukuje i potrzebuje poczucia 


wewnętrznego zaangażowania, poszukuje indywidualnego i konstruującego wspólnotę żywego kontaktu z Bogiem. 

Pietyzm, zbudowany na tradycji mistyki chrześcijańskiej, na poszukiwaniach duchowych tzw. Reformacji radykalnej kładzie nacisk na potrzebę stałego podkreślania, że często w życiu chrześcijańskim mniej ważne są różnice konfesyjne (w znaczeniu strukturalnym, instytucjonalnym), a większą istotę odgrywają „owoce wiary”, widoczne w życiu codziennym oraz że jednym z najbardziej widocznych znaków życia chrześcijańskiego wiary jest codzienna praktyka miłości braterskiej. 
U początków pietyzmu możemy podkreślić znaczenie osób takich jak Caspar Schwenckfeld (1489-1561), Johann Arndt (1555-1621), Jakob Böhme (1575-1624), Christian Hoburg (1607-1675). 

Pietyzm miał i ma w swoich założeniach i efektach uwewnętrznienie pobożności (tzn. położenie nacisku na głębokie jej przeżywanie wewnętrzne, mniejszy nacisk kładąc na jej formę zewnętrzną) przy jednoczesnej tolerancji religijnej (co oczywiście nie oznaczało i nie oznacza utraty tożsamości, czy też zdolności do wyrażenia własnych, głębokich przekonań wiary biblijnej). 

Za ciekawe inicjatywy historyczne można uznać tworzenie tzw. „wspólnot przebudzonych” dla zbudowania Kościoła. Były to tzw. collegia pietatis rozumiane jako Kościoły w Kościele (ku jego – podkreślmy jeszcze raz zbudowaniu, a nie tworzeniu paralelnych, konkurencyjnych elitarnych struktur). 
Grupy te szły za wzorem już dawno zaistniałych dążeń i pragnień strasburskiego XVI-wiecznego reformatora - Marcina Bucera. 

Tego typu doświadczenie (tzn. tworzenie wspólnot pietystycznych) dla Kościołów reformowanych można zauważyć w dziele Theodora Undereycka (1635-1693), a dla Kościołów luterańskich w dziele Filipa Jakuba Spenera (1635-1705). 
Pisma tego ostatniego, zwłaszcza Pia desideria, lub szczere pragnienie polepszenia prawdziwego Kościoła ewangelicznego (wyd.1675) dały silny impuls ruchowi pietystycznemu, który będzie dominował aż do wieku XVIII w teologii niemieckiej, szwajcarskiej, skandynawskiej i północno-amerykańskiej. 

Należy także podkreślić fundacje dokonane przez Augusta Francke (1663-1727) w Halle, począwszy od 1698 oraz powstanie Braci Morawskich dzięki dziełu hrabiego Nikolausa Lugwiga von Zinzendorf (1700-1760) w Herrnhut (od 1722 r.). 
Miejsca te tworzyły prawdziwe centra pedagogiki i formacji kaznodziejów, były zaangażowane w rozprowadzanie literatury chrześćijańskiej, stając się z czasem także centrami misyjnymi, skierowanymi na inne kraje (czy kontynenty). 

Pietyzm nie były ruchem „ludowym”, w znaczeniu „populizmu wiary”, tzw. „wiary ludu”, oproszczonej, czy wręcz pozbawionej wszelkiego porządku biblijnego, opartej wyłącznie o ludzkie intuicje (jak to ma np. miejsce w przypadku szeregu ludowych praktyk katolickich, czyli rozbudowanego kultu „świętych” i Marii, bazujących przede wszystkim na ludzkiej wyobraźni). 
Podkreślając potrzebę wewnętrznego doświadczenia wiary, pietystyczna otwartość na drugiego człowieka, kładąc akcent na miłość braterską, pozwoliła pietyzmowi zaistnieć także  w środowiskach uniwersyteckich (i oprzeć się o nie). 
Uniwersytety w Giesen (począwszy od roku 1688), Halle (1691-1694) oraz kapituła Uniwersytetu w Tübingen (od 1688 r.) były centrami myśli akademickiej, przenikniętymi nurtem pietystycznym. 
Nurt pietystyczny, który pojawił się w XVIII w. Wurtemberdze stworzył wspólnoty, które pozostają aktywne aż do dnia dzisiejszego. 

Dlaczego warto skupić naszą uwagę na zjawisku pietyzmu protestanckiego? Ponieważ nie tylko miał (ale i ma nadal) znaczący wpływ na życie Kościołów protestanckich i na ich pobożność. 
Pietyzm otworzył także nowe możliwości, orientacji refleksji w filozofii, pedagogice, medycynie, farmacji, technice, sztuce i muzyce. 
Jego wpływy możemy zauważyć także w literaturze, w stylu i rodzaju podejmowanych przez nią problemów (dobrym przykładem będzie tu twórczość Goethego). 
Wszystko to dzięki innemu, nieco głębszemu podkreślaniu znaczenia osoby, indywiduum. 
To dzięki koncentracji nie tylko na jego intelekcie ludzkim, ale i na znaczeniu ludzkich emocji, pragnień, odczuć, na podkreśleniu ludzkiej delikatności, romantyzmie, pietyści mogli wywrzeć tak silny wpływ na życie Kościołów, na całe wieloletnie kierunki nauczania, czy postrzegania świata i życia w nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz