czwartek, 17 maja 2012

Ciała zmartwychwstanie


Kim jest chrześcijanin?
Chrześcijanin, to ten, który nie ogranicza się do spoglądania wstecz. Chrześcijanin, to ten, który patrzy przed siebie, w przyszłość. 
Chrześcijanin, to także ten, który zna swoją przeszłość, to znaczy spoglądał już na swoją przeszłość, „za siebie”, i w swojej przeszłości dostrzegł grzech. 
Chrześcijanin wie, że to Duch Święty pozwolił mu poznać swój grzech, ale wie także, że ten sam Duch nie pozwala - nigdy i nikomu - zatrzymać się w ciągłym spoglądaniu na to, co stanowi właśnie przeszłość, aby przeszłość nas nie przygniotła, aby przeszłość pozostała właśnie przeszłością, a nasze życie otworzyło się na przyszłość...  
Chrześcijanin, to człowiek skierowany przez Ducha Bożego w przyszłość. 
Takie jest znaczenie znanego wszystkim terminu „nawrócenie”: życie tego, który dostrzegł właściwy i niebezpieczny wymiar swojej przeszłości, zmieniło teraz - dzięki Panu - kierunek o 180°, by nawrócony mógł spoglądać - bez lęku i z nadzieją - w przyszłość, przed siebie... 


Niemniej, chrześcijanin, który patrzy w przyszłość, nie jest jednocześnie oderwany od teraźniejszości, od rzeczywistości tego świata. 
Kalwiński nakaz (z Katechizmu Genewskiego, w punkcie 107), aby nie wiązać się z „rzeczami ziemskimi”, nie oznacza nie dostrzegania ich piękna; nie jest tęż zachętą by je lekceważyć. Oznacza jedynie konieczność zwracania uwagi, by nie popaść w zależność od nich. 
Bo przecież faktem jest, że człowiek, który nie dostrzega piękna życia, który nie dostrzega piękna tego świata, nie może 
być prawdziwie dotknięty niepokojem, myśląc o śmierci. Owszem, możemy łatwo zaobserwować (w cywilizacji współczesnej) ten szczególny proces: wielkie uzależnienie od tego świata (i tu Kalwin jest jak najbardziej ze swoim stwierdzeniem aktualny) niesie ze sobą oddalanie z największym pośpiechem problemu i kwestii śmierci, robienie wszystkiego, aby śmierć nie stała się zbyt istotnym pytaniem o życie. 
A przecież tylko ten, który nie tylko kocha życie, a jednocześnie pozwoli sobie na bycie przenikniętym zimnym strachem przed śmiercią - tylko ten może w pełni dostrzec wielkość daru jakim nas Bóg obdarza; tych których wybrał, tych którzy poszli za Nim. 
Ten, który nie kocha życia i nie świadomego przeżywa strachu przed śmiercią, nie dostrzeże piękna i wielkości daru zmartwychwstania. 


A zatem, wbrew płytkiemu myśleniu niektórych - chrześcijanin, to nie ten, który lekceważy życie, jego piękno, czy też nie wchodzi w chłód refleksji nad śmiercią. 
Ponieważ zmartwychwstanie jest odpowiedzią na niepokój, który budzi śmierć (tak obecna w naszym świecie); zmartwychwstanie jest odpowiedzią na niepokój, że któregoś dnia to nasze życie dobiegnie do końca, i że ten koniec jest jakby horyzontem naszej egzystencji, za którym nic nie widać... 
Egzystencja ludzka jest poddana tej potworniej groźbie; egzystencja ludzka charakteryzuje się tym końcem... 
Jest tak wiele życia wokół nas, a także w nas, a jednak jest to życie zawsze w cieniu śmierci. Żyjemy, jako gatunek ludzki razem, wspólnie, w interakcji, w społeczności z innymi, a jednak pewnego dnia będziemy musieli się rozstać... 


W takiej właśnie sytuacji (i w tej konkretnej, ludzkiej optyce realnego widzenia życia i świata) chrześcijanin spogląda w przyszłość. Co oznacza w życiu konkretnym, w życiu pełnym odważnej refleksji, nadzieja chrześcijańska? Czy może oznacza ona życie po śmierci? 
Może nadzieje ta dotyczy duszy, która jak motyl wzlatuje poza grób, aby kontynuować życie, gdzieś tam, w sposób nieśmiertelny? 
Właśnie w taki sposób religie pogańskie prezentowały życie po śmierci! Ale to nie jest nadzieja chrześcijańska. 




Wierzę w ciała zmartwychwstanie. 
„Wierzę w ciała zmartwychwstanie” – mówi Skład Apostolski; wyznanie wiary - „Credo”.  
W Biblii, ciało to po prostu człowiek, ale człowiek pod znakiem grzechu, człowiek zwyciężony. To temu człowiekowi jest złożona obietnica: zmartwychwstaniesz! 
Zmartwychwstanie nie oznacza tylko kontynuacji tego życia, którym jesteśmy, ale oznacza wypełnienie życia. Człowiekowi, temu zwyciężonemu przez grzech, który na nim ciąży, jest powiedziane „tak”; to „tak”, przeciwko któremu mrok śmierci staje się bezsilny. 


Nauka chrześcijańska o czasach ostatecznych jest tym, co można sobie wyobrazić, jako coś najbardziej praktycznego i konkretnego w swoich konsekwencjach. Nauka ta sprawia, że oczekujemy na światło, które spada prosto z góry na nasze życie. Przesłanie chrześcijańskie zatem głosi - z całą swoją konsekwencją - pewność nadziei tego światła. Nie możemy sami sobie dać nadziei, że nasze życie znajdzie swoje wypełnienie; ta nadzieja musi być dana i przyjęta w wierze, pomimo groźby śmierci. 


Ten, kto nie wie co to śmierć, nie będzie również wiedział czym jest zmartwychwstanie. 
Świadectwo Ducha Świętego, świadectwo Słowa Bożego, świadectwo Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego, są nam konieczne, aby wierzyć, że światło nadejdzie i że to światło wypełni nasze życie jeszcze nie do końca wypełnione, jeszcze nie do końca dokonane. 
Duch Święty, który mówi nam w Piśmie Świętym, mówi nam z mocą, że mamy prawo do życia w tej przeogromnej nadziei. 


Nie daj się przygnieść smutkowi, jak wielu jest nim przygniecionych. Zostaliśmy wezwani do czegoś zupełnie innego: „Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy” (Rzymian 6,8). Ten, który wierzy w te słowa, już od teraz, już w czasie teraźniejszym rozpoczął życie (tu i teraz!), inne, doskonalsze i skierowane w sposób konieczny do wypełnienia, do doskonałości... 
Nadzieja chrześcijańska już jest – tu i teraz! – nasieniem życia wiecznego. 
W Jezusie Chrystusie jestem uwolniony, wyzwolony od śmierci. 
W Nim nasze ciało jest już w niebie (por. pytanie 49 Katechizmu Heidelberskiego). 


„Ale powie ktoś: Jak będą wzbudzeni umarli? I w jakim ciele przyjdą (przyjdziemy)?” (1 Kor 15,35). 
Zauważmy, schodząc tym razem na poziom konkretnych rozważań biblijnych i chcąc odpowiedzieć na to pytanie, że Biblia mówi o trzech rodzajach zmartwychwstania: 
Ø zmartwychwstanie „formalne”, zgodnie z którym wierzący jest zmartwychwstały z Chrystusem (Rzymian 6,4nn.; Efezjan 2,5 n.; Kolosan 2,12 n.),
Ø zmartwychwstanie duchowe, równoważne z odrodzeniem (Ew. Jana 5,25 n.), 
Ø zmartwychwstanie fizyczne (Ew. Jana 5,28 n.). 
Interesuje nas w tej chwili zmartwychwstanie fizyczne. 


Biblia wskazuje co najmniej na cztery sposoby zmartwychwstanie ciała: 
1. Mówi o tym w jasnych twierdzeniach na ten temat (Psalm 16,9; Daniel 12,2; Ew. Jana 5,28 n.). Co do pogrzebania i zmartwychwstania ciała Apostoł Paweł pisze: „...sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe. Jeżeli jest ciało cielesne, to jest także ciało duchowe” (1 Koryntian 15,44). Ciało naturalne jest ciałem fizycznym, „z krwi i kości”; potrzebuje ono pożywienia, powietrza i odpoczynku i jest poddane zniszczeniu i bólowi. 
Jest to ciało przystosowane do życia na naszej planecie. Ciałem duchowym jest to, które jest przystosowane do istnienia ponad rzeczywistością, którą oferuje nam - w obecnym stanie - nasza planeta; to ciało pełne mocy i chwalebne (by użyć tu języka biblijnego). 
Jest to ciało, którego swoisty model dał nam nasz Pan po swym zmartwychwstaniu. Paweł napisze, że Chrystus „przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego” (Filipian 3,21). 
2. Pismo naucza, że ciało jest wpisane w nasze odkupienie (Rzymian 8,23; 1 Koryntian 6,13-15.19 n.) Kiedy Chrystus umarł za nas, umarł On za całego człowieka. Wszystkie pozytywne konsekwencje Jego dzieła nie są w pełni zrealizowane, dopóki ciało nie stanie się nieśmiertelne; jest to wydarzenie związane ściśle ze zmartwychwstaniem. 
3. Pismo mówi o rodzaju ciała, z którym Jezus Chrystus zmartwychwstał: zmartwychwstał On w ciele fizycznym (Ew. Łukasza 24,39; Ew. Jana 20,27). Negowanie zmartwychwstania fizycznego jest negowaniem zmartwychwstania fizycznego Jezusa Chrystusa (I Koryntian 15,13). 
4. Pismo mówi także o powrocie Pana i w związanym z tym sądzie. Człowiek Chrystus Jezus powróci, aby sądzić. Nie będzie On sądzić pozbawione ciała duchy, ale ludzi w ciele (1 Tesaloniczan 4,16nn.; Dzieje Apostolskie 20,11-13). 


Jaka jest natura ciała zmartwychwstałego? 
Można powiedzieć, że ciało zmartwychwstałe nie będzie stworzeniem całkowicie nowym. Jeżeli miałoby tak być, to nie miałoby żadnego związku z ciałem aktualnym, ale byłoby całkowicie innym ciałem. Ale to właśnie ciało, które jest „zasiane” - zmartwychwstanie (1 Koryntian 15,43 n.). Z drugiej strony, ciało zmartwychwstałe nie będzie się składało - w najdrobniejszych detalach - z cząstek identycznych naszemu ciału aktualnemu (1 Kor 15,37n.). 
Wszystko, co Biblia gwarantuje, to fakt, że ciało zmartwychwstałe będzie miało podobną relację do aktualnego, jak kłos zboża do nasienia, które zostało złożone, a z którego to nasienia zboże wyrosło. 


Jakie zatem będzie to ciało wierzących zmartwychwstałych? 
Liczne fragmenty biblijne stwierdzają lub pozwalają zrozumieć, że ciało zmartwychwstałe wierzących będzie podobne do chwalebnego ciała Jezusa Chrystusa (1 Koryntian 15,49; Filipian  3,21; 1 Jana 3,2). 
Możemy zatem podkreślić kilka jego elementów, na podstawie 1 Koryntian 15: 
Ø Nie będzie to ciało (w rozumieniu aktualnym) składające się z „krwi i kości” (por. w.50). Chrystus przyjął ciało ludzkie „z krwi i ciała” (Hebrajczzków 2,14), ale po zmartwychwstaniu, mówi o swoim ciele, jako o odmiennym (Ew. Łukasza 24,39). Nie był zatem czystym duchem, podobnie jak i my nie będziemy duchami po naszym zmartwychwstaniu. 
Ø Będzie to ciało nie podlegające „skażeniu” (ww.42, 53). Nie będzie zatem poddane chorobie, śmierci, ani też innej słabości „cielesnej”. Będzie to ciało trwałe. 
Ø Będzie to ciało chwalebne (w.43). Możemy mieć tego pewien obraz, myśląc o przemienieniu Chrystusa (Ew. Mateusza 7,2) i o opisie Chrystusa uwielbionego w niebie (Objawienie 1,13-16). Będzie ono pełne siły (w.43), tzn., że nie będzie podlegało zmęczeniu, ale że będzie zdolne do wypełniania wielkich dzieł w służbie Chrystusa (Objawienia 22,3-5). 
Ø Będzie to ciało duchowe (w.44), co najprawdopodobniej oznacza, że jego życie będzie życiem duchowym. 
Ø I wreszcie będzie to ciało niebieskie (w.47-49). W 2 Koryntian 5,1 n., Paweł Apostoł mówi o budowli, która jest dziełem Bożym i o naszym niebieskim mieszkaniu. Będzie ono „niebieskie” przez porównanie z naszym ciałem obecnym, które jest „ziemskie”. 


Te szczegóły biblijne  nie usatysfakcjonują z pewnością w pełni ciekawości chrześcijanina w tym, co dotyczy ciała po zmartwychwstaniu, ale z pewnością nauczą nas wiele i dadzą wiele nadziei na przyszłość, w którą jest nam dane spoglądać. 


Zmartwychwstanie, to nasze życie. 
Zmartwychwstanie oznacza zatem nasze życie, nas, ludzi, takich, jakimi jesteśmy. 
To my zmartwychwstaniemy; nikt nie zajmie naszego miejsca. „Będziemy przemienieni” (1 List Pawła Apostoła do Koryntian 15,51). 
Stwierdzenie Pawła nie oznacza, że oto jakieś całkowicie nowe życie rozpocznie się, ale że „to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność” (1 Koryntian 15,54). Stanie się zatem oczywistym, że śmierć została pochłonięta przez zwycięstwo nad nią. Nadzieja chrześcijańska dotyczy zatem naszego życia, w całej jego pełni: to życie, które jest naszym, znajdzie swoje prawdziwe wypełnienie. 
To, co jest zasiane jako godne pogardy i zniszczalne - zmartwychwstanie chwalebne i niezniszczalne. Nadzieja chrześcijańska nie oddala nas od tego życia, ale jest ona objawieniem prawdy, zgodnie z którą, czy raczej według której, jako kryterium, Bóg widzi nasze życie. 
Jest ona zwycięstwem nad śmiercią, nie jakąś ucieczką w inny świat, ponieważ to rzeczywistość naszego życia jest tutaj sednem sprawy. 


Na zakończenie
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto wierzy we mnie, ma żywot wieczny” (Ew. Jana 6,47). 
Twoja śmierć została zniszczona, zwyciężona, zabita! Ale i ty w jakiś sposób już też jesteś z nią umarły! Strach, niepokój, przed którym kiedyś uciekałeś, jest już teraz całkowicie za tobą. 
I wszystko będzie inne - i nowe - dzięki tej otrzymanej sile. 
Już teraz żyjemy w antycypacji czasów ostatecznych – kiedy Bóg będzie wszystkim we wszystkich: „A gdy mu wszystko zostanie poddane, wtedy też i sam Syn będzie poddany temu, który mu poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkim” (1 Koryntian 15,28). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz