sobota, 8 października 2011

Rozwazanie na temat Ewangelii Świętego Łukasza rozdział 18 wersety 28-30

Ewangelia Świętego Łukasza rozdział 18 wersety 28-30
A Piotr rzekł: Oto my opuściliśmy, co było nasze, a poszliśmy za tobą. On zaś rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam, że nie ma takiego, który by opuścił dom czy żonę, czy braci, czy rodziców, czy dzieci dla Królestwa Bożego, a nie otrzymał w zamian daleko więcej w czasie obecnym, a w świecie przyszłym żywota wiecznego.




Czytając ten tekst odnosi się wrażenie, że idea opuszczenia wszystkiego nie była wyłącznie warunkiem pójścia za Chrystusem, który nie wymagał wyjaśnienia (tu tekst „aleksandryjski” jest właściwszy: opuściwszy wszystko....). 
Pewnego dnia, w życiu uczniów Jezusa pojawiła się alternatywa, zmuszająca ich do podjęcia wysiłku wyboru. 
Podjąwszy wybór, pozostali jednak z pytaniem bardzo konkrentym: cóż takiego miałoby dla nich z takiego wyboru wyniknąć?


Piotr zadaje pytanie nieco naiwnie, ale też z prostotą i otwartością, która jest znacząca i godna naśladowania. Zadaje pytanie, jako swoisty rzecznik całej grupy apostolskiej, zadaje pytanie w imieniu ich wszystkich. 
Forma pytania, którą podaje - w podobnej sytuacji - Ewangelia Mateusza (Mt 19,27-30) jest tam bardziej pozytywna (w znaczeniu – cóz za to....) : Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za tobą; cóż za to mieć będziemy?


Łukasz i Marek ((Mk 10,28-31) są zdecydowanie bardziej lapidarni w formułowaniu pytania, nie zawierając w samym pytaniu problemu rekompensaty...
Rzeczywiście, w tekście Mateusza, Jezus wchodzi w myśl Piotra, składając jemu i pozostałym Apostołom specjalną obietnicę, jedną z najwspanialszych, jaką im kiedykolwiek uczynił. 
Nie zapomnijmy jednak, że w następującym po niej nauczaniu, w przypowieści o robotnikach, Jezus ostrzega uczniów, aby ze swojego wybrania nie wyciągali zbyt daleko idących wniosków, mogących wbić ich w pychę (choćby tylko z tego powodu, że byli pierwszymi, którzy za nim poszli... 
Godne też jest podkreślenia (i zastanowienia), że u Mateusza akcent położony w przypowieści, w odniesieniu do wcześniej złożonej obietnicy, zmusza do zastanowienia: może pojawiła się zmiana zachowania u uczniów, nastąpiłą potrzeba korekty zachowania?... 


Łukasz zatem plasuje pytanie i obietnicę (reakcję Jezusa) w innych - niż Mateusz - okolicznościach, w takich, w których - trzeba to przyznać - znakomicie się ona odnajduje. 
U Mateusza, zgodnie z przyjętą przez niego pedagogiką, scena ta jest w całym ciągu tematycznym nauczania uczniów – Dwunastu, u Łukasza będąc prezentowana niejako z większą autonomią włąsną.  
To, co jest ważne dla Łukasza i Marka to konieczność podkreślenia, że dialog ten i następująca po nim obietnica nie są wyraźnie zamknięte do kręgu Dwunastu, ale są one skierowane do i przyswajalne przez każdego wierzącego, bez potrzeby tworzenia dodatkowych tłumaczeń. 
Tutaj też Jezus od razu ucina nadmiarową interpretację, wbijającą w pychę (która u Mateusza wymagała dodatkowej przypowieści), mówiąc: powiadam wam, że nie ma takiego...
Zwrot ten jest także obecny u Marka; u obu Ewangelistów zdradzając wyraźną intencję dania obietnicy jak najszerszego wymiaru, a jej aplikacji konkretnej jak najszerszy zasięg (kulturowy, społeczny, itp.).


Zgodnie z obietnicą daną przez Jezusa, wszystkie relacje, które występują w życiu „naturalnym”, odnajdują ich analogię w więziach, które tworzą się w ramach wspólnoty wiary. 
Rzeczywiście, jest tu jasne zapewnienie, mające być dla wierzącego obfitą rekompensatą (a jakże, jest jednak mowa o rekompensacie!) za wszelkie bolesne decyzje, za zerwanie z tym, co niezgodne z Ewangelią, za decyzje i działania, które wierzący w Chrystusa musiał na początku swojej drogi podjąć. 
Ważne jest tu przypomnienie, że te same decyzje, wraz z wiążącymi się z nimi bólem, trudnościami, sam Jezus (jak nas o tym wyraźnie informują Ewangelie) musiał także podjąć, a zatem nauczanie, które daje swoimi uczniom, opiera się w pewnym stopniu także na Jego własnym doświadczeniu (por. Łk 8,19-21 w odniesieniu do 8,1-3). 


Każdy prawdziwie wierzący znajduje, otrzymuje, w tym życiu, które podejmuje wybierając Pana:
- braci aby ich kochać, 
- rodziców, aby ich darzyć szacunkiem i troszczyć się o nich, 
- dzieci, aby je wychować, 
- cały jakby blok relacji rodzinnych, który go ubogaci ich miłością i których on będzie mógł swoją miłością obdarzyć. 


Łukasz i Marek mówią przy tym o domach, a Mateusz dodaje do tego jeszcze rolę (teren uprawny). 
Wspólnota chrześcijańskiej miłości tworzy zgodnie ze słowami Jezusa u każdego z wierzących prawdziwą radość z dóbr, które posiada, także radość z dóbr przynależnych jego braciom w wierze. 
Niemniej, aby jednak nie wprowadzić w błąd swoich uczniów, że oto roztacza przed nimi jakiś wyimaginowany obraz rajski, w Ewangelii Marka Jezus wspomina o prześladowaniach...
Wydaje się, że brak wspomnianych elementów „prześladowania” u Łukasza i Mateusza jest też wskazówką, że Ewangelie te nie były pisane w czasach, w których prześladowania byłyby czymś istotnie obecnym, istotnym dla wspólnot chrześcijańskich, które były miejscem powstania i upowszechniania tych tekstów. 
Byłaby to zatem wskazówka pozwalająca na stwierdzenie o ich relatywnej wczesności (ostatnich redakcji Ewangelii Łukasza i Mateusza?). 


Należy również zauważyć, że Łukasz omija w swoim tekście (por. rodz.13) zakończenie dyskursu Jezusa, obecne zarówno u Marka, jak i Mateusza: A wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi. 
Oba te zakończenia u Marka i Mateusza służą wprowadzeniu do dalszej części nauczania, w przypowieściach. 


Można na zakończenie zastanowić się nad znaczeniem tekstu Łukasza (a także tekstów paralelnych pozostałych dwóch Ewangelistów) dla praktycznego życia chrześcijańskiego. 
Można interpretować ten tekst w sposób bezpośredni, prosty, bez niuansów, mówiąc, że oto Jezus zapewnia, że wyrzeczenie, oderwanie się od negatywnej rzeczywistości, niezgodnej z przykazaniami, niezgodnej z Ewangelią, znajdzie swoją rekompensatę w życiu kolektywnym wspólnoty chrześcijańskiej, wzajemnie materialnej o siebie się troszczącej (taki duch interpretacji możemy dostrzec istotnie obecny w pierwszych rozdziałach Dziejów Apostolskich np.).
Ale można także zauważyć, że tekst Łukasza pozwala na interpretacjeę nieco szerszą: 
Oto wybór świadomy (mocny i konsekwentny) pójścia za Jezusem oczywiście jest związany z wyrzeczeniem. Niekoniecznie jednak wyrzeczenie musi wiązać się z rekompensatą „zewnętrzną”. 
Ten który podejmuje wybór Jezusa, oczywiście odczuwa jego wagę, w niektórych sytuacjach być może i jego bolesność, ale wybór ten może w konsekwencji przynieść mu to, czego nie miał wcześniej: prawdziwą radośc życia tam, gdzie był poprzednio, a gdzie nie mógł tej radości znaleźć (a i inni razem z nim). 
Oto ten, który idzie z całym radykalizmem za Jezusem nie staje się ojcem dla innych dzieci, synem dla innych rodziców, dla innych ludzi przyjacielem i pomocą. 
Staje się ojcem prawdziwym, prawdziwym synem czy córką, prawdziwym przyjacielem już w miejscu, gdzie był, w rodzinie, w jakiej żył!


Chrześcijanin, to ten, który nie żyje życiem wirtualnym, ale żyje życiem prawdziwym, w miejscu prawdziwym, w sytuacji prawdziwej, w prawdziwej rodzinie. 
Oczywiście, życie w szeregu przypadków stawia przed nami wybór między nieprzystającymi do siebie sytuacjami, emocjami, postawami...
Ale – i to jest niezwykle ważne – prawdziwe życie wiary pozwala odkryć smak tego i tam, gdzie dotąd go brakło, nam a i innym wraz z nami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz