sobota, 18 lutego 2012

„Świętych obcowanie”, „czyściec”

Kwestia autorytetu i związanej z nim władzy, to podstawowe źródło wszystkich innych problemów i różnic nie tylko w dziedzinie nauczania, a i „codzienności” Kościołów chrześcijańskich. 
Żadna dyskusja o różnicach w nauczaniu, czy funkcjonowaniu strukturalnym pomiędzy katolikami i protestantami, nie będzie możliwa jeżeli zapomnimy o wymiarze fundamentalnym tej różnicy. 


Oczywiście myślimy tutaj o kwestii znaczenia Biblii, będącej podstawowym źródłem refleksji i nauczania wiary dla wszystkich bez wyjątku chrześcijan. 
Problemem stałym i podstawowym jest, czy będzie ona traktowana jako źródło w znaczeniu bezpośrednim i wiążącym, czy pośrednim, poddanym filtrowaniu, czy nawet daleko idącej dowolności. 
Tak niestety (jesteśmy zobowiązani to stwierdzić) ma się w przypadku interpretacji Biblii przez pryzmat katolickiej Tradycji, której jedynym interpretatorem jest Magisterium, czyli nauczycielski urząd Kościoła Katolickiego, czyli lektura w ramach jednego zamkniętego środowiska, proponująca wynik założeny, chciany, nierzadko sprzeczny z tekstem Pisma. 


Będziemy zatem chcieli w kolejnej serii artykułów przypomnieć najbardziej specyficzne różnice w nauczaniu Kościołów protestanckich i Katolickiego, wynikające z różnic w traktowania autorytetu, jakim jest Słowo Boże - Pismo Święte. 
Będziemy chcieli pokazać niektóre z dogmatów i praktyk Kościoła Katolickiego, które protestanci uważają za niezgodne z nauczaniem Biblii. 
Przyjrzymy się, oczywiście w dużym skrócie, jak katolicy uzasadniają te nauki, opierając się o Tradycję, czasami także cytując pewne fragmenty biblijne. 
Zwrócimy także uwagę na ile takie cytowanie Pisma ma charakter uzasadniony, czy wręcz – proszę wybaczyć słowa – uczciwy... 


1. „Świętych obcowanie” (społeczność świętych).


Pierwszą kwestią, której poświęcimy niniejszy artykuł jest „świętych obcowanie” (społeczność świętych). 
Protestanci podkreślają fakt, że wszyscy chrześcijanie w Nowym Testamencie są nazywani świętymi (por. Rz 1,7; 1 Kor 1,2). 
Fakt ten jest uznany przez Kościół Katolicki i przypomniany w Katechizmie Kościoła Rzymsko-Katolickiego (KRK) z 1992 r. ....: § 946: ... "Czymże jest Kościół, jak nie zgromadzeniem wszystkich świętych?" Kościół jest właśnie komunią świętych. 
Kościół jest święty ponieważ jego członkowie są święci (§823: ...Kościół jest więc "świętym Ludem Bożym" , a jego członkowie są nazywani "świętymi"). 
Po takim stwierdzeniu, zgodnie z logiką, nie powinna mieć miejsca jakakolwiek praktyka (w łonie samego Kościoła Katolickiego) „kanonizowania” lub ogłaszania „błogosławionymi” osób zmarłych, których uważa się za takich, ponieważ osiągnęli w ich życiu szczególnie wysoki poziom doskonałości. 


Dla protestantów „świętych obcowanie” (społeczność świętych) ogranicza się do braterskiego porozumienia, którym mogą się cieszyć bracia i siostry w wierze...
Jeżeli niektórzy bracia i siostry poprzedzili nas w drodze do nieba, nie jest to w żadnym stopniu racją uzasadniającą potrzebę utrzymywania z nimi relacji, zanosząc modlitwy „za ich przyczyną”. 
Modlitwy zanoszone do istot ludzkich, zmarłych (czy nawet „za ich przyczyną”), osób, które miałyby być świętymi (w znaczeniu doskonałości) lub nie, wydają się zakazane przez Biblię w jasnym zakazie wzywania zmarłych (Pwt/5 Mojż 18,9-12; 1 Krn 10,13). 
Katolickie dokumenty Magisterium stwierdzają, że jest praktyką nie tylko dopuszczalną, ale i właściwą, aby wzywano zmarłych „świętych” w modlitwie (por. dokument Soboru Watykańskiego Lumen Gentium 50). 
Dokumenty katolickie zachęcają do kultu „świętych”, który zgodnie z tymi dokumentami dotyczy otrzymywania pomocy przez ich (świętych) modlitwę wstawienniczą. 
Na taką praktykę możemy odpowiedzieć jedynie, że idzie ona dużo dalej niż to, na co pozwala Pismo Święte. 


Tylko trzy wersety wspominają „modlitwy świętych”, które wznoszą się do tronu Bożego (Ap 5,8; 8,3.4), ale ponieważ w Nowym Testamencie „świętymi” są wszyscy chrześcijanie, jest logicznym widzieć w tych fragmentach biblijnych fakt, że nasze modlitwy osiągają tron Boży. 
Jest to najprostsze i zdaje się najtrafniejsze rozumienie znaczenia tych trzech krótkich tekstów. 
Ponadto, zachęta Pawła Apostoła w Liście do Efezjan 6,18 nie brzmi: „módlcie się do świętych” (zmarłych), ale „módlcie się za wszystkich świętych”, a to ogromna różnica...


2. Czyściec. 


Lumen Gentium 51 mówi o wierzących zmarłych, jako o posiadających już chwałę niebieską lub będących w trakcie oczyszczania po ich śmierci. 
Miejsce, gdzie wierzący są oczyszczani po ich śmierci jest powszechnie nazywane „czyśćcem”. 
Kościół katolicki wymyślił ten termin, aby określić nim oczyszczenie, przez które przechodzą niektórzy chrześcijanie: Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba.
To końcowe oczyszczenie wybranych, które jest czymś całkowicie innym niż kara potępionych, Kościół nazywa czyśćcem (Katechizm KRK §1030, 1031). 
Idea ta jest zgodna z koncepcją modlitwy za zmarłych. Katechizm KRK powołuje się na 2 Księgę Machabejską 12,45, jako „bazę biblijną” tej koncepcji: Nauczanie to opiera się także na praktyce modlitwy za zmarłych, której mówi już Pismo święte: "Dlatego właśnie (Juda Machabeusz) sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu" (2 Mch 12, 45). Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i ofiarował im pomoce, a w szczególności Ofiarę eucharystyczną, by po oczyszczeniu mogli dojść do uszczęśliwiającej wizji Boga. Kościół zaleca także jałmużnę, odpusty i dzieła pokutne za zmarłych (Katechizm KRK §1032). 
Warto także w tym kontekście wzmiankować oficjalną naukę Kościoła katolickiego o odpustach (tym razem pozostawimy ją bez komentarzy...): Ponieważ wierni zmarli, poddani oczyszczeniu, także są członkami tej samej komunii świętych, możemy pomóc im, między innymi, uzyskując za nich odpusty, by zostali uwolnieni od kar doczesnych, na które zasłużyli swoimi grzechami (Katechizm KRK §1479)... 


Pamiętajmy jako zasadę, że samo opisanie jakiegoś wydarzenia w Biblii, nie jest tożsame z informacją, że jest ono akceptowane, czy chciane explicite przez Boga. 
Zresztą, kontekst w większości przypadków z łatwością pozwala nam na takie rozróżnienie, gdy czytamy z otwartością i zrozumieniem tekst święty. 
W przypadku powoływania się, jako bazy biblijnej, przez Kościół katolicki, na Księgę Starego Testamentu wydaje się argumentacją wysoce „na siłę”, ponieważ „zapomina” ona jakby o tym, co radykalnie zmieniło się w relacji człowieka z Bogiem dzięki śmierci na Krzyżu i Zmartwychwstaniu Pana Jezusa Chrystusa. Wydaje się, że taka „argumentacja” Katechizmu KRK jest raczej swoistym pozorowaniem i adaptacją „źródeł” biblijnych na miarę oczekiwanego efektu – wsparcia doktryny poza-biblijnej. 
Należy także dodać, że obie Księgi Machabeuszy, znajdujące się w katolickich wydaniach Biblii są – przez samych katolików – nazywane „deuterokanonicznymi” (które znalazły się  później, „wtórnie”, w kanonie Biblii).  W środowisku protestanckim, które swoje wydania Biblii wzoruje na Biblii hebrajskiej, księgi te nie występują (nie występując w wydaniu hebrajskim) i nazywane są „apokryfami”. 


Nigdzie indziej w Biblii nie można znaleźć najmniejszej zachęty do modlitwy za zmarłych. 
Przeciwnie, Nowy Testament stwierdza, że ci, których powołał (Bóg), tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił (List do Rzymian 8,30). 
To uwielbienie jest wejściem do chwały niebieskiej i stanowi ono część integralną zbawienia z łaski, którym Bóg obdarza swoje dzieci. 
Biblia mówi o niebie i ziemi, nigdy nie mówi natomiast o „czyśćcu”, którego pomysł pojawił się w III wieku. 
Idea ta rozwinęła się stopniowo w ciągu wieków, a jej definicji oficjalnej dokonał papież Innocenty IV w 1254 r. 
Dogmat o czyśćcu został zdefiniowany na Soborze we Florencji w 1439 r. 
Fragment pism Pawła Apostoła, mówiący o tym, który jest zbawiony jak przez ogień (1 Kor 3,11-15), na który czasami nauczanie katolickie powołuje się (w ramach kolejnego „szukania” bazy biblijnej koncepcji „czyśćca”), już przy pierwszej lekturze wskazuje na daleko odmienne znaczenie, a mianowicie na swoisty egzamin fundamentu, na jakim opiera się życie danego człowieka: na Chrystusie, czy na doskonałości własnych dzieł. To właśnie te dzieła zostaną w momencie sądu, czyli swoistego ukazania w pełni wszystkiego, co także ukryte, przeprowadzone przez metaforyczny ogień, by „spłonęły”, tzn. pokazały ich prawdziwą (właściwą lub nikłą) wartość. 
Celem tego krótkiego rozważania jest wskazanie dlaczego protestanci odrzucają pewne nauki jako nie tylko nie znajdujące ich potwierdzenia w Piśmie Świętym, ale w szeregu przypadków będące w jawnej z nim sprzeczności. 


Znaczące jest także swoiste utylitarne traktowanie Pisma w argumentacji katolickiej, szukającej potwierdzenia, wbrew oczywistej i prostej logice cytowanych tekstów, czy ich całości kontekstu. 
Odrzucenie zatem, i to należy pamiętać, przez protestantów tego rodzaju nauk jest także odrzuceniem tego sposobu lektury Biblii, która w konsekwencji ma stwarzać pozory bycia autorytetem dla wiary Kościoła. 


Ryzyko to nie jest tylko wyłącznym dla Kościoła Katolickiego, ale może także pojawić się, jako swoista wybiórczoość lektury Słowa w Kościołach protestanckich, które są winne Słowu Bożemu szacunek i przyjmowanie go z całą konsekwencją.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz