poniedziałek, 2 stycznia 2012

Przyjdzie sądzić żywych i umarłych…

Katechizm genewski Jana Kalwina


Trzynasta niedziela


83. Minister (pastor): 
Kontynuuj dalej. 
Dziecko: 
„Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych”, co oznacza, że przyjdzie z nieba, aby sądzić świat, podobnie jak widziano go wstępującego do nieba. 
...i rzekli: Mężowie galilejscy, czemu stoicie, patrząc w niebo? Ten Jezus, który od was został wzięty w górę do nieba, tak przyjdzie, jak go widzieliście idącego do nieba (Dzieje Apostolskie  1,11)


84. Minister: 
Ponieważ sąd będzie miał miejsce na końcu świata, jakże zatem możesz mówić, że jedni będą wtedy żyli, a inni będą umarli, zważywszy, że jest zdecydowane, że wszyscy ludzie muszą umrzeć?
A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd,  tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują (List do Hebrajczyków 9,27-28).
Dziecko: 
Święty Paweł odpowiada na to pytanie, mówiąc, że ci, którzy będą jeszcze żyli, zostaną w jednej chwili przemienieni, by zniszczalność ich ciała była zniesiona i aby ich ciało zostało odnowione, aby być niezniszczalnym. 
...w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nie skażeni, a my zostaniemy przemienieni (1 List do Koryntian 15,52).
...potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem (1 List do Tesaloniczan 4,17). 


85. Minister: 
Według ciebie zatem, zmiana ta będzie dla żyjących jak śmierć, w tym, że usunie ich wcześniejszą naturę, aby ich wskrzesić do innego stanu. 
Dziecko: 
Tak właśnie. 


86. Minister: 
Czy mamy jakąś pociechę w tym, że Jezus Chrystus kiedyś przyjdzie, aby sądzić świat? 
Dziecko: 
Tak, pociechę szczególną, związaną z pewnością, że ukaże się dla naszego zbawienia.   


87. Minister: 
Nie musimy zatem bać się sądu ostatecznego, tak, aby przejmował nas trwogą.  
Dziecko: 
Ależ nie, ponieważ nie będziemy musieli stanąć przed innym sędzią, jak tylko przed tym, który jest naszym obrońcą („adwokatem”), który wziął nas pod swoją opiekę i ochronę.   
Katechizm genewski





    Zauważmy, że w zamieszczonych wyżej, a mających tu być omawianymi punktach Katechizmu Genewskiego Jana Kalwina następuje zmiana czasu. 
Poprzednio, omawiając kwestie związane z życiem, śmiercią, zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem Jezusa Chrystusa, używany był (co naturalne) czas przeszły. 
Teraz jednak, mając mówić o Tym, który „przyjdzie sądzić żywych i umarłych” zaczynamy mówić w czasie przyszłym. 
Uwaga: to nie tylko banalne spostrzeżenie zmian gramatycznych, ale to sygnalizacja głębokiej zmiany płaszczyzny rozważań. 
Czas przeszły pozwala nam opisywać całość działań, które wpłynęły na stan bieżący – to fakt; przyszłość, to coś, na co czekamy, co wymaga oczekiwania, oczekiwania na realizację tego, co ma nastąpić. 
Przyszłość zatem – przechodząc przez teraźniejszość - tworzy przyszłość. 
     W kontekście nauczania biblijnego, czas naszego istnienia, jego przeszłość, teraźniejszość i przede wszystkim przyszłość są ujęte czasem i działaniami Bożymi. 
On, nasz Bóg, nie jest tylko naszym początkiem, jako stwórca wszelkiego stworzenia. 
Jest On także tym, do którego wszystko zdąża, który jest celem stworzenia. 
To w Nim, w przyszłości, którą On nakreśla i wyznacza, wszystko znaleźć ma swoje spełnienie, swoją pełną realizację. 
     Niemniej, to przeszłość, zaszłe w niej życie, śmierć i zmartwychwstanie naszego Pana Jezusa Chrystusa określają naszą przyszłość. Krąg czasu został tym samym zakreślony...
Taki jest sens nauki o czasach ostatecznych, jaką wyraża Nowy Testament: jest to wypełnienie przeszłości działaniem Bożym, uwalniającym nas ku przyszłości, która jest tym samym przez Niego także zagwarantowana. 
      Stworzenie bierze swój początek w Nim (przeszłość) i zdąża ku Niemu (przyszłość), dzięki temu, że On sam, w Jezusie Chrystusie (w przeszłości), otworzył nam przyszłość. 
      Nasze oczekiwanie na wypełnienie Jego obietnic, zawartych w Piśmie, nie jest iluzją. 
Nasze oczekiwanie opiera się na „wypełnieniu” przez Niego przeszłości i otwarciu przyszłości. 
Nasza przyszłość, czas przyszły naszego istnienia, opiera się na tym, co w przeszłości Bóg dał nam w Jezusie Chrystusie (powtórzmy - przez Jego życie, śmierć i zmartwychwstanie). 
Nasza przyszłość jest nam dana przez wiarę, przez którą zbliżamy się do Tego, który wszystko wypełnił i który wypełni wszystko, co obiecał. 
      Bardzo ważne w tym kontekście jest właściwe zrozumienia stwierdzenia „przyjdzie sądzić żywych i umarłych”. 
Innymi słowy: przyjdzie z nieba sąd, przyjdzie on (sąd) od Boga samego. 
Jest to fakt obiektywny: Chrystus przyjdzie do nas. 
To nie do nas należy szukanie Go. On sam wybierze czas i formę tego przyjścia, spotkania z nami. 
Wolność łaski Bożej ukaże w ten sposób swoją istotę aż do samego końca i świat ludzki nie może jej umknąć. 
Dzieło łaski samo z siebie znajdzie potwierdzenie, realizację. 
      Jeśli chodzi o słowo osądzenie, wyrok.. to należy poznać jego głęboki sens właśnie w tym szczególnym kontekście nadejścia sędziego-Chrystusa. 
W sensie ogólnie znanym, osądzić, wydać wyrok, oznacza przede wszystkim ogłosić efekt obowiązującego prawa, ustanowić jego (prawa) właściwe miejsce, poprzez jego aplikację. 
Po części, takie znaczenie znajdujemy w pierwszym wymiarze rozumienia sądu Bożego. 
      Osądowi w wymiarze Bożym, „sądowi ostatecznemu”, towarzyszyć mają dwie konsekwencje:  
1. Jest to decyzja co do ludzi, wszystkich ludzi bez wyjątku. 
Jedni zostaną uwolnieni, a inni potępieni. 
2. Towarzyszyć temu ma ustanowienie porządku w świecie, całym świecie. 
Ogłoszenie tego porządku będzie miało charakter publiczny, powszechny. 
Będzie to publiczne i zwycięskie ogłoszenie prawdy. 
      Już w naszych czasach i w naszym świecie, Ewangelia jest głoszona, śmierć jest zwyciężona. Ale żyjemy jeszcze tak, jakby to nie było całkowicie objawione. 
Dobro i zło, sprawiedliwość i niesprawiedliwość wydają się nam wychodzić na jedno. 
To fałszywe przekonanie zostanie definitywnie odrzucone podczas sądu Bożego. 
Sędzia ogłosi publicznie i nieodwracalnie to, co jest sprawiedliwe i cały świat to ujrzy. 
Wyrok zostanie ogłoszony co do żywych i umarłych, tzn. co do ludzi wszystkich czasów. 
Nie będzie to „jakieś tam wydarzenie”, jedno z wielu w historii świata. 
Będzie to wydarzenie jedyne, główne i w pełnym tego słowa znaczeniu - wydarzenie świata. 
Będzie to odkrycie całej doskonałej prawdy, wypełnionej w Chrystusie; będzie to sąd nad wszystkimi ludźmi i nad całym ich życiem... 
      Kalwin z całą konsekwencją czytał i analizował Pismo Święte. 
Często wyobrażano (i wyobraża się tak nierzadko także współcześnie) Kalwina, jako człowieka mrocznego i pełnego żółci złości. Takiemu wyobrażeniu jednak przeczą w sposób zdecydowany słowa Reformatora, związane z pociechą, płynącą z faktu sądu który ma nadejść. 
W czasach Kalwinowi współczesnych nierzadko usiłowano wyobrażać (także w sztuce) sąd ostateczny w kategoriach porażających strachem. 
Kalwin podkreśla biblijną - prawdziwie chrześcijańską - wizję mającego powrócić Chrystusa, które to przyjście jest przede wszystkim pocieszające. Pociecha ta bierze się z faktu, że ten który ma nadejść, nasz sędzia, jest jednocześnie naszym adwokatem, naszym obrońcą. 
Nie ma zatem powodu, jak pisze Kalwin, abyśmy byli porażeni trwogą, zdrętwiali ze strachu, myśląc o przyjściu Chrystusa-sędziego. 
Strach przed sądem, granie w religii strachem, jest przede wszystkim dziedzictwem religii pogańskich, które silnie odcisnęły się na myśli chrześcijaństwa w ciągu wieków. 
Biblijna idea sądu, nadejścia Chrystusa sędziego, ma charakter radykalnie bardziej pozytywny, pocieszający, ponieważ Słowo Boże naucza, że jest tylko jeden, który dzisiaj mógłby być „przeciwko nam” - jest nim Jezus Chrystus. 
...Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią i aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca (List Św. Pawła do Filipian 1,9-11). 
Ale to przecież On, jak także naucza Pismo, właśnie On jest cały dla nas, oddał się za nas!
On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was. Byliście bowiem zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do pasterza i stróża dusz waszych (1 List Św. Piotra 2,24).
      Dzieci Boże, ci którzy są Boga wybrani i którzy idą za Nim, są świadomi swej niegodności; wiedzą, że żyją w sposób tak często daleki od doskonałości. 
Pomimo tego jednak, kiedy oddadzą się Temu, który został ustanowiony Królem świata, nie pozostaje im nic innego jak właśnie być wypełnionymi nadzieją, radością otuchy. 
Ich reakcją nie może już być trwoga, ale nadzieja! 
Oto Chrystus jest dla nas przed Bogiem! 
Nasz sędzia jest naszym adwokatem, naszym obrońcą. Nie tylko obrońcą intelektualnym, ale takim, który za nas oddał dobrowolnie swoje życie. 
Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia. Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami (List Św. Pawła do Rzymian 8,33-34)
Czy rozumiemy naprawdę ciężar tego stwierdzenia?
      Naszą rolą, a także tym co jest nam niejako dozwolone w ramach tego „kontraktu miłości”, który przedstawia nam Pan, jest głoszenie tej prawdy o adwokacie-sędzi, tego dzieła Bożego. Mamy głosić ją wszędzie, na całym świecie. Nie jest natomiast naszą rolą przyjmowanie roli sędziów. 
Pomiędzy głoszeniem prawdy (prawda sama w sobie zawiera kryterium osądu!), a głoszeniem sądu, istnieje niebanalna różnica. 
Nie sądź, abys nie był sądzony, ale za to głoś prawdę z całą konsekwencją. 
A przede wszystkim żyj nią tak, aby była także potwierdzona prawdą twojego życia. 
      Za głoszeniem prawdy (podobnie jak i za sądem) nie można się ukryć. 
Tak jak sąd głoszony wobec innych jest przekroczeniem przyznanych nam kompetencji, tak i głoszenie prawdy, bez jednoczesnego potwierdzenia go („realizowalności” tej prawdy) swoim życiem, jest takim samym fałszem. 
Do nas należy głoszenie prawdy o życiu, śmierci i zmartwychwstaniu naszego Pana. 
Do nas należy głoszenie prawdy o sądzie, który ma nadejść (nie zaś głoszenie sądu – osądzanie). 
Do nas należy życie tą prawdą, aby dać tym samym dowód, że Pan działa w tym świecie, że Pan działa w naszym życiu. 
Dlatego też może zbawić na zawsze tych, którzy przez niego przystępują do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi (List do Hebrajczyków 7,25).
      Wszystko to jednak z pokorą świadomości, że nie jesteśmy istotami doskonałymi, a doskonałość stworzeń i świata zostanie wypełniona przez Boga, wtedy i tak, jak On to zaplanował, a świat zostanie osądzony przez sędziego i adwokata, naszego Pana, Jezusa Chrystusa. 
Żyjmy w tej wierze i dzięki niej. 
A Pan mówi: A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata (Ewangelia według Św. Mateusza 28,20).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz