czwartek, 23 sierpnia 2012

Cel i sens Prawa Bożego


Często słyszaną opinią jest ta, która sprowadza się do myślenia, że przykazania Boże zostały nam dane, by limitować naszą wolność, ograniczać nasze pole działania, zamknąć nasze życie w jakiejś sieci zakazów. 
Z tego jasno wynika pierwsza konkluzja: taka wizja przykazań Bożych jest w pierwszym rzędzie naszą - czysto ludzką - projekcją Boga; naszą Jego wizją, ukutą na podobieństwo nas samych.

Tymmczasem, przykazania Boże nie są nakazami lub zakazami, które miałyby za cel tylko nagiąć naszą wolę do Jego. 
Wręcz przeciwnie! Bóg stworzył świat w swojej wszechmocy i uczynił nas na swój obraz, ponieważ chciał być naszym Ojcem. Nasze życie ma być także byciem na Jego obraz, rozwinąć się w porządku, w radości i miłości. 

Aby być i pozostać żyjącymi, aby podążać w kierunku życia, a nie w kierunku zniszczenia i rozwiązłości, dzieła Boże muszą być regulowane i powściągane przez prawa, które są prawami życia. 
Bóg nie chce, abyśmy umarli! On chce, abyśmy byli silni (por. 5 Mojż/Pwt 11,8) i abyśmy mieli przyjemność z życia. Dlatego też daje nam On przykazania (5 Mojż/Pwt 32,44; Ps 119; Prz 14,4-9). 
I daje nam swoją miłość, łagodną i darmową, ponieważ jest i chce być naszym Ojcem i naszym Zbawicielem. Jedynie Autor życia zna prawa życia. Jedynie Stworzyciel zna swoje dzieło, może je chronić, utrzymywać przy życiu i w istnieniu. Tylko On może je prowadzić do celu życia, który sobie założył stwarzając je. 
Przykazania Boże są zatem kartą życia daną przez Ojca swoim dzieciom. 
Jeżeli natura jest ślepo posłuszna prawom, jakie Bóg jej nadał, powinno być cechą rozumnego stworzenia, obdarzonego zmysłem moralnym, samemu poddać się przykazaniom Bożym. Bóg nie chce nas zmuszać do tego, ale przekonuje nas z łagodnością. Jego prawda jest połączona ściśle z Jego dobrocią! 
„Szukajcie dobrego, a nie złego, abyście żyli” (Amos 4,14a).
„Położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz przeto życie, abyś żył, ty i twoje potomstwo,) miłując Pana, Boga twego, słuchając jego głosu i lgnąc do niego, gdyż w tym jest twoje życie i przedłużenie twoich dni” (5 Mojż/Pwt 30,19-20a)

Oczywiście, człowiek zawsze – w swoim zaślepieniu – może myśleć, że uwalniając się od tego, czy innego przykazania Bożego, może coś zyskać (por. 5 Mojż/Pwt 29,19-21). 
Mogę wierzyć, że jestem panem samego siebie i że – aby żyć – muszę podążać ścieżką, którą wyznaczę sobie sam. Staję się tym samym moim własnym bogiem! 
A w rzeczywistości - jestem niezdolny do poznania sam z siebie skąd pochodzę, dokąd podążam, jaki jest cel mojego życia, jakie są prawa, które muszą nim kierować, aby ono było i pozostało życiem prawdziwym. 
„Niejedna droga zda się człowiekowi prosta, lecz w końcu prowadzi do śmierci” (Przypowieści 14,12). 
Będąc nieposłusznym choćby jednemu przykazaniu Bożemu, staję się tym samym nieposłusznym prawu mojego życia, osłabiam samego siebie i zdążam prosto ku śmierci, precyzjnie w chwili, w której wierzyłem, że mój opór mu i moja niezależność prowadziły mnie do posiadania życia pełnego i radosnego. 
Niezależność wobec praw życia – oto śmierć, śmierć ciała, śmierć duszy, śmierć ducha, inteligencji, śmierć całego życia rodzinnego, społecznego, moralnego, śmierć całej sprawiedliwości, całego piękna, harmonii; to śmierć życia wiary – śmierć wieczna. 

Odwrotnie, posłuszeństwo prawom życia, którymi są przykazania Boże, posłuszeństwo w wierze, nawet wtedy, kiedy mam poczucie, że to mnie ogranicza, czy kosztuje wysiłek, prowadzi do życia, daje życie, przywraca życie i wyprowadza mnie już dzisiaj i na wieczność z drogi śmierci. 
Posłuszeństwo przykazaniom Bożym wzmacnia bez ustanku moją wolność stworzenia Bożego, wzmacnia moje możliwości, pozwala mi robić to, czego inni - poddani prawu grzechu, poddani nim samym - nie mogą dokonać. 
Największym, najwyższym wyrazem życia jest móc kochać Boga, czcić Go, służyć Mu. 
A z tym są ściśle związane: móc szanować braci i siostry, oddawać każdemu to, co jest jego, pomagąc innym żyć, by żyć wiecznie. 
Inni tego nie mogą!... 

A zatem, przykazania Boże są nam dane przez Boga dużo bardziej dla nas i dla naszego dobra, niż dla Niego, Boga. 
Tak naprawdę, Bóg nie jest w żadnym stopniu beneficjentem swojego prawa!... 

Czy człowiek może być użyteczny Bogu? Nie, człowiek rozważny może być użyteczny tylko dla siebie samego. Czy to sprawia przyjemność Wszechmocnemu, że jesteś sprawiedliwy? Jeżeli jesteś prawy na twoich drogach, co On z tego zyskuje? 
„Czy człowiek może być przydatny Bogu? Rozumny jest raczej samemu sobie przydatny. Czy Wszechmocny ma korzyść z tego, że ty jesteś sprawiedliwy, albo czy ma zysk z tego, że postępujesz nienagannie? Jeżeli zgrzeszysz, co mu przez to zrobisz, a jeżeli jest wiele twoich występków, co mu zaszkodzisz? Jeżeli jesteś sprawiedliwy, co mu dajesz? Albo co otrzymuje On z twoich rąk?” (Hioba 22,2-3; 35,6-7). 
Bóg jest do tego stopnia źródłem wszystkich dóbr, że nie potrzebuje nic, znikąd. 
Jeżeli Bóg nakazuje nam Go czcić i służyć Mu, nie robi tego dlatego tylko, że tak jest sprawiedliwie i słusznie, ale że jest to dobre dla nas! 
Grzesznik obraża i niszczy przede wszystkim samego siebie. 
Nic nie czyni człowieka bardziej szczęśliwym i bardziej żywym, jak poddanie się Temu, który go wzbudził do istnienia. Cała zatem korzyść z tego poddania jest dla człowieka, dla jego życia. 

Czy tego chcemy, czy nie, wszelkie nieposłuszeństwo nawet jednemu przykazaniu Bożemu (jaka by nie była przewidywalna z tego faktu korzyść bezpośrednia) jest pogwałceniem prawa życia, które nas dotyczy wszystkich i które nas popycha w kierunku zniszczenia i śmierci. 
Emil Brunner, znany teolog reformowany, twierdzi: „Następstwem wszelkiego wykroczenia przeciwko jakiemuś przykazaniu jest większa lub mniejsza katastrofa, ponieważ wszelkie wykroszenie przeciw przykazaniu niszczy, zatruwa lub dezorganizuje nasze życie. Ten, który je łamie, niszczy to, co Bóg stworzył lub co On chce stworzyć”. 
Prorok Ozeasz pisze: „Bo sieją wiatr i będą zbierać burzę. Zboże nie ma kłosa, nie da więc mąki, a choćby nawet dało, obcy ją zjedzą (Ozeasz 8,7). 
Być nieposłusznym przykazaniom, to umierać i podążać do śmierci, tej dzisiaj i tej jutro. 

Odwrotnie, wszelkie posłuszeństwo przykazaniu Bożemu – pomimo ewentualnego wysiłku, czy nawet pozornej stracie – opierające się na pewności, że musimy budować nasze życie w harmonii z prawem życia, prowadzi do życia (Mateusz 7,24-25:  „Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce”), daje nam w obfitości entuzjazm, dynamizm, możliwości działania, wolności. Być posłusznym, to żyć i podążać do życia, tego dzisiaj i tego jutro (5 Mojż/Pwt 30,11-20: „To przykazanie bowiem, które ja ci dziś nadaję, nie jest dla ciebie ani za trudne, ani za dalekie. Nie jest ono na niebie, aby trzeba było mówić: Któż nam wstąpi do nieba i do nas je sprowadzi, i nam je oznajmi, abyśmy je spełniali? Nie jest też ono za morzem, aby trzeba było mówić: Któż nam się przeprawi za morze i do nas je sprowadzi, i nam je oznajmi, abyśmy je spełniali? Lecz bardzo blisko ciebie jest słowo, w twoich ustach i w twoim sercu, abyś je czynił. Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i dobro oraz śmierć i zło; gdyż ja nakazuję ci dzisiaj, abyś miłował Pana, Boga twego, chodził jego drogami i przestrzegał jego przykazań, ustaw i praw, abyś żył i rozmnażał się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w ziemi, do której idziesz, aby ją posiąść. Jeżeli zaś odwróci się twoje serce i nie będziesz słuchał, jeżeli dasz się odwieść i będziesz oddawał pokłon innym bogom oraz im służył, to oznajmiam wam dzisiaj, że zginiecie i niedługie będą wasze dni na ziemi, do której przeprawiasz się przez Jordan, aby dojść do niej i objąć ją w posiadanie. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię. Położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz przeto życie, abyś żył, ty i twoje potomstwo, miłując Pana, Boga twego, słuchając jego głosu i lgnąc do niego, gdyż w tym jest twoje życie i przedłużenie twoich dni, abyś mieszkał na ziemi, którą Pan przysiągł dać twoim ojcom, Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi”). 
Jeżeli Bóg nic by nam nie nakazywał – straciłby nas całkowicie. Zatracilibyśmy się wszyscy. 
W swojej nieporównywalnej miłości, w swojej pełnej pasji woli, by nas zrodzić do życia i dać nam wszystkie radości życia, Bóg nam mówi: „Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli” (2 Mojż/Wyj 20,2). 

Przez swoje przykazania Bóg daje nam prawa życia, życia bieżącego i życia wiecznego. 
W fakcie tym ukazuje się jako nasz Bóg i nasz Ojciec. 
Jeżeli rozpoznamy zatem w wierze cel i sens prawa Bożego, ojcowskie intencje Boże, wtedy Jego prawo będzie dla nas czymś, co nas konstruuje, jest nam miłe i dla nas doskonałe. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz