czwartek, 17 maja 2012

Rozważanie Ewangelii wg Łukasza 24,44-49


Potem rzekł do nich: To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że się musi spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w zakonie Mojżesza i u proroków, i w Psalmach. Wtedy otworzył im umysły, aby mogli zrozumieć Pisma. I rzekł im: Jest napisane, że Chrystus miał cierpieć i trzeciego dnia zmartwychwstać i że, począwszy od Jerozolimy, w imię jego ma być głoszone wszystkim narodom upamiętanie dla odpuszczenia grzechów.  Wy jesteście świadkami tego. A oto Ja zsyłam na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż zostaniecie przyobleczeni mocą z wysokości.


Łukasz, jak się wydaje, nie podaje nam w swojej Ewangelii dokładnego oświadczenia Jezusa (jak dokonali tego Jan lub Mateusz), co do misji powierzonej uczniom. 
Streszcza natomiast, w kilku wersetach (24,44-49), całość nauczania Jezusa na ten temat, w okresie pomiędzy Paschą (Zmartwychwstaniem) a Wniebowstąpieniem.
To, co w pierwszym rzędzie zdaje się być
podkreślone w tym fragmencie, to kwestia
natury samej misji. 
W wersecie 47 konstrukcja gramatyczna podkreśla czasownik: Jezus chce, aby przesłanie było nauczane, tzn. głoszone aż do krańców ziemi. 
Misja Kościoła nie ma zatem skupiać się na reformie społeczeństwa, ale na głoszeniu Ewangelii. 
Oczywiście, uczniowie Jezusa Chrystusa, którzy przyjęli Ewangelię i którzy sami są przemienieni przez moc łaski, mają być solą ziemi i światłem świata (por. Mateusz 5,13-14) i w konsekwencji wpływać na społeczeństwo w jakim żyją i pracują, walcząc przeciwko jego korupcji i rozświetlając ciemności tegoż społeczeństwa. 
Muszą oni kochać i służyć ich pokoleniu, należycie odegrać właściwe im role społeczne, jako obywatele-chrześcijanie, świadomi ich odpowiedzialności. 
Ale pierwszym celem członków Kościoła Chrystusowego jest być świadkami Ewangelii, a nie reformatorami społecznymi! 


Podobnie, misja Kościoła nie dotyczy posługi cudownego uzdrawiania, którą Jezus realizował podczas swojego życia na ziemi, i razem z Nim Dwunastu i Siedemdziesięciu (por. Łk 9,1; 10,1 i 9). 
Bóg, co jest jasne, wciąż dokonuje dzisiaj cudów i uzdrowień, ale Jezus nie mówi o nich w swoim nakazie, tym, który zostawia Kościołowi. 
Jeżeli chciałoby się zaaplikować na wszystkie czasy szczególne dyspozycje, towarzyszące wysłaniu najpierw Dwunastu, a później Siedemdziesięciu, należałoby wyruszyć na ewangelizację bez ubrań na zmianę, iść na bosaka i nie odwiedzać nikogo innego, jak tylko „zagubionych owiec z domu Izraela” (por. Mt 10,6)!
Pan, w swoim nakazie pozostawionym Kościołowi, nie czyni ze swoich wysłanych reformatorów społecznych, ani też cudownych uzdrawiaczy, ale heroldów Ewangelii! 


W naszym tekście znajdujemy pięć głównych aspektów tego nakazanego głoszenia. 
Ma to być głoszenie: 


1. Wybaczenia grzechów. 
Dosłownie, tekst mówi: „aby skrucha i wybaczenie grzechów były głoszone”. Ewangelia Chrystusa jest dobrą nowiną o zbawieniu dla grzeszników, i zbawienie jest najpierw wybaczeniem grzechów. 
Wielu dzisiaj neguje fakt, że Ewangelia jest pierwotnie ofiarowaniem wybaczenia. Niektórzy ośmielają się twierdzić, że człowiek współczesny „dorósł” i nie ma już takiej świadomości (ani też jej potrzeby) grzechów, jak jego „zakompleksiali” przodkowie, i że Kościół musi wyzwolić się z tej starej obsesji grzechu. 
Niemniej, chrześcijanie, którzy opierają ich przekonania o Biblię, nie mogą przyjąć tej tendencji minimalizowania grzechu. 
W głoszeniu ludziom wybaczenie grzechów; tym, których Bóg nie traktuje już jako obciążonych winą, my chrześcijanie, po prostu będziemy naśladowali przykład Apostołów (por. Dzieje Apostolskie 2,38; 13,38). 


2. W imię Jezusa Chrystusa. 
Fragment ten mówi dosłownie: „aby skrucha i wybaczenie grzechów były głoszone na Jego imieniu”. Nie ma tu mowy o głoszeniu „w” Jego imię, ale epi, czyli „na” Jego imieniu, pokazując nam, że imię Jezusa jest fundamentem ofiarowanego nam wybaczenia. 
Trzy wcześniejsze wersety pozwolą nam lepiej zrozumieć tę prawdę (24,44-46). To imię Ukrzyżowanego-Zmartwychwstałego jest fundamentem wybaczenia. 


Jeżeli On umarł, to po to, aby ponieść na sobie nasze grzechy i naszą karę; jeżeli zmartwychwstał, to aby dowieść skuteczności swojej śmierci i aby przekazać jej dobrodziejstwa wszystkim wierzącym. 
Inaczej nie mógłby być nazwany Zbawicielem (por. Dzieje Apostolskie 4,12). 
W tym samym czasie, Jezus podkreśla pełną zgodę, fundamentalną jedność swego przesłania 
Ø z Jego ziemską posługą, 
Ø z przesłaniem Starego Testamentu, 
Ø i z przyszłym nauczaniem apostołów. 
Chrystus zmartwychwstały potwierdza zachowanie Jezusa „ziemskiego” w relacji do Starego Testamentu i czyni apostołów swoimi świadkami. 


3. Do tych, którzy okażą skruchę. 
„Aby skrucha i wybaczenie grzechów były głoszone na Jego („moim”) imieniu” (dosłownie)... 
Ewangelia nie składa swych obietnic bez pewnych „warunków”. 
Nie rozdaje swych dobrodziejstw wszystkim, „czy słuchają, czy też nie słuchają” (por. Ezechiel 2,5). 
Jest oczywistym, że grzesznicy nie mogą dostąpić wybaczenia, jeśli pozostają na złej drodze. Jeżeli pragną, aby Bóg odwrócił swe oczy od ich własnych grzechów i obdarzył ich wybaczeniem, muszą oni sami odwrócić się od ich grzechów i okazać skruchę. 
Jesteśmy obarczeni - w konsekwencji - głoszeniem tak warunków, jak i obietnic wybaczenia. 
 Wybaczenie - oto co oferuje Ewangelia; skrucha – oto czego wymaga... 


Niektórzy kaznodzieje współcześnie mają problem z głoszeniem takiego wymagania. Rozróżniają pomiędzy zaakceptowaniem Chrystusa, jako swego Zbawiciela, a uznaniem Go jako swego Pana, co dla nich następuje jakby później. 
Ich myślenie nie jest pozbawione pewnej intencji pozytywnej, ale mylą oni skruchę z „dziełem”. 
Jezus Chrystus jest niepodzielny, wiara także. Zbawienia nie otrzymuje się, jak tylko przez wiarę, ale ta wiara nie istnieje bez skruchy. 
Oczywiście, Bóg sam jest sprawcą skruchy, jak i wiary, ale te dwa elementy muszą zaistnieć wspólnie. 
„Posłuszeństwo wierze” (por. Rzymian 1,5 i 16) jest zaangażowaniem całkowitym; oddaniem się pełnym Chrystusowi. I zawiera ono skruchę. Przykład apostołów w tej sprawie jest bardzo jasny (por. Dzieje Apostolskie 2,38; 3,19; 17,30). 


4. Wszystkim narodom. 
Przesłanie to nie jest już tylko do „zagubionych owiec z Domu Izraela”, ale jest ono „dla wszystkich pogan” (w rozumieniu – nie-Żydów). 
Jest to ten aspekt, który jest tutaj najczęściej podkreślany. 
Kościół jest posłany, np. zgodnie z Ewangelią świętego Marka, „na cały świat”, aby głosić Ewangelię „całemu stworzeniu” (por. 16,15). 
Posługa ta powinna była rozpocząć się w naturalny sposób w Jerozolimie, a następnie rozprzestrzenić się aż do Samarii, by osiągnąć wreszcie „krańce świata” (por. Dzieje 1,8). 
Wszystko to zakłada, że uzna się w Jezusie Chrystusie nie tylko prostego żydowskiego rabina, fundatora żydowskiej sekty, ale przede wszystkim Zbawiciela świata zapraszającego wszystkie narody świata, aby były Mu poddane. 


Kościół jest zatem swoistym „towarzystwem misyjnym”, obarczonym głoszeniem Ewangelii zbawienia całemu światu. 
Czy jednak nie powinien dokonać rachunku sumienia, czy na pewno oddaje się temu dziełu z prawdziwym zaangażowaniem, które jest jego powołaniem? 


Ciągle jest czas, aby misja ta była realizowana. 
Owszem, możemy mieć wrażenie, że wraz z niebywałym – szczególnie tym obserwowalnym współcześnie -  wzrostem liczebności populacji ludzkiej, cel działań Kościoła może wydawać się trudny, a cel naszej ewangelizacji coraz bardziej oddalony. 
Niemniej, przyznajmy, że wraz ze wzrostem populacji, wzrosły także możliwości związanie ze środkami komunikacji. 
Przede wszystkim jednak wszystko zależy od sił duchowych Kościoła: czy wierzy on jeszcze w swoją misję? Czy chce naprawdę jej się oddać z całą powagą i całym zaangażowaniem? 
To właśnie te siły duchowe są ostatnim aspektem nazaku Bożego opisanego przez Łukasza. 


5. Z mocy Ducha Świętego. 
W wersecie 49 czytamy: Ja zsyłam na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż zostaniecie przyobleczeni mocą z wysokości. 
Jest rzeczą istotną umieszczenie w konkretnym kontekście historycznym obietnicy zesłania Ducha Świętego i nakazu danego przez Jezusa, co do pozostania w mieście, dla oczekiwania na to wydarzenie. Nasz Pan myślał o Dniu Pięćdziesiątnicy, dacie, która oznacza realizację Jego obietnicy (Dzieje 2,33). 
W Ewangelii Łukasza dzień ten jeszcze nie nadszedł i uczniowie otrzymali nakaz oczekiwania. Dla nas, Pięćdziesiątnica już nadeszła, nie mamy zatem na co czekać. Powinniśmy nie przestawać kłaść nacisku na fakt, że Chrystus, który zesłał pierwotnemu Kościołowi tego, którego Ojciec obiecał, daje także dzisiaj tego samego Ducha każdemu wierzącemu. 
Wypełnienie obietnic Bożych danych Abrahamowi, dar Ducha Świętego, jest jednym w głównych błogosławieństw Nowego Przymierza: ...aby błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie, my zaś, abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę (List do Galatów 3,14). 
Do tej jasno określonej prawdy (daru Ducha każdemu wierzącemu) należy jednak dodać dwa istotne uzupełnienia. 
Po pierwsze: Kościół musi - aby żyć i aby ewangelizować - czuć bez ustanku moc Ducha Świętego. 
Po drugie: w pewnych okresach w historii Kościoła i być może także za naszych dni, Duch Święty zstąpił i zstępuje w sposób suwerenny i wyjątkowy na niektórych wierzących, czyniąc ich szczególnie swoimi, wypełniając ich sobą dla głoszenia Ewangelii. 


Bez dzieła Ducha Świętego, czy to w swojej ogólnej posłudze, czy to w swoich pojedynczych działaniach, Kościół działa na próżno; szuka na próżno i wyczerpuje się w tym permanentnym, pełnym niepokoju szukaniu. 
Pamiętajmy: przed wysłaniem Kościoła w świat, Jezus Chrystus zesłał Kościołowi Ducha. Uważajmy ciągle na ten porządek rzeczy! 


Na zakończenie, jaka jest zatem (wspólna dla Mateusza, Łukasza i Jana) misja powierzona Kościołowi przez Pana Jezusa?
Jest dany nam nakaz misji, przykazanie Chrystusa, który czyni nas swoimi posłańcami. 
Naszą gwarancją jest panowanie Chrystusa, który nakazuje nam wyruszyć. 
Naszą Ewangelią jest wybaczenie Jezusa Chrystusa, umarłego i zmartwychwstałego, ofiarowane grzesznikom. 
Naszym wymaganiem jest skrucha i wiara w Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela i naszego Pana. 
Nasza wiarygodność pochodzi od Jezusa Chrystusa, w imię którego głosimy. 
Naszą pewność stanowi pokój Jezusa Chrystusa, jakim obdarza nasze serca i naszego ducha. 
Naszą metodą jest metoda Jezusa Chrystusa, który nas wysyła do świata, tak jak On sam został posłany. 
Naszą siłą jest Duch Chrystusa, którego tchnął w nas i który wypełnia nas swoją mocą. 
Naszym celem jest być świadkami Chrystusa aż do krańców świata. 
Naszą nagrodą jest obecność Chrystusa, z nami, aż do końca czasów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz