środa, 18 kwietnia 2012

Z wiary usprawiedliwiony?

Czy możesz jeszcze raz, w sposób krótki przypomnieć, co to znaczy, że chrześcijanin z wiary jest usprawiedliwiony przed Bogiem?


Jestem usprawiedliwiony przed Bogiem (czyli przyjęty jako Jego dziecko, do relacji z nim, pomimo mojego obciążenia grzechem) przez moją wiarę w Jezusa Chrystusa, dzięki której Bóg przyjmuje mnie jako wolnego od wszystkich moich przewinień, z powodu i dzięki ofierze swojego Syna na Krzyżu. 
Jest to, jakbym to ja sam wypełnił wszystko to, co jest niezbędne do mojego zbawienia, podczas gdy to Chrystus wszystko wypełnił ku mojemu zbawieniu. Bóg zatem daje mi swe przebaczenie darmo i obdarza mnie sprawiedliwością i świętością Jezusa, pod jednym tylko warunkiem, że przyjmę ten dar wierzącym sercem. 
Od tego momentu, pomimo, że moje czyny w życiu są wciąż naznaczone moją grzesznością (przecież nie stałem się nagle bezgrzeszny, nie jestem aniołem!...) Pan je przyjmuje jako miłe Mu, ponieważ żyję w wierze; ponieważ to wiara pozwala mi w sposób stały uczestniczyć w życiu samego Jezusa Chrystusa i jest źródłem, z którego pochodzą dobre dzieła. 
Wiara zatem działa na stałe w naszym życiu (to znaczy Bóg sam działa w naszym życiu), a ci którzy wierzą, przynoszą koniecznie w ich życiu owoce wdzięczności. 


List do Rzymian 3,22-25: I to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich wierzących. Nie ma bowiem różnicy, gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł się do przedtem popełnionych grzechów. 


List do Efezjan 2,8-9: Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. 




Czy jednak wiara, wspomniana wyżej, nie wydaje się jakimś rodzajem zasługi przed Bogiem, jakimś rodzajem „dobrego uczynku”, którym zasługuję na Boże usprawiedliwienia, na Jego łaskę?


Twierdząc, że jestem usprawiedliwiony tylko z wiary, nie myślę oczywiście, że mogę podobać się Bogu z powodu wielkiej jakości mojej wiary, jakby to ta wiara była rzeczywiście swoistym dziełem, zdolnym usprawiedliwić mnie przed Nim z mojego grzechu i uczynić mnie godnym Jego miłości i łaski. 
Zawsze pamiętam, że moje jedyne usprawiedliwienie przed Bogiem jest wyłącznie wynikiem „zapłacenia mojego długu” wobec Boga przez Jezusa Chrystusa, który to za moje grzechy umarł na Krzyżu. To dzięki Jego ofierze, mogę cieszyć się Jego sprawiedliwością i uczestniczyć w Jego świętości. 
Wiara jest jedynie środkiem, przez który mogę otrzymać i uczynić moim to, że Jezus zapłacił za moje grzechy. To przez wiarę – ciągle będącą jedynie rodzajem narzędzia, niezbędnego instrumentu „komunikacji” – mogę otrzymać łaskę i miłość Bożą. 
Nie mogę też zapomnieć, że zgodnie ze Słowem Bożym to Bóg sam jest autorem wiary i obdarza nią zgodnie ze swoją wolną wolą. Nie ja zatem jestem „autorem” mojej wiary, ale ja jestem odpowiedzialny za decyzję pójścia za jej „głosem”. 


List do Rzymian 5,1-2: Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej.




Czy jednak, choćby w części, nie możemy być usprawiedliwionymi przed Bogiem, czyli zasłużyć sobie na owoce Jego miłości, starając się żyć święcie i zgodnie z przykazaniami Bożymi?


Jest to z prostej przyczyny niemożliwe, bo żeby zasłużyć sobie na bycie uznanym przez Boga jako sprawiedliwy w Jego oczach, musiałbm osiągnąć stopień doskonałości nieosiągalny dla bytu ludzkiego. Zawsze byłem, jestem i będę obciążony grzechem, który czyni mnie niedoskonałym i uniemożliwia zdobycie jakichkolwiek zasług zbawczych przed Bogiem. Ci, którzy nauczają odmiennie, czynią to w sprzeczności ze Słowem Bożym, może i w dobrej – w sensie ludzkim - wierze, ale niezgodnie z Jego, Bożym, nauczaniem. 
Oczywiście, że powinniśmy celować w dobrych uczynkach, jednak zeświadomością, że są one także owocem działania Bożego w nas i naszym wyrazem wdzięczności Mu i wierności Jego Słowu, nie zaś zasługą na cokolwiek z Jego strony. 


List do Tytusa 3,5-7: Zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni łaską jego, stali się dziedzicami żywota wiecznego, którego nadzieja nam przyświeca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz