piątek, 23 marca 2012

Usprawiedliwienie, wiara i uświęcenie według Pisma Świętego.

Jezus Chrystus został uczyniony grzechem dla nas, abyśmy stali się w Nim sprawiedliwością Bożą (2 Cor 5,21). 
Oczywiście, to co zostało powiedziane wyżej nie oznacza, że Chrystus stał się grzesznikiem, ale że nasz grzech został Mu przypisany. 
Akceptując chrzest w Jordanie, okazał On swoją solidarność z rasą ludzką, która na skutek  konsekwencji grzechu pierworodnego została poddana pod sąd Boży. Chrystus poddał się temu sądowi, aby wypełnić wszelką sprawiedliwość (Mt 3,15). Przeszedł ścieżkę aż do krzyża, ofiarując się na ofiarę jako Baranek Boży i poniósł na sobie grzech świata. 
To Bóg ofiarował nam ten akt krzyża; to On sam nam ofiarował swoją łaskę! 
Jezus Chrystus, Syn Boży, pozwolił, aby został Mu przypisany nasz grzech, aby Jego posłuszeństwo i Jego sprawiedliwość mogły zostać przypisane nam. 
Oddał się za nas, przyjął nasze miejsce i to Jego za nas zastępstwo jest dla nas zbawieniem wiecznym. 
W Synu, który stał się naszym bratem, zostaliśmy zaadoptowani jako dzieci Boże: to znaczy, że Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania (2 List do Koryntian 5,19; por. także Izajasz 53). 
Łaska Boża, rozumiana jako odwrotna strona ofiary Jezusa Chrystusa jest aktem, przez który ten, który jest potępiony i skazany na śmierć jest ułaskawiony; jest ona wybaczeniem i adopcją, aktem nie wynikającym z jakiegokolwiek zobowiązania, ani też w żaden sposób i przez kogokowiek zasłużonym. 
Łaska ta jest punktem centralnym Objawienia Bożego; Pismo Święte jest nią wypełnione. 
Paweł Apostoł daje temu cudowi imię usprawiedliwienia, które jest przeciwieństwem potępienia, wyrażając tym samym decyzję, przez którą Bóg spłaca sam dług tych, którzy zasłużyli na śmierć wieczną. 
Na ten centralny akt działania Bożego człowiek odpowiada z kolei przez akt, który jest najważniejszym, centralnym aktem jego życia, to znaczy porzez wiarę. Nie można tego zrozumieć, jakoby wiara była fundamentem naszego usprawiedliwienia; jest ona tylko i wyłącznie instrumentem, za pomocą którego otrzymujemy dobrodziejstwa Boże. 
Człowiek jest wezwany do uwierzenia obietnicy Bożej, by przyjąć za prawdę Bożą ten cud, który jest dla niego usprawiedliwiającym go Bożym oświadczeniem ułaskawienia. 
Człowiek jest wezwany, aby nie zważać wyłącznie na siebie, na własne grzechy, ani też nie ufać własnym uczynkom, dziełom jakie sam miałby ku swej „zasłudze” dokonać. Człowiek jest wezwany, aby całkowicie i w sposób pełny zaufać Chrystusowi, Temu, który swoimi czynami zakrył nasze grzechy. 
Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa (List do Rzymian 5,1). 
Chodzi tutaj tylko o wiarę, ale o wiarę, która jednak nigdy nie zostaje sama. Jest ona wiarą działającą przez miłość (por. Gal 5,6); tą, która dowodzi przez miłość jej skuteczności. 
Łaska Boża nie dotyczy tylko usprawiedliwienia, ale także uświęcenia. 
Jego dzieło wobec nas prowadzi do tego, abyśmy w nas przynosili owoce. 
Oczywiście możliwym jest odróżnienie usprawiedliwienia od uświęcenia, nie mogą jednak oba te elementy być kiedykolwiek oddzielone. 
Słowa „uświęcenie” i „uświęcać” oznaczają w wielu miejscach Nowego Testamentu usprawiedliwienie samo w sobie. Uświęcenie oznacza, że poprzez usprawiedliwienie Bóg jest coraz silniej naszym Panem, że obejmuje nas swoją mocą coraz silniej, i że my z kolei uczymy się żyć jako Jego dzieci. 
To tylko wtedy (i dopiero wtedy) kiedy człowiek akceptuje, przyjmuje z całą konsekwencją słowo wolności, które Bóg wypowiedział odnośnie niego - wtedy uświęcenie rozkwita w nim. 
W walce przeciwko grzechowi jedynie pewność zwycięstwa nabytego, otrzymanego raz na zawsze przez i dzięki Jezusowi Chrystusowi, ta pewność jest naszym prawdziwym gwarantem budzącym poczucie bezpieczeństwa, ale i jest naszą najgłębszą motywacją do działania (por. przede wszystkim Rzymian 6). 
W istocie rzeczy mamy tutaj, na tym świecie, walkę do odbycia. Tak długo, jak pozostaniemy „w ciele”, nigdy nie będziemy wyzbyci naszej grzesznej natury. 
Skarga Apostoła Pawła nie traci nic na jej aktualności, będąc jednocześnie naszą skargą, towarzysząc nam w naszym życiu: Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci? (Rzymian 7,24). 
Ale pamiętajmy, że także to właśnie na na tym świecie Duch Święty: 
Ø jest zabezpieczeniem; jest rękojmią dziedzictwa naszego, aż nastąpi odkupienie własności Bożej, ku uwielbieniu chwały jego – Efezjan 1,14), 
Ø zapowiedzią i zachętą, powodującymi w nas pragnienie prawdziwej pełni istnienia (... i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego – Rzymian 8,23). 


To, co dzieje się w nas od tego momentu, nie może być nigdy ostatecznym fundamentem pewności naszego zbawienia. To znaczy, że nie emocje, czy emocjonalne doznania mogą być swoistymi „dowodami” na nasze prawdziwe i skuteczne zbawienie. 
Nie możemy nigdy zapomnieć, że zależymy w pełni nie od nas samych, nie od jakichkowliek naszych (bazujących na jakichś subiektywnych doznaniach) intuicjach. 
To w doskonałym dziele odkupienia, wypełnionym całkowicie dla nas przez Jezusa Chrystusa posiadamy istotę naszej pewności i pełną skuteczność naszego zbawienia (Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem, aby, jak napisano: Kto się chlubi, w Panu się chlubił – 1 List do Koryntian 1,30-31). 
Tylko i wyłącznie gdy oddajemy się całkowicie Temu, który wypełnił całość dzieła odkupienia, może rozwinąć się w nas uświęcenie, choć musimy mieć świadomość, że jest to zaledwie niewielka cząstką tego, co nas czeka w świecie przyszłym, gdy nowa ziemia i nowe niebo zaistnieją takie, jakie je nam zapowiedział i obiecał nasz Pan. 
Nie wydaje nam się przesadnym jeszcze raz na zakończenie powtórzyć z całą mocą, że opieranie się naszego zbawienia o współpracę z łaską, a to w oparciu o nasze uczynki zasługujące, jest ogromnym błędem i wielkim niebezpieczeństwem dla duchowości chrześcijanina. 
Nie jest też przypadkiem, że idea zasługiwania na cokolwiek przed Bogiem jest tak przeciwna nauczaniu Jezusa Chrystusa, takiemu, jakie znajdujemy je w Nowym Testamencie. 
A Apostoł Paweł koncepcje wszelkiej zasługi przed Bogiem, z której człowiek mógłby być w jakikolwiek sposób dumny, ujmuje bardzo jasno w kilku fragmentach swoich listów: 
Ø Bo któż ciebie wyróżnia? Albo co masz, czego nie otrzymałbyś? A jeśli otrzymałeś, czemu się chlubisz, jakobyś nie otrzymał? (1 Koryntian 4,7); 
Ø Co zaś do mnie, niech mnie Bóg uchowa, abym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata (Galacjan 6,14);
Ø Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; (9) nie z uczynków, aby się kto nie chlubił (Efezjan 2,8-9). 


Przyjmując dzieło dla nas i za nas dokonane ku naszemu zbawieniu, pozostajemy wolni od wszelkiej frustracji związanej z pogonią za naszą wyimaginowaną doskonałością, która - jako obiekt naszych własnych pełnych niepokoju dążeń - zupełnie niepotrzebna. Niczym i nigdy nie zasłużymy na łaskę zbawienia, na ten dar niezwykły, ale i też niczym zasługiwać nie musimy. 
Cieszmy się i bądźmy wdzięczni za wszystko, co Pan nam dał. 
Żyjmy wdzięcznością za to, co otrzymaliśmy. I bądźmy wolni, w pokoju i w radości życia, bez obaw:... gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić, uczyniliśmy (Ewangelia według Łukasza 17,10). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz