wtorek, 17 stycznia 2012

Małżeństwo, rozważań część I

W ramach pracy nad kwestiami etyki chrześcijańskiej proponuje Czytelnikowi kilka elementów refleksji, związanych ze znaczeniem małżeństwa, jakie prezentuje nam nauczanie Pisma Świętego. 
Mam nadzieję, że będą one użyteczne zarówno dla tych, którzy przygotowują się do małżeństwa, czy też w poważny sposób rozważają zawarcie go, ale także dla tych Czytelników, którzy być może znajdą w tym tekście wskazówki użyteczne dla ich życia małżeńskiego, nawet o długiej praktyce. 


Czym jest małżeństwo ? Pytanie fundamentalne...
Biblia w tej kwestii daje kilka podstawowych wskazówek. Zachęcamy do przeczytania całości tekstu, aby uniknąć nieporozumień, które mogłyby zrodzić się z lektury szczątkowej, przerwanej, czy wyrwanej z całości kontekstu. 


1. Bóg ustanowił podstawy funkcjonowania związku kobiety i mężczyzny już u początku historii człowieka (Ksiega Rodzaju – I Mojżeszowa – 2 i 3), ustanawiając je jako element fundamentalny każdej społeczności ludzkiej. 
Bóg  objawił nam swoją wolę w kwestii małżeństwa na stronach Biblii. 
Zgodnie z Jego Słowem jednostki mogą zawierać związki małżeńskie (a także rozwodzić się, czy zawierać powtórne związki) wtedy, kiedy jest to zgodne z Jego wolą i kiedy mogą to czynić bez grzechu. 


2. Małżeństwo jest instytucją o znaczeniu fundamentalnym. 
Społeczeństwo w całości, w różnych swoich formach, spoczywa na małżeństwie. 
Ataki kierowane przeciw małżeństwu w istocie rzeczy są skierowane przeciw całości społeczeństwa (a w dalszym odniesieniu przeciw Bogu, jako stwórcy wszelkiego bytu). 
Małżeństwo jest także fundamentem, na jakim spoczywa szczególna społeczność Boża – Kościół. 


3. Małżeństwo nie jest (choć wielu tak myśli) stworzone dla gwarancji rozwoju, mnożenia się biologicznego rasy ludzkiej. 
Jest oczywiście prawdą to, co mówi Pan: „rozradzajcie się i rozmnażajcie się”, jednakże prokreacja – zgodnie z całością Jego Słowa - w małżeństwie jest jednym z pod-celów, nie jest jednak celem pierwotnym. 


4. Małżeństwo nie może być tożsame z jedyną płaszczyzną stosunków seksualnych. 
Owszem, małżeństwo jest związkiem, który zawiera w sobie wzajemne zobowiązanie i przyjemność w tej kwestii (por. 1 List do Koryntian 7,3-5*), ale związek seksualny nie oznacza w sposób konieczny małżeństwa. 
* Mąż niechaj oddaje żonie, co jej się należy, podobnie i żona mężowi. Nie żona rozporządza własnym ciałem, lecz mąż; podobnie nie mąż rozporządza własnym ciałem, lecz żona. Nie strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgodą do pewnego czasu, aby oddać się modlitwie, a potem znowu podejmujcie współżycie, aby was szatan nie kusił z powodu niepowściągliwości waszej.


Małżeństwo w świetle Słowa pozwala na stosunki seksualne bez grzechu, zgodnie z Przykazaniami (List do Hebrajczyków 13,4*), natomiast stosunki seksualne same z siebie nie tworzą formalnie małżeństwa, ale też same z siebie go nie zrywają. 
*Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane; rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg


Czym zatem w istocie swej i w celu jest małżeństwo?
Odpowiedź Boża znajduje się w Księdze Rodzaju (1 Mojżeszowej), w 2 rozdziale, wersecie 18: 
Potem rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego.
Prawdziwą racją bytu dla małżeństwa jest rozwiązanie problemu samotności człowieka. 
Sednem małżeństwa jest posiadanie towarzyszki/towarzysza życia, z którym dzielenie życia pomoże naszej samotności, samotności wpisanej w najgłębsze pokłady ludzkiego istnienia. 
Bóg stworzył nas, abyśmy nie byli sami. Dla większości z nas (kwestię celibatu poruszymy innym razem) powołaniem naszym jest bycie z osobą, z którą jest nam dane dzielić nasze życie. 
W małżeństwo wpisane jest swoiste przymierze bycia razem: bliska relacja -  intymna - męża z żoną, żony z mężem. 


Tu krótko należy jeszcze zaznaczyć, że małżeństwo jest swoistą ikoną Przymierza Boga ze swoim ludem*. Tematu tego jednak, z uwagi na szczupłość miejsca nie chcemy szerzej rozwijać w tym artykule. 
*Księga Ezechiela 16,8-9:
A gdy znowu przechodziłem koło ciebie i widziałem cię, oto nadszedł twój czas, czas miłości. Wtedy rozpostarłem nad tobą poły swojej szaty i nakryłem twoją nagość, związałem się z tobą przysięgą i zawarłem z tobą przymierze - mówi Wszechmocny Pan - i stałaś się moją. I obmyłem cię wodą, spłukałem z ciebie twoją krew i pomazałem cię olejkiem.
*Księga Malachiasza 2,14: 
A wy mówicie: Dlaczego? Dlatego, że Pan jest świadkiem między tobą i między żoną twojej młodości, której stałeś się niewierny, chociaż ona była twoją towarzyszką i żoną, związaną z tobą przymierzem


Towarzysz/towarzyszka życia jest więc osobą: 
- z jaką zawiera się intymny związek jedności, 
- z którą jest się złączonym intymnym związkiem myśli, celów, projektów, wysiłków, a także jest się w związku fizycznym. 
To, na co kładzie nacisk Biblia w swoim nauczaniu, to konieczność dania małżonkowi/małżonce takiej obecności, jakiej on/ona potrzebują. Podkreślmy jeszcze raz: nie obecności (będącej odpowiedzią na wpisaną w nasze człowieczeństwo samotność), która odpowiada jakiemuś jednostkowemu o niej wyobrażeniu, ale odpowiadającej realnym potrzebom drugiej osoby. 
Tu uwaga dodatkowa: narzeczeństwo opisywane w Biblii, zgodnie z prawem Izraela, mogło być zerwane wyłącznie na podstawie procedury rozwodowej (Księga Powtórzonego Prawa 22,23-2; Ewangelia według świętego Mateusza 1,16-26) .


Wróćmy jeszcze do tekstu Pisma, by pogłębić twierdzenie wyjściowe, że małżeństwo jest odpowiedzią Bożą na ludzką samotność. 
Księga Rodzaju (1 Mojżeszowa) 2,18 podaje: 
Potem rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego
Właściwszym tłumaczeniem byłoby nie tyle pomoc, co bardziej jego „vis-à-vis”; język hebrajski podkreśla tutaj pojęcie bliskości, zbliżania się do... 
W takim kontekście możemy mówić w odniesieniu do Ewy, że była „połową” dla Adama, zatrzymując w tej relacji to, co stanowiło jej tożsamość. 
Zgodnie z powyższym, owa „pomoc” stanowi relację wzajemnego uzupełniania się, bycia połową wzajemnie uzupełniającej się samotności, nie tracąc nic z właściwej jednostkom wchodzącym w tę relację tożsamości. 
Małżonkowie stanowiąc jedność w takim rozumieniu, stanowią ją z całym właściwym każdemu z nich bagażem, nie „rozpuszczając się” niejako w tym związku, a wypełniając go sobą takimi, jakimi są w prawdzie. 
Wracając do słów Księgi Rodzaju: między małżonkami dochodzi do niezwykle ubogacającej wymiany. 
Kobieta uzupełnia i wypełnia sobą mężczyznę, dając mu postać pełniejszą, niż miał on sam przed tym spotkaniem, wtedy kiedy był sam. 
Mężczyzna otrzymuje od kobiety w jedności z nią także to, co stanowi jej cechę charakterystyczną – jej kobiecość. Jej kobiecość jest elementem, który zgodnie z wolą Bożą uzupełnia jego tożsamość męską, by całość człowieczeństwa mogła zaistnieć, by całość życia mogła ukazać się w całości, by człowiek w pełni mógł odpowiedzieć Bożemu planowi stworzenia, by być Jego obrazem... 
Ze swojej strony mężczyzna także wnosi w samotność osoby kobiety perspektywę istnienia męską, która także rozszerza jej życie, nadając jej pełnię zgodnie z wolą Stwórcy, wypełniając ją tym, czego bez spotkania ze swoim małżonkiem sama nie mógłaby nigdy osiągnąć. 
Na skutek takiego, zaplanowanego i chcianego przez Stwórcę spotkania, męskość i kobiecość są wzajemnie uzupełnione, wypełnione*.  
*Księga Rodzaju (1 Mojżeszowa) 2,24: 
Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem. 
Jest przy tym bardzo istotną wiedzą, że w języku i kulturze hebrajskiej, wyrażenie „ciało” (tu wyżej zacytowane) oznacza całą osobę, całą istotę żywą. 


A zatem, powtórzmy to jeszcze raz: w znaczeniu Księgi Rodzaju „stanie się jednym 
Ciałem” oznacza stanie się jedną (pełną) osobą. 


Nowy Testament poszerza rozumienie relacji w małżeństwie w Liście do Efezjan 5,28-31: 
Tak też mężowie powinni miłować żony swoje, jak własne ciała. Kto miłuje żonę swoją, samego siebie miłuje. Albowiem nikt nigdy ciała swego nie miał w nienawiści, ale je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół, gdyż członkami ciała jego jesteśmy. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, i połączy się z żoną swoją, a tych dwoje będzie jednym ciałem


Wszystko to, co mężczyzna czyni dla swojej żony, dokonuje tego równocześnie dla siebie, ponieważ oboje stali się jednym ciałem (jedną osobą). A zatem: jakże można nie troszczyć się właściwie, lub krzywdzić samego siebie?...
Objawionym przez Boga celem dla męża i żony jest stanie się jednym we wszystkich wymiarach ich relacji – intelektualnym, emocjonalnym, fizycznym. 
Bóg chciał i chce wciąż (w tej kwestii nie ma zmian), aby między mężczyzną i kobietą doszło do prawdziwego przymierza bycia towarzyszami życia, we wszystkich wyżej wymienionych wymiarach...


Na koniec jeszcze krótka wzmianka o tekście, który tak często jest niewłaściwie rozumiany, a który będzie znakomitym zakończeniem naszego krótkiego rozważania. 
Chodzi o tekst Księgi Rodzaju (1 Mojżeszowej) 2,25: 
A człowiek i jego żona byli oboje nadzy, lecz nie wstydzili się. 
Nagość opisana w tym tekście nie odnosi się do wymiaru seksualności człowieka. 
W kulturze hebrajskiej zwrot ten oznacza po prostu, że oboje nosili ich nagość bez wstydu, tzn., że ich relacja była doskonale szczera, niejako „przezroczysta”, że wzajemne się siebie nie obawiali, że otwierali się na siebie bez obaw, bez strachu bycia zranionymi przez siebie wzajemnie. 


Taka jest zatem charakterystyka relacji małżeńskiej chcianej przez Boga: 
Wzajemne zaufanie, oddanie, bez strachu i obaw, z wzajemnym zaufaniem. 
Znakomitym komentarzem do tekstu ze Starego Testamentu jest 13-y werset z 4-go rozdziały Listu do Hebrajczyków: 
i nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę


Pan daje mężczyźnie - kobietę, kobiecie - mężczyznę. 
Największym zatem zadaniem naszego życia jest odnalezienie tego, lub tej, który/-a będzie naszym vis-à-vis, naszą połową, której będziemy i my także oddawać się w sposób stały i wsłuchany w jej potrzeby. 
Nie pamiętam czyje to słowa, ale warte zacytowania: 
„Prawda jednoczy, miłość łączy, a nadzieja nadaje kierunek”. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz